PDA

Zobacz pełną wersję : Sporty ekstremalne



pioben
04-01-2018, 08:43
Czy ktoś z kolegów miał może doświadczenia ze sportami ekstremalnymi? Nie wiem, wspinaczka na 8-tysięcznik, skoki ze spadochronem, nurkowanie itd?
Zastanawiam się, co ludzi ciągnie do tego wszystkiego?

Benek
27-01-2018, 22:52
Skoro znalazłem wątek to może warto go odświeżyć w związku z aktualną sytuacją w Pakistanie.

Niesamowite co wyprawia ekipa ratunkowa!! Francuzkę już mają!!

Jeżeli kogoś to interesuję to polecam śledzić tego użytkownika:

dominobb


Denis i Adam odpoczywają teraz 1-2 godziny i zaczynają akcję schodzenia z Revol. Organizowany jest helikopter przez Polską Ambasadę, który zabierze ją jutro rano (jeśli pozwoli na to pogoda) do szpitala do Islamabadu.

Nadzieja umiera ostatnia ale z każdą godziną maleją szansę na uratowanie Mackiewicza :(

zie(L)ak
27-01-2018, 23:01
Podobno podjęli decyzje że idą dalej po niego.

Benek
27-01-2018, 23:19
Podobno podjęli decyzje że idą dalej po niego.

Na pewno nie. Muszą ją "znieść" do C1 czyli na na 4900. Dopiero potem pewnie zaczną wszystko od nowa...

Benek
28-01-2018, 00:07
Oficjalna informacja: ratunek dla Tomka jest już niestety niemożliwy. Akcja nie będzie prowadzona ze względu na wysokość, na której jest Tomek, pogody i bezpieczeństwa ratowników. #NangaParbat

Tt

Stout
28-01-2018, 00:12
Francuzka mówiła,że zostawiła go w stanie prawie agonalnym.
Nadzieja umiera ostatnia....

Darex13
28-01-2018, 02:45
Podobno rozstawali się, gdy on miał już chorobę wysokościową, odmrozenia i ślepotę śnieżną. Do tego nie miał jedzenia. A to było z 48h temu. Rozsądnie, że po niego nie idą, najprawdopodobniej już od dłuższego czasu nie żyje. Zresztą sam Bielecki mówił, że jeśli polecą na akcję ratunkową w czterech, to nie ma szans na uratowanie Mackiewicza. Oby szczęśliwie zeszli z Franzuzką.

Bonhart
28-01-2018, 08:58
Smutna wiadomosc... Ale nie ma sie specjalnie co dziwic, i tak zrobilo chyba wiecej niz ktokolwiek przypuszczal - „wbiegniecie” na 6000 w nocy, w zimie po Revol to byl naprawde wielki wyczyn.

zie(L)ak
28-01-2018, 10:06
Pytanie, czy po takim wysiłku obaj będą jeszcze atakować K2.

klinton
28-01-2018, 11:01
Pytanie, czy po takim wysiłku obaj będą jeszcze atakować K2.

Prawdopodobnie tak, zważywszy na to, że do ewentualnego ataku pozostało jeszcze sporo czasu (najwięcej okien pogodowych zdarza się w Karakorum zimą na początku marca). Po prostu teraz pozostała część ekipy weźmie na siebie ciężar ogarniania poręczówek, a Adam i Denis będą się regenerować. Pomimo tej akcji, to dalej wydaje się, że jest to najmocniejsza dwójka spośród całej ekipy. Podejrzewam, że razem z nimi do ataku wyruszy jeszcze dwóch innych członków wyprawy. Obstawiam Janusza Gołąba oraz Artura Małka.

Edit:

Ewentualnie może do nich dołączyć Marcin Kaczkan. Ale to tylko moje przypuszczenia... ;)

Tomi
28-01-2018, 11:17
Pytanie, czy po takim wysiłku obaj będą jeszcze atakować K2.

Oni zostają tam do marca. Wielicki mówił, że to po prostu delikatnie zmieni im harmonogram.
Tam pojechało 13 himalaistów. Na razie poręczują trasę i zespoły zmieniają się z dnia na dzień - w tej chwili założyli C2 na 6 300 npm

Żeby mieć obraz tego czego dokonali wczoraj Bielecki z Urubką wystarczy spojrzeć na te filmy i zdjęcia.
Ściana Kirschofera, którą wspinali się wczoraj w nocy (dodatkowo podczas ostatniej wyprawy na Nangę Bielecki miał na tej ścianie wypadek - odpadł od ściany i uratowała go lina, na której asekurował go Daniele Nardi)

https://pbs.twimg.com/media/DUjampPWAAEYDH-.jpg
https://pbs.twimg.com/media/DUjmNh9W0AEBgTw.jpg
https://pbs.twimg.com/media/DUjbAMKW4AE1kx7.jpg

https://www.youtube.com/watch?v=DJLAWcaTAhQ
https://www.youtube.com/watch?v=3KM1348qG5E

Zrobić to w takim tempie, jeszcze zimą i w nocy a potem jeszcze zejść w dół z Revol to jakiś matrix. Wielki szacunek.
Szkoda Mackiewicza, ale obiektywnie próba pójścia po niego mogłaby się zakończyć jeszcze większą tragedią....

Benek
28-01-2018, 13:37
Swoją drogą ciekawe czy faktycznie zdobyli ten szczyt tak jak to wczoraj było gdzieś pisane.

Stout
28-01-2018, 13:57
Ponoć tak.
Francuzka już w Islamabadzie.
Ogolnie nie wygląda na to ,zeby była w zlym stanie fizycznym(patrząc z perspektywy kompletnego laika w temacie alpinizmu)


https://twitter.com/k2basecamptrek/status/957597011645292544

Robert E. Lee
28-01-2018, 14:03
No ale to oni sobie mówią, że zdobyli i już? Na słowo się wierzy?

Stout
28-01-2018, 14:05
Na pewno jest zapis z GPS-a.

Jestem
28-01-2018, 14:40
Ja jestem bardzo ciekawy dlaczego niektóre wyprawy nie wykupują ubezpieczenia - gdyby takowe było to prawdopodobnie obydwoje by zostało uratowanych ponieważ helikoptery poleciałyby od razu a nie z kilkunastogodzinnym opóźnieniem.
Oczywiście rozumiem, że koszty są spore takiego ubezpieczenia, niestety nie wiem jak duże więc nie sypię gromami ale wkurza mnie hipokryzja wielu zwolenników wspinaczek ekstremalnych którzy obarczają podatników skutkami swoich szaleństw. Nie znam innej dyscypliny ekstremalnej w której tolerowane jest jej uprawianie bez stosownych ubezpieczeń, choć przypadek Golloba jest w tym kontekście bardzo interesujący, stracił całą kasę na leczenie ale tzw. "ponadnormatywne" czyli miał zbyt słabe ubezpieczenia.
A może na tym polega "smaczek" tych imprez i ryzyka z nimi związanych? Tylko po co w takim razie te krokodyle łzy po fakcie?
Mnie tam to za bardzo nie wzrusza ponieważ codziennie na świecie ginie głupio i niepotrzebnie tysiące anonimowych ludzi nie wspominając już o mordowanych ergo trudno mi o empatię z tymi którzy się sami proszą o kłopoty.

Benek
28-01-2018, 15:22
Ja jestem bardzo ciekawy dlaczego niektóre wyprawy nie wykupują ubezpieczenia - gdyby takowe było to prawdopodobnie obydwoje by zostało uratowanych ponieważ helikoptery poleciałyby od razu a nie z kilkunastogodzinnym opóźnieniem.


Takowe było aczkolwiek nie wystarczyło.

beka
28-01-2018, 15:29
Podobno ubezpieczenie było, ale nie obejmowało transportu ekipy spod K2. A jeśli dobrze kojarzę to dobrowolne zbiórki pokryły tę akcję i państwo nic nie musi zapłacić.

Benek
28-01-2018, 15:33
Podobno ubezpieczenie było, ale nie obejmowało transportu ekipy spod K2. A jeśli dobrze kojarzę to dobrowolne zbiórki pokryły tę akcję i państwo nic nie musi zapłacić.

Zebrano ponad 280 tysięcy.

Jestem
28-01-2018, 15:37
Podobno ubezpieczenie było, ale nie obejmowało transportu ekipy spod K2. A jeśli dobrze kojarzę to dobrowolne zbiórki pokryły tę akcję i państwo nic nie musi zapłacić.

No właśnie, było ale nie wiadomo co obejmowało, bez transportu te ubezpieczenie jak widać bezużyteczne, ciekawym co obejmowało.
Natomiast tego typu zbiórki powinni robić PRZED wyprawą, wtedy tacy jak ja ani jednego złego słowa by nie napisali a tak to wszystko się we mnie gotuje jak czytam o tej nieszczęsnej wyprawie :(

Benek
28-01-2018, 15:53
No właśnie, było ale nie wiadomo co obejmowało, bez transportu te ubezpieczenie jak widać bezużyteczne, ciekawym co obejmowało.
Natomiast tego typu zbiórki powinni robić PRZED wyprawą, wtedy tacy jak ja ani jednego złego słowa by nie napisali a tak to wszystko się we mnie gotuje jak czytam o tej nieszczęsnej wyprawie :(

tak też było więc może albo czytaj uważnie albo się nie gotuj.

Stout
28-01-2018, 16:17
Pieniądze pieniędzmi ,ale wczoraj w wywiadzie z członkiem ekipy padł zarzut do władz Pakistanu,że nie dysponowały na miejscu odpowiednim sprzętem(helikoptery) ,do podjęcia skutecznej akcji ratunkowej.
A kolega oburzony na brak ubezpieczenia,to sie chyba za dużo naczytał tęczowego krzysia na tłiterku.On w tej kwestii rozpętał niezłą gównoburze.

Alek
28-01-2018, 16:24
[QUOTEP.Tomasz Mackiewicz walczy o życie pod Nanga Prabat, {Rado} pisze: "chyba himalaiści mogą przewidzieć ile kosztuje akcja ratunkowa , to czemu nie kupili odpowiedniej polisy????". Otóż - nie!! Alpiniście nie wolno dopuszczać myśli, że się nie powiedzie - a tym jest ubezpieczenie![/QUOTE]

z tt JKM

Ci ludzie przynajmniej mają swoje pasje, pomysły na życie. Zdobywając szczyty w ekstremalnie trudnych warunkach zapisują się w kadrach historii.

Najbardziej lamentuja ci którzy sport, aktywność fizyczna znają tylko z TV. Dla których prawdziwe życie to wypicie kawy rano, smecenie że poniedziałki są chu.jowe bądź rajd z wózkiem po Lidlu.

Jestem
28-01-2018, 16:26
tak też było więc może albo czytaj uważnie albo się nie gotuj.

No i co z tego, że była skoro albo kasy nie stykło albo przyżydzili :(

@Stout: tęczowej parówy nie czytam od roku prawie, więc nie mogłem się za "dużo naczytać na tłiterku" :)

beka
28-01-2018, 16:53
Otóż - nie!! Alpiniście nie wolno dopuszczać myśli, że się nie powiedzie - a tym jest ubezpieczenie!

to jest tak idiotyczne, że aż nie wiem jak skomentować

Stout
28-01-2018, 17:09
No i co z tego, że była skoro albo kasy nie stykło albo przyżydzili :(

@Stout: tęczowej parówy nie czytam od roku prawie, więc nie mogłem się za "dużo naczytać na tłiterku" :)To zwracam honor Panie kolego.
Niestety.Po raz kolejny człowiek przegrał z naturą.

TNTP
28-01-2018, 17:33
To zwracam honor Panie kolego.
Niestety.Po raz kolejny człowiek przegrał z naturą.

Nie z naturą, ale raczej z własną głupotą, czy tam lekkomyślnością. Co nie zmienia faktu, że w jakimś tam stopniu podziwiam gościa.

Benek
28-01-2018, 17:45
Nie z naturą, ale raczej z własną głupotą, czy tam lekkomyślnością. Co nie zmienia faktu, że w jakimś tam stopniu podziwiam gościa.

Tzn??

TNTP
28-01-2018, 17:46
Tzn??

Ale tzn 1 część mojej wypowiedzi, czy 2 ?

Benek
28-01-2018, 18:01
Ale tzn 1 część mojej wypowiedzi, czy 2 ?

1 część

TNTP
28-01-2018, 18:14
1 część

Wydaje mi się, że jest to proste, wchodzenie w zimę na jakikolwiek szczyt powyżej 8000 metrów
- "na lekko"
- w 2 osoby
- bez zabezpieczonego "ubezpieczenia"
jest statystycznie kurewsko ryzykowne - czego mamy wyraz w całej tej tragedii.

Z mojego punktu widzenia ryzykowanie swoim życiem po to, żeby spełnić swoje ambicje jest mhhh no już napisałem w najłagodniejszych słowach lekkomyślne i osobiście dziwię się, że trzeba to komuś tłumaczyć.

Antares
28-01-2018, 18:18
Codziennie na świecie giną setki ludzi. Tutaj decydując się na takie wyprawy muszą liczyć się z tym, że już nie wrócą. Zostawiają żony, dzieci, ładują w to kupę kasy, bo ten Maćkowiak nawet firmę stracił przez to. Wyniszczają zdrowie. Tracą palce itd. Wybrali sobie takie hobby, mało ludzi na świecie ma na tyle "jaj", żeby uprawiać alpinizm, ale jak pisałem wyżej decydując się na to wiedzą jakie mogą ponieść konsekwencje.

tomeck3145
28-01-2018, 19:54
Maćkowiak

Mackiewicz.

MeHow
28-01-2018, 21:56
Wyniki zbiórek z nawiązką pokrywają koszty akcji ratunkowej - sumarycznie zebrana kwota to grubo ponad 0,5mln. Pełne koszty zostały zebrane w ~1 godzinę. Osobną kwestią pozostają chęci Pakistańców do samej akcji.
Żadne OWU nie bierze pod uwagę takiego przypadku, jaki wystąpił teraz. Dodatkowo wydanie permitu zależne jest od posiadania takowego, więc argumenty o ubezpieczeniu całkowicie absurdalne.
Odnośnie motywacji - jeden skacze na bunjee, drugi ciśnie 250 kmph na autostradzie motocyklem, trzeci uderza na Nangę zimą, a czwarty napierdala się po lasach. Każdy z nich dopuszcza myśli związane z ryzykiem, ale stara się zrobić wszystko, żeby jednak czarny scenariusz nie wystąpił. Każdego z nas definiuje co innego, każdy musi znaleźć swoją drogą w życiu. Nie jestem przekonany, czy bardziej na krytykę zasługuje ktoś, kto spełnia swoje choćby najbardziej chore ambicje, czy raczej ludzie, którzy większość życia spędzają na kanapie krytykując tych pierwszych.

TNTP
28-01-2018, 22:25
Tylko, że w tego rodzaju opcjach to ubezpieczenie jest imho ustalane indywidualnie, przecież to nie jest tak, że idziesz do agenta imówisz mu, że chcesz zdobyć k2 zimą, a on Ci ogarnia ubezpieczenie. Z tego powodu takie wyjazdy nazywają się "wyprawami" bo w domyśle zakłada się, że organizator ogarnia całą logistykę - również na godzinę w. W tym wypadku nie ogarnął sobie takiego tematu - czy tam zabezpieczenia finansowego.
Chęci Pakistańczyków jak widać po zapłaceniu sianka się pojawiły, więc one chyba były tu najmniejszym problemem - w przeciwieństwie do kosztów, bo te w przypadku odpowiedniego zabezpieczenia wynosiłby nie kilkanaście-kilkadziesiąt tysi, ale liczone by były w setkach tysięcy.

Zaś co do drugiego wątku, to akurat "jeden skacze na bunjee, drugi ciśnie 250 kmph na autostradzie motocyklem, trzeci uderza na Nangę zimą, a czwarty napierdala się po lasach" mają się nijak do siebie.
Nie chce mi się prowadzić jakichś rozważań społeczno-filozoficznych, ale jednak skok na bandżi ma trochę inną "awaryjność" niż Nanga zimą.
Nic mi do czyichś zajawek - tym bardziej, że ta była wyjątkowo indywidualna (w sensie, że nie wpływała ona na życie osób spoza klimatu - w przeciwieństwie do chociażby zapierdalania na motorze), tylko, że zarówno teologicznie, jak i logicznie nadmierne ryzykowanie swoim życiem jest po prostu debilizmem i w przypadku normalnego/zdrowego człowieka jest aberracją- czy tam głupotą.
Oczywiście tutaj pytanie jest co oznacza słowo "nadmierny", bo dla każdego to będzie coś innego.

Kawa
29-01-2018, 08:57
Odnośnie motywacji - jeden skacze na bunjee, drugi ciśnie 250 kmph na autostradzie motocyklem, trzeci uderza na Nangę zimą, a czwarty napierdala się po lasach. Każdy z nich dopuszcza myśli związane z ryzykiem, ale stara się zrobić wszystko, żeby jednak czarny scenariusz nie wystąpił. Każdego z nas definiuje co innego, każdy musi znaleźć swoją drogą w życiu. Nie jestem przekonany, czy bardziej na krytykę zasługuje ktoś, kto spełnia swoje choćby najbardziej chore ambicje, czy raczej ludzie, którzy większość życia spędzają na kanapie krytykując tych pierwszych.

Na kanapie może cię zabić półka z książkami, ryzyko niemal identyczne jak przy wejściu zimą na ośmiotysięcznik.
W sumie fajnie, jego 4 dzieci i 2 byłe żony z pewnością są dumne ze zrealizowania ambicji taty.

Benek
29-01-2018, 09:12
Na kanapie może cię zabić półka z książkami, ryzyko niemal identyczne jak przy wejściu zimą na ośmiotysięcznik.
W sumie fajnie, jego 4 dzieci i 2 byłe żony z pewnością są dumne ze zrealizowania ambicji taty.

Nie wiem jak pierwsza ale druga żona jest dumna i mówi i tym głośno a nawet dziękuję mu za to co robił.

Polecam kilka słów od Darka

http://weszlo.com/2018/01/28/gora-killer/

Kawa
29-01-2018, 09:41
Nie wiem jak pierwsza ale druga żona jest dumna i mówi i tym głośno a nawet dziękuję mu za to co robił.

Polecam kilka słów od Darka

http://weszlo.com/2018/01/28/gora-killer/

To super, że są z niego dumni, tylko cieszyć się ich szczęściem.

Robert E. Lee
29-01-2018, 09:49
Swoją drogą, to skoczek jak się wyjebie przy lądowaniu to nie ma zaliczonego rekordu.

tomeck3145
29-01-2018, 10:00
Swoją drogą, to skoczek jak się wyjebie przy lądowaniu to nie ma zaliczonego rekordu.

Bo na tym polega skok, na wylądowaniu. Jak się wypierdoli w drodze do szatni, to jednak rekord ma zaliczony. Nietrafiona analogia.

Raczej
29-01-2018, 10:03
Na kanapie może cię zabić półka z książkami, ryzyko niemal identyczne jak przy wejściu zimą na ośmiotysięcznik.
Ale żeś porównał. Mi się wydaje, że oba ryzyka to dwa różne bieguny. Ryzyko zabicia półką z książkami jest minimalne, prawie żadne, natomiast Nanga zimą to ryzyko maksymalne, wręcz pewna śmierć.
No chyba, że nie wyczułem żartu.

e:

To super, że są z niego dumni, tylko cieszyć się ich szczęściem.

Żeby być dumnym nie trzeba być też szczęśliwym. Można cierpieć, płakać ale być równocześnie dumnym. Ja tam nie wiem, nie podzielam z nimi żadnych uczuć, piszę tylko że tak może być.

beka
29-01-2018, 10:18
Nie wiem jak pierwsza ale druga żona jest dumna i mówi i tym głośno a nawet dziękuję mu za to co robił.

Polecam kilka słów od Darka

http://weszlo.com/2018/01/28/gora-killer/

Jeszcze w 2015 pierwsza żona miała trochę inny stosunek do jego wypraw:

Wracam z Himalajów do kraju, nie mam pracy, firma padła, nie mam źródeł utrzymania. Była żona mnie katuje – chce alimentów.

Kusza
29-01-2018, 10:30
Tylko, że w tego rodzaju opcjach to ubezpieczenie jest imho ustalane indywidualnie, przecież to nie jest tak, że idziesz do agenta imówisz mu, że chcesz zdobyć k2 zimą, a on Ci ogarnia ubezpieczenie. Z tego powodu takie wyjazdy nazywają się "wyprawami" bo w domyśle zakłada się, że organizator ogarnia całą logistykę - również na godzinę w. W tym wypadku nie ogarnął sobie takiego tematu - czy tam zabezpieczenia finansowego.
Chęci Pakistańczyków jak widać po zapłaceniu sianka się pojawiły, więc one chyba były tu najmniejszym problemem - w przeciwieństwie do kosztów, bo te w przypadku odpowiedniego zabezpieczenia wynosiłby nie kilkanaście-kilkadziesiąt tysi, ale liczone by były w setkach tysięcy.

Zaś co do drugiego wątku, to akurat "jeden skacze na bunjee, drugi ciśnie 250 kmph na autostradzie motocyklem, trzeci uderza na Nangę zimą, a czwarty napierdala się po lasach" mają się nijak do siebie.
Nie chce mi się prowadzić jakichś rozważań społeczno-filozoficznych, ale jednak skok na bandżi ma trochę inną "awaryjność" niż Nanga zimą.
Nic mi do czyichś zajawek - tym bardziej, że ta była wyjątkowo indywidualna (w sensie, że nie wpływała ona na życie osób spoza klimatu - w przeciwieństwie do chociażby zapierdalania na motorze), tylko, że zarówno teologicznie, jak i logicznie nadmierne ryzykowanie swoim życiem jest po prostu debilizmem i w przypadku normalnego/zdrowego człowieka jest aberracją- czy tam głupotą.
Oczywiście tutaj pytanie jest co oznacza słowo "nadmierny", bo dla każdego to będzie coś innego.

Odnośnie ubezpieczenia. O ile mi wiadomo nie ma w Pakistanie ubezpieczeń powyżej 6000 metrów. Nie ma też żadnych ekip ratunkowych, a ekipa ubezpieczenie posiadała, ale helikoptery były przecież wojskowe a nie medyczne/cywilne.
Przecież tam nie ma toprowców który mogą po zakończonej akcji wystawić fakturę.

Tutaj głos trochę z drugiej strony:
http://teklak.pl/2018/dlaczego-nie-byli-ubezpieczeni/

mski
29-01-2018, 10:50
Odnoszę wrażenie, ze z tego himalaisty zaczyna się już robić bohatera na niewyobrażalna skale. Przypuszczam ze gdyby udało mu się zejść to nie byłby taki wspaniały na jakiego teraz się go kreuje.

beka
29-01-2018, 11:23
nic tak nie sprzedaje płyt jak śmierć artysty ;)

Tomi
29-01-2018, 11:49
Odnoszę wrażenie, ze z tego himalaisty zaczyna się już robić bohatera na niewyobrażalna skale. Przypuszczam ze gdyby udało mu się zejść to nie byłby taki wspaniały na jakiego teraz się go kreuje.

Jakby przeżył też by tak było.
Ponoć to pierwsze w historii zimowe wejście w stylu alpejskim na ośmiotysięcznik.
Dla mnie to po prostu powinno być hobby dla ludzi nie mających rodzin i dzieci. Dzieci przede wszystkim, bo są przecież małżeństwa gdzie i maż i żona są himalaistami i to chyba jedyny zdrowy układ.

Kawa
29-01-2018, 12:10
Dla mnie to po prostu powinno być hobby dla ludzi nie mających rodzin i dzieci. Dzieci przede wszystkim, bo są przecież małżeństwa gdzie i maż i żona są himalaistami i to chyba jedyny zdrowy układ.

O właśnie, jeśli jesteś egoistą lubiącym takie zabawy to nie obciążaj tym innych.

Kusza
29-01-2018, 12:21
A tak z ciekawości, jadąc na wyjazd za Legią na zupełny koniec świata też macie pewność że nikt Wam w morde nie da blaszanym prętem albo nie sprzeda kosy pod żebro? Każdy z nas jeżdżący na mecze też jest w jakimś stopniu egoistą, przedkładającym doznania nad niedzielną pomidorową i familiadę. Rozumiem że kibicowanie też powinno być dla osób bez dzieci?

"Szkoła, praca, dziewczyna, rodzina..."

Czy jakoś tak to leciało :oczko:

Kawa
29-01-2018, 12:23
A tak z ciekawości ile osób w zeszłym roku było sumarycznie na legijnych wyjazdach i ile z nich wróciło w worku foliowym?

Kusza
29-01-2018, 12:30
Ryzykujesz jednak zawsze, taka jest prawda. Co o sensowności himalaizmu to odpowiem tekstem z Twojego podpisu:
"To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"

Benek
29-01-2018, 12:30
Kawa a mnie się wydaje że pierwsza część Twojej sygnatury mowi wszystko. My z pozycji kanapy możemy sobie o tym rozmawiać ale nie mamy prawa oceniać i pisać o egoizmie albo idiotyzmie.

TNTP
29-01-2018, 12:32
A tak z ciekawości ile osób w zeszłym roku było sumarycznie na legijnych wyjazdach i ile z nich wróciło w worku foliowym?

Tylko, że problem jest z tym co już pisałem. Bo o ile każda normalna osoba zgodzi się, że nadmierne ryzykowanie swoim życiem/zdrowiem jest czymś złym, czy tam głupim. To ile każdy inaczej będzie rozumiał słowo - "nadmiernie".
I o ile nie wychodzenie z domu w obawie że się spadnie ze schodów, a także wpierdalanie się w zime na 8 tysięczniki są skrajnościami i nie są to na pewno normalne zachowania. To jeżdżenie na wyjazdy Legii jest czymś o środku.

Oczywiście dużo zależy od kontekstu społeczno/kulturowo/cywilizacyjnego.

R.
29-01-2018, 12:33
Ryzykujesz jednak zawsze, taka jest prawda. Co o sensowności himalaizmu to odpowiem tekstem z Twojego podpisu:
"To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"

Bądźmy poważni - porównanie kibicowania z ekstremalnym alpinizmem jest kompletnie nie na miejscu. Mając rodzinę w pierwszej kolejności myśli się o rodzinie a nie o własnych ambicjach. Jeśli ktoś w takiej pozycji stawia swoje ego wyżej to jest zwykłym egoistą i tyle.

Kawa
29-01-2018, 12:36
Kawa a mnie się wydaje że pierwsza część Twojej sygnatury mowi wszystko. My z pozycji kanapy możemy sobie o tym rozmawiać ale nie mamy prawa oceniać i pisać o egoizmie albo idiotyzmie.

Zupełnie się z Tobą nie zgodzę. Mamy prawo oceniać bo dzieje się to na naszych oczach, nie mamy prawa tego "zabraniać" bo to nie my finalnie obrywamy.

TNTP
29-01-2018, 12:41
W ogóle co to za zjebana lewacka moda się zrobiła na "nie ocenianie". ***** jak ktoś wali w dupę kozę to mam też tego nie oceniać z pozycji kanapy ?
Między innymi po to ma się łeb, żeby oceniać, czy tam analizować dane zachowania.

księciuniu
29-01-2018, 12:43
W ogóle co to za zjebana lewacka moda się zrobiła na "nie ocenianie". ***** jak ktoś wali w dupę kozę to mam też tego nie oceniać z pozycji kanapy ?

""To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"" :lol:

rey
29-01-2018, 12:43
Ja z grubsza podzielam zdanie wyrażone w tym komentarzu (z tt P. Koźmińskiego):

https://pbs.twimg.com/media/DUqgov5X4AAM0Tt.jpg:large

beka
29-01-2018, 13:08
A tak z ciekawości, jadąc na wyjazd za Legią na zupełny koniec świata też macie pewność że nikt Wam w morde nie da blaszanym prętem albo nie sprzeda kosy pod żebro? Każdy z nas jeżdżący na mecze też jest w jakimś stopniu egoistą, przedkładającym doznania nad niedzielną pomidorową i familiadę. Rozumiem że kibicowanie też powinno być dla osób bez dzieci?

"Szkoła, praca, dziewczyna, rodzina..."

Czy jakoś tak to leciało :oczko:

można wygrać w rzucie monetą jak i trafić w lotto. Tylko prawdopodobieństwo zdarzenia trochę inna :)


My z pozycji kanapy możemy sobie o tym rozmawiać ale nie mamy prawa oceniać i pisać o egoizmie albo idiotyzmie.


Typ w imię fantazji robi siedem zimowych podejść do góry. Góry, której prawie nikt zimą nie zdobył (a i niewielu się paliło do tego), a która to nosi przydomek 'killer mountain". Efekt siedmiu podejśc jest taki, że już z tej góry nie wróci, przy dużym szczęściu ktoś kiedyś znajdzie jego zwłoki, a kilkoro dzieci wychowa się bez ojca. Jak go można w takim razie nazwać jeśli nie egoistą?

Kusza
29-01-2018, 13:11
Żeby nie było, ja z Tomka nie robię bohatera, zastąpił jeden nałóg innym - nota bene to typowy przypadek, mnóstwo ludzi po odwykach zaczyna przygody z ekstremalnymi sportami typu ultramaratony etc. Najprawdopodobniej bez tego nie mógł życ - ten typ ludzi już tak ma.
Kwestia ryzyka tutaj jako przykład można podać Marka Kamińskiego albo Aleksandra Dobę. Im się udało dopiąć swego i przeżyć i jakoś nikt nie nazywa ich idiotami. Co do rodziny to sprawa jest trudna i delikatna, nie podejmę się oceny.

Po górach sam chodzę, też tych wyższych i jakby ktoś mi się spytał po co to robie to bym opowiedział że nie wiem. Prawopodobnie tak samo jak większość z forumowiczów by opowiedziała na tak samo zadane pytanie o godz 3:40 nad ranem wstając na wyjazd do Lubina żeby pooglądać bandę skórkopów, których w zasadzie i tak sie lubi i uważa za pajaców ;)

MeHow
29-01-2018, 15:36
Chęci Pakistańczyków jak widać po zapłaceniu sianka się pojawiły, więc one chyba były tu najmniejszym problemem - w przeciwieństwie do kosztów, bo te w przypadku odpowiedniego zabezpieczenia wynosiłby nie kilkanaście-kilkadziesiąt tysi, ale liczone by były w setkach tysięcy.

Może inaczej, podejdźmy do tematu na przykładzie. Wszelkie akcje ratunkowe na terenie TANAPu są płatne. Chłopaki z HS po dostaniu informacji o wypadku nie czekają, aż zgłosi się do nich ubezpieczyciel, który potwierdzi, że za tę konkretną akcje zapłaci, a ruszają od razu. To jest ta różnica między naszą kulturą górską, tj. polską, słowacką czy rosyjską, a tą dostrzeganą w krajach azjatyckich. W tym konkretnym przypadku zabrakło doby, żeby móc podjąć próbę uratowania Czapkinsa.



Zaś co do drugiego wątku, to akurat "jeden skacze na bunjee, drugi ciśnie 250 kmph na autostradzie motocyklem, trzeci uderza na Nangę zimą, a czwarty napierdala się po lasach" mają się nijak do siebie.
Nie chce mi się prowadzić jakichś rozważań społeczno-filozoficznych, ale jednak skok na bandżi ma trochę inną "awaryjność" niż Nanga zimą.

Przy czym do połowy zeszłego tygodnia średnia awaryjność Nangi zimą była jak dobrze kojarzę nie wyższa, niż podczas przeciętnego wypadku na grzyby przy okazji wyjazdu. Traktowanie wyjazdu w góry najwyższe, niezależnie od tego czy to zima czy lato, jako igranie na granicy życia i śmierci to absurd. Góry rzadko zabijają, częściej zabija ludzka głupota i brak przestrzegania pewnych dość dobrze zdefiniowanych reguł, które na drogach normalnych mocno minimalizują to ryzyko. To nie są lata 80, gdzie jakość sprzętu była znacząco niższa, trening przed wyjazdem był robiony na czuja, a medycyna wysokogórska rozwinięta dużo gorzej niż dzisiaj.



Po górach sam chodzę, też tych wyższych i jakby ktoś mi się spytał po co to robie to bym opowiedział że nie wiem.
Jakbyś chciał się kiedyś nad tym głębiej zastanowić, polecam "Poza górą" Steve'a House'a.

TNTP
29-01-2018, 17:50
Może inaczej, podejdźmy do tematu na przykładzie. Wszelkie akcje ratunkowe na terenie TANAPu są płatne. Chłopaki z HS po dostaniu informacji o wypadku nie czekają, aż zgłosi się do nich ubezpieczyciel, który potwierdzi, że za tę konkretną akcje zapłaci, a ruszają od razu. To jest ta różnica między naszą kulturą górską, tj. polską, słowacką czy rosyjską, a tą dostrzeganą w krajach azjatyckich. W tym konkretnym przypadku zabrakło doby, żeby móc podjąć próbę uratowania Czapkinsa.

Tylko to co piszesz tym bardziej potwierdza to, że pod względem zabezpieczenia, ta ekspedycja nie była przygotowana na najgorsze.


Przy czym do połowy zeszłego tygodnia średnia awaryjność Nangi zimą była jak dobrze kojarzę nie wyższa, niż podczas przeciętnego wypadku na grzyby przy okazji wyjazdu. Traktowanie wyjazdu w góry najwyższe, niezależnie od tego czy to zima czy lato, jako igranie na granicy życia i śmierci to absurd. Góry rzadko zabijają, częściej zabija ludzka głupota i brak przestrzegania pewnych dość dobrze zdefiniowanych reguł, które na drogach normalnych mocno minimalizują to ryzyko. To nie są lata 80, gdzie jakość sprzętu była znacząco niższa, trening przed wyjazdem był robiony na czuja, a medycyna wysokogórska rozwinięta dużo gorzej niż dzisiaj.


Nie do końca rozumiem o co Ci chodzi "podczas przeciętnego wypadku na grzyby przy okazji wyjazdu." ?
Nie wiem jaki to miałby być wyjazd i jakie grzyby, ale śmiertelność w zimę na NP wynosiła do tego roku 4 ofiary...co przy ~30 zimowych ekspedycjach oznaczałoby, że częściej niż w co 10 ktoś ginie.
Czyli ten argument o grzybobraniu faktycznie byłby adekwatny, ale tylko pod warunkiem, że tymi grzybami byłby muchomory.
Natomiast teksty o tym, że góry nie zabijają to sorry, ale to demagogia. Faktycznie w górach zabija fizyka - czyli albo przyciąganie, albo temperatura. Tylko, że tu nie chodzi o jakąś semantyczną zabawę - ale o to, że zapierdalanie w wysokie góry, zimą, na lekko, w małym zespole jest rzeczą ekstremalnie niebezpieczną - czego wyrazem są statystyki.

Mrugs
29-01-2018, 19:08
Bo tym się różni styl oblężniczy od sportowego, jeśli chcesz dokonać czegoś nowego musisz ryzykować. Wyprawa Kolumba też była uważana za skrajnie niebezpieczną. W wysokich górach zostało niewiele do zrobienia, więc albo wyróżniasz się stylem, albo nową drogą. Messner, Kukuczka, Hilary i inni już pozamiatali, i o nich pewnie też mówiono na początku podobnie jak o Mackiewiczu, on już więcej nie osiągnie i pewnie zapomnisz o nim po tygodniu inni będą pamiętać.

Robert E. Lee
29-01-2018, 19:25
Bo tym się różni styl oblężniczy od sportowego, jeśli chcesz dokonać czegoś nowego musisz ryzykować. Wyprawa Kolumba też była uważana za skrajnie niebezpieczną. W wysokich górach zostało niewiele do zrobienia, więc albo wyróżniasz się stylem, albo nową drogą. Messner, Kukuczka, Hilary i inni już pozamiatali, i o nich pewnie też mówiono na początku podobnie jak o Mackiewiczu, on już więcej nie osiągnie i pewnie zapomnisz o nim po tygodniu inni będą pamiętać.

Tylko, że w wyprawie Kolumba, czy misjach kosmicznych chodzi o coś innego niż wejście i zejście, które poza wpisem w dziennikach i satysfakcją nie niesie ze sobą nic więcej.

TNTP
29-01-2018, 19:26
Bo tym się różni styl oblężniczy od sportowego, jeśli chcesz dokonać czegoś nowego musisz ryzykować. Wyprawa Kolumba też była uważana za skrajnie niebezpieczną. W wysokich górach zostało niewiele do zrobienia, więc albo wyróżniasz się stylem, albo nową drogą. Messner, Kukuczka, Hilary i inni już pozamiatali, i o nich pewnie też mówiono na początku podobnie jak o Mackiewiczu, on już więcej nie osiągnie i pewnie zapomnisz o nim po tygodniu inni będą pamiętać.


Sorry ale porównanie wyprawy Kolumba z wejściem na górę jest strasznie słabe. Jakie implikacje dla życia kogokolwiek na świecie ma wejście na jakikolwiek >8000, z "odkryciem" 2 nowych kontynentów ?
Czemu ma służyć to porównanie ?

To, że ktoś chce się na siłę "wyróżnić nowym stylem" ryzykując przy tym swoim życiem jest dla mnie po prostu głupie.
I nie chodzi tu, że nie mam żadnej zajawki na łażenie po górach (bo nie mam) tylko dla mnie to wszystko co piszesz jest swego rodzaju dodawaniem zupełnie niepotrzebnej ideologii.

O ile jak najbardziej rozumiem wewnętrzną potrzebę jaką ktoś może czerpać z chodzenia po górach (czy tam bardziej wzniośle walki ze swoimi słabościami) to czysto subiektywnie jest to rzecz pozbawiona większego sensu - tak samo jak zbieranie znaczków, czy jeżdżenie na wyjazdy i doszukiwanie się w tym jakiejś transcendencji jest sztuczne.

Mrugs
29-01-2018, 19:46
Przykład Kolumba miał dotyczyć czegoś co na owe czasy było uznane za wymysł szaleńca, owszem z perspektywy 600 lat teraz każdy mądry, ale może zimowe wejścia na trudne góry bez zaplecza na sportowo za 100 lat będą czymś zwyczajnym. Kiedyś sądzono, że nie da się wejść bez tlenu na ośmiotysięcznik, dopiero w 1980 pierwszy zdobyto zimą (z pamięci, moge się mylić), chciał zrobić coś nowego. Bohaterem nie zostanie, Moro go uprzedził, szacunek się należy na Nandze zimą było do tej pory 6 osób jeśli ją zdobyli. Każdy ma jakąś pasję nie rozumiem tych co zbierają znaczki a oni nie zrozumieją mnie czy np. Kuszy. Jeśli wybrał taką drogę to zapewne jego bliscy byli na to wczesniej czy później gotowi, przed nikim tego nie ukrywał (zapewne), więc nie można mówić że był egoistą.

księciuniu
29-01-2018, 19:56
Ale to są dwie różne rzeczy : odkrywanie nieznanego / zdobywanie niezdobytego a robienie czegoś, czego nikt nie zrobił. Zimą na daną górę na lekko... Można oczywiście kombinować dalej: na jednej nodze, z jajkiem na łyżce etc. Nikt nikomu nie broni, tylko nie mieszajmy pasji (ważnej dla jednostki) z czymś ważnym dla ludzkości.

A człowieka szkoda.

Mrugs
29-01-2018, 20:14
On chciał być pierwszy na górze zimą, ubiegł go Moro. Chciał dokończyć coś co zaczął. Kukuczka też nie zdobył korony jako pierwszy ale przez wielu uznawany jest za wybitniejszego niż Messner. Historia oceni czy miało to sens czy było szaleństwem.

Dla ludzkosci sie nie przysłuży zgoda pełna, dla historii himalaizmu, zobaczymy.

Ivan Drugi
29-01-2018, 20:43
Facet ewidentnie miał naturę nałogowca , gdyby nie góry zabrała by go heroina . Tak chyba jednak lepiej , dla rodziny również .

klinton
29-01-2018, 20:48
Jak by nie patrzeć, to obecnie osiągnięcia himalaistów dobrze się sprzedają. Jeśli Mackiewicz wróciłby cały i zdrowy z Nangi, to finansowo ustawiłby się na lata. Zaproszenia do telewizji, prelekcje, wykłady, artykuły, książki. Coś by na tym zarobił i może rodzina by na tym skorzystała. Co nie zmienia faktu, że każdy himalaista igra ze śmiercią i naraża bliskich na wielką tragedię. W moich oczach, pomimo często egoistycznego podejścia do spraw wypraw, są to ludzie ze stalowymi jajami. Mnie o zawrót głowy przyprawiało przejście z Murowańca na Zawrat, a co dopiero musi czuć taki kozak na pionowej ścianie gdzieś w Himalajach lub Karakorum.

Fajnie ktoś kilka postów wstecz napisał o tłumaczeniu pasji wspinania się w górach wysokich nawiązując do wyjazdów za naszymi kopaczami.

TNTP
29-01-2018, 21:12
Przykład Kolumba miał dotyczyć czegoś co na owe czasy było uznane za wymysł szaleńca, owszem z perspektywy 600 lat teraz każdy mądry, ale może zimowe wejścia na trudne góry bez zaplecza na sportowo za 100 lat będą czymś zwyczajnym. Kiedyś sądzono, że nie da się wejść bez tlenu na ośmiotysięcznik, dopiero w 1980 pierwszy zdobyto zimą (z pamięci, moge się mylić), chciał zrobić coś nowego. Bohaterem nie zostanie, Moro go uprzedził, szacunek się należy na Nandze zimą było do tej pory 6 osób jeśli ją zdobyli. Każdy ma jakąś pasję nie rozumiem tych co zbierają znaczki a oni nie zrozumieją mnie czy np. Kuszy. Jeśli wybrał taką drogę to zapewne jego bliscy byli na to wczesniej czy później gotowi, przed nikim tego nie ukrywał (zapewne), więc nie można mówić że był egoistą.

Tylko, że mi chodzi cały czas o coś innego - Kolumb coś odkrył + dodatkowo miało to jakiś tam :) wpływ na losy, iluś tam miliardów ludzi.
Mackiewicz chciał zrobić coś jako pierwszy (czy tam drugi), nie miałoby to żadnego wpływu na czyjekolwiek losy.

Piszesz też o przysłużeniu się dla historii himalaizmu ? Na dziś zapisał się tylko i wyłącznie do grona kilkuset osób które zginęły na ośmiotysięcznikach. Nawet jakby wszedł, to mówimy o niszy, która oprócz spełniania aspiracji/ambicji/fanaberii osób które to robią nie specjalnie kogokolwiek interesuje.
No chyba, że Ty wiesz kto wszedł jako drugi na dajmy na to Czo Oju.

Bonhart
29-01-2018, 21:16
Ja sobie szczerze mowiac nie przypominam zeby onegdaj ktos nazywal Kukuczke, czy Rutkiewicz glupkiem albo idiotka bo „po co tam lezli”. Sporty ekstremalne z definicji sa EKSTREMALNE - to wlasnie ta granica mozliwosci i ryzyka powoduje ich skrajna nature. Czy zdobywanie 8tysiecznika rozni sie tak bardzo od uczestnictwa w Rajdzie Dakar, naparzaniem 300km/h na torze F1 albo zjazdu na nartach ma kreche podczas zawodow zjazdowych? W kazdej tej dziedzinie odgrywa role odpowiednie przygotowanie, wytrenowanie, umiejetnosci (wrodzone i nabyte) oraz troche szczescia...
Mackiewicz jechal pod NP siodmy raz - znal te gore, mial odpowiednie umiejetnosci, byl swiadomy ryzyka ktore podejmuje... Sprobowal osiagnac swoj cel, swoje marzenie, udalo sie polowicznie... Nie bardzo rozumiem sens dyskusji nad wspinaczka wysokogorska. A jaki ma sens jezdzenie samochodami w kolko po torze z predkoscia zagrazajaca zyciu? Jaki jest sens naparzani sie po glowach na ringu, ktore potrafia z czlowieka zrobic warzywo po paru walkach?
Mackiewiczowi cos nie wyszlo, szczesliwie w poblizu byla cala czolowka polskich himalaistow, ktorzy na ochotnika chcieli po niego isc. Nieszczesliwie, nie dali rady go uratowac... Tyle w temacie.

zie(L)ak
29-01-2018, 22:00
Książka Bieleckiego "Spod zamarźniętych powiek" rozchodzi się jak świeże bułeczki. Miałem nawet chęć kupić, podobno dobra, ale zobaczyłem wydawnictwo agory:nie: to odpuściłem.

MeHow
29-01-2018, 22:06
Tylko to co piszesz tym bardziej potwierdza to, że pod względem zabezpieczenia, ta ekspedycja nie była przygotowana na najgorsze.

To co piszę odnosiło się do chęci Pakistańców na organizowanie akcji ratowniczej.



Nie do końca rozumiem o co Ci chodzi "podczas przeciętnego wypadku na grzyby przy okazji wyjazdu." ?
Nie wiem jaki to miałby być wyjazd i jakie grzyby, ale śmiertelność w zimę na NP wynosiła do tego roku 4 ofiary...co przy ~30 zimowych ekspedycjach oznaczałoby, że częściej niż w co 10 ktoś ginie.
Kojarzyłem jedną, której też nie byłem pewny ze względu na porę roku. Faktycznie mój błąd.



Natomiast teksty o tym, że góry nie zabijają to sorry, ale to demagogia. Faktycznie w górach zabija fizyka - czyli albo przyciąganie, albo temperatura. Tylko, że tu nie chodzi o jakąś semantyczną zabawę - ale o to, że zapierdalanie w wysokie góry, zimą, na lekko, w małym zespole jest rzeczą ekstremalnie niebezpieczną - czego wyrazem są statystyki.
Faktyczną przyczyną śmierci w górach wysokich (jak dobrze pamiętam około 80%, dla zainteresowanych mogę poszukać źródeł) są najczęściej:
- choroba wysokościowa
- obrzęk płuc
- obrzęk mózgu
- deterioracja

Wszystkie z nich są bezpośrednio związane z procesem aklimatyzacji, którego kontrolowanie za pomocą odpowiednich schematów jest w dużej mierze możliwe. Pierwsze trzy da się dodatkowo próbować leczyć odpowiednimi środkami, które ani nie kosztują kroci, ani nie są trudno dostępne (poza nifedypiną w Polsce), a mimo to duża część zespołów nie posiada ich w swojej apteczce. Już sam acetazolamid potrafi znacząco zwiększyć szanse na przeżycie. W takim przypadku nie zabija ani góra, ani fizyka, a zwyczajne błędy ludzkie.


Piszesz też o przysłużeniu się dla historii himalaizmu ? Na dziś zapisał się tylko i wyłącznie do grona kilkuset osób które zginęły na ośmiotysięcznikach. Nawet jakby wszedł, to mówimy o niszy, która oprócz spełniania aspiracji/ambicji/fanaberii osób które to robią nie specjalnie kogokolwiek interesuje.
To akurat w dużej mierze okaże się w przyszłym roku podczas rozdania Złotych Czekanów. Jeśli faktycznie Eli będzie w stanie potwierdzić, że udało im się wejść, to moim zdaniem mają ogromną szansę na najlepsze przejście tego roku.


Książka Bieleckiego "Spod zamarźniętych powiek" rozchodzi się jak świeże bułeczki. Miałem nawet chęć kupić, podobno dobra, ale zobaczyłem wydawnictwo agory:nie: to odpuściłem.
Niestety duża część polskojęzycznej literatury górskiej została wydana przez Agorę.

TNTP
29-01-2018, 22:25
Jak by nie patrzeć, to obecnie osiągnięcia himalaistów dobrze się sprzedają. Jeśli Mackiewicz wróciłby cały i zdrowy z Nangi, to finansowo ustawiłby się na lata. Zaproszenia do telewizji, prelekcje, wykłady, artykuły, książki. Coś by na tym zarobił i może rodzina by na tym skorzystała. Co nie zmienia faktu, że każdy himalaista igra ze śmiercią i naraża bliskich na wielką tragedię. W moich oczach, pomimo często egoistycznego podejścia do spraw wypraw, są to ludzie ze stalowymi jajami. Mnie o zawrót głowy przyprawiało przejście z Murowańca na Zawrat, a co dopiero musi czuć taki kozak na pionowej ścianie gdzieś w Himalajach lub Karakorum.

Fajnie ktoś kilka postów wstecz napisał o tłumaczeniu pasji wspinania się w górach wysokich nawiązując do wyjazdów za naszymi kopaczami.

Jakby nie patrzeć osiągnięcia himalaistów w ogóle się nie sprzedają.
Obstawiam, że całe 1% użytkowników tego forum słyszało o Mackiewiczu przed tą całą tragedią (ja sam przeczytałem o nim...dzień przed tym jak to się wszystko zaczęło). To, że skończyło się to wszystko w tragiczny sposób to wiadomo nakręca koniunkturę (+uratowanie tej Francuzki).
Ale z róznych przyczyn to była, jest i będzie nisza
To, że mają jaja to niewątpliwie fakt, odnoszę jednak wrażenie, że rekompensują to innymi brakami...


Ja sobie szczerze mowiac nie przypominam zeby onegdaj ktos nazywal Kukuczke, czy Rutkiewicz glupkiem albo idiotka bo „po co tam lezli”. Sporty ekstremalne z definicji sa EKSTREMALNE - to wlasnie ta granica mozliwosci i ryzyka powoduje ich skrajna nature. Czy zdobywanie 8tysiecznika rozni sie tak bardzo od uczestnictwa w Rajdzie Dakar, naparzaniem 300km/h na torze F1 albo zjazdu na nartach ma kreche podczas zawodow zjazdowych? W kazdej tej dziedzinie odgrywa role odpowiednie przygotowanie, wytrenowanie, umiejetnosci (wrodzone i nabyte) oraz troche szczescia...
Mackiewicz jechal pod NP siodmy raz - znal te gore, mial odpowiednie umiejetnosci, byl swiadomy ryzyka ktore podejmuje... Sprobowal osiagnac swoj cel, swoje marzenie, udalo sie polowicznie... Nie bardzo rozumiem sens dyskusji nad wspinaczka wysokogorska. A jaki ma sens jezdzenie samochodami w kolko po torze z predkoscia zagrazajaca zyciu? Jaki jest sens naparzani sie po glowach na ringu, ktore potrafia z czlowieka zrobic warzywo po paru walkach?
Mackiewiczowi cos nie wyszlo, szczesliwie w poblizu byla cala czolowka polskich himalaistow, ktorzy na ochotnika chcieli po niego isc. Nieszczesliwie, nie dali rady go uratowac... Tyle w temacie.

Skoro Ty...i jak widzę nie tylko Ty nie widzisz różnicy czym różnią się te sporty ekstremalne to w takim razie Ci-Wam pomogę
- śmiertelnością (za mojego życia w F1 zginęły 3 osoby...zdobywając 8000 w ciągu zeszłego roku bodajże 7)
- popularnością i pieniędzmi tudzież innymi profitami, które są z tym związane
- tym, że jak taki Kubica się rozjebał, to nie prowadzono zbiórki w necie żeby wysłać po niego karetkę
- i kluczowe w tym wszystkim elementem rywalizacji - w sensie sportowym. Którego z przyczyn obiektywnych w himalaizmie nie ma (albo napiszę inaczej praktycznie nie ma)

A tekst o tym, że mu "połowicznie udało" jest w kontekście okoliczności po prostu niesmaczny, ale ok niech Ci będzie operacja się udała pacjent zmarł.

TNTP
29-01-2018, 22:36
To co piszę odnosiło się do chęci Pakistańców na organizowanie akcji ratowniczej.

Nie wiem jakie były ich chęci - wiem jedno, że jak znalazły się % to inne problemy tak jakby zeszły w cień.


Kojarzyłem jedną, której też nie byłem pewny ze względu na porę roku. Faktycznie mój błąd.

Biorąc pod uwagę liczbę osób które atakowały ten szczyt zimą (obstawiam na setkę) jest liczbą cokolwiek dużą.


Faktyczną przyczyną śmierci w górach wysokich (jak dobrze pamiętam około 80%, dla zainteresowanych mogę poszukać źródeł) są najczęściej:
- choroba wysokościowa
- obrzęk płuc
- obrzęk mózgu
- deterioracja

Nie chce mi się tego analizować jakoś bardziej przekrojowo ale na Evereście to podane przez Ciebie przyczyny stanowiły...max 20% zgonów. Pi razy drzwi 1/4 spada, 1/4 ginie pod lawiną, 1/4 ginie bez wieści.




Wszystkie z nich są bezpośrednio związane z procesem aklimatyzacji, którego kontrolowanie za pomocą odpowiednich schematów jest w dużej mierze możliwe. Pierwsze trzy da się dodatkowo próbować leczyć odpowiednimi środkami, które ani nie kosztują kroci, ani nie są trudno dostępne (poza nifedypiną w Polsce), a mimo to duża część zespołów nie posiada ich w swojej apteczce. Już sam acetazolamid potrafi znacząco zwiększyć szanse na przeżycie. W takim przypadku nie zabija ani góra, ani fizyka, a zwyczajne błędy ludzkie.

Co nie zmienia faktu, że w większości przypadków topowi himalaiście giną...bo albo spadną, albo coś na nich spadnie. Tak było 100 lat temu, tak jest i dzisiaj.


To akurat w dużej mierze okaże się w przyszłym roku podczas rozdania Złotych Czekanów. Jeśli faktycznie Eli będzie w stanie potwierdzić, że udało im się wejść, to moim zdaniem mają ogromną szansę na najlepsze przejście tego roku.


Obstawiam, że max 1% tego forum zna poprzednich zwycięzców, a większość forum nawet nie zna tej nagrody.

klinton
29-01-2018, 22:38
Jakby nie patrzeć osiągnięcia himalaistów w ogóle się nie sprzedają.
Obstawiam, że całe 1% użytkowników tego forum słyszało o Mackiewiczu przed tą całą tragedią (ja sam przeczytałem o nim...dzień przed tym jak to się wszystko zaczęło). To, że skończyło się to wszystko w tragiczny sposób to wiadomo nakręca koniunkturę (+uratowanie tej Francuzki).
Ale z róznych przyczyn to była, jest i będzie nisza
To, że mają jaja to niewątpliwie fakt, odnoszę jednak wrażenie, że rekompensują to innymi brakami...

Mówiąc o osiągnięciach mam na myśli sukcesy w postaci zdobytych szczytów. Mackiewicz do tej pory nie wybił się ponad czołowe postacie polskiego himalaizmu, a i tak w środowisku był rozpoznawalny. Sukcesy sprzedają się i to całkiem dobrze. Wystarczy popatrzeć ile osób przybywa na prelekcje Bieleckiego, Wielickiego i innych. Festiwale górskie i podróżnicze rozsiane po całym kraju też cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Poczynania Bargiela podczas bicia rekordu Śnieżnej Pantery też ściągnęły tysiące obserwatorów. Ale podkreślam, że chodzi mi o spektakularne akcje i osiągnięcia.

Mrugs
29-01-2018, 22:43
Z racji tego, że himalaizm to sport niszowy to nie można się nim "jarać"? Jako że sie nim jaram to właśnie coś takiego jest dla mnie jego sensem.

TNTP a czym myslisz są spowodowane upadki i odpadnięcia? Wg statystyk raptem 5% ofiar zaginęło bez wiesci. I akurat Everest nie jest tu dobrym polem do prezentacji statystyk.

TNTP
29-01-2018, 22:47
Mówiąc o osiągnięciach mam na myśli sukcesy w postaci zdobytych szczytów. Mackiewicz do tej pory nie wybił się ponad czołowe postacie polskiego himalaizmu, a i tak w środowisku był rozpoznawalny. Sukcesy sprzedają się i to całkiem dobrze. Wystarczy popatrzeć ile osób przybywa na prelekcje Bieleckiego, Wielickiego i innych. Festiwale górskie i podróżnicze rozsiane po całym kraju też cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Poczynania Bargiela podczas bicia rekordu Śnieżnej Pantery też ściągnęły tysiące obserwatorów. Ale podkreślam, że chodzi mi o spektakularne akcje i osiągnięcia.

To zależy jak na to patrzysz. Zawężając to do perspektywy Polskiej (bo raczej ją obaj znamy dobrze) to faktycznie himalaizm jest relatywnie popularny - jest to głównie zasługa naszych niesamowitych sukcesów w tej dziedzinie.
Nie chcę pisać, że jesteśmy w tym najlepsi na świecie, ale na pewno zaliczamy się do topowych nacji.

Tylko, że nazwiska Bieleckiego, Wieleckiego, Bargiela są absolutnym światowym topem - coś w stylu Kamila Stocha, więc siłą rzeczy nie są one do końca reprezentatywne.

Mackiewicz był przecież bardzo cenionym wspinaczem (piszę to na podstawie tego co o nim przeczytałem na zagranicznych stronach, w artykułach sprzed iluś tam miesięcy) - między innymi, że nigdy nie szedł na łatwiznę, a mimo to był praktycznie nierozpoznawalny.

Idąc dalej obstawiam, przeciętny forumowicz (jest to próba w miarę reprezentatywna) rozpozna zwycięzce ostatniego Hells Kitchen, czy tam Voice of Poland niż raczonego Bargiela. Co z jednej strony jest przykre, z drugiej zaś naturalne.

Mrugs
29-01-2018, 22:52
No chyba, że Ty wiesz kto wszedł jako drugi na dajmy na to Czo Oju.

Zimą owszem - Kukuczka z Heinrichem

Bo takich jak Mackiewicz jest w Polsce wielu tylko słyszy się o nich jak coś się stanie. Gdyby nie to, że szli po niego Urubko i Bielecki to pewnie poza info o jego śmierci nikt by tematu nie poruszył. Ot taki Kowalski, btw ten co zginął na Broad Peaku.

TNTP
29-01-2018, 22:58
Z racji tego, że himalaizm to sport niszowy to nie można się nim "jarać"? Jako że sie nim jaram to właśnie coś takiego jest dla mnie jego sensem.

TNTP a czym myslisz są spowodowane upadki i odpadnięcia? Wg statystyk raptem 5% ofiar zaginęło bez wiesci. I akurat Everest nie jest tu dobrym polem do prezentacji statystyk.

No to lececimy dalej Dhaulagiri 53 upadki i lawiny, 11 inne przyczyny, 11 zaginięć.
Upadki i odpadnięcia spowodowane są fizyką - przyciąganiem ziemskim. Wiadomo, że jak ktoś jest wypoczęty to jest mniejsze prawdopodobieństwo, że mu się "omsknie" noga, ale to prawdopodobieństwo jest jeszcze większe jakby nie wychodził z domu.

Natomiast to czy się można jarać, to jest przecież kwestia indywidualna. Tak samo jak Ty masz prawo się tym jarać, tak samo ja mam prawo uważać, że to co zrobił Mackiewicz było po prostu lekkomyślne.

A poszukałem sobie na HB - zarejestrowane jest ponad 700 zgonów na 8k+
29% upadki
31% lawiny
pod 10% szczeliny, kamienie
pod 5 % zaginięcia w sensie nie wiadomo co się stało i nieznane przyczyny

Przyczyny podane przez Ciebie stanowią nie 80%, a mniej niż 20%

Zresztą zaraz wygeneruje to z programu i wrzucę linka

Mrugs
29-01-2018, 23:13
Przyczyny zgonów zostały poruszone a propo tekstu "góry nie zabijają" i zrobił to MeHow.

MeHow
29-01-2018, 23:14
Faktycznie przeszacowałem. Krótko podsumowując - wskaźnik śmiertelności zimą 20/1000, wiosną i jesienią 15-17/1000.
Odnośnie przyczyn:
- upadki 39,1%
- lawiny 29,8%
- przyczyny chorobowe 16,3%
- Inne

Przy czym, zważywszy na znaczącą nadreprezentację upadków i zaginięć podczas ataku szczytowego można domniemywać, że ich pośrednią przyczyną może być deterioracja oraz objawy chorób wysokościowych.

Współczynnik ten wygląda inaczej dla wypraw komercyjnych i pozostałych. W wyprawach komercyjnych zgony spowodowane przyczynami chorobowymi są znacząco wyższe, zaś upadków niższe. Najczęściej przez błędy aklimatyzacyjne (przyczyny chorobowe) i niższą trudność techniczną przy dodatkowym pełnym oporęczowaniu dróg (idealny przykład to ospitowanie Everestu).

TNTP
29-01-2018, 23:16
Faktycznie przeszacowałem. Krótko podsumowując - wskaźnik śmiertelności zimą 20/1000, wiosną i jesienią 15-17/1000.
Odnośnie przyczyn:
- upadki 39,1%
- lawiny 29,8%
- przyczyny chorobowe 16,3%
- Inne

Przy czym, zważywszy na znaczącą nadreprezentację upadków i zaginięć podczas ataku szczytowego można domniemywać, że ich pośrednią przyczyną może być deterioracja oraz objawy chorób wysokościowych.

Współczynnik ten wygląda inaczej dla wypraw komercyjnych i pozostałych. W wyprawach komercyjnych zgony spowodowane przyczynami chorobowymi są znacząco wyższe, zaś upadków niższe. Najczęściej przez błędy aklimatyzacyjne (przyczyny chorobowe) i niższą trudność techniczną przy dodatkowym pełnym oporęczowaniu dróg (idealny przykład to ospitowanie Everestu).

Ten wskażnik to też trzeba wziąć pod uwagę dotyczy on ostatnich lat i tego co napisałeś.
Zupełnie inaczej wygląda on "wyprawach", a inaczej w komercji.

MeHow
29-01-2018, 23:27
Ten wskażnik to też trzeba wziąć pod uwagę dotyczy on ostatnich lat i tego co napisałeś.
Zupełnie inaczej wygląda on "wyprawach", a inaczej w komercji.
Dostęp do nich uzyskałem chyba pod koniec 2015 roku, więc dotyczą lat wcześniejszych. Liczba lawin trochę nie pokrywa mi się z tym co obserwuję, więc zakładam, ze bierze pod uwagę przypadki również mocno archiwalne.

O różnicach między wyprawami komercyjnymi a pozostałymi pisałem w poprzednim poście.

Edit:
Dane dla wypraw himalajskich powyżej 6000m w latach 1990-2006. Pierwotne źródło to najprawdopodobniej The Himalaya by the numbers 2007.

TNTP
30-01-2018, 00:16
Dostęp do nich uzyskałem chyba pod koniec 2015 roku, więc dotyczą lat wcześniejszych. Liczba lawin trochę nie pokrywa mi się z tym co obserwuję, więc zakładam, ze bierze pod uwagę przypadki również mocno archiwalne.

O różnicach między wyprawami komercyjnymi a pozostałymi pisałem w poprzednim poście.

Edit:
Dane dla wypraw himalajskich powyżej 6000m w latach 1990-2006. Pierwotne źródło to najprawdopodobniej The Himalaya by the numbers 2007.

Ja wygenerowałem właśnie PDF z Himalayan Datebase - wypadki śmiertelne na wysokości powyżej 6000 metrów. Tylko nie mam jak tego tutaj wrzucić :/ chyba że ktoś ma jakiś pomysł
Zbiorczo to jest za lata 1900-2017 tak
Causes of Death
91 AMS
32 Exhaustion
40 Exposure/Frostbite
317 Fall
25 Crevasse
16 Icefall Collapse
359 Avalanche
26 Falling Rock/Ice
48 Disappearance (Unexpl)
58 Illness (non-AMS)
28 Other

W 2007-2017 powyżej 6000metrów na 216 wypadków śmiertelnych, 67 (31%) lawiny. Więc biorąc pod uwagę kazuistykę tego rodzaju zjawisk to się utrzymuje na podobnym poziomie.

Jestem
30-01-2018, 07:18
Niestety zarzuty stawiane przez "sceptyków" potwierdzają już fachowcy:

"Aklimatyzacja przed atakiem szczytowym była niedostateczna, według zaleceń należy przenocować około 1000 metrów poniżej szczytu, następnie po wyjściu nieco do góry (200-300 metrów) zejść do bazy. Atak szczytowy powinien nastąpić po co najmniej dwu- trzydniowym odpoczynku. Eli i Tomek dotarli, ale prawdopodobnie nie nocowali, do wysokości 6700, czyli ponad 1400 metrów poniżej wierzchołka Nanga Parbat" - czytamy. "Działalność górska odbywała się bez żadnego wsparcia i bez zabezpieczenia w razie niesprzyjających okoliczności. Bardzo ważny jest fakt, że zespół dwuosobowy ma niewielkie szanse na wydostanie się z opresji w przypadku choroby lub wypadku jednego ze wspinaczy. Przy tym założeniu nie było żadnego marginesu błędu" - pisze dalej Kowalski. Bogusław Kowalski, instruktor alpinizmu PZA, biegły sądowy ds. BHP i wspinaczki."

Krótko pisząc, wyprawa niedofinansowana plus próba pójścia na skróty przy ostatnim szturmie na szczyt - nie będę takiego postępowania nazywał wprost ale rozumne to nie było :(

tomeck3145
30-01-2018, 11:46
Niestety zarzuty stawiane przez "sceptyków" potwierdzają już fachowcy:
(...)
Krótko pisząc, wyprawa niedofinansowana plus próba pójścia na skróty przy ostatnim szturmie na szczyt - nie będę takiego postępowania nazywał wprost ale rozumne to nie było :(

Na tym miał polegać zdaje się*ten wyczyn - na wejściu na lekko w alpejskim stylu zimą na ośmiotysięcznik. Wiąże się*to ze skróconą aklimatyzacją itp. Jest to zupełne przeciwieństwo stylu oblężniczego, na grubo - choćby tak, jak prowadzona jest wyprawa na K2.

Pamiętajmy, że volenti non fit iniuria.

Tomi
30-01-2018, 12:04
Tutaj wydaje mi się, że dość trzeźwe oceny sytuacji na Nandze:

https://twitter.com/tomekmaz/status/958124899574472704

https://twitter.com/osiemtysiecy/status/958048526654636032

I raport PZA na temat przebiegu wydarzeń:

https://m.facebook.com/notes/polski-himalaizm-zimowy-2016-2020-im-artura-hajzera/raport-z-akcji-ratunkowej-po-elizabeth-revol-i-tomasza-mackiewicza-na-nanga-parb/1596708773709070/

MeHow
30-01-2018, 18:04
Niestety zarzuty stawiane przez "sceptyków" potwierdzają już fachowcy:

"Aklimatyzacja przed atakiem szczytowym była niedostateczna, według zaleceń należy przenocować około 1000 metrów poniżej szczytu, następnie po wyjściu nieco do góry (200-300 metrów) zejść do bazy. Atak szczytowy powinien nastąpić po co najmniej dwu- trzydniowym odpoczynku. Eli i Tomek dotarli, ale prawdopodobnie nie nocowali, do wysokości 6700, czyli ponad 1400 metrów poniżej wierzchołka Nanga Parbat" - czytamy. "Działalność górska odbywała się bez żadnego wsparcia i bez zabezpieczenia w razie niesprzyjających okoliczności. Bardzo ważny jest fakt, że zespół dwuosobowy ma niewielkie szanse na wydostanie się z opresji w przypadku choroby lub wypadku jednego ze wspinaczy. Przy tym założeniu nie było żadnego marginesu błędu" - pisze dalej Kowalski. Bogusław Kowalski, instruktor alpinizmu PZA, biegły sądowy ds. BHP i wspinaczki."

Krótko pisząc, wyprawa niedofinansowana plus próba pójścia na skróty przy ostatnim szturmie na szczyt - nie będę takiego postępowania nazywał wprost ale rozumne to nie było :(
Jak ktoś wcześniej wspominał - aklimatyzacja w stylu alpejskim przebiega nieco inaczej. Zazwyczaj stara się w strefie deterioracji, tj. powyżej 5500mnpm, postępować podobnie do tego, jak aklimatyzuje się na mniejszych wysokościach. Idealnym sposobem jest odpowiednie zaaklimatyzowanie się na czymś łatwiejszym z przystępniejszym klimatem. Zimą w grę wchodzi przede wszystkim Ameryka Południowa. Noc przespana na szczycie Aconcagui lub jednym z wyższych wulkanów daje już solidną podstawę do działania w Karakorum zimą. Podobny manewr rok wcześniej z tego co pamiętam próbowali zastosować Jacek Czech senior z Adamem Bieleckim, którzy również próbowali zaatakować Nangę w stylu alpejskim. Ten sam manewr stosuje się czasem przed wejściem na Kilimandżaro, gdzie ostatni obóz znajduje się ~1400m pod szczytem, co powoduje, że rzeczony obóz pełni raczej rolę naczelnej "wymiotarni" Afryki.
Rzeczą na którą z tego co widziałem nie zwraca się dużej uwagi, a mogła być kluczowa, jest późna godzina potencjalnego zdobycia szczytu. Zgodnie z tym co przedostaje się do mediów ponoć była to okolica 20. Jakieś 5-6 godzin zbyt późno...

MeHow
30-01-2018, 18:06
O ile jak najbardziej rozumiem wewnętrzną potrzebę jaką ktoś może czerpać z chodzenia po górach (czy tam bardziej wzniośle walki ze swoimi słabościami) to czysto subiektywnie jest to rzecz pozbawiona większego sensu - tak samo jak zbieranie znaczków, czy jeżdżenie na wyjazdy i doszukiwanie się w tym jakiejś transcendencji jest sztuczne.
Do tego chciałem się jeszcze odnieść, a wcześniej niestety mocno brakowało czasu, ale najpierw dla uściślenia - doszukiwanie się transcendencji dopuszczalne i naturalne jest w jakich dziedzinach?

Eman
30-01-2018, 18:30
Wspominal ktos ze w 2009 francuska stracila partnera w wyprawie?

b.
30-01-2018, 18:39
MeHow, widze, że siedzisz w temacie - jak ocenisz zachowanie Adama Bieleckiego podczas wypraw na Makalu w 2011 i Broad Peak 2013?

Eman
30-01-2018, 18:41
MeHow, widze, że siedzisz w temacie - jak ocenisz zachowanie Adama Bieleckiego podczas wypraw na Makalu w 2011 i Broad Peak 2013?

A co mam oceniać; stwierdziłem fakt

b.
30-01-2018, 18:44
Pisałem do użytkownika MeHow.

Ale skoro piszesz, to jakie to ma znaczenie w kontekście Mackiewicza? Miała tam zostać razem z nim? Czy wziąć go na plecy i schodzić?

Eman
30-01-2018, 18:49
Pisałem do użytkownika MeHow.

Ale skoro piszesz, to jakie to ma znaczenie w kontekście Mackiewicza? Miała tam zostać razem z nim? Czy wziąć go na plecy i schodzić?

Nie bylo mnie tam i nie jestem ekspertem w temacie zeby sie wypowiadac

MeHow
30-01-2018, 19:14
MeHow, widze, że siedzisz w temacie - jak ocenisz zachowanie Adama Bieleckiego podczas wypraw na Makalu w 2011 i Broad Peak 2013?

Szczerze mówiąc nie kojarzę na tyle dobrze tematu Makalu 2011, żeby mieć wyrobioną sensowną opinię.
Temat z Broad Peakiem jest trochę bardziej skomplikowany. Podejście do Bieleckiego mam mocno negatywne za jego wcześniejsze działania (czy też brak działań) w Alpach i na Kaukazie, gdzie zdarzało mu się prowadzić wyprawy komercyjne w, delikatnie mówiąc, sposób mało profesjonalny. Broad Peak był moim zdaniem jedynie kontynuacją przyjęcia pewnego wzorca zachowań i podejście do partnerstwa (które dla mnie w tym rozumieniu jest chore). Dość fajnie temat opisywał swego czasu Janusz Gołąb (który jako kierownik sportowy wyprawy na K2 długo wykluczał możliwość wyjazdu na nią A. Bieleckiego). Jeżeli jesteś zainteresowany tematem, to polecam "Broad Peak. Niebo i piekło". Jeśli znajdę, to mógłbym ewentualnie pożyczyć. Dość zwięźle temat podsumowuje też raport PZA.

Mrugs
30-01-2018, 19:27
Śmierć partnera Francuzki na Annapurnie, wypisz wymaluj to co się teraz wydarzyło. Ale wskażcie poważnego himalaiste co nie stracił partnera.

A propo Bieleckiego to w sumie ciekawe, że dopiero po całej akcji ratunkowej w komentarzach pojawia się wątek Broad Peaku i Makalu, a wiele wiele więcej miał za uszami w Szwajcarii. Jak tylko usłyszałem o tym to pierwsze co mi przyszło do głowy to to czy po tym jak go w mediach zjedli i wypluli w 2013 teraz będzie jednak bohaterem.

b.
30-01-2018, 19:29
Szczerze mówiąc nie kojarzę na tyle dobrze tematu Makalu 2011, żeby mieć wyrobioną sensowną opinię.
Temat z Broad Peakiem jest trochę bardziej skomplikowany. Podejście do Bieleckiego mam mocno negatywne za jego wcześniejsze działania (czy też brak działań) w Alpach i na Kaukazie, gdzie zdarzało mu się prowadzić wyprawy komercyjne w, delikatnie mówiąc, sposób mało profesjonalny. Broad Peak był moim zdaniem jedynie kontynuacją przyjęcia pewnego wzorca zachowań i podejście do partnerstwa (które dla mnie w tym rozumieniu jest chore). Dość fajnie temat opisywał swego czasu Janusz Gołąb (który jako kierownik sportowy wyprawy na K2 długo wykluczał możliwość wyjazdu na nią A. Bieleckiego). Jeżeli jesteś zainteresowany tematem, to polecam "Broad Peak. Niebo i piekło". Jeśli znajdę, to mógłbym ewentualnie pożyczyć. Dość zwięźle temat podsumowuje też raport PZA.

Żeby nie było - ja go nie krytykuję, nie znam się, ale z tego co kojarzę, to nie jest zbyt lubiany wśród kolegów właśnie za brak "braterstwa liny".

A wspomniany przez Ciebie Gołąb chyba też miał do niego spore pretensje po tym, jak razem zdobyli Gasherbrum I.

A z Makalu chodzi mi o sytuację, gdy Wolfart i Stańczak cudem przeżyli, skończyło się na amputacjach i wówczas też były pretensje do Bieleckiego.

Mrugs
30-01-2018, 19:43
https://wspinanie.pl/2011/10/raport-makalu-2011/

Notatka ówczesnego kierownika wyprawy Artura Hajzera

Bonhart
30-01-2018, 20:25
b. mozna jakis link do tych pretensji (z Makalu i G1)?

b.
30-01-2018, 20:48
b. mozna jakis link do tych pretensji (z Makalu i G1)?

Rozmowa z Ryszardem Gajewskim:


Znów wracamy do Bieleckiego. Dlaczego rysuje pan postać potwora?

Mówiąc o nim, musimy pamiętać o kilku sprawach. Makalu - zostawił do spółki z Hajzerem dwóch partnerów - efekt poważne amputacje palców. Zszedł do obozu poniżej po tlen, ale go nie wniósł bo się zmęczył, za to szybko zbiegł do bazy.


Na Gasherbrumie I uciekł Januszowi Gołębiowi jeszcze przed zdobyciem szczytu. Rozmawiałem niedawno z Gołębiem. Opowiadał o tym zimowym wejściu. Był wkurzony i rozżalony. Jak Bielecki miał problem z żołądkiem to Gołąb czekał. Kiedy trzeba było sprawdzić drogę, Janusz poszedł w prawo i krzyknął, że nie tędy droga. Wtedy Bielecki od razu ruszył w drugą stronę. Nie poczekał też na szczycie, nie zrobili sobie razem zdjęć. A to ważne. Pokazać, że zrobiliśmy to razem. Janusz chciał po wyprawie porozmawiać z kimś o Bieleckim, zgłaszał się do Hajzera, ale rozmowy nie było.


Dalej. Na Piz Berninie, najwyższym szczycie Alp Wschodnich, zostawił klienta w trudnym dla niego terenie - partner zginął. Bielecki poszedł tam jako przewodnik. Podobno mimo złych prognoz wyszli w góry. Nie byli związani liną. To nie jest trudna grań, ale ja nawet na łatwych graniach wiążę się. Gdy na jednym ze spotkań ktoś zapytał Bieleckiego o tę śmierć himalaista odpowiedział, że gdyby byli związani liną, to byłyby dwa trupy. Idiotycznie.


Na Broad Peak porzucił trzech słabszych partnerów jeszcze przed szczytem - dwóch zginęło - nawet nie poczekał w obozie na wynik poszukiwań Karima tylko pomknął do bazy. Małek został i za to ma plus.

W sumie dużo w tym wywiadzie o Bieleckim, całość ciekawa, ale uprzedzam, że link do GóWna.

http://off.sport.pl/off/1,111379,14095239,Ryszard_Gajewski_o_Broad_Peaku__ Katastrofa_moralna.html

zie(L)ak
30-01-2018, 20:51
Tutaj jeszcze jedna historia z Bieleckim:
http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3421855,tragedia-w-alpach-krystian-dziurok-uznany-za-zmarlego-podobnie-bylo-na-broad-peak,id,t.html
Trzeba przyznać że pechowe historie go nie opuszczają, ale na tyle na ile zapoznałem się z Polskim Himalaizmem-Bielecki to czołówka światowa.

Mrugs
30-01-2018, 20:52
Zbiorczo o tego typu wypadkach z udziałem Polaków

https://www.tygodnikprzeglad.pl/himalaisci-schodza-samotnie/

Jest m.in. cytowany fragment rozmowy z Gajewskim.


Tutaj jeszcze jedna historia z Bieleckim:
http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3421855,tragedia-w-alpach-krystian-dziurok-uznany-za-zmarlego-podobnie-bylo-na-broad-peak,id,t.html
Trzeba przyznać że pechowe historie go nie opuszczają, ale na tyle na ile zapoznałem się z Polskim Himalaizmem-Bielecki to czołówka światowa.
O tym właśnie pisałem mając na myśli co ma za uszami w Szwajcarii.

Brylancik
30-01-2018, 20:56
Po tych notatkach z Makalu i Broad Peak mozna wywnioskowac ze pan Bielecki jest tylko kolegą dla reszty ekipy w trakcie wczesniejszych partii wyprawy, potem już o kolegach z ktorymi się wspina zapomina. Wiem, ze tam w górze inaczej postrzega się pewne rzeczy ale jak widać z opowiadań innych nie kazdy dba tylko o własny tyłek. Choć cięzko kogos oceniac nie bedac w jego skorze, w tak ekstremalnych warunkach. Lepiej może zostawić ocenę jego osoby, innym alpinistom z tego otoczenia ktorzy znają temat i mają jakieś doswiadczenie.

klinton
30-01-2018, 21:01
Ryszard Gajewski jedzie równo po Bieleckim od momentu tragedii na Broad Peak, gdzie zginął jego przyjaciel Maciej Berbeka. W podobnym tonie wypowiada się reszta rozpoznawalnych wspinaczy ze środowiska zakopiańskiego.

MeHow
30-01-2018, 21:05
Żeby nie było - ja go nie krytykuję, nie znam się, ale z tego co kojarzę, to nie jest zbyt lubiany wśród kolegów właśnie za brak "braterstwa liny".


Nie spotkałem nikogo, kto otwarcie stanąłby w jego obronie. Spotkałem za to osoby, które otwarcie go krytykowały.

zie(L)ak
30-01-2018, 21:24
Od 7:20 Bielecki o jednej z opisywanych sytuacji:

https://www.youtube.com/watch?v=plQzpmf65dc

(L)ukas
30-01-2018, 21:58
Nie spotkałem nikogo, kto otwarcie stanąłby w jego obronie. Spotkałem za to osoby, które otwarcie go krytykowały.


Raport komisji dotyczący Broad Peak jest krzywdzący dla Adama Bieleckiego - mówi w rozmowie z IAR himalaista Jerzy Natkański z Fundacji Wspierania Alpinizmu im. Jerzego Kukuczki.

Według niego ocena działania Bieleckiego była zbyt surowa. - Ten raport jest bardzo krzywdzący dla Adama Bieleckiego. Ocena moralna Adama w sytuacji, kiedy on działał w strefie śmierci, podczas zimy w Karakorum, gdzie praktycznie nie ma nikogo kto zna tamte warunki i może je z czymkolwiek porównać jest dla mnie krzywdząca - mówi himalaista.

Zdaniem eksperta nie można realnie wypracować na przyszłość procedur, które mogłyby zapobiec podobnym tragediom. - To są rzeczy, które się dzieją w takich rejonach, czasie, aktywności fizycznej, gdzie osąd realnej sytuacji przez wspinaczy jest tak mocno skażony tym, że jest się niedotlenionym, wychłodzonym i wycieńczonym. Nie da się ustalić żadnego rodzaju procedur, które mogłyby coś w tej kwestii ułatwić - mówi himalaista.

Jerzy Natkański dodaje, że historia himalaizmu jest pełna takich przypadków. Powodem są warunki na jakie wystawieni są himalaiści. - Chłopcy, którzy postanowili iść dalej mimo tego, że było późno, postawili wszystko na jedną kartę. To była ich samoistna decyzja. Namowy drugiego zespołu nic by nie dały, bo uznawali oni, że czują się dobrze - mówi ekspert.

źródło Polskie Radio


Raport jednoznacznie sugeruje winę Adama Bieleckiego co jest błędne. Nie mogę się z tym zgodzić - powiedział himalaista Marcin Kaczkan.

Marcin Kaczkan skomentował opublikowany przez Polski Związek Alpinizmu raport ws. tragedii na Broad Peak. - Raport jednoznacznie sugeruje winę Adama Bieleckiego co jest błędne. Nie mogę się z tym zgodzić. Sytuacje ekstremalne są nieprzewidywalne i nie można mieć do kogoś pretensji że ratuje własne życie - ocenił himalaista.

źródło Wprost

Bonhart
30-01-2018, 23:04
Nie spotkałem nikogo, kto otwarcie stanąłby w jego obronie. Spotkałem za to osoby, które otwarcie go krytykowały.

No i widzisz? Poniekad juz spotkales...
Naprawde niezwykle latwo jest krytykowac himalaistow z punktu widzenia wlasnej klawiatury podpietej do komp w ogrzewanym pokoju. Tam jak nie chce mi sie dyskutowac o tym czy ten czy inny ekstremalny sport jest „ekstremalniejszy”, tak ciezko sie czyta kategoryczne opinie na temat decyzji ludzi znajdujacych sie w polozeniu, w ktorym prawdopodobnie nie bedzie nam dane sie znalezc. Szczegolnie ze jak to zwykle bywa, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia..

Jaco
30-01-2018, 23:06
Sporo fachowców w dziedzinie alpinizmu ujawniło się w ciągu ostatnich 10 dni. To forum ma olbrzymi potencjał. :snoopi:

Stout
30-01-2018, 23:14
Aż dziw bierze,że nie poznaliśmy jeszcze fachowej opinii uzytkownika midzi.Jak każdy bowiem wie,chłopak polował na kangury w Australii,biegał w maratonach to i pewnie w Himalajach szalał.

*Oczywiscie nie neguje dyskusji między kolegami ,ponieważ jest bardzo ciekawa.
Pzdr.

MeHow
30-01-2018, 23:24
No i widzisz? Poniekad juz spotkales...
Nie napisałem, że nie istnieją. Widzę tu pewną różnicę.


Naprawde niezwykle latwo jest krytykowac himalaistow z punktu widzenia wlasnej klawiatury podpietej do komp w ogrzewanym pokoju. Tam jak nie chce mi sie dyskutowac o tym czy ten czy inny ekstremalny sport jest „ekstremalniejszy”, tak ciezko sie czyta kategoryczne opinie na temat decyzji ludzi znajdujacych sie w polozeniu, w ktorym prawdopodobnie nie bedzie nam dane sie znalezc. Szczegolnie ze jak to zwykle bywa, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia..
Jak już pisałem wcześniej - opinię o Bieleckim wyrobiłem na podstawie jego działań w pasmach, w których sam działałem. Nadal nie mam prawa, bo nie byłem w Himalajach?

EDIT:
Podstawową rzeczą, którą próbuje przekazać stara szkoła wspinaczy jest odpowiedzialność za partnera. Na każdym etapie szkolenia - czy to turystyki, czy wspinania skałkowego, czy taternictwa, powtarzane jest jak mantra, że wiążąc się liną nie sterujemy wyłącznie swoim życiem, a również życiem partnerów. Naturalnym jest, że jeżeli ktoś nie potrafi zachować się jak trzeba w górach, w które da się dojechać z Warszawy w 12 godzin, nie zachowa się tak również w górach, w które wyjazd to solidna ekspedycja, a ewentualny wynik wyprawy może znacząco wpłynąć na jego życie.

Mam tylko nadzieję, że to co wydarzyło się pod Nangą, jest zwiastunem głębszej zmiany, a nie PRowym zagraniem żeby tylko nie doprowadzić do sytuacji, w której całe środowisko odwróci się na dobre.

Bonhart
31-01-2018, 07:52
W porzadku, ale zabierasz glos w dyskusji piszac ze nie spotkales, podczas gdy wystarczylo niezbyt wiele wysilku, aby takie osoby znalezc. Jak najbardziej masz prawo do kazdej opinii, ja tylko przestrzegam przed jej kategorycznoscia - bardzo latwo jest zrobic z kogos winowajce na podstawie niepelnych informacji. Przeciez na BP Berbeka i Kowalski mogli zawrocic wiedzac, ze szczyt zostal zdobyty.... Wolfart byl przez Bieleckiego i Hajzera namawiany do powrotu przed szczytem Makalu. Postanowil jednak ze wchodzi. Czy przypdkoem to nie on ryzykowal zyciem kolegow, ktorzy byli zmuszeni na niego czekac? Mozna by pewnie mnozyc tego typu zagadnienia, o ile oczywiscie chce sie spojrzec na sprawe z innego punktu widzenia...

Ivan Drugi
31-01-2018, 08:31
Nie spotkałem nikogo, kto otwarcie stanąłby w jego obronie. Spotkałem za to osoby, które otwarcie go krytykowały.

http://sport.wp.pl/kat,137876,title,Dyskusja-o-Broad-Peak-Himalaisci-bronia-Bieleckiego-i-Malka,wid,16261024,wiadomosc.html?ticaid=11aae1

Mrugs
31-01-2018, 09:31
Sporo fachowców w dziedzinie alpinizmu ujawniło się w ciągu ostatnich 10 dni. To forum ma olbrzymi potencjał. :snoopi:

Na szczęście Ty nie masz nic do powiedzenia w temacie, więc można się nacieszyć merytoryczną dyskusją.

Dobrze, że jest na forum parę osób co się tym interesuje pewnie ostatni raz temat był na tapecie przy okazji Broad Peaku.

Raczej
31-01-2018, 09:47
W porzadku, ale zabierasz glos w dyskusji piszac ze nie spotkales, podczas gdy wystarczylo niezbyt wiele wysilku, aby takie osoby znalezc.
Nie chcę robić za czyjąś papugę ale spotkać kogoś a znaleźć czyjeś opinie w necie to chyba jest różnica. Skoro nikogo takiego nie spotkał to napisał, że nie spotkał.

midzi
31-01-2018, 10:07
Pokemony typu Jaco, czy Stout zawsze aktywni w tematach, o których nie mają zielonego pojęcia ;)

Co do Bieleckiego, czy też Mackiewicza, którzy się przecież razem kumplowali panowała dosyć zgodna opinia, że obaj byli indywidualistami i ekscentrykami zarazem, stąd też niechętne opinie ze strony innych kolegów alpinistów.

Ivan Drugi
31-01-2018, 10:12
Dzielny Pakistański Klub Alpejski . http://fakty.interia.pl/swiat/news-we-francuskich-mediach-revol-dziekuje-za-ratunek-tylko-pakis,nId,2516184

Bonhart
31-01-2018, 12:04
Nie chcę robić za czyjąś papugę ale spotkać kogoś a znaleźć czyjeś opinie w necie to chyba jest różnica. Skoro nikogo takiego nie spotkał to napisał, że nie spotkał.


Ja nie spotkalem nikogo kibicujacego czarnej zarazie, a jednak wiem ze istnieja takie osobliwosci.

b.
31-01-2018, 22:04
Jakby kogoś intere - zaraz na TVP1 film "Jurek" opowiadajacy o Kukuczce.

MeHow
31-01-2018, 22:42
W porzadku, ale zabierasz glos w dyskusji piszac ze nie spotkales, podczas gdy wystarczylo niezbyt wiele wysilku, aby takie osoby znalezc. Jak najbardziej masz prawo do kazdej opinii, ja tylko przestrzegam przed jej kategorycznoscia - bardzo latwo jest zrobic z kogos winowajce na podstawie niepelnych informacji. Przeciez na BP Berbeka i Kowalski mogli zawrocic wiedzac, ze szczyt zostal zdobyty.... Wolfart byl przez Bieleckiego i Hajzera namawiany do powrotu przed szczytem Makalu. Postanowil jednak ze wchodzi. Czy przypdkoem to nie on ryzykowal zyciem kolegow, ktorzy byli zmuszeni na niego czekac? Mozna by pewnie mnozyc tego typu zagadnienia, o ile oczywiscie chce sie spojrzec na sprawe z innego punktu widzenia..

Wcześniej ktoś dobrze wyłuszczył różnicę między istnieniem a spotkaniem. Nie bardzo widzę sens w ponownym mieleniu tego tematu.
Co najciekawsze nie krytykowałem też w czambuł Bieleckiego ani za Broad Peak, ani tym bardziej za Makalu, na którego analizę poświęciłem znacząco mniej czasu. Jawnie krytykuję go za działalność przewodnicką, między innymi z tego powodu, że mam też o jej "jakości" informacje z pierwszej ręki. To, że podejrzewam, że niezależnie od wysokości na Broad Peaku nic by się nie zmieniło, wydaje mi się całkowicie logiczne zważywszy na pozostałe przypadki z gór niższych.

Bonhart
01-02-2018, 08:21
Ja nic nie chce mielic, uwazam ze wyrazajac opinie w taki sposob narazasz sie na rozne interpretacje swojej wypowiedzi... ale powiedzmy ze przyjalem do wiadomosci ��
Nie znam „karty” Bieleckiego z Alp, byc moze jest tak jak piszesz.
Co do gor wysokich, kazdy ma jakies swoje przemyslenia. J nie mam do tego pretensji, polecam tylko przeanalizowac kilka (odniennych) bo i opinia moze wtedyy wcale nie byc tak jednoznaczna. Pozdrawiam :)

Peace
01-02-2018, 19:23
Nie znam innej dyscypliny ekstremalnej w której tolerowane jest jej uprawianie bez stosownych ubezpieczeń, choć przypadek Golloba jest w tym kontekście bardzo interesujący, stracił całą kasę na leczenie ale tzw. "ponadnormatywne" czyli miał zbyt słabe ubezpieczenia.
Mógłbyś podać źródło informacji, że TG stracił cały hajs na leczenie?

Z tego co można przeczytać w Google to robi sobie w ch..ja frajerów i naiwniaków, a swój hajs trzyma w kieszeni.

Jestem
01-02-2018, 22:37
Mógłbyś podać źródło informacji, że TG stracił cały hajs na leczenie?

Z tego co można przeczytać w Google to robi sobie w ch..ja frajerów i naiwniaków, a swój hajs trzyma w kieszeni.

Był z nim wywiad na Onecie w którym płakał, że mu już się sianko skończyło plus jakieś plany na zagraniczną rehabilitację, nie widzę powodów w to nie wierzyć a jeśli to ściema to ja nic z tym wspólnego nie mam, a żyłem w przekonaniu, że w sportach motorowych są wypasione ubezpieczenia obowiązkowe ale jak widać się głęboko myliłem ...

Peace
01-02-2018, 23:06
Masz może link? Obejrzałbym ;)

Stout
01-02-2018, 23:51
Gollob w Chinach siedzi.
Leczą go akupunkturą.
Pozniej Chińczycy przylatują do Grudziądza i tu go będą leczyć Tylko to w uj hajsu kosztuje no i ma być jakaś zbiórka czy cuś.

Jestem
02-02-2018, 01:42
Masz może link? Obejrzałbym ;)

Sory ale to było z miesiąc temu i Google Twoim przyjacielem a ja nie archiwizuję takich linków... wydaje mi się, że właśnie też o tych Chinach mówił co Stout pisze.

Peace
02-02-2018, 09:37
Sory ale to było z miesiąc temu i Google Twoim przyjacielem a ja nie archiwizuję takich linków... wydaje mi się, że właśnie też o tych Chinach mówił co Stout pisze.
Przed moim pierwszym postem zacząłem od Google i niczego takiego nie znalazłem (że nie ma pieniędzy), więc byłbym wdzięczny o ten link do tej legendarnej rozmowy, bo niestety „Gollob wywiad na onecie” niczego nie znajduje.

To, że płacze, że wszystko jest drogie to wiem. Również wiem, że przystosował swoje Merce i swoją astronomiczną posiadłość do życia jako inwalida za koszt większy niż chata w WWA. Dodatkowo wiem, że ma majątek rzędu kilku milionów. Dlatego bardzo bym chciał się dowiedzieć, że jednak się mylę i nie odwala żenady jak Kijowski.

Jestem
02-02-2018, 10:16
Prawdopodobnie był to artykuł linkowany przez Onet lub skrót jak ma to w zwyczaju Onet.

Zalazłem "kawałek" który pamiętam w http://viva.pl/ludzie/newsy/tomasz-gollob-o-rehabilitacji-wypadku-bolu-oraz-pieniadzach-28584-r3/

"Okazuje się, że żużlowiec potrzebuje pomocy, gdyż jego zasoby finansowe kurczą się ze względu na kosztowną rehabilitację.

„Potrzebuję pomocy, to o tyle trudne, ze nigdy nie przypuszczałem, ze będę w tym miejscu. Można mieć wiele pieniędzy. Ale one topnieją. Jak lód, który, gdy zobaczy 30 stopniowe słońce, to się po prostu rozpływa. Wiem, co mnie czeka - operacje i tak dalej... To wymaga dużych nakładów finansowych”, podkreślił sportowiec."

To nie był z pewnością ten tekst onetowy ale portale lubią mieszać treścią a powyższy akapit po prostu pamiętam.

Benek
10-02-2018, 09:46
:) :)

https://youtu.be/yB-vNeh9bbg

Tomi
10-02-2018, 12:29
:) :)

https://youtu.be/yB-vNeh9bbgFronia pewnie był na dużej ilości środków przeciwbólowych, ale po Wielickim słychać, że dał lekko w palnik wczoraj [emoji16]

Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka

TNTP
10-02-2018, 12:36
To niech oni najpierw dadzą podatnikom spokój :)

Alek
24-02-2018, 13:26
Denis Urubko samodzielnie ruszył atakować K2, info z tt

Raczej
24-02-2018, 15:06
Denis Urubko samodzielnie ruszył atakować K2, info z tt

Podobno jakaś samowolka czy cuś?

Tom Kruz
24-02-2018, 15:09
Czyli jednak nie Polak pierwszy zdobędzie K2 zimą. Szkoda.

b.
24-02-2018, 15:17
Czyli jednak nie Polak pierwszy zdobędzie K2 zimą. Szkoda.

Przecież nie jest przesadzane, że ten atak będzie skuteczny.

Jaco
24-02-2018, 15:18
Team spirit. :prosze:

Tom Kruz
24-02-2018, 15:22
Przecież nie jest przesadzane, że ten atak będzie skuteczny.

Nie jest, ale ponoć Urubko to aktualne największy kozak także jeśli nie będzie załamania pogody jestem pewien, że wejdzie.

księciuniu
24-02-2018, 15:31
#K2niedlaPolaków ://

b.
24-02-2018, 15:37
Nie jest, ale ponoć Urubko to aktualne największy kozak także jeśli nie będzie załamania pogody jestem pewien, że wejdzie.

Ale właśnie te prognozy nie są podobno najlepsze.

Z tego co można wyczytać, Urubko uważa, że zima w Karakorum kończy się wraz z oststnim dniem lutego, stąd ten szaleńczy atak.

Jako laik w tym temacie uważam, że ma male szanse na wejście, mimo że tak jak piszesz jest zdecydowanie najmocniejszy w ekipie.

No i jego samowolka raczej osłabia szanse na powodzenie akcji zdobycia zimą K2.

Jestem
24-02-2018, 18:46
O rany, wielkie mi co, to zrobią dzielnie kolejną wyprawę ratunkową, może o to chodzi żeby media miały o czym pisać, bo same mozolne łażenie po górach to już nudne się stało jak na Everest wlazł któryś tam z rzędu tysiąc turystów ...

Mrugs
24-02-2018, 19:11
Ma wg mnie wieksze szanse niż w zespole. Wielicki nie puści na szczyt nikogo jeśli nie bedzie miec pewnosci warunków pogodowych i stanu czwórki "szczytowej". Po tym co działo się na BP i co się zrobiło w środowisku po akcji z Mackiewiczem byłaby to jego ostatnia sponsorowana wyprawa.
Urubko widzi szanse, od dłuższego czasu miał Wielickiemu za złe wiele decyzji.
Trzymam za niego kciuki i oby z fartem.
Na poniedziałek zapowiedź pogody jest bardzo dobra, kataklizm ma przyjść dopiero w czwartek.

https://www.mountain-forecast.com/peaks/K2/forecasts/8612

MeHow
24-02-2018, 20:00
C4 ma powstać dopiero podczas ataku szczytowego, więc nie ma mowy o pewności co do jej stanu.
Teksty o ostatniej wyprawie "sponsorowanej" były już po Broad Peaku. Jak widać sytuacja wygląda inaczej.

Prognoza pogody na poniedziałek koszmarna. Napierać na >8k będąc na grani przy wietrze pod 80-90kmph to jakiś żart.

Urubko niech spierdala. Osobiście wolałbym, żeby nikt nie wszedł, niż on sam.

midzi
24-02-2018, 22:50
W tym tempie i tak nie weszliby do połowy marca. Moim zdaniem to jedyna szansa na wejście na K2 zimą na tej wyprawie. Kto z Polaków miałby iść samemu? Bielecki, który nie jest do końca sprawny?

Po tym Wielicki zapomniał o tym w jaki sposób zdobywał samotnie szczyt trzy dekady temu.

b.
24-02-2018, 23:04
Urubko niech spierdala. Osobiście wolałbym, żeby nikt nie wszedł, niż on sam.

:prawi:

Mam nadzieję, że jak zawróci do bazy, to dostanie wylot i że nie będzie już brany pod uwagę w dalszej akcji górskiej.

Mrugs
25-02-2018, 09:23
C4 ma powstać dopiero podczas ataku szczytowego, więc nie ma mowy o pewności co do jej stanu.




Nie miałem na myśli obozu, a kondycje dwóch zespołów dwuosobowych które miałyby atakować szczyt.
Wielicki robiąc rekonesans latem chciał zabezpieczyć się z każdej strony, Urubko działa mniej wiecej tak samo jak on czy Kukuczka 30 lat temu, tylko wtedy takie akcje były wyciszane i chowane pod dywan.

Raczej
25-02-2018, 11:01
Ten maderfaker nawet radiotelefonu nie zabrał i nie ma z nim żadnego kontaktu. To wygląda jakby chlali w namiocie i nagle ruski nayebany wstał i se poszedł, "a soo, ja nie dam rady?".

Buziek_LG
25-02-2018, 13:37
Takie pytanie: was to poważnie interesuje czy X Y czy inny Z wejdzie czy nie wejdzie na ten szczyt, oraz kiedy to zrobi?

b.
25-02-2018, 13:39
Takie pytanie: was to poważnie interesuje czy X Y czy inny Z wejdzie czy nie wejdzie na ten szczyt, oraz kiedy to zrobi?

Jeśli o mnie chodzi, to tak.

Jaco
25-02-2018, 13:48
Takie pytanie: was to poważnie interesuje czy X Y czy inny Z wejdzie czy nie wejdzie na ten szczyt, oraz kiedy to zrobi?
Mnie interesuje, czy zejdą cali i zdrowi. Himalaizmu nie popieram, zwłaszcza u posiadających rodziny.

Raczej
25-02-2018, 14:21
Takie pytanie: was to poważnie interesuje czy X Y czy inny Z wejdzie czy nie wejdzie na ten szczyt, oraz kiedy to zrobi?

Nie. Interesuje mnie ta sytuacja po prostu, jest ciekawa i tyle. A samym himalaizmem się nie jaram, obserwuję takie wydarzenie jak każde inne ciekawe wydarzenie. Coś jak start Polaków na MŚ w siatkówce :oczko:

Mrugs
25-02-2018, 15:22
Takie pytanie: was to poważnie interesuje czy X Y czy inny Z wejdzie czy nie wejdzie na ten szczyt, oraz kiedy to zrobi?

Jak najbardziej od kilku lat. Za kilka tygodni jesli zdrowie pozwoli sam jade w Himalaje w celu zobaczenia 4 ośmiotysięczników. M.in. południowej niezdobytej ściany Lhotse.

Tomi
25-02-2018, 21:11
M.in. południowej niezdobytej ściany Lhotse.

Na pewno przeszło ją w 1990 roku dwóch kacapów. I chyba w 2007 albo 2008 Japończycy.

EDIT:


Dwójkowy zespół Siergiej Bierszow – Władimir Karatajew stanął na głównym wierzchołku 1 października 1990 roku. Wyznaczona przez rosyjskich wspinaczy droga jest jak dotąd jedną z najtrudniejszych, jakie prowadzą na ośmiotysięczniki, a jej przejście jednym z najwybitniejszych osiągnięć w całej historii światowego himalaizmu.

+
https://wspinanie.pl/2007/01/japonczycy-przeszli-poludniowa-sciane-lhotse/

Alek
26-02-2018, 07:31
z tt: Urubko schodzi.

Mrugs
26-02-2018, 08:27
Na pewno przeszło ją w 1990 roku dwóch kacapów. I chyba w 2007 albo 2008 Japończycy.

EDIT:

O Japończykach nigdy nie słyszałem. Przejście Rosjan nie jest uznawane w przez część środowiska z racji stylu i drogi którą ostatecznie weszli na szczyt. Ja też nie uznaje wejść oblężniczych.
Doczytałem o Japończykach i oni znowuż na szczyt nie weszli a przeszli do kumulacji ściany.

Jest jeszcze Cesen, ale jemu już nikt nie wierze że to zrobił.

klinton
26-02-2018, 13:09
Urubko już wrócił z weekendowego spaceru do bazy.

Raczej
26-02-2018, 13:17
Urubko już wrócił z weekendowego spaceru do bazy.

To teraz czekam na filmik z powitania w bazie :popcorn:

b.
26-02-2018, 13:36
Urubko już wrócił z weekendowego spaceru do bazy.

O ile niezmiennie smieszy mnie pisanie o "powrocie z podkulonym ogonem" w przypadku piłkarzy wyjeżdżajacych z ekstraklasy (bo niby czemu mają nie spróbować?), o tyle w przypadku Urubki te powiedzenie pasuje idealnie.

Mam nadzieję, ze Wielicki spakował mu mandżur i czeka na niego pod namiotem, jeszcze na do widzenia móglby go kopnąc w dupę :)

księciuniu
26-02-2018, 13:38
Skoro skończyło się bez ofiar (pod warunkiem, że Wielickiemu pochowali czekany), to taka hipotetyczna wersja tej historii :oczko:





„Zgodnie z wczorajszymi ustaleniami dziś Denis wyruszył bez poinformowania kogokolwiek” - Duży Kierownik rozpoczął odprawę. „Zupełnym Przypadkiem na drodze zostawiłem konserwy. Znikły” - zameldował Bazowy. „Zaraz wychodzi powołany za godzine zespół ratunkowy” referował Sportowy.
Odprawa trwała , kiedy wpadł Adam. „A ty tutaj?” - zdziwił się kierownik -„przecież też niezapowiedzianie miałeś wyjść?”. - „Zaspałem! Budzik nie zadzwonił!” - Adam się miotał - „gonić go?”. Pokiwali sceptycznie głowami, wreszcie Kierownik zawyrokował: „Powiemy, że Cie zostawił!”
„Denis, nu pagadi!” - zaklął szpetnie Kierownik w mesie, kiedy kucharz przyniósł wiadomość, że Telewizory właśnie doszły i już chcą wywiad. Widząc zdziwione miny młodszych kolegów żachnął się i szybko przetłumaczył: „to znaczy: Denis, nie ma pogody”.

Wracający Denis majaczył w oddali. Koledzy przerzucali się w pytaniach „ma?”, „znalazł?”, „znosi?”. Reporter TV wyczuł moment i już pyta -„Pewnie jesteście ciekawi, czy wszedł na szczyt?”. - „Panie, jaki szczyt? Ostatnią paczkę fajek zostawili w C3, to wybłagaliśmy, żeby poszedł”
Łza wzruszenia Kierownikowi zamarzła w oczach. Rzucił się na powracającego przyjaciela, jednak źle ocenił odległość i miast w jego ramionach wylądował w zaspie śniegu. „Denis, wróciłeś!” mówił gramoląc się śniegu. Denis nie zwalniając kroku rzucił za siebie: „ja tylko po gitarę!”


https://twitter.com/spinanie_pl

Darex13
26-02-2018, 15:11
Denis Urubko, zgodnie ze swoimi przekonaniami dotyczącymi końca sezonu zimowego, postanowił opuścić Zimową Wyprawę na K2.
Decyzja ta została zaakceptowana przez uczestników wyprawy, którzy nie widzieli dalszej możliwości współpracy z Denisem po jego samodzielnej próbie zdobycia wierzchołka.

No i "wsio".

Źródło: Oficjalny FP PHZ na Fb.

Stout
26-02-2018, 15:19
Miał wcześniej takie wyskoki,czy to jego pierwszy taki numer ??

Darex13
26-02-2018, 15:46
Miał wcześniej takie wyskoki,czy to jego pierwszy taki numer ??


Generalnie z nim jest taka sprawa, że polska ekipa nie jest pierwszą, która prawdopobnie nie będzie chciała z nim współpracować. Szczegółów jednak nie znam. Myślę jednak, że "rozeszli się" w zgodzie, sam Wielicki to też żaden anioł. Raz zdobył solo Lhotse (ekipa mu się wykruszyła) z kołnierzem ortopedycznym, zaledwie 3 miesiące po operacji kręgosłupa, gdzie lekarz w ogóle odradzał mu pobyt w tamtych rejonach, na takiej wysokości i takich warunkach. Innym razem wybrał się również solo na Broad Peak i licząc od Base Camp do powrotu zajęło mu to 21.5h, 16h na górę i niecałe 6h w dół. Niebywałe. Ogólnie himalaista to jak bramkarz i lewo skrzydłowy - musi być nieco pierdolnięty. ;)

Stout
26-02-2018, 18:23
Pytam,bo może taką solówke zaplanował sobie wczesniej.

Darex13
26-02-2018, 20:09
Na pewno tak było, wielokrotnie twierdził, że zima trwa do końca lutego, a nie 20 marca. Tu szerzej opisał to, czemu tak uważa. Jakaś logika w tym jest.
http://www.portalgorski.pl/nowosci/wspinanie/gory-wysokie/4240-denis-urubko-prawdziwe-oblicze-zimy-na-osmiotysiecznikach-czyli-ktore-wyprawy-powinny-nosic-miano-zimowych-zaproszenie-do-dyskusji-pelny-tekst

Mrugs
26-02-2018, 23:40
Ciekawe jest to, że parę tygodni temu na Nandze był Polakiem członkiem wyprawy narodowej - bohaterem wręcz.
Teraz w mediach jest po prostu Rosjaninem i brakuje tylko żeby posądzili go o to że poszedł tam po gorzale.


Jego tłumaczenia po powrocie do bazy też się trzymają kupy i w sumie po części się z nim zgadzam, Wielicki popełnił wiele błędów za które nie przeprosił i w sumie on też nie ma za co przepraszać, weźmie mandżur i pójdzie najpiękniejszą trasą trekingową na świecie do Skardu.

TNTP
27-02-2018, 00:01
O Japończykach nigdy nie słyszałem. Przejście Rosjan nie jest uznawane w przez część środowiska z racji stylu i drogi którą ostatecznie weszli na szczyt. Ja też nie uznaje wejść oblężniczych.
Doczytałem o Japończykach i oni znowuż na szczyt nie weszli a przeszli do kumulacji ściany.

Jest jeszcze Cesen, ale jemu już nikt nie wierze że to zrobił.

Czyli po cholerę oni idą na K2 ?

Mrugs
27-02-2018, 00:29
Czyli po cholerę oni idą na K2 ?

Chodzi Ci o to, że Wielicki chce zdobyć K2 stylem oblężniczym i to że część środowiska nie uznaje tego typu przejść?

Wg mnie i z tego co czytam to po prostu inaczej traktuje się wejścia nowymi drogami a inaczej drogami klasycznymi (na K2 tzw. Abruzzich) na Lhotse droga klasyczna wiedzie przez lodospad Khumbu i bodajże do C3 pokrywa się z drogą klasyczną na Everest. Styl oblężniczy na drogach klasycznych jest że tak powiem akceptowalny, w przypadku dróg problemowych już nie do końca. Osobiście też nie podoba mi się to jak robi to Wielicki. Jednak wejście na K2 zimą byłoby niewątpliwie czymś wyjątkowym zważywszy na panujące warunki.

Wiele razy się zdarzało, że ktoś wchodził na szczyt zimą, jednak większość akcji przeprowadzano jesienią i z tego powodu wejście nie było uznawane za zimowe. Ot taka charakterystyka tego sportu.

Dla ciekawych proponuję poczytać o pierwszym/drugim wejściu na argentyńskie Cerro Torre (takie trzy wieże w Patagonii) I typie co zwał się Maestra lub jakoś tak i o typie który powtórzył jego drogę innym stylem Dawid Lama się nazywa to wg mnie idealnie obrazuje o co chodzi :)

Tomi
27-02-2018, 09:15
Moim zdaniem wejście na K2 zimą w stylu alpejskim jest nierealne.
Jedyna szansa to takie próby jak teraz, a Wielickiego po części rozumiem - jako kierownik zaliczył już Broad Peak więc nic dziwnego, że działa teraz dość asekuracyjnie.
Na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że tylko zespół Bielecki - Urubko jest do tego zdolny zimą. Może jeszcze Alex Txikon.
Gdyby nie szarża Urubko to mogliby próbować w tym oknie, które jest prognozowane na początek marca, a tak będą je musieli wykorzystać na aklimatyzację i czekać na następne żeby przeprowadzić atak szczytowy.

klinton
27-02-2018, 09:26
Moim zdaniem wejście na K2 zimą w stylu alpejskim jest nierealne.
Jedyna szansa to takie próby jak teraz, a Wielickiego po części rozumiem - jako kierownik zaliczył już Broad Peak więc nic dziwnego, że działa teraz dość asekuracyjnie.
Na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że tylko zespół Bielecki - Urubko jest do tego zdolny zimą. Może jeszcze Alex Txikon.
Gdyby nie szarża Urubko to mogliby próbować w tym oknie, które jest prognozowane na początek marca, a tak będą je musieli wykorzystać na aklimatyzację i czekać na następne żeby przeprowadzić atak szczytowy.

Dodałbym do tego grona Simone Moro.

Mrugs
27-02-2018, 09:31
Też mi się wydaję, że jest nierealne co nie zmienia mojej opinii, po prostu tak jest. Chyba pod tym względem jestem za bardzo "romantyczny" i mam inne wyobrażenie o górach i wejściach na nie.

Jest jeszcze Simone Moro, ale on obiecał żonie, że na K2 nie pójdzie i na razie się nie wybiera.


Klinton mnie uprzedził podczas edycji posta.

Darex13
27-02-2018, 11:51
Informacja od kierownika wyprawy:
"Pojawiające się w sieci informacje, że nie pozwoliłem po powrocie z samotnego wyjścia Denisa na użycie wifi jest prawdą, gdyż Denis w czasie wyprawy wysyłał do róznych mediów krytyczne informacje o naszej wyprawie i o jej uczestnikach i nie widziałem powodu by korzystając z naszego serwisu kontynuował swoje subiekywne opinie. Nieprawdą natomiast jest, że uniemozliwiłem Denisowi kontakt z Rodzina i najbliższymi. Otrzymał mozliwość połaczeń telefonicznych (za darmo) z której skorzystał. Osobiście powiadomiłem o powrocie Denisa do bazy Jego Żone Olgę. Otrzymuje pełną pomoc organizatora w zejściu do Skardu, opiekę naszego Agenta oraz wszystkie bilety lotnicze w drodze powrotnej."
KW

Chyba jednak grubo się pożarli. Oglądałem wczoraj na TVP krótki materiał dot. solówki Urubki i wśród reszty ekipy było spore rozgoryczenie, Rafał Fronia wprost mówił, że Denis poświęcił przyjaźń.

Tomi
27-02-2018, 12:31
Jest jeszcze Simone Moro, ale on obiecał żonie, że na K2 nie pójdzie i na razie się nie wybiera.

No właśnie z tego względu go nie wpisywałem ;) .

Jeszcze Jędrek Bargiel moim zdaniem fizycznie mógłby dać radę. On ma trochę inną zajawkę, niż reszta chłopaków ale jeśli chodzi o możliwości fizyczne i szybkość wspinania w górach to zdecydowanie w tej chwili światowy top.

Po wczorajszych wypowiedziach raczej nie pojadą już na wspólne wyprawy.
Może sam Urubko będzie jeszcze coś próbował z Bieleckim (raz chcieli już atakować K2 jeszcze z Txikonem od strony Chińskiej ale nie dostali pozwolenia), ale współpraca na linii KW - DU chyba już nierealna..

Mrugs
27-02-2018, 12:57
Po wczorajszych wypowiedziach raczej nie pojadą już na wspólne wyprawy.
Może sam Urubko będzie jeszcze coś próbował z Bieleckim (raz chcieli już atakować K2 jeszcze z Txikonem od strony Chińskiej ale nie dostali pozwolenia), ale współpraca na linii KW - DU chyba już nierealna..

A czy oni wtedy nie mieli iść na Shisapangme i robić jakiejś nowej drogi. I nie dostali pozwolenia ze względu na pakistańską wizę w paszporcie? Bo coś takiego chyba też było i w podobnym składzie.

Tomi
27-02-2018, 13:43
A czy oni wtedy nie mieli iść na Shisapangme i robić jakiejś nowej drogi. I nie dostali pozwolenia ze względu na pakistańską wizę w paszporcie? Bo coś takiego chyba też było i w podobnym składzie.

Wkleję tekst bo infor z onetu.


26 gru 14 10:40
Adam Bielecki nie wyruszy zimą na K2, przeszkodził chiński rząd

Polski himalaista Adam Bielecki - przynajmniej na razie - nie spełni swoich marzeń o zimowej wyprawie na szczyt K2. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że dzięki pomocy internautów, wszystko powinno się udać, ale wszystko zmieniło się w Boże Narodzenie. Bielecki na swoim oficjalnym profilu na Facebooku oznajmił, że wyprawa nie dojdzie do skutku z powodu sprzeciwu... rządu chińskiego.


Adam Bielecki (KW Kraków) dzięki wsparciu internautów i sponsorów zebrał blisko 55 tys. zł na wyprawę na niezdobyty zimą drugi co do wysokości szczyt Ziemi K2 (8611 m). Miał wspinać się z Rosjaninem Denisem Urubko i Baskiem Alexem Txikonem. - Droga, którą obraliśmy, ma praktycznie na całej długości charakter śnieżno-lodowy, co odróżnia ją od drogi żebrem Abruzzich. Tu występują długie skalne odcinki, a zimą wspinaczka w skale zwiększa ryzyko powstawania odmrożeń. Liczymy na możliwość budowania jam śnieżnych, które są bardziej bezpiecznym i komfortowym schronieniem niż namioty - opowiadał w rozmowie z PAP podekscytowany Bielecki.
REKLAMA

Himalaiści chcieli wyruszyć pod koniec grudnia, ale musieli czekać jeszcze na uzyskanie pozwolenia i właśnie niestety jego brak sprawił, że wyprawa nie dojdzie do skutku.

W Boże Narodzenie na swoim Facebooku Adam Bielecki napisał (pisownia oryginalna):

"Moi drodzy,

Nie mam dobrych wieści :(

Denis Urubko, lider Zimowej Wyprawy na K2, poinformował mnie dzisiaj rano, że władze prowincji Xinjiang nie wznowią cofniętego pozwolenia na próbę wejścia na K2. Chińskie władze uzasadniły swoją decyzję wysokim ryzykiem ataku terrorystycznego ujgurskich ugrupowań islamistycznych na naszą ekspedycję. W północno-zachodnich Chinach krwawe ataki terrorystyczne i starcia pomiędzy wyznającymi islam Ujgurami a przedstawicielami etnicznej grupy chińskiej Han nasilają się nieprzerwanie od 2009 roku.

Z całego serca dziękuję wszystkim za wsparcie i ciepłe słowa. Pieniądze otrzymane ze zbiórki na polakpotrafi.pl zostaną zwrócone darczyńcom co do złotówki na początku stycznia.

Łatwiej przegrywa się z górą niż z biurokracją...

Z wyrazami wdzięczności za Waszą życzliwość okazaną mi przy organizacji wyprawy.

Adam Bielecki

PS: Znacie mnie - ciąg dalszy na pewno nastąpi ;)"

Wyprawa nie dojdzie więc do skutku, a pieniądze przeznaczone na jej wsparcie zostaną zwrócone. Bielecki nie przegrał sam ze sobą, nie przegrał z K2... przegrał z biurokracją. Optymizmem napawa jednak ostatnie zdanie wpisu, które może oznaczać, że temat "zimowa wyprawa na K2" nie jest jeszcze ostatecznie zakończony.

Oprócz K2 niezdobytym zimą ośmiotysięcznikiem jest Nanga Parbat (8126 m). Na dziesięć jako pierwsi wspięli się Polacy, w tym na jeden z Włochem Simone Moro. Podbój rozpoczęli 17 lutego 1980 roku od Mount Everestu (8848 m) Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki. Ostatnim osiągniętym o tej porze roku był Broad Peak w Karakorum. 5 marca 2013 roku na wierzchołku stanęli - oprócz Bieleckiego - także Maciej Berbeka, Tomasz Kowalski i Artur Małek. Radość została przyćmiona śmiercią. Podczas zejścia zginęli Berbeka i Kowalski.

pioben
28-02-2018, 08:59
Tak z innej beczki.Może ktoś próbował lotów w tunelu aerodynamicznym? Znajomy wpadł na pomysł aby się wybrać. Orientoewałem się jednak i takie tanie to nie jest bo lot 2 minuty kosztuje ok 200 zł. Z drugiej strony opisują tam wrazenia jako bardzo ciekawe.
Może ktoś był i opisze?

Kusza
28-02-2018, 10:01
Tak z innej beczki.Może ktoś próbował lotów w tunelu aerodynamicznym? Znajomy wpadł na pomysł aby się wybrać. Orientoewałem się jednak i takie tanie to nie jest bo lot 2 minuty kosztuje ok 200 zł. Z drugiej strony opisują tam wrazenia jako bardzo ciekawe.
Może ktoś był i opisze?

Jak planujesz jakiś patent spadochronowy to warto żeby potrenować, w innym wypadku szkoda pieniedzy. Chociaż to jest rzecz jasna moja subiektywna opinia

księciuniu
28-02-2018, 10:06
@pioben
Założyłeś w sprawie tego tunelu odrębny temat, dostałeś tam dosyć wyczerpującą odpowiedź, teraz wyciągasz tę kwestię w innym temacie. Mam wrażenie, że bardziej delikatnie reklamujesz niż pytasz; a jak spojrzeć na Twoje pozostałe posty, to taki delikatny marketing szeptany przebija z co drugiego.
Chociaż to jest rzecz jasna moja subiektywna opinia :)

(L)ukas
05-03-2018, 09:38
Koniec wyprawy na K2.


Komunikat o zakończeniu akcji górskiej na K2

W oparciu o głęboką analizę sytuacji w porozumieniu z zespołem zdecydowałem dziś o zakończeniu akcji górskiej na K2.

Wpływ na decyzję o zakończeniu akcji miały następujące czynniki:

1. Wynik rekonesansu zespołu Adam Bielecki i Janusz Gołąb w dniu dzisiejszym. Okazało się, że na drodze do C1 wszystkie liny są zasypane, namiot w bazie wysuniętej jest uszkodzony, istnieje również duże prawdopodobieństwo zniszczenia obozów C1,C2 oraz C3.

2. Prognoza pogody, która potwierdza tylko 1 krótkie okno pogodowe ok 11.03.2018

3. Brak możliwości zaaklimatyzowania min. 1-go zespołu na wys. 7200m, który by zdążył po powrocie do bazy na podjęcie próby ataku szczytowego w dniu 11.03

4. Zagrożenie lawinowe w górnych partiach drogi. W ostatnich 8 dniach zanotowaliśmy łącznie ponad 80cm opadów śniegu.

5. Ostrzeżenie z Portalu Ventusky o dużych opadach na wys.7600m

6. Złe prognozy na okres po 11.03.2018

Priorytetem wyprawy jest bezpieczeństwo uczestników.

Krzysztof Wielicki

#k2dlapolakow

LOTTO. Radość wygrywania Grupa LOTOS Kraków PL Oriontec Ministerstwo Sportu i Turystyki Polski Związek Alpinizmu Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im.Jerzego Kukuczki

Tomi
13-03-2018, 10:47
Tutaj, jakby się komuś chciało. Urubko wyjaśnia czemu zimę w Karakorum i Himalajach uznaje tylko do końca lutego.

http://www.portalgorski.pl/nowosci/wspinanie/gory-wysokie/4240-denis-urubko-prawdziwe-oblicze-zimy-na-osmiotysiecznikach-czyli-ktore-wyprawy-powinny-nosic-miano-zimowych-zaproszenie-do-dyskusji-pelny-tekst

b.
19-07-2018, 19:27
Andrzej Bargiel dał info na twitterze, że niedługo rozpocznie atak szczytowy na K2, by jako pierwszy człowiek zjechać ze szczytu na nartach.

Powodzenia chłopaku!

A tutaj K2 w całej okazałości z wysokości 8400 (foto z drona):

https://pbs.twimg.com/media/DiFWwYIX4AAYcPs.jpg

Raczej
19-07-2018, 19:44
(foto z drona):

https://pbs.twimg.com/media/DiFWwYIX4AAYcPs.jpg
W radiu dzisiaj słyszałem jednym uchem, że właśnie za pomocą drona uratował jakiegoś typa z innej "wycieczki". Domyślam się, że chodzi o tego samego drona. Ktoś coś? Zbieg okoliczności i znalezienie kogoś przy okazji latając sobie dronem czy po prostu wykorzystanie tego sprzętu w celu poszukiwań? Nie mam teraz jak poszukać a zapewne ciekawa to historyja :oczko:

b.
19-07-2018, 19:50
Tak.

W skrocie: himalaista z innej wyprawy nie zszedł do "trójki" z kolegami po ataku na Broad Peak, tamci myśleli, że wpadł w szczelinę. Ktoś z innej wyprawy skorzystał z polskich lornetek i wypatrzył go, gość się zgubił i zboczył z trasy. Myśleli, że nie żyje, ale po pewnym czasie zobaczyli jak je śnieg. Brat Andrzeja Bargiela podleciał dronem w okolicę, w której siedział ów himalaista (jemu to bardzo pomogło, bo podtrzymało na duchu), dali znać jego kolegom, którzy byli w C3 i ci ruszyli w górę. Za pomocą drona Polacy pokazywali drogę, latając od zagininionego w stronę idących na ratunek kolegów :)

Stout
19-07-2018, 22:19
Boguś tam macza finanse w tym ataku na K2?

Raczej
20-07-2018, 11:00
Dzięki b.

Jak widać świetna sprawa taki dron w takich sytuacjach(oczywiście mam nadzieję, że jak najrzadszych).



Dronem na ratunek życia
19 LIPCA, 13:10

Spektakularna akcja ratunkowa na Broad Peaku. Młodszy brat Andrzeja Bargiela uratował wspinacza przy pomocy… drona. Andrzej w tym czasie w pełnej gotowości do ataku na K2 i zjazdu na nartach.

(...)

Już wcześniej doszło jednak do spektakularnego wydarzenia, które coraz głośniejszym echem odbija się w mediach. Jak wspominałem, młodszy brat Jędrka, Bartek jest operatorem drona. Osiągnął w tej dziedzinie niesamowitą wprawę, a zdjęcia po prostu zapierają dech w piersiach. Do polskiego obozu K2 dotarł kucharz z bazy pod Broad Peakiem. Okazało się bowiem, że w górach zaginął Rick Allen, który wspinał się z Tekielim. Ślad po nim zaginął, ponoć runął w dół na wysokości 7600 m, spadł 400 metrów poniżej szlaku i nie było go widać z bazy. W bazie spodziewano się najgorszego, sądzono, że wpadł w liczne tamtym rejonie szczeliny. Stąd pomysł by poszukać go jeszcze przez teleskop polskiej ekspedycji. Z bazy pod K2 widać znaczną część drogi na Broad Peak, oczywiście pod innym kątem. W końcu udało się namierzyć Brytyjczyka, długo leżał w bezruchu, lecz po jakimś czasie dostrzeżono jego aktywność. Jadł śnieg, sięgał do plecaka. Próbował też podchodzić, lecz albo brakowało mu sił, albo miał kontuzję. Co kilka kroków słabł i znów zastygał w oczekiwaniu.

W tym momencie do akcji przystąpił Bargiel. Uruchomił drona i poleciał w stronę Allena. Podleciał na kilka metrów do niego. Jako że dron komunikuje się z satelitą, namierzając go zapisał koordynaty. To po pierwsze. Po drugie zaś dron dał nadzieję Rickowi, że na dole wiadomo już o jego położeniu. Mogę sobie wyobrazić, że w takim momencie nadzieja to kluczowa siła napędowa. Świadomość, że jest o co walczyć, że nie wszystko stracone. Autosugestia musi mieć w tak skrajnych okolicznościach niewiarygodną moc. Pod Broad Peak zbiegł Piotrek Pawlus i powiadomił o zlokalizowaniu himalaisty. Szybko ustalono kto jest w górze (w obozie III) i zorganizowano akcję poszukiwawczą. W stronę Allena ruszyli wspinacze-ratownicy, lecz niewiele brakowało a by się z nim minęli. Znów na wysokości zadania stanął Bartek Bargiel, który posłał w górę drona, przy pomocy którego wskazywał azymut ratownikom i Rickowi. To głównie za sprawą młodszego z braci Bargielów został uratowany ten człowiek. Wspaniała sprawa i absolutny precedens, kiedy na takiej wysokości właśnie zastosowanie drona okazało się kluczem do powodzenia akcji ratunkowej.


http://weszlo.com/2018/07/19/dronem-ratunek-zycia/

Raczej
20-07-2018, 11:10
Boguś tam macza finanse w tym ataku na K2?
Tak, i jest menadżerem Bargiela.
Wywiad dla Forbsa z czerwca 2017 kiedy to nie udało się ostatecznie zjechać, wrzucam fragment na ten temat:


Skąd wziął się pomysł na wspieranie Andrzeja Bargiela?

Znaliśmy się od dawna, czasem spotykaliśmy się w górach. Już jakiś czas temu powstał plan, żebym został jego menedżerem, ale w trakcie mojej prezesury w Legii, nie udałoby się tego spiąć czasowo. Pomysł leżał więc na półce. Kiedy w marcu opuściłem klub, przyszedł do mnie Jędrek i powiedział: zostań moim menedżerem, napiszemy razem historię narciarstwa. Odparłem: daj mi się zastanowić. Próbowałem go namówić, żeby przełożył wyprawę o rok.

Dlaczego?

Chciałem mieć więcej czasu na przygotowanie się do wyprawy. Żeby przeżyć drogę do obozu (śmiech). Poza tym chciałem podejść do tego projektu inaczej od strony biznesowej, uczynić wyczyn Jędrka większym przedsięwzięciem pod względem marketingowym. Ale on czuł się świetnie, chciał to zrobić w tym roku. I choć o tym nie wspomina, to jest kilku gości, którzy chcą spróbować zjechać z K2 tego lata. Przede wszystkim Słoweniec Davo Karničar, który jako pierwszy zjechał z Everestu. Jędrek by nie wytrzymał, gdyby musiał siedzieć w domu i słuchać w radiu, jak mu idzie.

Pana zaangażowanie ma wymiar filantropijny czy jest w tym jakiś biznes?

Byłbym zadowolony, gdyby okazało się, że nie muszę dokładać do projektu. Ale nie podchodzę do tego przedsięwzięcia z nastawieniem zarobkowym. Przede wszystkim chcę pomóc Jędrkowi. Robi naprawdę wielkie rzeczy, które w naszym kraju są niewystarczająco doceniane i które można by zdecydowanie lepiej sprzedać. On w takich krajach, jak Włochy, Szwajcaria, Francja czy Austria jest bardzo popularny, bo tam narciarstwo czy wspinaczka są elementami stylu życia. A poza tym uważam, że można zrobić coś bardzo fajnego społecznie. Brakuje nam w kraju ludzi, którzy mogliby stać się ikonami alternatywnego stylu życia, opartego na wytrwałej pracy, sporcie, zdrowym odżywianiu i przełamywaniu własnych ograniczeń. Jędrek ma ten potencjał. Chciałbym pokazać, że to nie jest wariat, który wspina się na dużą górę i zjeżdża z niej na wariata. On ma to wszystko przemyślane, podzielone na etapy, wie, dokąd zmierza. Może być dla młodych ludzi wzorem nie tylko sportowca, ale generalnie – człowieka żyjącego zdrowo i z pasją. Do tego jest bystry i naturalny. Idealny mieszanka, by zostać liderem opinii, narciarskim odpowiednikiem Roberta Lewandowskiego.

Ile Pan dołoży do tego projektu?

Finansuję przygotowanie filmu z wyprawy. Chcemy nakręcić jak najwięcej materiału. Zrobimy to m.in. przy pomocy dronów, co zmieni perspektywę patrzenia na góry, ponieważ z reguły ogląda się je z dołu albo z boku, zazwyczaj z niewielkiej odległości. Wznosząc drona na wysokości 7-8 tys. metrów, można pokazać góry jak na animacji. Mamy też nadzieję, że uda nam się zrobić transmisję na żywo z wejścia Jędrka, jak przy skoku Feliksa Baumgartnera ze stratosfery. Pokazać całemu światu, jak wspina się na szczyt, a potem z niego zjeżdża. A już po powrocie do Polski planujemy złożyć przywiezione materiały, zrobić postprodukcję i opublikować fascynujący film o górach.

https://www.forbes.pl/przywodztwo/boguslaw-lesnodorski-o-wyprawie-na-k2-legii-warszawa-i-andrzeju-bargielu/tc0ww2z

b.
22-07-2018, 09:02
Andrzej Bargiel zdobył K2 :)

Teraz "tylko" zjazd na nartach.

Darex13
22-07-2018, 12:21
Tu można śledzić spota, choć chyba nie działa na telefonach.
https://share.findmespot.com/shared/faces/viewspots.jsp?glId=0a6dNAS5iLP4GfVOrjHqaeuz76bleBK EL

30 minut temu był już na ok. 7700 m.n.p.m. (mapa->teren)

edit. Coś się zjebał, ale jego brachol wrzucił na fb:

Andrzej zjechał do C3, gdzie czekał na niego Janusz Gołąb.

C3 jest na 7000 m.

Raczej
22-07-2018, 14:43
Andrzej Bargiel zdobył K2 :)

Teraz "tylko" zjazd na nartach.

dobrze, że zabrałeś to w cudzysłowie bo własnie wlazłem na chałupę i coś tam nie bardzo

b.
22-07-2018, 16:38
Zrobił to. Czapki z głów :]

A jego braciak wylądował dronem na K2, po czym Andrzej wziął go i zjechał z nim w plecaku. Czekam na ujęcia z tego drona ze szczytu :)

Raczej
22-07-2018, 16:59
Zjechał? bez kitu? kiurde ale to musi być masa hehe

Benek
25-07-2018, 19:14
Niesamowite!!!


https://youtu.be/T3nJHqg-754

Raczej
26-07-2018, 08:56
Te widoki ehhh

Mrugs
26-07-2018, 12:02
https://www.facebook.com/Jedrek.Bargiel/videos/1747792675317346/

Mnie najbardziej uderza początek całego filmu który jest połączeniem tego z drona jego brata i tego co nagrał ze swojego kasku. Wejście na szczyt jest niesamowite.

b.
30-08-2018, 19:21
Wschód słonca z wysokości 8700 (Everest). W tle Makalu.

https://pbs.twimg.com/media/Dl1hucSX0AAz4h4.jpg

Ivan Drugi
14-09-2018, 12:39
Jako że nie ma tematu o wspinaczce umieszczam to tutaj. Może to nie do końca sport ekstremalny ale bieganie 15 metrów w pionie w 7 sekund ( mężczyźni łamią 6 sekund ) pomimo zabezpieczenia chyba można wzbudzić szacunek . Wczoraj przypadkowo zobaczyłem to live na Eurosporcie i byłem pod wrażeniem . Nie dość że szybkie i zwinne to jeszcze na dodatek ładne .:hasao:
"Aleksandra Rudzińska (KW Kotłownia Lublin) zdobyła w Innsbrucku tytuł mistrzyni świata we wspinaczce sportowej na czas. W finale na 15-metrowej ścianie była szybsza od Anny Brożek. Czwarte miejsce zajęła Aleksandra Kałucka (obie AZS PWSZ Tarnów)."
https://eurosport.interia.pl/inne/video,vId,2577522

steel
15-09-2018, 06:30
Czyli jednak nie Polak pierwszy zdobędzie K2 zimą. Szkoda.

C64
15-09-2018, 09:05
w 2019/2020 równie dobrze może nikt nie wejść.Jak zawsze.

zie(L)ak
15-09-2018, 14:33
Czyli jednak nie Polak pierwszy zdobędzie K2 zimą. Szkoda.

bo?

b.
29-11-2018, 16:34
W tym roku dwie zimowe wyprawy na K2 - rosyjsko-kirgisko-kazachska, która wystartuje 12 stycznia, a także dzisiaj Alex Txikon (pierwszy zimowy zdobywca Nanga Parbat) potwierdził, że również tej zimy będzie szturmował K2.

Polska wyprawa ma się odbyć za rok (start 22 grudnia), o ile Txikon nie dokona wejścia w tym roku (w ruskich nie wierzę).

Zadanie ekstremalnie trudne - na razie w historii odbyły się 4 zimowe wyprawy (w tym 3 polskie), a najwyżej udało się wyjść na bodajże 7650m, czyli blisko 1km w pionie od wierzchołka (Marcin Kaczkan w 2002r.).

Nie wiem, czy właśnie takie małe zespoły "na lekko" nie mają większych szans na sukces niż w stylu oblężniczym (aczkolwiek to pierwsze ekstremalnie niebezpieczne).

caleb_king
29-11-2018, 20:58
W stylu lekkim zdają się na szczęście, jeżeli idealnie trafią z pogodą i aklimatyzacją to mają szansę. Aczkolwiek Karakorum to nie Himalaje więc o fuksa jest o wiele trudniej... Osobiście kibicuję Bieleckiemu, fajnie byłoby gdyby to Polak stanął na K2 w zimie jako pierwszy - i oby na złość kacapom jeszcze przed końcem lutego :-D

Wysłane z mojego E5603 przy użyciu Tapatalka

Mrugs
15-01-2019, 09:51
Wyprawa rosyjska już w BC. Alex (warto zaznaczyć że w skład jego wyprawy wchodzą Paweł Dunaj i Marek Klonowski) wczoraj wyruszył z Urdukas. Wedle założenia wyprawy mają działać wspólnie, więc w grę wchodzi raczej oblężenie. Co ciekawe obie ekipy są zgodne co do wyboru drogi klasycznej.

księciuniu
05-03-2019, 14:01
Ostatni z Polaków w grupie Txikona, P.Dunja, wycofał się z powodu odmrożeń.
Tej zimy Polak nie zdobędzie K2.

zie(L)ak
05-03-2019, 14:15
Brakuję w tym roku polskiej wyprawy. Wkręciłem się w to8)

b.
05-03-2019, 14:18
Ostatni z Polaków w grupie Txikona, P.Dunja, wycofał się z powodu odmrożeń.
Tej zimy Polak nie zdobędzie K2.

A Nanga prawdopodobnie zbiera kolejne zniwo.

Od 24 lutego nie ma kontaktu z Daniele Nardi i Tomem Ballardem, którzy próbowali zdobyć szczyt "żebrem Mummerego" (Moro określil tę drogę mianem samobójczej).

Śmiglowce przetransportowy Txikona ze swoimi dronami, pomaga tez dwoch doswiadczonych Pakistanczykow i próbuja odnaleźć ślady po zaginionych, ake biorac pod uwage 9 dni od ostatniego kontaktu i schodzace ta droga lawiny, uratowanie Wlocha i Brytyjczyka to byłby cud.

Tomi
06-03-2019, 10:46
Szkoda, ale przy warunkach jakie tam panowały w tym roku ich próby parcia w górę w złej pogodzie, musiały się skończyć tragicznie.
Swoją drogą, u Daniele podobna obsesja tej góry, jak u Czapkinsa. Na Nadze był już 5 raz, skończyło się podobnie.

Simone Moro (pierwszy zdobywca Nangi zimą wraz z Alexem Txikonem i Ali Sadparą w 2016 o wspinaczce żebrem Mummery:

Żebro Mummery’ego jest słynną, piękną i historyczną linią, ale wspinanie tam jest samobójstwem. Spędziłem rok mojego życia pod Nanga Parbat, tamtędy ciągle przelatywały lawiny… Jestem szczerze zasmucony tym, co spotkało Daniele i Toma, ale można to było przewidzieć, bo właśnie tam łatwo mogło się to zdarzyć.

b.
06-03-2019, 16:21
Szkoda, ale przy warunkach jakie tam panowały w tym roku ich próby parcia w górę w złej pogodzie, musiały się skończyć tragicznie.


Tym większy szacunek dla ekipy Txikona, która poszla w gorę szukac zaginionych, mimo dużego zagrożenia lawinowego.

Swoją drogą wygląda na to, że Ali Sadpara i ten drugi Pakistańczyk wycofali się w ostatniej chwili z akcji górskiej z Ballardem i Nardim twierdzac, ze nie chca zginąć na tej górze.

Ps. Akcja jeszcze nie zakończona - czlonkowie ekipy Nardiego maja wciaz obserwować scianę przez lunetę z bazy, choć oczywiscie szansa na szczesliwy koniec jest iluzoryczna.

Tomi
08-03-2019, 08:49
No właśnie czytałem, wrzuciłem info bo na TT podał je gość prowadzący https://www.8tysiecy.pl/ , który wrzucał tylko sprawdzone informacje.
Straszna dezinformacja panuje w kontekście tej akcji
Wczoraj z kolei poszło info, że dostrzegli coś przypominającego sylwetki ludzkie na żebrze Mummery'ego.

b.
08-03-2019, 12:59
Koniec rosyjsko-kazachsko-kirgiskiej wyprawy na K2. Walczyli dzielnie, udało się nawet dojść do wysokości ok. 7500m, ale to wciąż ponad 1km w pionie do szczytu.

Za rok Polska Narodowa Wyprawa :)

Darex13
08-03-2019, 14:09
Koniec rosyjsko-kazachsko-kirgiskiej wyprawy na K2. Walczyli dzielnie, udało się nawet dojść do wysokości ok. 7500m, ale to wciąż ponad 1km w pionie do szczytu.

Za rok Polska Narodowa Wyprawa :)

Ładny wynik, rekord na K2 w czasie zimy, to jeśli pamięć mnie nie myli to 7640m. No ale do szczytu bardzo dużo.

Tomi
09-03-2019, 14:08
Teraz już oficjalnie, koniec akcji na Nandze.

https://twitter.com/pontecorvoste/status/1104365344733446144?s=19

Ambasador potwierdza, ze sylwetki, które Alex Txikon dostrzegł na wysokości 5900 to ciała Nardiego i Ballarda.

RIP.

Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka

zie(L)ak
21-03-2019, 13:38
Polecam kanał jak ktoś nie ma lęku wysokości8)chociaż Ślązak to da się go oglądać:oczko:


https://www.youtube.com/watch?v=D1h9CMzaawI

Cooper85
21-03-2019, 13:48
Ja swojego czasu się tym zajmowałem - świetna sprawa moim zdaniem. Może nie 8-tysięczniki, a skoków tylko raz próbowałem, ale aggressive inline skating - to było coś za szczeniaka! :D

Ivan Drugi
21-03-2019, 22:33
Ambasador potwierdza, ze sylwetki, które Alex Txikon dostrzegł na wysokości 5900 to ciała Nardiego i Ballarda.

RIP.

Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka
Ballard zginął 24 lata po śmierci swojej matki Alison Hargreaves która nie zdołała zejść z K2 .

zie(L)ak
09-06-2019, 22:06
Jak ktoś chcę się wspiąć na Marriotta


https://www.youtube.com/watch?v=GZwuCndOF6w