PDA

Zobacz pełną wersję : Wsłuchani w Legię



Raffi
15-03-2004, 09:37
Wsłuchani w Legię

Marcin i Marek od urodzenia są niewidomi. Nie przeszkadza im to jednak w chodzeniu na mecze. Kibicują, śpiewają, bawią się. I to wcale nie na trybunie krytej, gdzie można spokojnie siedzieć. Chodzą na "Żyletę", tam gdzie jest największy tłum i najzagorzalsi kibice.

Czasami pada pytanie, po co przychodzą na stadion. - Przecież to jest piłka nożna, a nie łyżwiarstwo figurowe - śmieje się Marek. - Na stadionie i tak większość kibiców nie widzi dokładnie, co się dzieje.

- Zresztą - dodaje Marcin - przecież wszystko wiadomo po reakcjach ludzi. Każdy może spróbować podczas meczu zamknąć oczy i wsłuchać się w głosy kibiców. I na pewno będzie dobrze wiedział, jaki jest przebieg meczu. Na Legię chodzę od prawie 20 lat i odgłosy "Żylety" znam już na pamięć.

I rzeczywiście. Zanim udaje nam się przedostać przez drobiazgową kontrolę ochroniarzy, mecz się zaczyna. Po kilku minutach słyszymy okrzyk wzburzenia. Następuje chwila ciszy, a po niej eksplozja radości. - Co się dzieje? - dopytują się kibice. - Legia strzeliła z karnego - wyrokuje Marcin. Kilku kibiców patrzy na niego ze zdziwieniem, ale już po chwili z ust do ust zaczyna krążyć informacja: - 1:0 dla nas!

Czują atmosferę
Marcin trochę widzi. - Dokładniej mówiąc jestem w stanie dojrzeć prostokąt boiska i poruszające się po nim punkciki - tłumaczy. - Ale najważniejsze na Legii są emocje, które przecież czujemy dokładnie tak samo, jak inni kibice.
Marek nie jest wielkim fanem piłki nożnej. Na mecze zaczął przychodzić z Marcinem. - Ale szybko spodobało mi się na Legii. Czuję, że wszyscy się tu doskonale bawią - mówi. - Kilka lat temu byłem w Stanach Zjednoczonych. Znajomi zabrali mnie na mecz futbolu amerykańskiego. Ale mimo że było tam 70 tysięcy ludzi, nie czuło się tej atmosfery.

Nie rozumieją ich
Nie zgadzają się na traktowanie ich jak inwalidów. - Jesteśmy normalnymi ludźmi - protestują. - Słyszymy, myślimy, czujemy. Tylko nie możemy widzieć. Ale pojawia się coraz więcej urządzeń, które pomagają nam z tym walczyć.

Jednym z nich jest komputerowy syntetyzator mowy. - Czyta nam wszystko, co znajduje się na ekranie komputera - tłumaczy Marek. - Dzięki temu możemy odczytywać SMS-y, surfować po Internecie itd. Gdyby pracodawcy o tym wiedzieli, to już dawno mielibyśmy robotę.

A warto dodać, że obaj są dobrze wykształceni. Skończyli jedne z najbardziej prestiżowych studiów w Polsce - na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. - Tymczasem, kiedy chcieliśmy się zatrudnić jako telemarketerzy, facet powiedział nam, że nie ma materiałów pisanych alfabetem Braile'a - oburza się Marek. - Nie wiem, czy był złośliwy, czy po prostu głupi.

Marzenia
Marcin imponuje wiedzą sportową. Nie sposób go "zagiąć". Boniek, Kasperczak, Małysz, Tajner, Żurawski, Svitlica, Okuka, Janas, Engel, Olisadebe, Pisz, Deyna, Urbaś, Jędrzejczak, Korzeniowski... Nazwiska padają jedno po drugim. Z wszystkich dyscyplin sportowych, jakie tylko mogą przyjść do głowy. - A to nie wszystko - dodaje ze śmiechem Marek. - Marcin zna też wszystkie odpowiedzi w teleturnieju "Jeden z dziesięciu"!

Jako dziecko Marcin marzył o karierze komentatora sportowego. - Z wiadomych przyczyn nie było to jednak możliwe - mówi smutno. Jednak po chwili dodaje już weselszym głosem: - Ale za to siedziałem w domu i przez dwie godziny komentowałem wymyślone mecze Legia - Widzew. Zgadnij, kto zawsze wygrywał?

Marcin ma fenomenalną pamięć. Zna chyba wszystkie wyniki Legii z ostatnich kilku lat. - Spróbuj zadać mu pytanie, na które nie odpowie - prowokuje Marek. - Mogę się założyć, że ci się nie uda.

- Może Legia - Polonia w 2000 roku? - próbuję. - No, no, nie bądź złośliwy - odpowiada momentalnie. - To nie był dla nas dobry sezon. Nie dość, że wygrali z nami 3:0, to jeszcze na naszym stadionie świętowali mistrzostwo Polski...
- A pamiętasz mecz z Odrą w 2002 roku na Łazienkowskiej? - pytam. - Do końca życia nie zapomnę - ożywia się Marcin. - Zremisowaliśmy 0:0 i zapewniliśmy sobie mistrzostwo.

Do późnej nocy Marcin świętował na Łazienkowskiej, a później na placu Zamkowym zdobycie przez Legię tytułu mistrza Polski. - Pamiętam, jak się dziwili na mój widok inni kibice - wspomina. - Ale później zaczęli śpiewać: "Niewidomy też, niewidomy też - przyjacielem CWKS".



Źródło: Super Express

Chyba wchodzili zaraz za mną na Żyletę, bo na pewno widziałem 10 metrów za mną w tłoku przy bramce jednego niewidomego chłopaka\

szacuneczek przeogromny :+: :+: :+:

Trush
15-03-2004, 10:01
rspekt

Grzywa
15-03-2004, 10:02
U nas też są niewidomi chodzący na Wiśle i jest chłopak o imieniu Borys który jest kompletnie niewidomy ale jest na każdym meczu i śpiewa na X wraz z innymi kibicami ba jeździ na wyjazdy!!! z swoim przewodnikiem ostatnio właśnie zdarzyła się smutna sprawa akurat w Warszawie gdy Borys dostał pałą po plerach i po głowie a gdy ludzie krzyczeli że on jest niewidomy i żeby go zostawili pyciarz z rozbrajającą szczerością strzelił" to po **** on tu jest..." zero zrozumienia... Ale cóż jak laski leją to co się spodziewać że nie widomego zostawią **********!! Ja jestem pełen szacunku i podziwu dla takich ludzi i w sumie rozumiem ich bo sam nie jeden nie dwa jaram się atmosferą, odgłosami życia stadionu dla tych ludzi jest to coś. I z tego powodu cieszę się że Wisła objęła patronatem ośrodek dla niewidomych i niedowidzących w Krakowie niech ci ludzie też mają coś z życia.

kamyk
15-03-2004, 10:09
dlamnie tez ci ludzie maja wielki szacunek bo dotknela ich tragednia w zyciu , a umia z tym zyc i cieszyc się zyciem pomimo ze są nie widomi i jak takiego czlowieka się widzi usmiechnietego to wiadac ze nawet w takich sytulacja jakich sa nie widomi zycie nie musi byc udreka tylko normany zyciem z ktorego mozna się cieszyc ja sie ciesze ze Legia im daje tyle radosci bo to jest wazne :) Szacunek dla nich i dla wszytkich nie widomych ktorzy ciesza się z zycia po mimo swojej tragedni:) :+:

Walek_C.Z.K
15-03-2004, 10:22
Ja w ubiegłym sezonie widziałem na Żylecie niewidomego, który przyprowadził swoją koleżankę ( dziewczynę ??) również niewidomą. Aż mnie ciarki po plecach przeszły, szacunek dla takich ludzi!

Aureliusz
15-03-2004, 10:55
1. Niewidomi (i inni niepełnosprawni) to niesamowici ludzie. Ponad rok temu miałem coś z nimi do czynienia (a konkretnie z Biurem ds. Osób Niepełnosprawnych przy UW), więc wiem o czym mówię.
Był taki koleś, który bardzo interesował sie sportem. Najbardziej imponowało mi to, że mówił "widziałem wczoraj mecz". Nigdy nie używał słów, np słuchałem go itp, tylko widziałem. I opowiadał, jakby naprawdę go widział. To jest niesamowite (tak samo ludzie na wózkach mówią "poszedłem gdzieś", głusi mówią "słyszałem"). Oni w większości na prawdę nie czują się inni, gorsi (oczywiście zdarzają się także tacy, którzy użalają się nad swoim losem, ale są oni w mniejszości).
2. Na jesieni na sparingu jakimś widziałem niewidomego na trubunach. Wszystko co jest napisane w powyższym tekście się powtwierdziło, mimo, że był to tylko sparing.
3. Kiedyś widziałem jakiś program o masażyście w Widzewie, który jest niewidomy. Niesamowity człowiek, lubiany tam przez wszystkich.
:+:

daniil
15-03-2004, 21:40
http://www.widzew.infocentrum.com/index.php?page=pokrzepienie_09

http://www.widzew.infocentrum.com/index.php?page=pokrzepienie_10

Niko
15-03-2004, 22:46
Wiadomo coś na temat tej operacji dla kibica Widzewa? Artukuł jest z 7 lipca 2001 r., więc to już prawie 3 lata.

Arni
16-03-2004, 17:59
Mój kumpel ma brata, który często na mecze uczęszcza razem z niewidomym. To wspaniali ludzie, wcześniej było mi ich poważnie żal, bo są przecież w duzym stopniu pokrzywdzeni przez los, teraz za to ich podziwiam, za upór, za to, że nie płaczą nad sobą, tylko starają się normalnie żyć i nie załamują się.