PDA

Zobacz pełną wersję : Odczucia po największych porażkach



MaxyM_
17-12-2003, 08:23
Każdy z nas ma na pewno takie mecze...

Ja pierwszy raz odczułem smak wielkiej porażki po meczu z Widzewem, przegranym 2:3. Nie wierzyłem, nie dopuszczałem wyniku do umysłu i przez godzinę chodziłem po mieście nie wiedząc co się ze mną dzieje. Do tego pobiłem się z jakimś dziadem, co darł się pod oknem do żony, że wygraliśmy, ja mu powiedziałem, że przegraliśmy, a on do mnie żebym sobie jaj nie robił, odpowiedziałem że poważnie i do mnie z łapami wystartował... Też chyba miał szok pourazowy.

Dwa...

Porażka w ćwierćfinale LM z PAO 0:3... Gorycz porażki i złość, że można było inaczej zagrać i świadomość, że zmarnowana szansa...

Trzy...

Valencia, ehh co tu pisać, po prostu po raz pierwszy i jedyny raz w życiu nie dokończyłem oglądać meczu Legii... Wyszedłem i nie czytałem gazet przez tydzień...

Kawa
17-12-2003, 09:05
Tak pierwsza porazka to Widzew. Szok był wielki. Ogladałem ten mecz w TV i przed koncem wyszedłem juz na podwórko, zeby sie z kumplami cieszyć, a tu nagle którys przychodzi i mówi jak sie skonczyło. Popłakałem się.

PAO tak nie przezyłem bo w sumie nie bardzo wierzyłem w awans.

Adam-oldboy
17-12-2003, 09:06
No tak 2:3 z Widzewem. Od euforii do depresji. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby kilkanaście tysięcy ludzi rozeszło się po meczu w absolutnej ciszy. I wśród tych milczących ludzi idzie tylko grupka hałaśliwie dyskutujących i gestykulujących.... Koreańczyków z Daewoo.

Z wcześniejszych finał PP z Lechem z 1988r. (mój pierwszy wyjazd). Mecz padaka, bez bramek, dogrywka to samo i karne - festiwal nieudolności. Lech szaleje, a my wleczemy się do domu najpowolniejszym pociągiem nowożytnej Europy.

Z europejskich pucharów: Inter Mediolan w 1985r. 1/8 PUEFA, w Mediolanie bez bramek, na Legii w rewanżu idzie dobrze, dogrywka i w stoktórejś minucie błąd obrony, niepilnowany Fanna strzela i koniec marzeń o ćwierćfinale. Tak blisko...
Za rok powtórka w 1/16. Tym razem w Mediolanie Legia wygrywa 3:2 (a sędziowie bardzo się starali). W Warszawie znów Fanna, znów 0:1, dejavu...

No i jeszcze Hajduk. Po mistrzostwie wszyscy w euforii, nieziemskie oczekiwania, jak to z nimi nie pojedziemy. Chorwaci przyjechali i bez wysiłku od razu brama, pełna kontrola na boisku, Legia nie zaistniała nawet przez moment. Wszystko było jasne już przed rewanżem - koniec marzeń o LM.

Skanda(L)
17-12-2003, 09:36
ja zaluje ze nie bylem na mecz z Widzewem 2:3 !
zaluje bo sadze ze to tez jest wazna czescia historii Legii i Kibicow.a duzo mnie waznych meczow ominelo (np. tez Panathinaikos 2:0) :/
no ale niestety tylko sledzilem ten mecz z odleglosci.
z tych przezytych to w zeszlym sezonie mecz w Krakowie po ktorym stalo sie jasne ze majstra nie bedzie i gdzie stracilem dwoch ziomow na 48 po czym powrot samochodem nie byl nadzwyczajnie wesoly. a porazka byla niekonieczna. porazki z Valecia strasznie nie przezylem bo za bardzo nie wierzylem w awans. a wynik jak wynik '8 zdarza sie i koniec.
bolesna byla tez porazka z Barcelona bo nie sluszna(nie ta ostatnia) gdzie sedzia przydrukowal. nie pamietam osobicie ale za kazdym razem jak czytam to mnie :* strzela.

kamyk
17-12-2003, 09:43
tak jak kazdy chyba najbardziej zabolała porażka w meczu z WIDZEWEM 1-2 rok wczesniej i ta rok pożniej co mielismy Mistrza a w 5 minut go przegralismy i to tak bolało ze szok!

druga to porazka z Valencią nie sadziłem ze pzregramy az tak wysoko.....

Beny
17-12-2003, 09:46
Widzew 2:3.

Dorosły facet, a siedziałem godzinę na stadionie ze łzami w oczach.
W autobusie mogiła - chyba nigdy wcześniej, ani nigdy później nie wracaliśmy w takiej ciszy, normalnie jakby świat się skończył...
Całą noc nie spałem. Na następny dzień w pracy jakby mnie nie było. Przyszedłem na 11, zawiesiłem system informatyczny, powiedziałem jakieś klientce przez telefon żeby się p.ieprzyła (szef poleciał po premii), a koleżankom, że są głupie, bo się nie znają (ale mi było głupio, za kilka dni upiekłem i przyniosłem ciasto na przeprosiny), spaliłem czajnik elektryczny, no i miałem ochotę schlać się w trupa... A w domu przypaliłem obiad...

*****, jak jak nie lubię Widzewa... (Pozdro braciszku! '8 ) Właśnie za tamten mecz...

legart
17-12-2003, 10:03
Widzew 2:3 - oglądałem przed telewizorkiem z kumplami, ale takiej palety odczuć nie miałem chyba nigdy - momentalnie wytrzeźwielismy, żeby potem w kilka minut spowrotem się nałoić. Ze wściekłości walnąłęm w przejżdżającego malucha łapą i palucha miałem w szynie przez 2 tygodnie.

0:3 z Polonią i 1:2 z Wisła - nie tak jak z Widzewem, ale sprawiło mi to wile przykrości zwłaszcza że przeżyłem je na stadionie Legii.

kamyk
17-12-2003, 10:25
0:3 z Polonią i 1:2 z Wisła - nie tak jak z Widzewem, ale sprawiło mi to wile przykrości zwłaszcza że przeżyłem je na stadionie Legii.

mnie też w szczegulnosci zabolala porazka z Polonią co zdobyła u nas Mistrza ehh! też płakac mi sie chciała z kumplem do domu wracalismy po tym meczu w totalnej ciszy przez 2 godziny w pociagu. i ciagle mam obrazek jak Olisadebe omija naszych obrąców i strzela bramke ehhh

Jawor_CDR
17-12-2003, 10:32
Ja pierwszy raz odczułem smak wielkiej porażki po meczu z Widzewem, przegranym 2:3. Nie wierzyłem, nie dopuszczałem wyniku do umysłu...

Czlowiek w tej sytuacji czuł się okropnie. A jak przyszedlem do domu to mnie mama dobiła. W TV była retransmisja i akurat było 2:0. No i sie zapytala jak tam sie z tatą czujemy, ładnie wygrali itp., itd. No i jeszcze sie zmusilem aby obejrzec retransmisje do końca... Oby nigdy wiecej juz takich przezyc...

Koko
17-12-2003, 12:38
No a ja z racji tego, ze w sumie jestem jeszcze mlodym kibicem to zdecydowanie 1:2 i 0:3 z Polonia w 2000 roku. Szcegolnie ta pierwsza porazka, mimo iz mniejsza. Pamietam jak dzis ten wolny w ostatniej minucie i blad Robakiewicza. No tragedia, myslalem ze sie zlamie :fu: 0:3 tez pamietam. Przez 3 dni zle sie czulem i w ogole z nikim nie gadalem :/ Mecz z Widzewem ogladalem w tv i strasznie mnie to wkurzylo ale wtdey mialem 12 lat wiec jeszcze tak do tego nie podchodzilem jak teraz. Mecz z Valencia raczej mnie nie zdenerwowal tzn. bylem zly, ale nie kazdy ma zaszczyt gry z takim klubem. Nawet jak potem ktos spiewal w naszym kierunku Valencia to bylem dumny, bo ci ktorzy to spiewali moga o czyms takim pomarzyc. Zreszrta kibicowsko to korzysc na nasza strone, wiec jakos mi przeszlo. Oprocz tych spotkan to jeszcze wymienilbym: Widzew-Legia 3:2 (2000 r.), dwumecz z Schalke (slaby rywal mimo wszystko), Wisla-Legia z 2003. No a oprcz tego po kazdej przegranej straszne uczucia mam, bo nienawidze przegrywac. :/

Ostry
17-12-2003, 14:54
Pierwszy taki mecz to Widzew 2:3. Ten mecz oglądałem w TV,bardzo się cieszyłem z wyniku,aż w ciągu 5 minut przyszedł szok.Tamtej porażki nie przeżyłem tak bardzo,gdyż miałem dopiero 9 lat i na dobrą sprawę dopiero zaczynałem interesować się Legią,znałem ją tylko z telewizji i gazet.Gdyby dzisiaj spotkała mnie taka straszna porażka,to wolę nie myśleć jakbym to odebrał.
Drugie takie spotkanie to 0:3 z Polonią.Wtedy byłem akurat na zielonej szkole.Pamiętam jak z moimi kumplami i wychowawczynią graliśmy w bierki '8 ,zadzwoniłem do mamy,aby poznac wynik.Jak się dowiedziałem o porażce,to kompletnie się załamałem.Pamiętam jeszcze ten szyderczy śmiech kolegów.Są niestety tacy,że nie pogratulują dobrych wyników,tylko śmieją się z porażek.
Ostani tak mecz,to Valencia.Być może oczekiwałem zbyt dużo,liczyłem na awans,dlatego tak bardzo się zawiodłem.

Mini
17-12-2003, 15:14
oczywiscie Widzew 2-3 no bo jak motyla noga można stracić 3 gole w 5 minut :fu: Valencia bo to był ostry szok po tym jak nic nie pokazali w Warszawie wiedziałem że nasz awans bylby cudem ale taki oklep to był szoooooooook. 0-3 z *****
i 1-2 z wisłą kiedy przed meczem rzne chamy z gazet i tv gadała ze szczesny znowu ma szanse zdoby mistrza na łazienkowskiej i znowu nie z Legią to się wkurzałem i miałem nadzieje ze tym razem sie mu nie uda i znowu klops. ogólnie każda porażka boli bo na naszym podwórku nie powinien nam nikt bruździć a jeszcze przegralismy 1-4 z wisła. wtedy nawet grałem o hajs i przegrałem. mało tego byłem najdalej wyniku bo stawiałem na 3-1 ale dla Nas.

LOL3K
17-12-2003, 15:35
Taki meczy był w Widzewem 2:3 :fu: Poryczałem się i ryczałem z pół godziny '8

Potem 2 kolejne mecze w Polonią 3:0 i Wisłą 1:2 po którycz przypieczętowali mistrza :/

Beny
17-12-2003, 15:39
W przypadku Wisły 1:2 i Polonii 0:3 porażki mnie tak nie bolały, jak Widzew 2:3, bo trzeba uczciwie przyznać, że obie te drużyny, abstrahując od antypatii, były lepsze i sprawiedliwe zdobyły tytuły. No może bolała porażka z Polonią, ale co tam, jednym smutek, drugim radość, tylko tam jakby częściej ta radość...

c_zary
17-12-2003, 15:44
2:3 - tego nie da sie porownac z niczym innym. Pod koniec meczu przy stanie 2:0 podbieglismy do plotu, zeby przybijac piatki z pilkarzami (nie wiedzielismy przez ta szopke ile tak naprawde do konca i czekalismy tylko na koncowy gwizdek). I wtedy szok. Moj ziom nie zmiescil sie przy plocie i nic nie widzac nie dawal w ogole wiary temu co sie dzieje. Pamietam jeszcze, ze przy 2:2 strzelilismy bramke, a ze swoich miejsc nie wiedzielismy spalonego 8o A po chwili zamiast 3:2 dla nas ostateczny cios.
Pamietam tylko, ze usiadlem i przez pol godziny po meczu nie myslalem o niczym. Absolutny szok i pustka w glowie. Nigdy wczesniej ani potem czegos takiego nie przezylem.
Jeszcze przy okazji tego meczu to zawsze wypominam Miecielowi, ze majac juz przed soba tylko pilke i pusta bramke zamiast przeskoczyc nad Szczesnym wolal wypierdolic sie o jego nogi.

Szok byl tez po 0:3 KSP bo nie spodziewalem sie, ze kiedys dozyje takiej chwili nie mniej jednak po 2:3 juz nic nie jest mnie w stanie zaskoczyc.

1:6 to wielki wstyd i tyle.

Maku
17-12-2003, 18:57
Zdecydowanie 2:3 z Widzewem.........Oglądam mecz w TV...bo jeszcze mały gnojek byłem......Cieszę się...wynik w porzo....wyszedłem na chwilę do piwnicy z tatą...byliśmy pewni swego...śmiejemy się gadamy...wracamy a tam 2:3!!!!!!!.......nagle cisza...totalny spokój...nie mogłem uwierzyć w to co się stało...obaj nie mogliśmy uwierzyć!!!Byłem smutny bardzo długo...łzy w oczach itd.
OBY NAM SIĘ TO NIGDY NIE POWTÓRZYŁO!!!

Legia MP 'O4 PP'04

MTP
17-12-2003, 20:17
Od najbardziej bolesnej
-Lech Legia 3:0 Wściekłość by tym Pyrusom się sprzedali jak dziwki i szyderczy śmiech Lechitów
-Legia:Hoop Polonia 0:3 Też szkoda słów i te tańce Czarnych
Legia Widzew 1:2,2:3 Cóż tu trochę inaczej bo chodziłem tydzień jak struty bo przegraliśmy jak frajerzy
Legia Wisła 1:2 Nie lubie jak mi taki Kosowski biega z koszulką Legia to stara.. Ruch-Legia 1:0 (przerwana piękna seria)

Co do Walencji to po 3 bramce juz mnie nie obchodziło jaki będzie wynik a tylko by dobrze bawić się.No i bramka honorowa nagrodzona gromki oklaski ludzi którzy wcześniej by nas roszarpali z wściekłości.Szok.I dlatego ta porażka nie była bolesna.

Bonhart
17-12-2003, 20:29
2-3 ten mecz to byla totalna kleska. Ale zdzierzylem do ostatniego gwizdka. Natomiast meczu z Polonia (0:3) wytrzymac nie moglem i jeden jedyny raz wyszedlem 15 minut przed koncem i wloczylem sie pod stadionem w:*ny na maxa.

Lolek
17-12-2003, 22:52
Żadna porażka tak mnie nie zabolała, jak ta przy zielonym stole z leśnymi skurwysynami. A z piłkarskich - derby 0:3, koszmar. Na szczęście dług już spłacony, a w tym sezonie mam nadzieje ze wystawimy ostatni bilet do nowego świata - Gorzyce, Białystok, Gliwice czekają...

emde
17-12-2003, 23:24
Z tych co widzialem na wlasne oczy do 0:3 z bezdomnymi co czarny szalal jak dziki i 0:2 z hanysami czarny szalal jak dziki (tym razem to byl Yahaja) obydwie porazki u nas. Sam nie wiem dlaczego ale ta porazka z GKSem bardzo mnie zabolala, trudno to wyjasnic ale czulem sie fatalnie. Z tych ktorych nie widzialem i chyba nie chcialbym zobaczyc to pamietne z Widzewem.

szczepan
18-12-2003, 01:02
ja moge powiedziec o przegranym meczu w tej rundzie z Wisla P. niby pod kazdym innym wzgledem ich rozwalilismy ale wynik... kazdy w autcie byl jakis przybity i kazdy jakos dawal upust swojej zlosci... Bart na jakims policjanie ja pijac... ogolnie nastroj ponury :/

legart
18-12-2003, 10:12
Acha przypomiał mi sie piękny sierpniowy dzień pare lat temu kiedy po bramce starszego Stańka przerypaliśmy z Odrą - chyba jeden z najgorszych meczy lLegii jakie w życiu widziałem. :/

Bonhart
18-12-2003, 10:21
ja moge powiedziec o przegranym meczu w tej rundzie z Wisła P. niby pod kazdym innym wzgledem ich rozwalilismy ale wynik... kazdy w autcie byl jakis przybity i kazdy jakos dawal upust swojej zlosci... Bart na jakims policjanie ja pijac... ogolnie nastroj ponury :/

No fakt, w naszym samochodzie atmosfera tez byla jak po pogrzebie.
To chyba dlatego, ze dawno nie przegralismy, poza tym ta ilosc ludzi...
kazdy mial przeswiadczenie ze pilkarze po prostu tego przegrac nie moga.
A tu taka przykra niespodzianka :(

Luk@s
19-12-2003, 10:09
2:3 z Widzewem, nigdy wiecej, po ostatnim gwizdku nie wiedzialem co ze soba zrobic...

Adam-oldboy
19-12-2003, 10:18
A kibice innych klubów?
Co czuliście np. po porażkach pucharowych:
Wisła - Valerenga
Lech - Barcelona (karne :fu: )
Widzew - Eintracht

Kawa
19-12-2003, 10:23
W przypadku innych klubów moze pozostać jedynie niedosty, ze mogli(vide Wisła :> ), ale napewno nie rozpacz jakpo przegranych Legii

Beny
19-12-2003, 10:23
A kibice innych klubów?
Co czuliście np. po porażkach pucharowych:
Wisła - Valerenga
Lech - Barcelona (karne :fu: )
Widzew - Eintracht

Dodałbym jeszcze Lech-Spartak. :>

Q_(L)
19-12-2003, 10:23
A kibice innych klubów?
Co czuliście np. po porażkach pucharowych:
Wisła - Valerenga
Lech - Barcelona (karne :fu: )
Widzew - Eintracht

Ja np. nie jestem kibicem tych klubów (zresztą nie tylko tych) i ich wyniki pucharowe są mi obojętne.

W pucharach (jak kiedys bedą grały) to moge trzymać kciuki za "zgody" oraz np. Lechie Gdańsk 8)

Adam-oldboy
19-12-2003, 10:27
Chyba jasno napisałem, że chodziło mi o reakcje kibiców innych klubów na porażki ich zespołów, bo z wypowiedzi w temacie wynika, że tylko Legia doznawała spektakularnych i bolesnych porażek.

Q_(L)
19-12-2003, 10:30
Chyba jasno napisałem, że chodziło mi o reakcje kibiców innych klubów na porażki ich zespołów, bo z wypowiedzi w temacie wynika, że tylko Legia doznawała spektakularnych i bolesnych porażek.

Ehhh, ja i moje "czytanie" :]

MaK_ŁuKóW
20-12-2003, 11:38
Ciekawe czy wtedy legionisci sprzedali czy naprwade widzewiacy zagrali tak fenomenalnie? :hmm:

Bonhart
20-12-2003, 11:53
Ciekawe czy wtedy legionisci sprzedali czy naprwade widzewiacy zagrali tak fenomenalnie? :hmm:

Ja osobiscie nie wierze ze mozna w taki sposob sprzedac mecz. I
osobiscie dziwia mnie czeste reakcje po porazkach typu "sprzedali".
Ale nie rozmywajmy tematu... :)

BBB
20-12-2003, 21:23
Ciekawy ale i przywolujacy smutne wspomnienia temat.
Oczywiscie na pierwszym miejscu Legia -Widzew 2-3,zaluje ale nie bylem na tym meczu,mialem akurat wizyte u lekarza ,wrocilem do domu na II polowe,sluchalem meczu w radiu,w pewnej chwili na 5 minut przed koncem,pomyslalem sobie ze radio sie popsulo...,pamietam ze przy 2-2 Legia strzelila jeszcze gola,nie uznanego przez sedziego,ale chyba juz wtedy nie wierzylem w to co sie dzialo.Po meczu przez kilka godzin musialem dochodzic do siebie,nie moglem slowa wymowic z tego wszystkiego,gorzej bylo z moim mlodzym braciakiem,myslalem ze sobie cos zrobi bo jakis noz wzial i sie zamknal w pokoju :> Od tego czasu mam zawsze same negatywny stosunek do Widzewa.
Drugi mecz to ten z Polonia ,przegrany 0-3,takie porazki bola najbardziej zwlaszcza na wlasnym stadionie ,mam nadzieje ze limit szczescia KSP wyczerpal sie juz na zawsze.
Trzecim takim meczem byla dla mnie porazka z Barcelona u siebie 0-1,jeden jedyny raz zalowalem wydanych pieniedzy na bilet (cos kolo 100 PLN na Kryta),w tym meczu wkurwila mnie masa piknikow na Krytej,bylem chyba tam ostatni raz wtedy,ludzie ktorzy przyszli nie dla Legii ale dla Barcy,zachwycajacy sie jak ich zawodnicy robili kanalki Magierze, :fu: ,w czasie meczu nic nie spiewajacy i wychodzacy na 15 minut przed koncem.

browarnik
21-12-2003, 12:27
A mnie najbardziej bolały porażki z Legią 4-1 i Walęręką po karnych.Ale już mi przeszło.Wesołych świąt i szczęśliwego Nowego Roku.Pozdrawiam normalnych kibiców klubu którego nie lubię ale szanuję.

Sharn
21-12-2003, 12:53
Nie zapomnę tego Widzewa 2-3. W przerwie juz fiesta a tu taka lipa... Mimo, że już widziałem wcześniej jak Legia przegrywa to prawie sie poryczałem. Do końca dnia nikt o tym nie rozmawiał, bo wszyscy byli wręcz struci... Zresztą koniec dnia był 5 flaszek potem... :D

Norbas
22-12-2003, 16:07
mam zasadę: "nie pamietam" ale po 2:3 z Widzewem długo siedziałem na sektorze.... i potem chciałem być tylko sam ze sobą...
ble... aż mnie trzącha jak sobie przypomnę

Talar
22-12-2003, 16:13
Tak to prawda 2-3 z widzewm bylo straszne ale jak dla mnie najgorsze był 1993 rok myslalem ze ze soba skoncze ;) ale jakos sie podnioslem po tym.Dla mnie i tak legia ma mistrza 19(L)93 i nic tego nie zmieni !!




http://www2.legialive.pl/dodatki/bajery/67.gif

kozer
22-12-2003, 20:29
Najgorsze było 2-3 z Widzewem. Część meczu słuchałem przez radio w samochodzie, reszte w domu razem ze starym. Cieszyliśmy się, że będzie dobrze i nagle taki koniec. Pamiętam jak jakby to było wczoraj, jak wtedy oglądałem C+ i po 3 bramce dla Widzewa było tylko słychać jakiegoś kibica, który stał w pobliżu kamery i mówił: O *******! Ja p.ierdole! O *******! Ojciec siedział nieruchomo przed TV ze 2 godziny ja polazłem do pokoju i tam patrzyłem się w sufit do wieczora.

b3nito
26-12-2003, 08:47
2-3....ogladalem-na-dzialce....po-3-bramce-wybieglem-z-domku-ze-lzami-w-oczach-skopalem-grilla-fotele-przyjebalem-w-furtke-i-polecialem-do-lasu...siedzialem-tam-ze-2-h-ryczac-jak-jakas-baba :fu:

2-3...ale-w-Lodzi...90-min-Gesior....normalnie-znowu-sie-poryczalem...ten-przeklety-Widzew,-ta-przekleta-90-min...

Schalke....niemcy-byli-tak-marni....bolalo-mnie-to-ze-nie-pokzalismy-charakteru.A-jeszcze-jak-im-=Wisla-dolozyla-to-podwojnie-sie-zdolowalem...

rkwa
26-12-2003, 10:53
Legia to MY!

chinski
02-01-2004, 12:14
oprócz meczu z widzewem który przeżyłem za małolata przed tv najbardziej zabolały mnie dwa mecze: 0:3 z ksp po którym nie mogłem opanować łez i 0:2 z gks gdzie panowie piłkarzyki przewracali sie o siebie yahaya dymał ich jak chciał wszyscy siedzą zdjęte flagi i cisza podczas powrotu do domu..nienawidze takich meczy.i w nowym roku wszystkim nam życzę żeby takie jazdy nas już nigdy więcej nie spotkały.

Arni
02-01-2004, 20:02
Od początku to będzie tak:
1:2 z Widzewem (1996 rok), myślałem już o mistrzostwie, pamiętam że na drugą połowę matka wysłała mnie do kościoła, ponieważ byłem po komunii i miałem Biały Tydzień. Podczas mszy myślałem tylko o ewentualnych bramkach zdobywanych przez Legię. Przychodzę do domu, a tu mi ciocia mówi przegraliśmy... Zły byłem, ale mi przeszło jakoś tak szybko
Następnie to 2:3 z tym samym rywalem... Słuchałem przez radio (były chyba wtedy wymagane identyfikatory, dlatego siedziałem z wujkiem w domu i nasłuchiwałem). Pamiętam, że gdy było 1:0 wyszedłem sobie na dwór rozegrać jakiś mały meczyk, wróciłem, a tu już 2:0. Wyleciałem z radością oznajmić to części kumpli, którzy grali dalej. Ponownie wróciłem do domu, na końcówkę, wielka radość. Za chwilę 2:1, eee tam - mówiłem nie odrobią już strat, za mało czasu. 2:2 i prawie rozpacz... Później 3:2 i mało się zlałem z radości, a tu słyszę, że bramka nieuznana, ponieważ był spalony. 2:3 i gwóźdź do trumny... Spłakany jak bóbr wyleciałem na dwór, koledzy wtedy już nie pytali o nic, wiedzieli co się stało, ale nie chcieli w to uwierzyć. Potwierdzenia szukali u mojej siostry, która akurat wyszła na rower, która odpowiadała krótko: ,,nie dobijaj mi brata..." Następny posiłek, który zjadłem po tym spotkaniu to była chyba kolacja na następny dzień... Nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy starszych kolegów wracających z tego spotkanie. Wzrok w ziemię, zwinięta flaga w ręku (były takie jakieś fundowane przez sponsorów dla każdego kibica) i nikt z nich nie powiedział nawet słowa.
Z tych co widziałem to Legia - Wisła 1:2, w tym roku gdy Wisła zdobyła mistrzostwo, ale nie mogła zagrać w Lidze Mistrzów. Szykując się do meczu śpiewałem piosenki sławiące Legię, aż matka miała mnie dość i powiedziała, żebym jak najszybciej ruszył z wujkiem na mecz. Pamiętam, że jeszcze siedząc na trybunach pod koniec II połowy byłem przekonany o naszej wygranej, a tu klęska. Nawet nie potrafię uzasadnić, czemu poczułem taki ból po tym spotkaniu, ale tak było.
Później Legia - Schalke 2:3. Gdy było 2:0 DLA Niemców, myślałem że już po wszystkim. A tu 2:1, później Stanko bodajże sfaulowany i karny. Pamiętam, że nawet najbardzie zatwardziałe pikniki podniosły się z miejsc i krzyczały razem z nami. Takiego ryku na Krytej jak na tamtym pamiętnym meczu, do dnia dzisiejszego nie dane mi było słyszeć. Później były tylko rozważania na trybunach, czy uda im się wygbrać w rewanżu, czy nie. 89 minuta i 3:2 dla szwabów... masakra...ogólnolegijny smutek.

Tak przy okazji:wszystkiego najlepszego z Nowym Rokiem dla wszystkich sympatyków Legii!!!

Walek_C.Z.K
03-01-2004, 16:59
Mecz Legia-Widzew 2:3, masakra była po meczu, nigdy nie zapomnę twarzy swoich kumpli, nigdy wcześniej ani później nie widziałem u nich łez na twarzy, kompletna cisza, nikt nie odważył sie powiedzieć ani słowa, powrót do domu to kompletne dno, każdy co chwila mówił jeden tekst: ***** Mać., co wystarczało za wszystko. A ja rano jak zbudziłem sie to sprawdzałem wynik w telegazecie, wmawiając sobie, ze to był tylko straszny sen...

sqrzany
04-01-2004, 00:42
2:3 Widzew , 0:3 KSP i moze to kogoś zdziwi ale 1:0 z Ruchem Ch (szliśmy na rekord ligi )

czeniu
04-01-2004, 12:04
pamiętam że na drugą połowę matka wysłała mnie do kościoła, ponieważ byłem po komunii i miałem Biały Tydzień.

Tez mialem Biały Tydzień. Co do meczów oczywiście tez z Widzewem przegrany 1:2, Polonia 0:3 i Groclin 0:2 na wiosenna ubieglego sezonu. Ten ostatni mecz ze wzgledu na postawe jaka w tym meczu zaprezentowali Legionisci.

b3nito
05-01-2004, 22:32
przegrana w ESCupie...2 dzien nie moge dojsc do siebie :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Lulek
06-01-2004, 09:37
Największą rozpacz wywołało u mnie pamiętne 2:3 z Widzewem.Wróciłem po meczu do domu,usiadłem w kuchni i się rozpłakałem.Następnego dnia też ryczałem...To była tragedia-rozpacz i bezsilność.Takie porażki sprawiają jednak często,że zawęża się więź między Tobą a drużyną.Nigdy więcej nie chciałbym jednak czegoś podobnego przeżyć...Podobnie jak klęski z KSP na Łazienkowskiej 0:3,gdy ta śmieszna drużynka zdobyła na naszym stadionie mistrza