PDA

Zobacz pełną wersję : Wywiad z Janasem



c_zary
06-05-2003, 18:26
www.futbol.pl

(wywiad zostal przeprowadzonyjeszcze przed meczem z Belgia ale nie wiedziec czemu opublikowali go dopiero wczoraj)


Objął pan stanowisko trenera reprezentacji w bardzo trudnym dla każdego szkoleniowca momencie...

- Owszem, i zdaję sobie z tego sprawę. Po rezygnacji Zbigniewa Bońka trudno było odważyć się na takie ryzyko, wiadomo, co niesie ze sobą prowadzenie drużyny narodowej.
- Jak pan sądzi, w czym leżą przyczyny spadku notowań naszej reprezentacji? Nie mówimy tu o pozycji w rankingach, lecz jej wizerunku w pojęciu kibiców.
- Myślę, że apetyty fanów wzrosły po udziale Polski w turnieju finałowym. Zarówno pokolenie straszych kibiców, pamiętających jeszcze wielkie sukcesu reprezentacji prowadzonej przez Kazimeirza Górskiego, a potem przez Antoniego Piechniczka, jak i dzisiejsi, młodsi fani futbolu, stęsknili się za sukcesami polskich piłkarzy. Dla tych pierwszych awans do azjatyckich finałów drużyny Jerzego Engela był w jakimś stopniu nagrodą za cierpliwość, dla drugich - czymś, czego jeszcze nie znali, nie widzieli do tej pory skutecznie i dobrze grającej polskiej drużyny przez cały cykl eliminacji.
Awans podopieczni Engela wywalczyli w doskonałym stylu, ale już sam udział w mistrzostwach trzeba nie był udany - planem minimum było wyjście z grupy. Zawód? - jak najbardziej, a ponieważ potem, w krótkim czasie, przyszła porażka z Łotwą po równie kiepskim meczu z San Marino, nie jest trudno zauważyć, że reprezentacja straciła w oczach kibiców.

- Pan się podjął pracy z kadrą, lecz z tego, co wiemy, na początku nie był pan przekonany do objęcia zwolnionego przez Bońka stanowiska?

- Tak, ale dlatego, że miałem być takim "nadtrenerem" dla innego kandydata, a to mi zdecydowanie nie odpowiadało. Źle bym się czuł w roli nadzorcy wobec szkoleniowca ze znacznie większym doświadczeniem niż moje. Potem się okazało, że i jemu, przemilczmy nazwisko, także taki układ nie pasował i dlatego propozycji zarządu związku nie przyjął. W ostatniej fazie rozmów podjąłem decyzję o przyjęciu oferty prezesa Listkiewicza na samodzielne prowadzenie drużyny.

- Wypada tylko gratulować panu odwagi. Eliminacje zanim się tak na dobre zaczęły, już przyniosły straty. Potem, już pod pańską opieką, "Biało-Czerwoni" zremisowali z Węgrami, co tez skomentowano jako porażkę...

- I dlatego otwarcie mówię, że trudno jest być optymistą, jesli rozpatrywać szanse wygrania grupy eliminacyjnej. Zawsze jednak starałem się doprowadzić wyznaczone sobie zadania do końca i zrobię wszystko, byśmy znaleźli się w finałach Euro, choćby z drugiego miejsca i przez baraże.

- Ale pięć straconych punktów w meczach rozegranych na własnym terenie to chyba za mało...

- I stąd mój niepokój i stwierdzenie, że optymizmu trudno oczekiwać, co nie znaczy, że straciliśmy już wszelkie szanse. Bardzo ważny będzie czerwcowy mecz ze Szwecją, pod jego kątem prowadzimy teraz wszystkie przygotowania.

- Ale przed każdym meczem towarzyskim, czy nawet eliminacyjnym, drużyna się sypie. W meczu z Belgią, jak się domyślamy, bardzo istotnym elementem przygotowań do spotkania ze Szwecją, nie wystąpi kilku podstawowych piłkarzy, wśród nich zabraknie Macieja Zurawskiego i Emmanuela Olisadebe. Kontuzji nabawił się też Jacek Zieliński. Do tego dochodzą ustawiczne wręcz problemy z wywalczeniem przez naszych kadrowiczów miejsca w swoich drużynach klubowych...

- To mnie też martwi, bo jak każdy trener mam oczywiście pewną wizję drużyny i wymienionych będzie z pewnością brakować. Wiem też, że pod sporym znakiem zapytania stoi występ w Brukseli Jerzego Dudka (rozmowa przeprowadzona zanim informacja o absencji Dudka się potwierdziła).

- W pańskiej karierze był taki moment, że Szwedów pan zaskoczył. W 1995 roku pracował pan z Legią Warszawa i po drodze do ćwierćfinału elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów Legia pod pana opieką wyeliminowała szwedzki IFK Goeteborg. "Wojskowi" pokonali mistrza Szwecji dwukrotnie, a pan dokonał czegoś, co się wtedy nie mieściło w pojęciu kibiców - Leszek Pisz zasiadł w rewanżu na ławce.

- To, że Pisz usiadł wśród rezerwowych, było przemyślaną decyzją. Ja wiedziałem, że Goeteborg będzie ze wszech miar starał się zdominować środek pola i potrzebowalem w tej strefie kogoś, kto dysponuje znacznie lepszymi niz "Piszczyk" warunkami fizycznymi. Poza tym Leszek wszedł na boisko i faktem, że grał jako rezerwowy, był dodatkowo zmobilizowany - na tyle, że strzelił bramkę, do tego głową.

- Czy po tej przygodzie z Legią i dwóch zwycięstwach nad ówczesnym mistrzem Szwecji ma pan już sposób na ogranie reprezentacji "Trzech Koron"?

- Na pewno nie mam patentu na ogranie Szwedów. To będzie bardzo trudny rywal, spotkania towarzyskie, jakie rozegramy z Belgią i Kazachstanem, mają na celu właściwe przygotowanie druzyny właśnie do konfrontacji z drużyną trenerów Lagerbacka i Soederberga.
Chciałbym powiedzieć jeszcze coś - otóż moim zdaniem ówczesna Legia miała znacznie silniejszy skład niż dziś ma go polska reprezentacja. Ja tylko przypomnę, że "Wojskowi" znaleźli się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów nie przez przypadek, że pokonaliśmy wtedy między innymi mistrza Anglii, ekipę Blackburn Rovers. Chciałbym dziś zobaczyć mistrza Polski pokonującego najlepszą drużynę na Wyspach Brytyjskich.

- Zgodzi się pan chyba, że Szwedzi są obecnie faworytem grupy eliminacyjnej?

- Oczywiście, i nie jest to przypadek. Wystarczy tylko przypomnieć, że napastnicy Henrik Larsson i Marcus Allback to czołowi piłkarze Celtiku Glasgow i Aston Villi, zaś Zlatan Ibrahimović, grający obecnie w Ajaxie Amsterdam, już budzi zainteresowanie czołowych zespołów ligi hiszpańskiej i włoskiej. Dodajmy, że obroną kieruje Patrik Andersson, piłkarz Barcelony. - Pan i pańscy współpracownicy analizujecie ostatnie mecze Szwedów. Czy już znane są wam słabe punkty tej drużyny?

- O tym, czy oni mają słabe punkty i czy są one nam znane, przekonamy się 11. czerwca. Pamiętamy, że Szwedzi wypadli podczas ostatnich mistrzostw świata w miarę udanie, a przynajmniej lepiej od nas, bo wyszli z grupy i udział w azjatyckim turnieju zakończyli w 1/8 finału. Ale już sam fakt wygrania grupy, w której grali przeciwko Argentynie, Anglii i Nigerii, sporo daje do myślenia.

- Z drużyny prowadzonej przez Jerzego Engela, czyli z kadry na mistrzostwa świata, w pańskim zespole, co spora grupę kibiców zaskakuje, zostala pokaźna liczba piłkarzy, tymczasem wielu kibiców sugeruje, że powinnie się w niej znaleźć inni gracze. Dlaczego pan nie powołuje tych, którzy na to według powszechnej opinii zasługują?

- Dla mnie dziwne jest to zaskoczenie. Mamy określoną liczbę zawodników, których przy powoływaniu kadry mozna wziąć pod uwagę i opinie kibiców, choć czasem ciekawe, to nie zawsze sa trafne. Polskiego futbolu nie stać po prostu na spektakularne roszady personalne - gramy tymi ludźmi, którzy są. To nie jest tylko mój wymysł - jak świat stary, każdy trener pod każdą szerokością i długością geograficzną zawsze slyszy podobne słowa: weź tego albo tamtego.

- Powiedział pan juz wczesniej, że pewien szkielet drużyny już istnieje.
Może poznamy nazwiska?...

- Moim wielkim marzeniem jako selekcjonera jest to, by piłkarze powoływani do reprezentacji mieli miejsce w swoich drużynach klubowych, by nie czekali tylko na szansę zaistnienia w podstawowym składzie. Życzylbym tez sobie ich zdrowia, bo wtedy i mnie i im byłoby łatwiej o pozycję w drużynie klubowej walczyć.
Trzon dzisiejszej kadry stanowią Jerzy Dudek,grupa piłkarzy Wisły Kraków, czyli Arkadiusz Głowacki, Marcin Baszczyński, Kamil Kosowski, Mirosław Szymkowiak i Maciej Żurawski, ponadto Emmanuel Olisadebe i Artur Wichniarek. Są także Marcin Zając, Tomasz Dawidowski, Jacek Krzynówek, Nie zapominam o Bartku Karwanie, Macieju Stolarczyku i Tomaszu Hajcie, będę się przyglądał się rozwojowi Marcina Burkhardta i Andrzeja Niedzielana. Generalnie, dwa aspekty trzeba podkreślić - po pierwsze, przed nikim nie zamykam drzwi do drużyny narodowej, ale niech nikt nie spodziewa się, że powołam kogoś, kto zagra raz czy dwa dobrze w lidze, po drugie, najmniejszy problem mamy z atakiem, potrzebujemy natomiast odpowiednich ludzi do drugiej linii, i to zarówno do gry obronnej, jak i do pomocy napastnikom.

- Właściwe przygoptowanie drużyny wymaga czasu i sparwdzianów. Temu służą głównie mecz towarzyskie, a jak wiadomo, władze światowej i eutopejskiej piłki optują za tym, by zrezygnować z gier o charakterze towarzyskim. Jaka jest pana opinia na ten temat?

- Przyznam szczerze, że moja optyka patrzenia na podział futbolu między rozgrywki klubowe i reprezentacyjne znacznie się zmieniła. Jeszcze kilka lat temu należałem do ludzi podzielających pogląd, że reprezentacja to wizytówka futbolu w danym kraju, dziś narodowy charakter piłki uległ chyba zatarciu. Kalendarz piłkarski na całym świecie jest zdominowany przez rozgrywki klubowe, co istotniejsze, klub to stałe miejsce pracy piłkarza i nie dziwi mnie, że na porządku dziennym są nieporozumienia między klubami i macierzystymi federacjami piłkarskimi, dotyczące powołań pilkarzy grających poza granicami ojczyzny. Mimo to nie wyobrażam sobie, by zaprzestano rozrgrywania towarzyskich meczów międzypaństwowych, mecz drużyny narodowej nadal jest dla ogromnej większości świata wydarzeniem. Nie jestem też w stanie wyobrazić sobie, by media, a w szczególności stacje telewizyjne lekką reką pozwoliły sobie odebrać możliwość pokazania widzow - i zarobienia prezy okazji niemałych pieniędzy na reklamach - takich meczów, jak na przykład Argentyna - Brazylia, czy Niemcy - Anglia. Kibicom też nie chciałoby się czekać tylko na okazję do zobaczenia takich konfrontacji tylko przy okazji turniejów o randze mistrzowskiej.

- Grał pan w Auxerre pod opieką wybitnego fachowca, trenera Guy Rouxa. Co panu dała współpraca z takim fachowcem?

- Lat spędzonych w Burgundii nigdy nie zapomnę, a okres współpracy z Roux wspominam najmilej. Roux to postać wyitna nie tylko w piłce francuskiej. Trener Roux to człowiek-instytucja, nie było w historii piłki - i nie będzie - człowieka, który z jednoroczną przerwą prowadziły w roli trenera jedną drużynę przez ponad 35 lat.Trudno mi będzie jednak powiedzieć, że Guy Roux to trener, któremu najwięcej zawdzięczam.

- A jaki piłkarz był wzorem?

- Bez zastanowienia powiem, że przez wiele lat staralem się wzorować na postaci Franza Beckenbauera.Jak każdy młody chłopak interesowałem się piłką, dane mi było widzieć Beckenbauera w akcji, ale dopiero po latach dotarło do mnie, jak wielce prawdziwy jest jego boiskowy przydomek - dziś podpisuje się obiema rękami pod tym, że Beckenbauer był w swoich najlepszych latach prawdziwym "Cesarzem" boiska.

- Lubi pan niemiecki futbol? Inaczej - jaka szkoła pilkarska jest panu
najbliższa?

- Z oczywistych powodów piłka w Polsce mnie najbardziej interesuje. Staram się jednak być na bieżąco z wydarzeniami piłkarskimi z całego świata. Jeśli mam okazję zobaczyć mecz na żywo, to chętnie zasiądę na trybunach jakiegoś angielskiego, niemieckiego lub francuskiego stadionu, nudzi mnie natomiast futbol we Włoszech, ale nie odmawiam klasy i poziomu piłce włoskiej. Mnie po prostu nie odpowiada ten styl gry. Podobnie jest z transmisjami telewizyjnymi.

- Transmisje telewizyjne z mistrzostw Europy pewnie będą bardzo ciekawe...

- Z pewnością, ale ja mam zamiar mecze oglądać z ławki trenerskiej. Powtórzę to, co mówiłem na początku, że jakkolwiek nasze nadzieje na awans do finałów mistrzostw Europy zmalały po porażce z Łotwą oraz po remisie z Węgrami, ale będziemy o pierwszy w historii poskiej piłki udział w ME walczyć i zrobimy wszystko, by ten cel osiągnąć.

- Dziękuję za rozmowę.

:shock: Qrna, co Janas widzi w tym Stolarczyku to ja za Chiny nie moge zrozumiec. Dobrze chociaz, ze po meczu z Belgami da sobie pewnie spokoj z Jopem :roll:

kamyk
06-05-2003, 20:10
stolarczyk to drewno jak **** mowie ja nie wiem co on widzi w nim naparwde pzreciesz kazdy inny by lepiej tam gral jarza by sie tam nadawal i obrona by byla dobra a ten sie uparl na jopa i stolarczyka!:)))))hehe

Nazgul
10-05-2003, 12:37
Teraz cięzko wystawić sensowną jedenastkę... Jak dla mnie, to powinni grać następujący ludzie:
1. Dudek
2. Baszczyński, 3. Głowacki, 4. Żewłakow (albo Ratajczyk), 5. J. Bąk
6. Zając (jednak), 7. WIESZCZYCKI , 8. Zdebel, 11. Krzynówek
9. Niedzielan, 10. Kuźba

Kuźba trochę z łapanki ale:
1) Żurawski nie będzie grał w Reprezentacji. Jak Warzycha, jak Kmiecik. Taki typ piłkarza - klubowy...
2) Oli to ********. Wylansował się, ma w dupie. Więc drut kolczasty mu na drogę i szkło tłuczone do butów.
3) Kryszał zginął. IMO niewiele już z niego będzie, chyba że wróci do kraju. To samo Karwan.
Jarzębowski powinien pograć w meczach towarzyskich. IMO jest dobry, ale potrzebuje ogrania w reprezie...
I co o tym sądzicie?

dzanas
16-05-2003, 22:41
Wiecie co...?Prawda jest taka ze Janas powinien wystawic calą wisle...z Dudkiem na bramce... :]

Adiq
16-05-2003, 22:46
Wiecie co...?Prawda jest taka ze Janas powinien wystawic calą wisle...z Dudkiem na bramce... :]
Nie zdążyłby! Myślisz, że tak szybko można załatwić Polskie obywatelstwo Uche i Cantoro?

c_zary
17-05-2003, 00:58
Wiecie co...?Prawda jest taka ze Janas powinien wystawic calą wisle...z Dudkiem na bramce... :]
Pytanie, tylko po co? :hmm:

MaxyM
17-05-2003, 02:08
Wiecie co...?Prawda jest taka ze Janas powinien wystawic calą wisle...z Dudkiem na bramce... :]
Przeczytałem twój pierwszy post i myślałem, że normalny z Ciebie gość ale po dwóch kolejnych zmieniłem zdanie.

Weź sobie w FIFIE zrób reprezentacje na bazie Wisły i sobie graj, my chcemy jednak by Polska wygrywała i też chcemy widzieć piłkarzy, którzy chcą grać w narodowej drużynie, a nie gwiazdorów z muchami w nosie jak Kosowski.

Adams_
17-05-2003, 03:06
Wiecie co...?Prawda jest taka ze Janas powinien wystawic calą wisle...z Dudkiem na bramce... :]

Tez tak mysle, jak kadra to tylko z Plocka! :rotfl:

dzanas
17-05-2003, 10:43
Oj...napisalem sobie post z ironią...po za tym naszej reprezentracji juz nic nie pomoze...(jestem pesymistą...)A fifa nie odzwierciedla prawdziwych umiejetnosci...i statystyk graczy...uwierz...

Q_(L)
22-08-2003, 12:54
NIe będę zakładał nowego teamtu...

Jak ktoś chce sobie poczytać jakim to dyplomatą jest Paweł Janas to GW wybrała sporo fajnych wypowiedzi Janasa z wywiadów:
"Jak nie Ziutek, to Lutek, czyli przegląd myśli Pawła Janasa"
:look: http://www1.gazeta.pl/sport/1,35351,1630261.html