PDA

Zobacz pełną wersję : o małżeństwie słów kilka



jarcyś
26-03-2004, 14:24
Dla mężczyzny ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna. Ociągają się zwłaszcza mili chłopcy, za których chętnie byśmy wychodziły. Co ich powstrzymuje?

Znajomy czterdziestolatek na pytanie, czy uważa swoje małżeństwo za udane, odparł: "Dla mojej żony z pewnością". Mężczyźni z młodszego pokolenia, by uniknąć tego rodzaju gorzkiej konstatacji, odwlekają ślub, jeśli w ogóle zamierzają go brać. Tymczasem, jak wynika z badań, zdecydowana większość młodych kobiet lubiłaby wyjść za mąż, i to niekoniecznie dlatego, że męskie szowinistyczne społeczeństwo poddało je od dzieciństwa ukierunkowującemu treningowi (gumowy słodki dzidziuś, kuchenka, mebelki jak prawdziwe), ale raczej ze względu na to, że są bystre i widzą, jak jest: małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety, jeśli tylko umie się ona w nim przytomnie umościć.

Matrymonialny odwrót

Z kolei dla mężczyzny ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna. Jeśli wierzyć antropologom, małżeństwo monogamiczne samo w sobie jest porażką podstawowej strategii prokreacyjnej samca bazującej na zapłodnieniu maksymalnej liczby partnerek. Mężczyźni byli zmuszeni z tego wzorca zrezygnować, bo nadprodukcja przypadkowo poczętych dzieci przestała być akceptowalna moralnie, społecznie i ekonomicznie. Przestawili się zatem z ilości na jakość i zaczęli dbać o mniejszą liczbę dzieci poczętych z jedną partnerką, a nie z wieloma. To sytuacja dla kobiet bardzo korzystna.

Niestety, od jakiegoś czasu mężczyźni są w matrymonialnym odwrocie. Wprawdzie nie wszyscy - życie pokazuje, że tradycjonaliści, którzy w razie czego posłuch w łóżku i w domu wymuszą pięścią, żenią się akurat dość chętnie i bez obaw. Ociągają się raczej mili chłopcy, za których chętnie byśmy wychodziły, ci, którzy szanują i lubią kobiety i zostali wyedukowani w kulturze związku partnerskiego.

Co ich powstrzymuje?

Pit bez zobowiązań

W dzisiejszych czasach seks jest dostępny bez ślubu, dzieci przestały się dzielić na małżeńskie i inne, a legalna żona nie jest gwarantowanym bezpłatnym robotnikiem do obsługi wspólnego gospodarstwa. Mężczyzna może mieć więc poważną wątpliwość, czy małżeństwo jest mu do czegokolwiek potrzebne.

Zwłaszcza że kandydatki na żony wymagają dużo, a dają nie tak znów wiele. Chcą dla siebie jednocześnie przywilejów tradycyjnie męskich (wolność, autonomia, samorealizacja), ale też tych uznawanych za raczej kobiece (bezpieczeństwo materialne i społeczne, oparcie). W dodatku trudno im się zgodzić na koszty związku: konieczność dostosowania się do drugiej osoby, obowiązki, odpowiedzialność. Nie muszą i nie chcą prasować koszul, gotować codziennych obiadków, mieć wyłączności na reprezentację rodziny na wywiadówkach i być dyspozycyjne seksualnie na żądanie. Ale z drugiej strony oczekują, że mąż wypełni PIT, naprawi pralkę, da w prezencie najnowszy krem odmładzający za 700 zł i zawsze obiegnie samochód dookoła, by otworzyć drzwi.

My, współczesne kobiety, chcemy mieć wszystko natychmiast, bez wysiłku i poświęceń. Zastawiamy więc na naszych mężczyzn liczne pułapki, tyle że w ostatecznym rozrachunku same w nie wpadamy.

Politykę finansową ustalamy w duchu zasady: "Co moje, to moje, a co twoje, to jeszcze zobaczymy". Żądamy szacunku dla naszej pracy zawodowej ("Zrób dzieciom kolację, bo ja mam raport do zrobienia na jutro"), ale jej finansowe owoce traktujemy jako prywatny dochód, który zagospodarowujemy zgodnie z naszymi potrzebami, podczas gdy zarobki męża mają być pod naszą kontrolą.

W zakresie prokreacji wyznajemy bezkompromisową formułę: "Mój brzuch należy do mnie". Chcemy rozstrzygać o zajściu w ciążę, a nawet jej utrzymaniu lub nie, ale mężczyźnie nie dajemy prawa do decyzji o poczęciu ("No tak, to fakt, mówiłam, że biorę pigułki, bo od dwóch lat biorę. Ale zapomniałam, że akurat zrobiłam przerwę, bo mi lekarz zalecił. No i stało się. Co, nie jesteś zadowolony? Jak nie chcesz, to sobie poradzę, sama urodzę i wychowam"), ani o tym, czy dziecko ma się urodzić ("Jak będę chciała, to usunę, a tobie nic do tego").

Nie chcemy być traktowane jak zabawki seksualne - laleczki dostępne na życzenie dla rozładowania rozmaitych męskich napięć, ale same traktujemy naszych partnerów jak misie pluszaki, w których ramiona wtulamy się, gdy jest nam zimno, smutno i źle, szepcząc przy tym: "Chcę się tylko przytulić... Taka jestem nieszczęśliwa... Na nic nie mam siły". Żądamy, by nasz nowoczesny partner rozumiał, że bliskość fizyczna może być wyrazem nie tylko pragnień seksualnych, ale i czułości, natomiast same nie zamierzamy uznać, że konstrukcja typowego mężczyzny uniemożliwia wytrzymanie dwóch tygodni czysto platonicznych przytulanek. Otóż takie numery wypada robić tylko tatusiowi, który musi znieść stoicko, że w pełni rozwinięta nastolatka pakuje mu się do łóżka, szlochając: "Tato, boję się, miałam taki zły sen...". Jednak na tatusia miało się tylko jedną szansę w życiu, a mąż zasadniczo służy do czego innego.

Oczekujemy, że - zgodnie z zaleceniami tygodników kobiecych - nasz partner zapewni nam po kilka orgazmów na życzenie, znajdzie punkt G i wszystkie inne punkty, rozbudzi w nas nieznane nam dotąd pokłady seksualności, a przy tym będzie jak po viagrze (chociaż poczułybyśmy się zdradzone i oszukane, gdyby rzeczywiście ją zażywał), ale nie zamierzamy w najmniejszym stopniu zachowywać się uwodząco, bo przecież erotyczna prowokacja poniża kobietę i czyni z niej podległą samicę. Bez fałszywego wstydu pokazujemy partnerowi nasze fizyczne defekty, bo jeśli kocha, to musi akceptować nas w pełni.

Nękanie codzienne

Uważamy, że mężczyzna powinien uczestniczyć we wszystkich obowiązkach domowych, również (a może zwłaszcza) tych, których nie lubi: zmywaniu, praniu czy zmianie pieluch, a same się obruszamy, gdy wyraża zdziwienie, że nie pojechałyśmy do wulkanizatora z przebitą przez nas oponą ("Ja miałam to zrobić? Chyba żartujesz! Przecież nie dałabym rady, zresztą nawet nie wiem, gdzie jest warsztat").

Chcemy, żeby nam opowiadał o swoich sprawach zawodowych, a nie lekceważąco zbywał: "Przecież i tak to cię nie interesuje", ale po trzech minutach relacji o negocjacjach, gdzie odegrał pierwszoplanową rolę, wykrzykujemy: "To Marek też tam z tobą był? Nic mi nie mówiłeś, że już wrócił. A wiesz, że jego żona chyba kogoś ma?".

Sądzimy, że powinien spędzać więcej czasu z rodziną, nie pracować wieczorami i w weekendy, ale gdy mówi, że wobec tego zrezygnuje z dodatkowego zlecenia i zarobi mniej, niepokoimy się: "A co z naszą działką? Przecież mieliśmy ją w tym roku ogrodzić, wykarczować i rozejrzeć się za jakimś niedrogim projektem". Gdy znękany małżonek próbuje nas przekonać, że nie da się jednocześnie pracować mniej i zarabiać więcej, mówimy znacząco, że inni jakoś potrafią, pozostawiając jego domyślności, czy uważamy go za niedołęgę, czy raczej za cwaniaczka sprytnie wymigującego się od bycia z dziećmi.

Chyba nigdy nie miałyśmy takiej szansy stworzenia korzystnego dla kobiet modelu relacji męsko-

-damskich jak teraz. I tę właśnie szansę krok po kroku marnujemy. Za kilka pokoleń nasze następczynie będą się mogły rozkoszować towarzystwem damskich bokserów oraz mężczyzn homoseksualnych z wyboru rozmnażających się przez klonowanie.

Zofia Milska-Wrzosińska psycholog, psychoterapeuta z Laboratorium Psychoedukacji. Wydała książkę "Bezradnik. O kobietach, mężczyznach, miłości, seksie i zdradzie"

w zasadzie cały tekst można pogrubić

baba, a pisze jak nie-baba. respect dla Pani psycholog

PS: tak dla porządku - linka wyszperałem na forum Widzewa

lamia
26-03-2004, 14:39
autorka sie naogladala za duzo "Kasi i Tomka" 8o faktycznie znam sporo kobiet, ktore maja podobne podejscie, ale wymagaja czesciz tego anie wszystkiego na raz :). ale tekst b.dobry jako cyniczny obraz spoleczenstwa :)

wolalabym, zeby p.psycholog nie uzywala zaimka "my" - bo albo kobieta nie jestem, albo sobie nie uswiadomilam, ze tego wszystkiego chce. np. zawsze myslalam, ze o swoje bezpieczenstwo materialne sama potrafie zadbac,wziac pieniadze na krem (za 70 a nie 700) potrafie wypelnic PIT, a do pralki wuja zawolac. mam tez "nieco" inne podejscie do ciazy (brzuch jest moj jesli bylo to zaplodnienie z banku spermy). z tygodnikow kobiecych sobie pokpiwam, a od faceta w lozku oczekuje zeby byl na tyle liberalny, zeby tolerowac moje pomysly. i bardziej mnie intersuje co robi w pracy niz sprawy jego kolegi.

b3nito
26-03-2004, 14:49
chce byc wolny cale zycie 8)

dzieci chce miec bardzo (wylacznie synow! ) za zone w pakiecie dziekuje :rotfl:

lamia
26-03-2004, 14:52
dzieci chce miec bardzo (wylacznie synow! ) za zone w pakiecie dziekuje :rotfl:
prosze bardzo. zapakowana w piekny papier i wstazeczke podeslemy poczta 8)

*PRZEMO*
26-03-2004, 14:58
dzieci chce miec bardzo (wylacznie synow! ) za zone w pakiecie dziekuje :rotfl:
prosze bardzo. zapakowana w piekny papier i wstazeczke podeslemy poczta 8)

a gdzie się wypełnia formularz? też chce sobie jakąś zamówić 8)

b3nito
26-03-2004, 14:58
juz nigdy nie otworze listonoszowi :rotfl:

lamia
26-03-2004, 15:02
dzieci chce miec bardzo (wylacznie synow! ) za zone w pakiecie dziekuje :rotfl:
prosze bardzo. zapakowana w piekny papier i wstazeczke podeslemy poczta 8)

a gdzie się wypełnia formularz? też chce sobie jakąś zamówić 8)
liste wymagan wobec kandydatki i opis swoich przyzwyczajen nalezy przeslac na maila. przy odbiorze nastepuje podpisanie kontraktu malzenskiego. zwrotow nie przyjmujemy. '8



juz nigdy nie otworze listonoszowi
jakies przykre doswiadczenia? 8)

*PRZEMO*
26-03-2004, 15:06
dzieci chce miec bardzo (wylacznie synow! ) za zone w pakiecie dziekuje :rotfl:
prosze bardzo. zapakowana w piekny papier i wstazeczke podeslemy poczta 8)

a gdzie się wypełnia formularz? też chce sobie jakąś zamówić 8)
liste wymagan wobec kandydatki i opis swoich przyzwyczajen nalezy przeslac na maila. przy odbiorze nastepuje podpisanie kontraktu malzenskiego. zwrotow nie przyjmujemy. '8


8- a reklamacje?

chyba w to nie wchodzę 8)

a tymczasowe macie? :> żona na czas nieokreślony brzmu wygodnie 8- ;)

b3nito
26-03-2004, 15:06
z listonoszem? :oho: :buhaha:
to miala byc tajemnica.... 8)

lamia
26-03-2004, 15:12
dzieci chce miec bardzo (wylacznie synow! ) za zone w pakiecie dziekuje :rotfl:
prosze bardzo. zapakowana w piekny papier i wstazeczke podeslemy poczta 8)

a gdzie się wypełnia formularz? też chce sobie jakąś zamówić 8)
liste wymagan wobec kandydatki i opis swoich przyzwyczajen nalezy przeslac na maila. przy odbiorze nastepuje podpisanie kontraktu malzenskiego. zwrotow nie przyjmujemy. '8


8- a reklamacje?
wysluchujemy i okazujemy wyrazy wspolczucie. w razie bicia patelnia ochraniacz na glowe sprzedajemy z 50% znizka.



a tymczasowe macie? :> żona na czas nieokreślony brzmu wygodnie 8- ;)
tymczasowe stoja na trasie Budapeszt - Horgosz. z powodu duzej odleglosci od naszej wanny i tv, wiekszosc z pan jest niedomyta i nie bardzo zna sie na modzie - obnizylismy wiec cene (jak kazdego wadliwego towaru).

my nie rozmywamy. nowy rodzaj umowy malzenskiej omawiamy ;)

Nazgul
26-03-2004, 15:15
Ale jak pisałem o tym samym jakiś czas temu, tyle że swoimi słowami to się na mnie dziwnie patrzyli co niektórzy...

Natury się nie oszuka. Kazdy za bardzo nadmuchany balon w końcu pęka - ciekawe kiedy pęknie ten...

lamia
26-03-2004, 15:19
Ale jak pisałem o tym samym jakiś czas temu, tyle że swoimi słowami to się na mnie dziwnie patrzyli co niektórzy...

Natury się nie oszuka. Kazdy za bardzo nadmuchany balon w końcu pęka - ciekawe kiedy pęknie ten...
na Ciebie w ogole troche inaczej sie tu patrzy chyba :)

Ty chyba masz zone? 8)

Nazgul
26-03-2004, 15:21
Ale jak pisałem o tym samym jakiś czas temu, tyle że swoimi słowami to się na mnie dziwnie patrzyli co niektórzy...

Natury się nie oszuka. Kazdy za bardzo nadmuchany balon w końcu pęka - ciekawe kiedy pęknie ten...
na Ciebie w ogole troche inaczej sie tu patrzy chyba :)

Ty chyba masz zone? 8)

Na razie tylko jedną :D

A w ogóle to lubię jak wychodzi na moje :D

aaadamm
26-03-2004, 17:53
autorka sie naogladala za duzo "Kasi i Tomka" 8o faktycznie znam sporo kobiet, ktore maja podobne podejscie, ale wymagaja czesciz tego anie wszystkiego na raz :). ale tekst b.dobry jako cyniczny obraz spoleczenstwa :)

wolalabym, zeby p.psycholog nie uzywala zaimka "my" - bo albo kobieta nie jestem, albo sobie nie uswiadomilam, ze tego wszystkiego chce. np. zawsze myslalam, ze o swoje bezpieczenstwo materialne sama potrafie zadbac,wziac pieniadze na krem (za 70 a nie 700) potrafie wypelnic PIT, a do pralki wuja zawolac. mam tez "nieco" inne podejscie do ciazy (brzuch jest moj jesli bylo to zaplodnienie z banku spermy). z tygodnikow kobiecych sobie pokpiwam, a od faceta w lozku oczekuje zeby byl na tyle liberalny, zeby tolerowac moje pomysly. i bardziej mnie intersuje co robi w pracy niz sprawy jego kolegi.


w tym artykule zabraklo mi jedneg oslowa, dzis juz coraz bardziej odchodzacego od jego prawdziwej wartosci - miłość, ale to nic, jakos sobei ludzie dadza rade


Lamia - bez podlizywania powiem, ze fajna jestes :) :św:

Nazgul
26-03-2004, 18:30
w tym artykule zabraklo mi jedneg oslowa, dzis juz coraz bardziej odchodzacego od jego prawdziwej wartosci - miłość, ale to nic, jakos sobei ludzie dadza rade

Miłość jest jakiś czas, potem to wszystko się zmienia w przywiązanie, zrozumienie, zaufanie - Bardzo mało par jest w sobie nawzajem zakochanych dłużej niż kilkalat, a często żyją ze sobą i kilkadziesiąt. Powiadają, że miłość jest ślepa - ten artykuł mówi o parach, które przejrzały na oczy...
Moim zdaniem kobiety leczą się z miłości szybciej...

Q_(L)
27-03-2004, 10:55
Na tą chwile powiem tak... gówno prawda 8)

b3nito
27-03-2004, 11:00
swieta racja! kobiety lecza sie z milosci szybciej niz mezczyzna chociaz w spoleczenstwie wciaz dominuje stereotypowe przekonanie ze jest odwrotnie...
Jak zawsze sa wyjatki ;)

malinowynos komsbak
27-03-2004, 19:56
w tym artykule zabraklo mi jedneg oslowa, dzis juz coraz bardziej odchodzacego od jego prawdziwej wartosci - miłość, ale to nic, jakos sobei ludzie dadza rade

Miłość jest jakiś czas, potem to wszystko się zmienia w przywiązanie, zrozumienie, zaufanie - Bardzo mało par jest w sobie nawzajem zakochanych dłużej niż kilkalat, a często żyją ze sobą i kilkadziesiąt. Powiadają, że miłość jest ślepa - ten artykuł mówi o parach, które przejrzały na oczy...
Moim zdaniem kobiety leczą się z miłości szybciej...

w pizde jeza teraz juz wszytsko kumam 8- no nie ladnie :fu: a ja glupi jestem zakochany caly czas :fu: i potem sie dziwie :box:

jarcyś
28-03-2004, 15:42
żenię się . może sporządnieję

Mery
28-03-2004, 18:21
Niestety żar prawie zawsze wygasa z upływem kolejnych lat. Pozostaje przywiązanie.
I to mnie właśnie najbardziej dobija w tym wszytskim :/

lamia
28-03-2004, 18:36
żenię się . może sporządnieję
Z KIM?!?! 8-




Mery - na pocieszenie w maju poznalam pare, ktora pokazala ze moze byc inaczej - malzenstwo od 20 lat i nadal zakochane. tylko ze pol roku temu kobieta zmarla, tego co te czlowiek przezyl nie zycze nikomu :/ nie wiedzialam, ze mozna az tak :/

Mery
28-03-2004, 18:56
Mery - na pocieszenie w maju poznalam pare, ktora pokazala ze moze byc inaczej - malzenstwo od 20 lat i nadal zakochane. tylko ze pol roku temu kobieta zmarla, tego co te czlowiek przezyl nie zycze nikomu :/ nie wiedzialam, ze mozna az tak :/
Nie uważam że każde małżeństwo po dobrych paru latach trzyma tylko przy sobie przywiązanie,ale mimo wszytsko boję się tego :/
Bo chciałabym w wieku np. 40 lat czuć się tak bardzo kochana jak teraz :)

b3nito
28-03-2004, 19:05
Mery - na pocieszenie w maju poznalam pare, ktora pokazala ze moze byc inaczej - malzenstwo od 20 lat i nadal zakochane. tylko ze pol roku temu kobieta zmarla, tego co te czlowiek przezyl nie zycze nikomu :/ nie wiedzialam, ze mozna az tak :/
Nie uważam że każde małżeństwo po dobrych paru latach trzyma tylko przy sobie przywiązanie,ale mimo wszytsko boję się tego :/
Bo chciałabym w wieku np. 40 lat czuć się tak bardzo kochana jak teraz :)

nie ma szans... :/ jak bedziesz miala 40 lat to z kempesem bedziemy podrywac malolaty na czatach dla nastolatek :rotfl: :oho:

Foxx
28-03-2004, 19:06
A ja od 7 lat bez zmian :) I jedziemy z koksem do końca 8) Innej opcji nie ma :>

Mery
28-03-2004, 19:09
nie ma szans... :/ jak bedziesz miala 40 lat to z kempesem bedziemy podrywac malolaty na czatach dla nastolatek :rotfl: :oho:
Kurna Mav zbiera Ci się 8)
Zobaczymy jak Ty będziesz miał 40 i jeszcze większy bandzioch niż teraz :P to rzeczywiście tylko przez czata bedziesz mógł coś zarwać :]

b3nito
28-03-2004, 19:15
nie ma szans... :/ jak bedziesz miala 40 lat to z kempesem bedziemy podrywac malolaty na czatach dla nastolatek :rotfl: :oho:
Kurna Mav zbiera Ci się 8)
Zobaczymy jak Ty będziesz miał 40 i jeszcze większy bandzioch niż teraz :P to rzeczywiście tylko przez czata bedziesz mógł coś zarwać :]

spokojnie...moj bandzioch :hmm: jest juz pod kontrola '8 wiem co bylo przyczyna tego ze sie powiekszal i pracuje nad tym by go zlikwidowac 8)
PS Nie tylko przez czata..a myslisz e po co z Kempim na kosza jezdzimy?
:rotfl: :rotfl: 8)

Mery
28-03-2004, 19:24
spokojnie...moj bandzioch :hmm: jest juz pod kontrola '8 wiem co bylo przyczyna tego ze sie powiekszal i pracuje nad tym by go zlikwidowac 8)
PS Nie tylko przez czata..a myslisz e po co z Kempim na kosza jezdzimy?
:rotfl: :rotfl: 8)
A jeździjcie sobie :]
Kto by tam na was uwagę zwracał, jak tam tylu pięknych panów 8) oprócz was...
A co do bandzioszka :] co było przyczyną za dużo żarcia??Picia piwska?? czy leżenie do góry tym bandzioszkiem?? :>

b3nito
28-03-2004, 19:28
spokojnie...moj bandzioch :hmm: jest juz pod kontrola '8 wiem co bylo przyczyna tego ze sie powiekszal i pracuje nad tym by go zlikwidowac 8)
PS Nie tylko przez czata..a myslisz e po co z Kempim na kosza jezdzimy?
:rotfl: :rotfl: 8)
A jeździjcie sobie :]
Kto by tam na was uwagę zwracał, jak tam tylu pięknych panów 8) oprócz was...
A co do bandzioszka :] co było przyczyną za dużo żarcia??Picia piwska?? czy leżenie do góry tym bandzioszkiem?? :>

zla dieta...tzn. myslalem ze nalezy dostarczyc duza dawke weglowodanow
po silowni...a ze chodzilem na nia pozno to jadlem kolo 20-21 ...cala paczke makaronu + inne rzeczy...a powinienem to robic przed treningiem...potem nie spalalem juz tego wiec wszystko szlo w brzuch :rotfl:
no ale juz wszystko pod kontrola, tym bardziej ze nie jest jeszcze tragicznie z moim brzuszkiem ;) Dzis juz z 1.5 h na boisku , robi sie cieplo
wiec okajzi bedzie wiecej ...tak ze nie ma sie czym przejmowac :P
a co do tych panow..przestan...poza kempesem i mna reszta legionistow to brzydale :rotfl:
a uwage zwracaja np. cheerleaderki...tzn. na mnie jeszcze nie ale kempes ma juz pare numerow :rotfl:

PS Piwo oczywiscie tez bylo , zdecydowanie za duzo nawet..jak dzis pobiegalem troche i zauwazylem ze stracilem szybkosc to chyba jednak odstawie browar :fu: 8o

b3nito
28-03-2004, 20:27
PS Piwo oczywiscie tez bylo , zdecydowanie za duzo nawet..jak dzis pobiegalem troche i zauwazylem ze stracilem szybkosc to chyba jednak odstawie browar :fu: 8o

Rozumiem odstawienie starego avatarka, rozumiem odstawienie starego podpisu pod nickiem, ale tego pojąć nie mogę 8-

ja tez nie...o boje sie ze nici wujda z tego odstawiania...ja jestem po prostu skazany na alkoholizm :help:

Kempes
28-03-2004, 20:29
b3nito :oho: a ty pepla jesteś ,w morde

ja jestem wierny wiesz o tym 8) ty po trybunach latasz jak szalony niby do kumpli , niby coś tam .... a co raz oczko idzie czy to w prawą strone na damulke czy to w lewą :rotfl:

Mery
28-03-2004, 21:05
a co do tych panow..przestan...poza kempesem i mna reszta legionistow to brzydale :rotfl:
a uwage zwracaja np. cheerleaderki...tzn. na mnie jeszcze nie ale kempes ma juz pare numerow :rotfl:
A kto tu o Legionistach mówił '8
No ja się nie dziwię że na niego zwracają uwagę 8)
Tak pozatym sama u nas na koszu się
darłam do panów tańczący breka "CHODŹCIE DO NAS!!!!"
Tylko cholera mnie pilnują, i odrazu poszedł tekst że
podkablują Kempesowi 8o i gdzie tu sprawiedliwość?? :/ ;)

Kempes
28-03-2004, 21:12
a co do tych panow..przestan...poza kempesem i mna reszta legionistow to brzydale :rotfl:
a uwage zwracaja np. cheerleaderki...tzn. na mnie jeszcze nie ale kempes ma juz pare numerow :rotfl:
A kto tu o Legionistach mówił '8
No ja się nie dziwię że na niego zwracają uwagę 8)
Tak pozatym sama u nas na koszu się
darłam do panów tańczący breka "CHODŹCIE DO NAS!!!!"
Tylko cholera mnie pilnują, i odrazu poszedł tekst że
podkablują Kempesowi 8o i gdzie tu sprawiedliwość?? :/ ;)


Niech Cie zabardzo nie pilnują bo sie przejade...

b3nito
28-03-2004, 22:03
Kempi dobra! Mery podrywala chlopakow na koszu...my uderzamy w sobote na Bemowo :> Zobaczymy kto bedzie skuteczniejszy :> Znajac juz
twoje mozliwosci to bedziesz mial nowa 16-tke na kazda kwarte 8) ..nie mowie juz o przerwach, dogrywce ...a po meczu... :rotfl:

Herman
28-03-2004, 22:04
hmmm...moze wyjde tu na bydle itp...
...ja tam wole mój system związków tzn. 2-3 miechy związku , miesiac odpoczynku i następna...od 2 tygodni trwa "przerwa", ale potrwa do matury bo teraz nie czas na kobitki...a póxniej wakacje , będę miesiąc instruktorem windsurfingu na Helu :oho:

b3nito
28-03-2004, 22:07
rasowe bydle :rotfl: :rotfl:

Mery
28-03-2004, 22:42
twoje mozliwosci to bedziesz mial nowa 16-tke na kazda kwarte 8)
Jakbyś jeszcze nie zauważył Kempi gustuje w bardziej dojrzałych paniach :>

b3nito
28-03-2004, 22:57
twoje mozliwosci to bedziesz mial nowa 16-tke na kazda kwarte 8)
Jakbyś jeszcze nie zauważył Kempi gustuje w bardziej dojrzałych
paniach :>

:hmm:

Do Kempesa ! Mery nie czyta... :rotfl:
kempes za kazdym razem dobierasz sie do jakis malolatek a ja tu takie rzeczy slysze...ladnie ladnie...

Do Mery! Kempes moze czytac :rotfl:

alez oczywiscie jak moglem o tym zapomniec :hmm:
Ostatnio w pubie dal sie poderwac 36 letniej kobitce...ale byla calkiekm niezla '8 :rotfl:

Kempes
28-03-2004, 23:09
twoje mozliwosci to bedziesz mial nowa 16-tke na kazda kwarte 8)
Jakbyś jeszcze nie zauważył Kempi gustuje w bardziej dojrzałych
paniach :>

:hmm:

Do Kempesa ! Mery nie czyta... :rotfl:
kempes za kazdym razem dobierasz sie do jakis malolatek a ja tu takie rzeczy slysze...ladnie ladnie...

Do Mery! Kempes moze czytac :rotfl:

alez oczywiscie jak moglem o tym zapomniec :hmm:
Ostatnio w pubie dal sie poderwac 36 letniej kobitce...ale byla calkiekm niezla '8 :rotfl:


Wszystko ma swoje plusy i minusy :>

Mery
28-03-2004, 23:20
Ostatnio w pubie dal sie poderwac 36 letniej kobitce...ale byla calkiekm niezla '8 :rotfl:
To widzę że Tobie bardziej do gustu przypadła, skoro uważasz że była niezła 8)

jarcyś
29-03-2004, 01:07
żenię się . może sporządnieję
Z KIM?!?! 8-



właśnie nie wiem. może kogoś namówię

Adam-oldboy
29-03-2004, 07:27
A ja od 7 lat bez zmian :) I jedziemy z koksem do końca 8) Innej opcji nie ma :>

To gratulacje, chociaż dla mnie to nie taki "old" ten związek. 8)

Foxx
29-03-2004, 08:11
A ja od 7 lat bez zmian :) I jedziemy z koksem do końca 8) Innej opcji nie ma :>

To gratulacje, chociaż dla mnie to nie taki "old" ten związek. 8)

He, he - złośliwcze '8 Ale ja nie mam nicka "Foxx-Oldlover" :look: :>

legart
29-03-2004, 10:48
Ja na razie tylko trzy lata w stadle małżeńskim, ale nie mogę narzekać 8-

b3nito
29-03-2004, 11:47
Ostatnio w pubie dal sie poderwac 36 letniej kobitce...ale byla calkiekm niezla '8 :rotfl:
To widzę że Tobie bardziej do gustu przypadła, skoro uważasz że była niezła 8)

no dobra przyznaje sie '8 no ale co...wiesz jakie mozna spotkac 30 tki :>
Taaaaaaaakieeeeeeeeeeeee ;)

Beny
29-03-2004, 12:44
Siakiś taki dziwny ten artykuł...

No, ale to pani psycholog, więc pewnie ogarnia więcej ode mnie. 8)

... nie mam nawet doświadczenie w jakichkolwiek długotrwałych związkach z Kobietami, więc co dopiero mówić o małżeństwie, ale z mojego punktu widzenia nie zgodzę się z tym, że "Mężczyzna może mieć więc poważną wątpliwość, czy małżeństwo jest mu do czegokolwiek potrzebne". Oczywiście pomijając aspekty kościelno-tradycyjne, zawsze byłem i jestem zdania, że jak już będę chciał z Kimś być, to usankcjonowane to będzie właśnie małżeństwem, obrączką, przysięgą, czego owocem będą dzieci... Chciałbym móc powiedzieć, że spieszę się do domu po pracy, bo czeka tam MOJA MAŁŻONKA, nie dziewczyna, nie partnerka, tylko właśnie żona... Ta jedna jedyna, wybrana przez moje serce, Ta z którą chciałbym spędzić resztę życia (... i proszę się nie śmiać w tej chwili, jestem przekonany, że wielu z Was myśli tak samo, nawet udając twardzieli 8) ).
Szanuję oczywiście wybory innych osób, ale u mnie chyba kiedyś tak będzie.

Nie wiem, czego oczekiwałaby po mnie ewentualna przyszła wybranka, ale chyba cała sprawa polega na znalezieniu złotego środka, na uzupełnianiu się itp. (często nazywamy to kompromisem), bez uszczegóławiania, a całość zagadnienia "dociera" się latami. Czasem trzeba ustąpić, czasem iść w zaparte, ale znaleźć należy coś pomiędzy. Na tym chyba należy opierać każdy związek. Ja daję coś, Ona daje coś, i te części tworzą wartościowy związek.

Pocieszające jest to, że w dzisiejszych zwariowanych czasach, mimo wszystko w większości przypadków wszystko odbywa się po staremu: zainteresowanie, zauroczenie, zakochanie, zaobrączkowanie... ;)

Gwiazdka
29-03-2004, 12:53
Niech Cie zabardzo nie pilnują bo sie przejade...

Ze sie wtrace ;) Mery jest w dobrych rekach, jej tez ja pilnuje :oho:


Pozdrawiam '8

Kempes
29-03-2004, 13:56
Niech Cie zabardzo nie pilnują bo sie przejade...

Ze sie wtrace ;) Mery jest w dobrych rekach, jej tez ja pilnuje :oho:


Pozdrawiam '8

:D

Broń broń przed hienami ...

ale i tak sie przejade :>

b3nito
29-03-2004, 17:45
Siakiś taki dziwny ten artykuł...

No, ale to pani psycholog, więc pewnie ogarnia więcej ode mnie. 8)

... nie mam nawet doświadczenie w jakichkolwiek długotrwałych związkach z Kobietami, więc co dopiero mówić o małżeństwie, ale z mojego punktu widzenia nie zgodzę się z tym, że "Mężczyzna może mieć więc poważną wątpliwość, czy małżeństwo jest mu do czegokolwiek potrzebne". Oczywiście pomijając aspekty kościelno-tradycyjne, zawsze byłem i jestem zdania, że jak już będę chciał z Kimś być, to usankcjonowane to będzie właśnie małżeństwem, obrączką, przysięgą, czego owocem będą dzieci... Chciałbym móc powiedzieć, że spieszę się do domu po pracy, bo czeka tam MOJA MAŁŻONKA, nie dziewczyna, nie partnerka, tylko właśnie żona... Ta jedna jedyna, wybrana przez moje serce, Ta z którą chciałbym spędzić resztę życia (... i proszę się nie śmiać w tej chwili, jestem przekonany, że wielu z Was myśli tak samo, nawet udając twardzieli 8) ).
Szanuję oczywiście wybory innych osób, ale u mnie chyba kiedyś tak będzie.

Nie wiem, czego oczekiwałaby po mnie ewentualna przyszła wybranka, ale chyba cała sprawa polega na znalezieniu złotego środka, na uzupełnianiu się itp. (często nazywamy to kompromisem), bez uszczegóławiania, a całość zagadnienia "dociera" się latami. Czasem trzeba ustąpić, czasem iść w zaparte, ale znaleźć należy coś pomiędzy. Na tym chyba należy opierać każdy związek. Ja daję coś, Ona daje coś, i te części tworzą wartościowy związek.

Pocieszające jest to, że w dzisiejszych zwariowanych czasach, mimo wszystko w większości przypadków wszystko odbywa się po staremu: zainteresowanie, zauroczenie, zakochanie, zaobrączkowanie... ;)

Beny a jelsi kiedys stwierdzisz...o moj Boze...jaka ta moja stara jest nudna ...zmienilbym ja sobie...

..a tu klops...bos zaobraczkowany... :>

i co wtedy?

*PRZEMO*
29-03-2004, 18:03
Beny a jelsi kiedys stwierdzisz...o moj Boze...jaka ta moja stara jest nudna ...zmienilbym ja sobie...

..a tu klops...bos zaobraczkowany... :>

i co wtedy?

i dlatego to się mówi ze to ty jest ta jedyna, co by się nie znudziła i nie musiałbyś zmieniać.

a pozatym zawsze istnieje konkubinat, badź długie narzeczeństwo.. :]

Nazgul
29-03-2004, 18:29
O małżeństwie piosenka: :D

Pink Floyd - What do you want from me

As you look around this room tonight
Settle in your seat and dim the lights
Do you want my blood, do you want my tears
What do you want?
What do you want from me?
Should I sing until I can't sing any more
Play these strings until my fingers are raw
You're so hard to please
What do you want from me?

Do you think that I know something you don't know?
(What do you want from me?)
If I don't promise you the answers would you go
(What do you want from me?)
Should I stand out in the rain?
Do you want me to make a daisy chain for you?
I'm not the one you need
What do you want from me?

You can have anything you want
You can drift, you can dream, even walk on water
Anything you want

You can own everything you see
Sell your soul for complete control
Is that really what you need?

You can lose yourself this night
See inside there is nothing to hide
Turn and face the light

What do you want from me?[/b]

Beny
30-03-2004, 07:33
Beny a jelsi kiedys stwierdzisz...o moj Boze...jaka ta moja stara jest nudna ...zmienilbym ja sobie...

..a tu klops...bos zaobraczkowany... :>

i co wtedy?

Rozumiem Benito, że Ty w takim przypadku byś Ją rzucił w cholerę i znalazł sobie nastepną, mniej nudną?

No widzisz, i w tym się różnimy. Zakładając, że to sytuacja czysto teoretyczna, bo do żeniaczki mi baaardzo daleko, to myślę, że klopsa by nie było. Jest chyba jakiś okres, w którym dwoje ludzi się poznaje, odkrywa swoje dobre i złe strony, tajemnice i pragnienia, stwierdza, że przy tej drugiej osobie jest mu dobrze i bezpiecznie, że chce dzielić z nią radości i smutki, a nuda... przepraszam, ale jeśli doszedłbym (lub Ona) do wniosku, że jest nudno, to sorry, ale chyba coś w tym związku byłoby nie tak i trzeba byłoby się rozstać. I fakt zaobrączkowania w najbardziej radykalnych przypadkach nie miałby znaczenia.
Idąc Twoim tokiem myślenia można zmianiać partnerki co rok, bo się stają "nudne". Sorrki, ale to się nie mieści w moim rozumieniu "instytucji" małżeństwa. Małżeństwa Benito, a nie krótkotrwałych związków, gdzie Kobietę traktujesz jak zabawkę, jak Ci się znudzi to bierzesz następną, i następną, i następną...

Nazgul
30-03-2004, 08:02
Beny a jelsi kiedys stwierdzisz...o moj Boze...jaka ta moja stara jest nudna ...zmienilbym ja sobie...

..a tu klops...bos zaobraczkowany... :>

i co wtedy?

Moim zdaniem facet z tendencjami do zmieniania starej nie daje się zaobrączkować. A jak już się dał to siedzi cicho :D

lamia
30-03-2004, 08:08
Beny a jelsi kiedys stwierdzisz...o moj Boze...jaka ta moja stara jest nudna ...zmienilbym ja sobie...

..a tu klops...bos zaobraczkowany... :>

i co wtedy?
(...) Jest chyba jakiś okres, w którym dwoje ludzi się poznaje, odkrywa swoje dobre i złe strony, tajemnice i pragnienia, stwierdza, że przy tej drugiej osobie jest mu dobrze i bezpiecznie, że chce dzielić z nią radości i smutki, a nuda... przepraszam, ale jeśli doszedłbym (lub Ona) do wniosku, że jest nudno, to sorry, ale chyba coś w tym związku byłoby nie tak i trzeba byłoby się rozstać. (...)
b3nito to napisal o swojemu ale mam wrazenie, ze moglo mu chodzi o np. brak temetow do rozmowy po pewnym czasie, znuzenie soba :]

chyba, ze przeceniam jego intencje ;)


Moim zdaniem facet z tendencjami do zmieniania starej nie daje się zaobrączkować. A jak już się dał to siedzi cicho :D
rozumiem, ze Ty jestes nr 2? :D

Nazgul
30-03-2004, 08:16
Moim zdaniem facet z tendencjami do zmieniania starej nie daje się zaobrączkować. A jak już się dał to siedzi cicho :D
rozumiem, ze Ty jestes nr 2? :D

Tak.
Ożeniłeś się to się kryj :D
A na serio to trzeba być odpowiedzialnym za swoje decyzje ;)

Nova
30-03-2004, 11:26
A na serio to trzeba być odpowiedzialnym za swoje decyzje ;)
I o to tu sie rozchodzi.... 8)
Są ludzie którzy grubo po 30 jeszcze do małżeństwa nie dorośli wiec nic na siłe.

b3nito
30-03-2004, 11:58
Beny a jelsi kiedys stwierdzisz...o moj Boze...jaka ta moja stara jest nudna ...zmienilbym ja sobie...

..a tu klops...bos zaobraczkowany... :>

i co wtedy?
(...) Jest chyba jakiś okres, w którym dwoje ludzi się poznaje, odkrywa swoje dobre i złe strony, tajemnice i pragnienia, stwierdza, że przy tej drugiej osobie jest mu dobrze i bezpiecznie, że chce dzielić z nią radości i smutki, a nuda... przepraszam, ale jeśli doszedłbym (lub Ona) do wniosku, że jest nudno, to sorry, ale chyba coś w tym związku byłoby nie tak i trzeba byłoby się rozstać. (...)
b3nito to napisal o swojemu ale mam wrazenie, ze moglo mu chodzi o np. brak temetow do rozmowy po pewnym czasie, znuzenie soba :]
chyba, ze przeceniam jego intencje ;)


Moim zdaniem facet z tendencjami do zmieniania starej nie daje się zaobrączkować. A jak już się dał to siedzi cicho :D
rozumiem, ze Ty jestes nr 2? :D

Jedna jedyna mnie rozumie '8

Beny i wlasnie o to mi chodzi zeby potem nie zmieniac sobie dziewczyny kiedy jedna jest juz twoja zona... 8-
Poza tym wszyscy moi znajomi ktorzy maja juz zony , na kazdym kroku
mnie przekonuja zebym przypadkiem nie wpadl na tak "genialny" pomysl jak oni... :]
Po 3 moje rozwazania sa czysto teoretyczne gdyz nie mam takich problemow...zadna mnie nie chce :rotfl:

Beny
30-03-2004, 12:01
Luzik Benito. :)

Jeszcze się kiedyś zdziwisz. ;)

U mnie to też czysta teoria, bo... yyy... zresztą nieważne.

Pozdroofki!

b3nito
30-03-2004, 12:23
czy ja wiem ... :>

to w sumie typowe dla chlopakow ze pojmuja malzenstwo jako utrate wolnosci.Ja wlsnie tak do tego podchodze...w zasadzie strasznie chcialbym miec juz synka, ale najlepiej takiego 4 latka... zeby byl troszeczke odchowany :] Zona mi do szczescia nie jest potrzebna( na dzien dzisiejszy tak mysle ;) ) Wedlug psychologow to tez jest normalne i powszechne wsrod mezczyzn zjawisko 8)

Beny zaciekawila mnie twoja historia... '8 opowiadaj!

Beny
30-03-2004, 12:27
Beny zaciekawila mnie twoja historia... '8 opowiadaj!

Tej... to chyba nie ten program TV. :P



A w temacie: najpierw żona, później dzieci, ale jak napisała Nova powyżej, nic na siłę. 8) :)

lamia
30-03-2004, 12:31
A w temacie: najpierw żona, później dzieci, ale jak napisała Nova powyżej, nic na siłę. 8) :)
Od slubu pani ze spajs gerls z bekhamem ta kolejnosc wyszla z mody 8o

b3nito
30-03-2004, 12:31
Beny zaciekawila mnie twoja historia... '8 opowiadaj!

Tej... to chyba nie ten program TV. :P



A w temacie: najpierw żona, później dzieci, ale jak napisała Nova powyżej, nic na siłę. 8) :)

a moze...poznac jakas samotna kobiete wychowujaca dziecko( obowiazkowo chlopczyka! ) To jest idealna sprawa...dziecko ma ok 5 lat
i mozemy byc dla niego ojcem :> No no Benito wpadles na zajebisty pomysl 8)

lamia
30-03-2004, 12:34
No no Benito wpadles na zajebisty pomysl 8)
8- rozmawiasz sam ze soba czy z Benem?

b3nito
30-03-2004, 12:38
No no Benito wpadles na zajebisty pomysl 8)
8- rozmawiasz sam ze soba czy z Benem?

w sumie i to i to :rotfl:

Beny
30-03-2004, 12:54
A w temacie: najpierw żona, później dzieci, ale jak napisała Nova powyżej, nic na siłę. 8) :)
Od slubu pani ze spajs gerls z bekhamem ta kolejnosc wyszla z mody 8o

W dupie mam to co jest w aktualnie w modzie. 8)

Mówię o uczuciach i związkach, a nie o jakiś pierdołach. 8)

Viola
30-03-2004, 19:29
Benito a obiecywałeś mi ślub :( ;)


btw ja nie uważam żeby małżeństwo było utratą wolności dla której kolwiek ze stron ale sądze, że nie należy się z tym krokiem spieszyć

Fizi
30-03-2004, 19:43
btw ja nie uważam żeby małżeństwo było utratą wolności dla której kolwiek ze stron ale sądze, że nie należy się z tym krokiem spieszyć

oj nie nie , zdecydowanie nie polecam 8o :fu:

b3nito
30-03-2004, 20:17
Benito a obiecywałeś mi ślub :( ;)


to nie wiesz ze chlopaki zawsze to obiecuja? :rotfl:

No ale niech bedzie...poswiece sie ;)

Viola
30-03-2004, 20:57
No ale niech bedzie...poswiece sie ;)

to proponuje w sobote po meczu jakieś oficjalne zaręczyny czy cóś ;) wkońcu taka okazja może sie nie powtórzyć 8o ;)

Jaco
30-03-2004, 20:59
No ale niech bedzie...poswiece sie ;)

to proponuje w sobote po meczu jakieś oficjalne zaręczyny czy cóś ;) wkońcu taka okazja może sie nie powtórzyć 8o ;)
Myślisz, ze Lech spadnie?

b3nito
30-03-2004, 20:59
No ale niech bedzie...poswiece sie ;)

to proponuje w sobote po meczu jakieś oficjalne zaręczyny czy cóś ;) wkońcu taka okazja może sie nie powtórzyć 8o ;)

To moze spotkamy sie na srodku boiska...ze swoimi barwami, wymienimy sie nimi na znak zareczyn no a pozniej ....dobra teraz twoja kolej...wymyslaj dalej :rotfl:

Kempes
30-03-2004, 21:01
No ale niech bedzie...poswiece sie ;)

to proponuje w sobote po meczu jakieś oficjalne zaręczyny czy cóś ;) wkońcu taka okazja może sie nie powtórzyć 8o ;)

lepiej przed .. po meczu jedna ze stron może być ostro '' nie w nastroju '' :>

25 tys wam sto lat zaspiewa :rotfl: Legia , Lech jedna pieśń na ustach ..

Jaco
30-03-2004, 21:07
No ale niech bedzie...poswiece sie ;)

to proponuje w sobote po meczu jakieś oficjalne zaręczyny czy cóś ;) wkońcu taka okazja może sie nie powtórzyć 8o ;)

To moze spotkamy sie na srodku boiska...ze swoimi barwami, wymienimy sie nimi na znak zareczyn no a pozniej ....dobra teraz twoja kolej...wymyslaj dalej :rotfl:
A nie lepiej połączyć szale??
Gwardia-Lech... Cudowna konfiguracja :rotfl:
Wspólny mianownik: Bogusław Pachelski. Grał tu i tu. :buhaha:

Viola
30-03-2004, 21:09
do Jaco: nie myśle że Lech spadnie ale ja wiem kiedy znowu benito przyjedzie?? albo sie rozmyśli i co ja zrobie??

do benito: po wymianie barw bedziemy musieli sie chyba ewakuować ze stadionu ja chce żyć. A wogóle co to za pomysł że ja Ci oddam mój ukochany pasiaty szalik?? ;) Moge Ci dać flage Pogoni ;)

do kempesa: jestem za potem rozpoczne operacje benito Lechitą :)

b3nito
30-03-2004, 21:10
moja wybranka takze kibicuje Gwardii wiec...moze masz racje '8 Co ty na to pszczólko? ;)

Viola
30-03-2004, 21:11
moja wybranka takze kibicuje Gwardii wiec...moze masz racje '8 Co ty na to pszczólko? ;)

Dla ciebie wszystko robaczku '8

*PRZEMO*
30-03-2004, 21:15
8-

to kiedy jakaś impreza?

:pijaki:

Dżon Łejn
30-03-2004, 21:15
:aaa:

b3nito
30-03-2004, 21:16
ludzie czyz ona nie jest slodziutka '8 ale ze mnie szczesciarz ;)

Sezar
30-03-2004, 21:23
:aaa:



:aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa: :aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa:


chodz na piwo bo zasniemy '8

Dżon Łejn
30-03-2004, 21:49
:aaa:



:aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa: :aaa::aaa::aaa::aaa::aaa::aaa:


chodz na piwo bo zasniemy '8


hehe
jAK PÓJDE NA PIWO TO DOPIERO ZASNE :LO:



do jutra ferajno :P

Nazgul
01-04-2004, 15:22
A na serio to trzeba być odpowiedzialnym za swoje decyzje ;)
I o to tu sie rozchodzi.... 8)
Są ludzie którzy grubo po 30 jeszcze do małżeństwa nie dorośli wiec nic na siłe.

Ej, a ja myślałem że Ty jeszcze 30 nie masz 8)

Nova
04-04-2004, 13:40
A na serio to trzeba być odpowiedzialnym za swoje decyzje ;)
I o to tu sie rozchodzi.... 8)
Są ludzie którzy grubo po 30 jeszcze do małżeństwa nie dorośli wiec nic na siłe.

Ej, a ja myślałem że Ty jeszcze 30 nie masz 8)
A co to ma do rzeczy?Nie mowie tu o sobie 8)

Nazgul
04-04-2004, 14:06
Ej, a ja myślałem że Ty jeszcze 30 nie masz 8)
A co to ma do rzeczy?Nie mowie tu o sobie 8)

Myślałem że o sobie, bo przecież panna jesteś :)

Sezar
04-04-2004, 22:19
andrzej ona jest panna ale ZAJETA!! '8

Nova
04-04-2004, 22:22
andrzej ona jest panna ale ZAJETA!! '8
No co Ty Sezarku...onli ju!!! :+:

Nazgul
04-04-2004, 22:30
andrzej ona jest panna ale ZAJETA!! '8

I co w związku z tym? ;)