PDA

Zobacz pełną wersję : Debile na drogach



kozer
10-12-2003, 16:41
Już mnie kurwica bierze jak wracam zmęczony ze szkoły i zamiast się odprężyć spokojną jazdą to musze myśleć za 50 debili w samochodach obok, bo ponad połowa nie wie do czego są lusterka po bokach. Korki na mieście są przez takich idiotów, którzy lewym pasem jadą 50 km/h bo tak na znaku mają. A jeszcze gorsze jest to że na wszystkich światłach na lewym pasie ustawiają się kaszlaki, ciężarówki, albo baby w cieniasach, które zawrotną prędkość 50km/h osiągają w 40 sekund. To samo ronda skręcam w lewo i co... i stoje chociaż mam zielone światło bo debile zajmują tylko lewy pas a ci co stoją za nimi nie pomyślą żeby ominąć i wjechać na prawy tylko czekają aż pusto będzie.
W niedziele jadę sobie wałem miedzeszyńskim przedemną kaszlak na środkowym pasie na lewym 20 m styłu baba jakimś gównem. Myśle sobie wezme kaszlaka wjeżdzam na lewy i w tym momencie otrzymuje od baby 2 serie z długich i jeszcze trąbi. Wracam na lewy zwalniając do prędkości kaszlaka, baba z trudem mnie wyprzedza i jeszcze mi łapami macha. Wkurwiłem się wróciłem na lewy pas dojechałem na okolo 1,5 m do tej mendy i 5 serii długimi baba z oporem zjeżdża i dalej macha łapami. Tak się jej spieszyło a 80 przekroczyć nie mogła.
A wogóle to dziś dopiero rozkminiłem, że na ul. Kartezjusza tam gdzie zawsze się elegancko rozpędzam jadąc na WF są same skrzyżowania równorzędne 8- (rozkminiłem dlatego, że kumpel się zaczął drzeć jak troche ponad paczke było).
Ale sie ***** rozpisalem

MaxyM_
10-12-2003, 16:45
Szacunek dla piratów drogowych i szacunek, że podjąłeś walkę z babą w kaszlaku. ::lol::


::8::

domber
10-12-2003, 16:47
pewnie niedlugo i ja bede miale takie problemy, 18 mam egzamin :buhaha: :buhaha: :buhaha:

Jaco
10-12-2003, 16:51
Baba w kaszlaku merda!
Kozer :+:

emde
10-12-2003, 17:48
Kozer znam ten bol, codziennie mykam z Ursynowa na Bemowo i tez to przerabiam, primadonny na lewym pasie ktore mysla ze sa sami na drodze. Trasa torunska, mozna sie rozpedzic a tam ***** w maluchu leci lewym pasem cale 60 na godzine i wyprzedza ledwo ledwo tira, a czasem i to sie nie udaje. Kurwica moze zlapac. No i jeszcze jedna sprawa - baby na drodze :fu: Kiedys myslalem ze tylko tak sie mowi ze one nie potrafia jezdzic itd. ale odkiedy sam jezdze to utwierdzam sie w przekonaniu, ze baby sa zagrozeniem na drodze, kazdego dnia widze dowody na to...

*PRZEMO*
10-12-2003, 17:53
Kozer, podzielam twoje zdanie..

ile to palantow jest na tych drogach to nie wspomne...\

jade sobie, skrzyzowanie to staje czekam. z tyłu jakls nerwowy trabi swiatłami daje, pojechałem na zjezdzie na wisłostrade siedział mi 2 metry od zderzaka, wyjezdzam on trabi, mruga swiatłami dlaczego to ja nie wyjechałem, jest luka wyjechałem a ***** co za mna jechal prawie sie wjebał w typa bo nie zauwazył, tak mu sie spierzyło...

ehh ludzie to wogole nie mysla najbardziej mnie wqurwia jak stoje na skrzyzowaniu i zamierzam zjechac z niego w lewo, dalej jest jeden pas wszyscy sie ustawiaja po 5 w jednym rzedzie a pozniej jak przychodzi co do czego to korek bo zjechac nie umieja, zamiast sie ustawic za mna to palannty po bokach i mysli ze jak wyrwie kaszlakiem to bedzie przede mna :fu:

palanty, nie znosze takich..

a z tą baba w kaszlaku to trzeba jej było jeszcze rąbnac jak sie zatrzymałes na swiatłach i nie certolić sie z takimi to krótka piłka musi byc!!! :zly:

_Bart
10-12-2003, 18:14
no wreszcie dobry topic


otoz ja jezdze juz fura zawodowo :P
Renault Master 2,9 TDi maly nie jest a kurva trza sei wcisnac wszedzie
niestety aby nauczuc jezdzic sie po Wawce to trza nauczyc sie
a) wymuszac
b) wciskac sie na hamowke
c) robic wszycho szybko a jednoczesnie w miare spokojnie
d) uzywac swiatel dlugich i lewego kierunku
e) skrecac w lewo z prawego ostatecznie z srodkowego pasa
f) pieprzyc przepisy (nie ma skretu w lewo ? skrecasz w prawo i jeszcze na skrzyzowaniu nawracasz tak zebys mogl z tamtad pojechac prosto)
g) ustepowac pierwszenstwa wiekszym (w moim [przypadku autobkom i tirom w Waszym ustepowac Masterom, Movano i Jumperom ;D z logo Lin(s)dstrom )
h) uzywac skrotow wszdzie gdzie sie tylko da

dzis jezdzila ze mna Kasja i moze sie powiedziec ze lekko nie jest a zrobilismy ponad 300 km

dziennie robie sredio kolo 200 wiec wierzcie mi ze wiem co pisze

aha i do ***** wafla jesli macie w ziome wyjezdzac na droge zeby snuc sie 50 km/h to WYPIERDALAC :D

kozer
10-12-2003, 18:17
Kiedyś jak nie było mostu Siekierkowskiego to zawsze przed 8 przy wjezdzie slimakiem na trase Łazienkowska stała kolejka ale zawsze znalazł się cwaniak co wjeżdzał bokiem na styk. I raz jechałem z moim starym (ja jako pasażer bo jeszcze prawka nie miałem) i nagle z lewej wpycha się baba tak że prawie zaczepiłą o nasz samochód, pchałą się tak i trąbiła bo chciała bokiem przejechać na wąskim wjeździe, aż się stary wkurwił zatrzymał się na środku, wyszedł i chciał babe wyciągnąć z samochodu i zjebać. Niestety zamknęła się odważna i myślała, że tak załatwi sprawe. Stary jeszcze bardziej się wkurwił wziął klucz i przyłożył ze 2-3 razy w bok. Fajną miała minę na początku, ale twarda była i nie wyszła.
A i tak najlepiej było jak kiedyś jechałem z ojcem jego samochodem służbowym (wyposażonym w syrene i megafon) i w podobny sposób pajac próbował się wcisnąć przed samym wjazdem. Jak otrzymał ostrzeżenie syreną i został pozdrowiony przez megafon to się blady zrobił i zrezygnował z wjazdu na trasę :> .

kozer
10-12-2003, 18:25
no wreszcie dobry topic


otoz ja jezdze juz fura zawodowo :P
Renault Master 2,9 TDi maly nie jest a kurva trza sei wcisnac wszedzie
niestety aby nauczuc jezdzic sie po Wawce to trza nauczyc sie
a) wymuszac
b) wciskac sie na hamowke
c) robic wszycho szybko a jednoczesnie w miare spokojnie
d) uzywac swiatel dlugich i lewego kierunku
e) skrecac w lewo z prawego ostatecznie z srodkowego pasa
f) pieprzyc przepisy (nie ma skretu w lewo ? skrecasz w prawo i jeszcze na skrzyzowaniu nawracasz tak zebys mogl z tamtad pojechac prosto)
g) ustepowac pierwszenstwa wiekszym (w moim [przypadku autobkom i tirom w Waszym ustepowac Masterom, Movano i Jumperom ;D z logo Lin(s)dstrom )
h) uzywac skrotow wszdzie gdzie sie tylko da

dzis jezdzila ze mna Kasja i moze sie powiedziec ze lekko nie jest a zrobilismy ponad 300 km

dziennie robie sredio kolo 200 wiec wierzcie mi ze wiem co pisze

aha i do ch** wafla jesli macie w ziome wyjezdzac na droge zeby snuc sie 50 km/h to WYPIERDALAC :D

Dokładnie ***** te wszystkie przepisy. Na większości rond na których skręcać w lewo można tylko z lewego pasa zazwyczaj skręcam ze środkowego lub z prawego (jeśli są tylko 2).
Szkoda tylko, że właśnie te matoły które najczęściej jeżdżą lewym pasem nie wiedzą co oznacza właczony lewy kierunek w samochodzie, który z zawrotną prędkościa zmierza w ich strone.
Najlepsze są akcje jak trzeba się szybko gdzieś wcisnąć i jest mało miejsca wtedy tylko hamowanie po maksie plus czasem biegami na dodatek. Jak pierwszy raz jechałem Górczewską od (Lazurowej w stronę Powstańców) nie wiedziałem że z 3 pasów robi się 1. Ja stałem na lewym i ścigałem się z jakimś gościem który zajmował środkowy. Mam już ze 130 nagle patrze koniec pasa naszczęście szybko się wbiłem przed niego na środek i już zadowolony a tu patrzę znów koniec. 8- A na prawym Tico. Nie pamiętam jak to zrobiłem ale jeszcze przed tico wjechałem.
Co do wymuszania to tylko wtedy kiedy wiem że przy tym nie rozbije samochodu, czyli jeśli ktoś inny jedzie wolniej i ma mniejszy samochód.

arczi
10-12-2003, 18:43
Oj tak. Od zawsze powtarzam. Jesli umiesz jezdzic po Warszawie to dasz sobie radę wszędzie.
To co sie dzieje na naszych ulicach przechodzi ludzkie pojęcie.
Mam prawo jazdy od 8 lat. Jezdze dużo. Wydaje mi się że całkiem dobrze. Na codzień jestem spokojnym i dobrze ułożonym człowiekiem ;)
Jednak gdy wsiadam do samochodu zmieniam się nie do poznania.
Od tygodnia mam nową pracę. Przez te 7 (własciwie 5) dni zrobiłem ponad 600 km po ulicach Wawy.
Czesto musze zdazyc na dana godzinę z jednego konca miasta na drugi. No i dopiero wtedy kiedy sie człowiek spieszy widac ten cały absurd z jakim mamy do czynienia w stolycy.

Inni kierowcy.
Mają cię w dupie. Nie obchodzi ich nic co sie dzieje za tylnym zderzakiem ich samochodu. Przykłady:
-wiezdza na lewy pas ze srodkowego na ktorym stoje ja. I robi to tak ze blokuje cały srodkowy pas, mimo ze mogłby podjechac jeszcze ze 2 metry zebym mogł sie przecisnąć. Ale skąd. Ma cie w dupie.Brak wyobrazni.
-wjezdza na skrzyzowanie nie mając pewności ze z niego zjedzie przed zmiana sygnalizacji. Przez to sa najwieksze korki w miescie. Brak wyobrazni.
-Wspomniana juz jazda lewym pasem, ktory (według kodeksu drogowego) służy do wyprzedzanie, a nie do spowalniania. Takim baranom którzy jada 50km/h lewym, mimo ze moga spokojnie zjechac na prawy(srodkowy) zajezdzam droge i czasem daje po heblach. Wiem że to nie ładnie. Ale niech się wreszcie barany nauczą że nie są sami na drogach.
-notoryczne nie włączanie kierunkowskazów. A co ich to obchodzi ze ten co jedzie za nimi nie ma pojecia, ze zaraz dasz po hamulcach i bedziesz skrecał. Brak wyobrazni.
-kilometrowe odległosci miedzy jednym samochodem a drugim.
-powolne ruszanie spod swiateł. to mnie wkurza wyjątkowo.
i wiele wiele innych przykładów na to że inni mają cie w dupie. I każdy jezdzi w myśl zasady: Przede wszystkim myśl o sobie.
Najgorszymi kierowcami w miastach sa taryfiarze, no i tradycyjnie kobiety :>

Sygnalizacja.
Totalny chaos. Ten kto programuje czas trwania danego swiatła na danej sygnalizacji musi być nie złym bezmózgiem.
Gdy ruszam spod swiateł, to w 90% przypadkach jest tak, ze w momencie kiedy dojezdzam do nastepnych swiateł, zapala sie wtedy swiatło czerwone. No bo niby jak inaczej? Zamiast zielonej fali, która by rozbiła scisk na ulicach mamy ciągłe ruszanie i stawanie. Przez co nawarstwia się ruch na ulicach. No i te korki, korki, korki....

Psy.
O nich nie bede pisał dużo.
Po prostu zero wyrozumiałosci. Są po prostu nie qmaci. I gówno ich obchodzi ze ci sie spieszy do pracy. Złamałeś przepis. Trzeba płacić. No comment. Dla mnie to nie ludzie. To po prostu psy.

Za kólkiem sie strasznie wkurwiam na innych, ale na szczescie staram sie byc wyrozumiały.
Bo wiem że z kierowcami jest tak jak z ludzmi. Są dobrzy i zli ludzie. Tak samo jest za kółkiem... Sa dobrzy i zli kierowcy.
Do jakich sie zaliczacie? Bo ja sie nie bede wypowiadał ;)

_Bart
10-12-2003, 18:52
Arczi ja Ci powiem tak
jak mam czas to jestem dobry wpuszcze kogos i wogole
ale jak mi sie kurva spieszy to nie ma przebacz na drodze jestem ja i dopiero pozostali

najgoprsza jest opcja taka
masz na budziku 100 zmienia sie swiatlo na pomaranczowe to przyspieszasz ale widzisz ze stoja goscie do skretu w lewo (przecinaja twoj tor jazdy) i ty masz kurva paczke 30 a ci debile jadacy kolo ciebie hamuja i kurva rozkinika czy tamci widza ze ty zapierdalasz czy ci wyjada :D

Arczi to gdzie Ty robsiz i czym jezdzisz to Cie bede wpuszczal :D
a moze pracujesz w konkurencji :D 600 km tygodniowo brzmi znajomo :P

arczi
10-12-2003, 18:57
Broń Boże. Nie lubię dużych samochodów ;)
Jestem handlowcem, i jak na handlowca przystało musze dużo jezdzić.
Wpuszczać mnie nie musisz. Daje sobie rade bez tego. Są jeszcze chodniki ;)

kozer
10-12-2003, 18:59
... Sa dobrzy i zli kierowcy.
Do jakich sie zaliczacie? Bo ja sie nie bede wypowiadał ;)

Do tych nienormalnych ;)

Ruszanie na światłach to tragedia bo wszystkie półgąby zachowują bezpieczną odległość już przy ruszeniu zamiast rozciągnąć się za skrzyżowaniem to bywa tak że przejadą 3-4 samochody i koniec. Albo stanie pajac i dłubie w nosie i jak się zapala pomarańczowe to najpierw kulke ulepi i zje a potem bieg wrzuci i ruszy.

Dosyć często wpuszczam kogoś przed siebie chyba że się wpycha na chama to wtedy nie odpuszczam. Raz puściłem przed siebie gościa który jechał Lublinem i dosłownie chwile później od wpuścił mnie bo na moim pasie rozkraczył się poldek. Więc nie zawsze trzeba być chamem.
Czasem też jeżdżę oszczędnie, znaczy tak żeby nie przekroczyć 9l/100 (bo 1,8 16V jak się dociśnie to nawet 14,5l/100 wyciągnie) to wtedy jade sobie te 70-80 czasem 100 ale prawym pasem. A jak mam wyprzedzać to najszybciej jak się da. I nie jeżdże lewym pasem na siłe, bo jak jest prawy wolny to po **** lewy zajmować.

*PRZEMO*
10-12-2003, 19:13
goscie z pod swiateł mnie strasznie denerwuja (czyt, moj ojciec)

za nim ruszy zdarze go opieprzyc ze 3 razy ze wrzuca sie bieg wczesniej a nie dopiero jak ten co stoi przed toba odjedzie :fu:

generalnie nie jezdze szybko, raczej tak 80-100 (inaczej to portfel puchnie) ale jezdze prawym, no jak jest zniszczony mocno to srodkowym, na lewy wpadam wyprzedzam i zjezdzam chciaz czasami to nie mozliwe poniewaz na lewym sznurek co jedzie 85 a na prawym trzy kaszlaki co jada 83 i jak tu kurna wyprzedzi?... to sie ciagniesz tym lewym.. tego strasznie nie lubie..

a co do kultury polskich kierowcow to zawsze mi sie smiac chce jak wymachuja i gestykuluja przed tym lusterkiem.. ja tego nie robie, staram sie wpuszczac innych, przeciez w koncu nie kazdy sobie potrafi poradzic ;)

ostatnio miałem smieszna sytuacje. jade sobie powoli w korku. Ruszam zaraz jak tylko moge zderzak w zderza. Z tyłu jakis gosc trabi na mnie co chwila.. :zly: w koncu sie zdenerwowałem i tuz przed skrzyzowaniem, jak zapaliło sie zielone notabene trabnał jeszcze raz.. to sie wqurwiłem. wyszedłem z samochodu i grzecznie sie goscia zapytałem "przepraszam co pan tak nerwowo trabi? czy przyopadkiem nie urywa mi sie tablica? czy moze kapcia złapałem?"

goscia bardziej wqurwionego nie widziałem. a ja z usmiechem na ustach zrobiłem z niego palanta przy jego dziewczynie/zonie..

no nie mozna myslec praciem ;) testosterony..

emde
10-12-2003, 19:17
Ja jezdze zaleznie od samopoczucia. Czasami moge byc mily i wpuszczac przed siebie wszystkich a czasami trabic na baby bez powodu - tak profilaktyczine :D No i czasem za bardzo daje sie podpuscic na jakis streecik ze swiatel... :>

_Bart
10-12-2003, 19:19
Broń Boże. Nie lubię dużych samochodów ;)
Jestem handlowcem, i jak na handlowca przystało musze dużo jezdzić.
Wpuszczać mnie nie musisz. Daje sobie rade bez tego. Są jeszcze chodniki ;)

hehe z tym tez sa ciekwawe historie

np za skrzyzowaniem marynarskiej i postepu otoz mam tam punkcik i dalej jechalem w strone al. lotnikow i widze ze jest korasek no to baxch dalej z pod pkt po chodniku i jest taka lipa ze jest przed budynkiem caly czas wzniesienie a zaraz za chodnikiem reklama pod ktora sie nie miesze za bardzo
wjechalem jednym kolem na to wzniesienie drugim jade ale Masterek zaczyna zgrzytac mysle sobie ze nie ma ***** we wsi a sie przewroce ale naszczescie Master okazal sie dobrym samochodem terenowym i przejechal bez upadku :D ale cieplo mi sie zrobilo

wogole mam nadzieje ze Jacus tego nie czyta bo by mi na zawał walnał :D

*PRZEMO*
10-12-2003, 19:20
No i czasem za bardzo daje sie podpuscic na jakis streecik ze swiatel... :>

ojej. :) moje ulubione zajecie :) udawadnianie ludziom ze maja słabniki a nie silnik :]

MaxyM_
10-12-2003, 19:21
A mnie jako początkującego wqrwiają ronda... Boje się ich. :szok:

_Bart
10-12-2003, 19:23
A mnie jako początkującego wqrwiają ronda... Boje się ich. :szok:


sposob prosty wjezdzasz prawym pasem i jedziesz do oporu az wrzucisz kierunek i skrecasz
ja tez sie boje rond bo nie widze nic w lusterku jak jestem pod takim kontem

Mini
10-12-2003, 19:27
Warszawa - koszmar. ja mam prawko prawie dwa lata i samochód nie dający wielkich możliwości Siena 1.4 ale kurva jak sie spiesze a jakaś ***** jedzie lewym pasem 50-60 i na poganianie lewym kierunkowskazem albo długimi reaguje hamowaniem (NA LEWYM PASIE! ) to się można wkurvić i mimo słabej fury pouczyć np. jak jedzie tikaczem albo jakimś innym smrodem( powinni mieć zakaz jazdy lewym pasem)
od pewnego czasu jeżdze na korepetycje (korki źle brzmią w tym temacie) i pomijając wyścigi na Hynka gdzie ja jade prawym 110 a migają mi z boku samochody (na oko ze 150 - samobójstwo wg mnie na naszych drogach) to drogę mam taką:
cały Ursus można śmignąć po 60-70 mimo znaków do 30-40.
Ryżową jechałem już 90 Łopuszańską też ale kurva przez niektórych debili trwa to dwa razy dłużej bo ćwoki jadą 50 i nie ma jak wyprzedzić bo z naprzeciwka ciągle jadą.

poza tym kultura u nas taka że własciwie zadna. jak cham jedzie lewym i widzi w lusterku ze szybko się coś z tyłu zbliża to mógłby dupe ruszyć na bok i sobie wrócić jak go miną ale gdzie tam. ja jade jestem królem i reszta mnie gówno obchodzi.
i wielu z nich zdaje prawko za pierwsyzm razem bo porządnie wyglada na egzamie. :box:

Kawa
10-12-2003, 19:30
Ronda merda. Zawsze jezdze środkowym i zjezdzam z niego, tak jest najlepiej.
Po Warszawie jeżdzi sie strasznie.jedni gnaja jak debile, a drudzy z kolei prawie usypiaja. jak sie dostane za takiego marude to poprostu mnie szlag trafia. :box:

arczi
10-12-2003, 19:32
ojej. :) moje ulubione zajecie :) udawadnianie ludziom ze maja słabniki a nie silnik :]

A jak boli jak trafiasz na mocniejszego ;)

emde
10-12-2003, 19:35
arczi no to widzisz z kim sie scigasz i nie musisz sie tego podejmowac '8 ;) tylko dlaczego ja nie moge sie oprzec :hmm: :rotfl:

poza tym czesto ludzie nie potrafia sie "obslugiwac" swoimi szybkimi furami...

Nova
10-12-2003, 19:54
Baby nie powinny byc kierowcami bo nie mają mentalności,wyczucia i przede wszystkim brawury.Bez nas na drogach mniej stresów by było. ::8::

arczi
10-12-2003, 19:58
Mądrej to aż miło posłuchać ;)

Choć nie generalizujmy. Zdażają się kobiety, które jednak potrafią jezdzić. Malo ich, ale jednak są :>

*PRZEMO*
10-12-2003, 20:00
Ronda merda.

trza umiec jezdzic '8

zartuje :)

sam przez pierwszy okres to rondo babka omijałem szerkim łukiem. teraz sie przyzwyczaiłem, i nawet nie zauwazam jak przejezdzam. a wczesniej wiazało sie to z duzym stresem

kozer
10-12-2003, 20:01
Bo niektórzy nie wiedzą że można pociągnąć trochę dłużej na biegu. A wogóle to lubie akcje jak podjeżdża jakiśkozak na światła grzeje silnik, a ja się tylko głupio uśmiecham i delikatnie "warkne". Zapala się pomarańczowe gość z strzela ze sprzęgła pali gumę a ja w tym czasie jestem juz prawie całą długość samochodu przed nim. Potem zazwyczaj wymiękają po pierwszym biegu (boją się ciągnąć do końca) a ja spokojnie na 1 do 55 jeśli do tej pory nie odpadnie to na 2 odpadną napewno do 108 jedzie. Wkurwia mnie tylko to że nie mam obrotomierza w samochodzie bo idioci zrobili zamiast niego zegarek :fu: .
Raz tylko trafiłem na kierowce, który potrafił przycisnąć spod świateł tyle że dla mnie mogło się to skończyć nieciekawie. :]

*PRZEMO*
10-12-2003, 20:03
lubie tez podpuszczac takich sportowcow :rotfl:

stoisz i gazujesz widzisz ze koles sie nakrecił to wrzucasz kierunek i skrecasz w prawo a on oczywiscie wyrywa do przodu :rotfl: :buhaha:

_Bart
10-12-2003, 20:07
Ronda merda.

trza umiec jezdzic '8

zartuje :)

sam przez pierwszy okres to rondo babka omijałem szerkim łukiem. teraz sie przyzwyczaiłem, i nawet nie zauwazam jak przejezdzam. a wczesniej wiazało sie to z duzym stresem


rondo Gustwa :D

co do gazowania to ja to lubie robic nas letnich oponkach mozna sie bylo nawet scignac nie raz ale szczerze to ja staram sie ze swiatel ruszac gladko a ze sa przygazuje stojac to tylko po to zeby slyszec ze silnik pracuje :P

*PRZEMO*
10-12-2003, 20:09
Radosława, Radosława 8)

_Bart
10-12-2003, 20:11
Radosława, Radosława 8)

hehe z przyzwyczajenia tak napsialem bo zawsze tak na nie mowie

fakcior Radoslawa :rotfl:

Sharn
10-12-2003, 20:17
Może bedę niepopularny, ale widzę wiele idiotycznych akcji w Waszych wypowiedziach. 5 lat temu zakończyłem pracę jako zawodowy kierowca, (jeździłem 2 lata codziennie po kilkaset kilometrów). W skrócie, jakby wszyscy jeździli tak jak Wy myślicie że trzeba, to byłby carmageddon. Wiem, czasem jakieś jednostki na drodze prowokują takie zachowania, ale nie dajmy się zwariować. Rażące łamanie przepisów, bo tak szybciej, wygodniej, lepiej jest poprostu głupotą, ale zwalam to na karb młodzieńczej brawury. Pamiętajcie, że wypadek śmiertelny zdarza się raz w życiu, a tracić życie przez jakiegoś łacha na drodze to głupota.

W życiu trzeba się wyluzować... 8)

P.S. Nie podejmuję ew. polemiki bo primo za dużo w życiu widziałem (widział ktoś człowieka wkręconego w koła TIR-a?), due - kiedyś sam tak robiłem - zdarzały się lewary itepe. Teraz jeżdżę spokojnie (nie znaczy że za wolno)...

Tak czy siak pozdro dla wszystkich kierowców i szerokiej drogi.

:)

_Bart
10-12-2003, 20:21
Może bedę niepopularny, ale widzę wiele idiotycznych akcji w Waszych wypowiedziach. 5 lat temu zakończyłem pracę jako zawodowy kierowca, (jeździłem 2 lata codziennie po kilkaset kilometrów). W skrócie, jakby wszyscy jeździli tak jak Wy myślicie że trzeba, to byłby carmageddon. Wiem, czasem jakieś jednostki na drodze prowokują takie zachowania, ale nie dajmy się zwariować. Rażące łamanie przepisów, bo tak szybciej, wygodniej, lepiej jest poprostu głupotą, ale zwalam to na karb młodzieńczej brawury. Pamiętajcie, że wypadek śmiertelny zdarza się raz w życiu, a tracić życie przez jakiegoś łacha na drodze to głupota.

W życiu trzeba się wyluzować... 8)

P.S. Nie podejmuję ew. polemiki bo primo za dużo w życiu widziałem (widział ktoś człowieka wkręconego w koła TIR-a?), due - kiedyś sam tak robiłem - zdarzały się lewary itepe. Teraz jeżdżę spokojnie (nie znaczy że za wolno)...

Tak czy siak pozdro dla wszystkich kierowców i szerokiej drogi.

:)

Sharn masz racje ale niestety praca to na mnie wymusza :/ a sam pewnie wiesz jak jest z praca jak gdzies nie zdarze to dziekuje dowidzenia

ps. mam nadzieje ze dfostales priva

Kawa
10-12-2003, 20:24
Ronda merda.

trza umiec jezdzic '8

zartuje :)

sam przez pierwszy okres to rondo babka omijałem szerkim łukiem. teraz sie przyzwyczaiłem, i nawet nie zauwazam jak przejezdzam. a wczesniej wiazało sie to z duzym stresem
Jeździc umiem co nie zmienia faktu, ze ronda wydaja mi sie bezsensowne.

*PRZEMO*
10-12-2003, 20:27
Ronda merda.

trza umiec jezdzic '8

zartuje :)

sam przez pierwszy okres to rondo babka omijałem szerkim łukiem. teraz sie przyzwyczaiłem, i nawet nie zauwazam jak przejezdzam. a wczesniej wiazało sie to z duzym stresem
Jeździc umiem co nie zmienia faktu, ze ronda wydaja mi sie bezsensowne.

niee, ronda maja sens poniewaz nie tamuja ruchu tak jak swiatła, ronda charakteryzuja sie tym ze łacza wiele kierunkow bezkolizyjnie. 8)

Gruby
10-12-2003, 20:46
***** ja dopiero mam jazdy :D ale juz sie boje co to bedzie :D znaczy boje sie egzaminu bo potem to juz z gorki :D

kozer
10-12-2003, 21:08
Sharn: poszaleć zawsze jest fajnie a że niektórym poprostu odpierdala to już inna sprawa. Czasem jeżdże spokojnie, czasem szybko, a czasem jak idiota, czyli ile się da tak żeby się samochód jeszcze się drogi trzymał.
To że z tego wychodzą głupie akcje to trzeba się z tym liczyć.


wypadek śmiertelny zdarza się raz w życiu

Żyje się raz więc trzeba to wykorzystać. Jeżdżąć nawet te 60-70 czuję że ten samochód się marnuje bo może dużo więcej.
Może jestem pierdolniety.

Sharn
10-12-2003, 21:11
Oj, znam trzysta sposobów na fajniejszą śmierć - a że autko czasami korci? Hmmm, z wozem jak z kobietą, chcesz jeździć z głową a czasami ponosi. '8

arczi
10-12-2003, 21:24
Kto mowi o smierci?
Jak wsiadam do samochodu, to nie myśle o tym ze mogę zginąć.
Każdy, kto otwierając drzwi ma mieszane uczucia co do tego, nie powinien wsiadac za kółko. Tacy są najgorsi...

kozer
10-12-2003, 21:26
Oj, znam trzysta sposobów na fajniejszą śmierć - a że autko czasami korci? Hmmm, z wozem jak z kobietą, chcesz jeździć z głową a czasami ponosi. '8

Jakiś przykład? '8

Cały czas trzeba doskonalić swoją technikę nie liczyć na farta, nie przeceniać możliwości swoich i samochodu. O tym ostatnim najwięcej osób zapomina. Myślą że mają fajny wóz i odrazu jak do niego wsiądą to jeżdżą jak Schumaher. Pół biedy jak taki kozak rozjebie się na drzewie, gorzej jak pierdolnie i zabije innych.

Sharn
10-12-2003, 21:28
Oj, znam trzysta sposobów na fajniejszą śmierć - a że autko czasami korci? Hmmm, z wozem jak z kobietą, chcesz jeździć z głową a czasami ponosi. '8

Jakiś przykład? '8

Cały czas trzeba doskonalić swoją technikę nie liczyć na farta, nie przeceniać możliwości swoich i samochodu. O tym ostatnim najwięcej osób zapomina. Myślą że mają fajny wóz i odrazu jak do niego wsiądą to jeżdżą jak Schumaher. Pół biedy jak taki kozak rozjebie się na drzewie, gorzej jak pierdolnie i zabije innych.

W Twoich rozważaniach nie widzę głupoty innych. Jeżdżąc brawurowo aczkolwiek dobrze, nie chronisz sie przed tym. A jebnięcie przy 50 a 150 nieco się różni (fizyka się kłania)...

Co do śmierci to np. przebalowanie :)

kozer
10-12-2003, 21:31
Kto mowi o smierci?
Jak wsiadam do samochodu, to nie myśle o tym ze mogę zginąć.
Każdy, kto otwierając drzwi ma mieszane uczucia co do tego, nie powinien wsiadac za kółko. Tacy są najgorsi...

Tacy ludzie jeżdżą niby z przymusu, ale jeśli się tego boi to nie powinienen jeździć bo taki to cały czas sięstresuje wykonuje nerwowe ruchy a trąbienie na takiego może się nieciekawie skończyć. Samochód trzeba czuć nie wolno się go bać.
Jeszcze gorsze są baby które przysuwają siedzenie pod samą kierownice a obie dłonie trzymają na godzinie 12 i praktycznie nie mają możliwości wykonania szybkiego manewru

kozer
10-12-2003, 21:34
W Twoich rozważaniach nie widzę głupoty innych. Jeżdżąc brawurowo aczkolwiek dobrze, nie chronisz sie przed tym. A jebnięcie przy 50 a 150 nieco się różni (fizyka się kłania)...

Co do śmierci to np. przebalowanie :)

Oczywiście że jest róznica między 50 a 150 (precz z fizyką) dlatego trzeba wiedzieć kiedy można jechać mniej a kiedy więcej. Przecież cały czas nie jeżdże powyzej 130 bo to nierealne. Ale bez sensu są dla mnie ograniczenia typu 70 na moście siekierkowskim bo tam spokojnie min 120 mozna bezpiecznie przejechac.

Sharn
10-12-2003, 21:39
Widzę że się nie rozumiemy - to czy da się jechać, a czy da się jechać i nie trafić na czyjś błąd, to dwie różne sprawy. Ja jeździłem w te lato jako pilot (próbny) samochodu w rajdowych MP i wiem że się da. Tylko rajd to nie ulica... :hmm:

A teoretyczne bezpieczeństwo jazdy po drogach publicznych jest właśnie czysto teoretyczne...

Nie chce mi się juz gadać w tym temacie, bo każdy ma swoje racje, a co śmieszniejsze, jest to bardzo indywidualne podejście, no i punkt widzenia.

Mini
11-12-2003, 07:10
Sharn 300 sposobów na ciekawszą śmirć? a jaka jest ciekawa. to ze wkurwiają nas lamusy jadące na 3 lewym pasem nie znaczy że damy się zabic byle tylko jechac przed nią i troche ją powkurzać żeby sie odpłacić. ja lubie szybko jeździć i wkurzają mnie ci którzy jeżdżą zgodnie ze znakami a nei zgodnie z warunkami panującymi na drodze.

kozer
11-12-2003, 07:35
To nie chodzi o to że zabijemy się próbując wyprzedzić jakąś babcie, ale o to że w każdej chwili może ci wyjechać ktoś z drogi podporządkowanej nie patrząc czy zdąży przed tobą czy nie, albo możesz trafić na debila jadącego TIRem, który będzie wyprzedzał drugą ciężarówkę jadąc wprost na ciebie.

Adam-oldboy
11-12-2003, 08:05
Sharn ma rację. Trzeba wyluzować. Dla mnie debilem jest nie ten, który jedzie ostrożnie w mieście (bo np. nie ma doświadczenia i realnie ocenia swoje umiejętności, nie zna drogi, ma mniej dynamiczny samochód itp.), ale ten co "skacze" po pasach, musi za wszelką cenę wyprzedzić, a do tego ma tendencje do pouczania - światła, klakson, złośliwe zajeżdżanie drogi [rower] . Nie ma sensu rozważanie, czy celowe jest ograniczenie do 70/godz., bo to zależy tylko i wyłącznie od natężenia ruchu. Można jechać np. 150/godz., albo podjeżdżać na I biegu bo jest korek. Moim zdaniem zagrożeniem dla płynności ruchu jest w równym stopniu ten kto jedzie znacząco wolniej, jak i znacząco szybciej od innych użytkowników drogi. A że czasem trzeba myśleć za innych i przewidywać - to jest zasada ograniczonego zaufania, której przestrzeganie jest obowiązkiem kierowcy. Jazda po zatłoczonym mieście jest sztuką, to fakt. Ale czy wszyscy zawsze tak kozaczyli? Nikt z Was nigdy nie przykwasił na środku skrzyżowania? Wyjeżdża się na ulice po to żeby sprawnie i bezpiecznie dojechać z pkt. A do pkt. B i tyle. Jeśli ktoś przy tym kipi agresją i wszystko wokół wyprowadza go z równowagi to powinien iść na terapię, bo dostanie zawału przed 30-tką. Nie upokarza mnie, ani nie przynosi ujmy, jeżeli ustąpie komuś na drodze albo wyprzedzi mnie auto (większe, mniejsze, z obcą rejestracją, czy prowadzone przez kobietę). :rider: To leczenie kompleksów za kierownicą jest chore.

*PRZEMO*
11-12-2003, 08:59
Kazdy jezdzi na swoj sposob, ważne żeby to robił bezpiecznie dla samego siebie jak i dla innych użytkownikow drogi.

to taka puenta 8)

jacki77
11-12-2003, 10:20
Kazdy jezdzi na swoj sposob, ważne żeby to robił bezpiecznie dla samego siebie jak i dla innych użytkownikow drogi.

to taka puenta 8)

Kierowcy poldkow i podobnych stalowych rumakow w kapeluszach i z wasami to jest to co tygrysy lubia najbardziej...
Ktos tu napisal ze ten kto poradzi sobie fura w Wwie ten poradzi sobie wszedzie, zapraszam do Paryza, tutaj norma jest skrecanie w prawo przez 3-4 pasy, zapominanie o kierunkowskazach, lub jesli juz sie ich uzylo, manewr bez patrzenia w lusterka. Ale mimo tego chaosu jezdzi sie w miare plynnie, chyba ze korki, w sumie wlaczajac sie do ruchu masz pewnosc, ze cie przepuszcza, kiedy swiatla zmienia sie na zielone wszyscy ruszaja prawie rownoczesnie, a kiedy zdarzy sie dzwonek (delikatny) nikt nie robi tragedii tylko uczestnicy sie rozjezdzaja w swoje strony. Wiekszosc moich znajomych odwiedzajacych mnie tutaj brykami byla zesrana maksymalnie.
p,
j77

*PRZEMO*
11-12-2003, 10:35
słyszałem jak to jezdza "goracy południowcy" podobno, nikt ich nie nauczył parkowac? ;) słyszałem ze samochod zostawia sie specjalnie na luzie zeby drugi mógł ciebie przepchnac i sie zmiescic 8-

w polsce to nie do pomyslenia, a jeszcze bardziej w niemczech gdzie kazdy sszanuje swoj samochod.

ja osobiscie sobie nie wyobrazam jazdy po paryzu (mam na mysli tak jak to opisał jacki77)

jacki77
11-12-2003, 10:51
słyszałem jak to jezdza "goracy południowcy" podobno, nikt ich nie nauczył parkowac? ;) słyszałem ze samochod zostawia sie specjalnie na luzie zeby drugi mógł ciebie przepchnac i sie zmiescic 8-

w polsce to nie do pomyslenia, a jeszcze bardziej w niemczech gdzie kazdy sszanuje swoj samochod.

ja osobiscie sobie nie wyobrazam jazdy po paryzu (mam na mysli tak jak to opisał jacki77)

parkuje sie z "lyzka do butow" bez wzgledu na to czy rozpychasz auta na luzie czy na biegu, zawsze jak jestem w Polsce musze bardzo uwazac, zeby sie nie zapomniec. A i jeszcze ronda sa ql, tutaj pierwszenstwo maja wjezdzajacy na rondelek i w sumie nikt nie peka tylko jedzie, nastepny wjazd i ostre hamowanie, chyba ze przebiles sie blizej srodka.
Kilka lat temu zabieralem zone na przejazdzki po rondach coby porod wywolac (mlody sie spoznial). Po takich spacerach moja pani wygladala jak po wyjsciu z sauny...

kozer
11-12-2003, 13:08
Sharn ma rację. Trzeba wyluzować. Dla mnie debilem jest nie ten, który jedzie ostrożnie w mieście (bo np. nie ma doświadczenia i realnie ocenia swoje umiejętności, nie zna drogi, ma mniej dynamiczny samochód itp.).

Dla mnie nie jest debilem póki nie jedzie lewym pasem, bo po **** się na niego pcha jak ledwo ciągnie takim kaszlakiem albo czymś innym.
Każdy kiedyś zaczynał. Największy problem jest w tym, że u nas na kursach nie uczą jeździć. Większość godzin spędza się na placu ucząc się głupich manewrów. Zamiast nauczyć ludzi płynnej dynamicznej jazdy tak żeby nie blokowali ruchu.

*PRZEMO*
11-12-2003, 14:18
Sharn ma rację. Trzeba wyluzować. Dla mnie debilem jest nie ten, który jedzie ostrożnie w mieście (bo np. nie ma doświadczenia i realnie ocenia swoje umiejętności, nie zna drogi, ma mniej dynamiczny samochód itp.).

Dla mnie nie jest debilem póki nie jedzie lewym pasem, bo po ch** się na niego pcha jak ledwo ciągnie takim kaszlakiem albo czymś innym.
Każdy kiedyś zaczynał. Największy problem jest w tym, że u nas na kursach nie uczą jeździć. Większość godzin spędza się na placu ucząc się głupich manewrów. Zamiast nauczyć ludzi płynnej dynamicznej jazdy tak żeby nie blokowali ruchu.

nie do konca tak jest. moze miałem wyjatkowego intruktora ale spedziłem znim pare godzin w korku jaki miałem jazde za miastem.
mowił pokazywałi uczył co nalezy jak nie nalezy etc.


na kursach ucza dobrze, ale najgorsze jest to ze nie przygotowuja do jazdy tylko do egzaminu...

ciagniecie sie lewym pasem to jakies fatum polskich kierowcow, 8o

moj ojciec tłumaczy to tym ze prawy zniszczony i on nie bedzie sobie niszczył samochodu :/ mysle ze wiekszosc tak uważa :/

Mini
11-12-2003, 14:26
co do parkowania u południowców to we Włoszech widziałem jak samochody stoją na styk!!!!! albo kobita parkująca na pasach. jak jej pokazaliśmy ze sa pasy i jak zostawi furę to przejdziemy po masce to odjechała a jak odeszliśmy to przyjechała znowu stanęła i spierdoliła żeby nas nie widzieć :/
Ja na kursie miałem 7 instruktorów i sporo ludzi mówiło ze to lipa bo do kazdego sięmusisz przywyczajać co chce od ciebie itp. a akurat działa to w druga strone. jeden coś powie drugi doda coś jeszcze trzeci... itd. i w sumie wychodzi na dobre bo na więcej różnych niespodzianek czy to na egzamie czy już potem cie przygotują.

Kawa
11-12-2003, 14:30
Ja na kursie miałem 7 instruktorów i sporo ludzi mówiło ze to lipa bo do kazdego sięmusisz przywyczajać co chce od ciebie itp. a akurat działa to w druga strone. jeden coś powie drugi doda coś jeszcze trzeci... itd. i w sumie wychodzi na dobre bo na więcej różnych niespodzianek czy to na egzamie czy już potem cie przygotują.
Bo ludzie nie uczą sie jezdzic tylko ucza sie na egzamin.

kozer
11-12-2003, 17:31
***** niemiec w Audi TT merda.
Jade sobie spokojnie koło 80 trasą Łazienkowską zjeżdzam na prawy pas szykując się do zjechania z trasy w stronę Gocławia. Przed samym zakretem mam gdzies z 50-60 i zwalniam powoli. Nagle z lewego pasa wjeżdża przedemnie Audi TT na niemieckich blachach i staje!! Wcisnąłem hamuleć koła zablokowane jade prosto na niego naszczęście autobus który wyprzedzał mnie z lewej przejechał w miarę szybko więc zdążyłem puścić hamulec i uniknąć zderzenia, ale musiałem jechać do domu dłuższą drogą. A tego pierdolonego dauna co mi zajechał to bym zajebał najchętniej. :box:

_Bart
11-12-2003, 20:32
*cenzura* niemiec w Audi TT merda.
Jade sobie spokojnie koło 80 trasą Łazienkowską zjeżdzam na prawy pas szykując się do zjechania z trasy w stronę Gocławia. Przed samym zakretem mam gdzies z 50-60 i zwalniam powoli. Nagle z lewego pasa wjeżdża przedemnie Audi TT na niemieckich blachach i staje!! Wcisnąłem hamuleć koła zablokowane jade prosto na niego naszczęście autobus który wyprzedzał mnie z lewej przejechał w miarę szybko więc zdążyłem puścić hamulec i uniknąć zderzenia, ale musiałem jechać do domu dłuższą drogą. A tego pierdolonego dauna co mi zajechał to bym zajebał najchętniej. :box:

ja dzis mialem ulubiony manewr maluszkow :D

jade sobie do tluszcza na zegarze ze 120 wyprzedzam malara a ten lewy kierunek i kurva zaczyna skrecac
no zesz **** dobrze ze mam w miare hamulce a bylem jeszcze kawalek od niego
dlaczego ci ludzie nie mysla ze taki dostawczy parch to wazy ze 3 tony z towarem :/ kurva droga hamowania to kolo 100 m ze 100 km/h

Arczi czy nie byles dzis w Zielonce bo widzialem goscia na maksa podobnego do Ciebie :>

kozer
11-12-2003, 21:54
Bo dużo osób myśli że wszyscy powinni jeździć tak jak oni i myślą że jak im się udaje wyhamować przed innymi kiedy jada 60 to inni też powinni wyhamowywać przed nimi niezależnie od prędkości.

A wogóle to dziś mi się strasznie chujowo jedziło, czułem się tak jakbym prawie nie miał hamulców. Prawie wjechałem w Toyote Yaris na toruńskiej, bo jechałem lewym pasem ze 120 włączyłem lewy kierunek bo myślałem że Yaris się wlecze i tu był mój błąd bo on się zatrzymywał 8- . Zatrzymałem się kilka cm od jego zderzaka.
Jutro przesiadam się w autobus bo nerwowo nie wyrobie.

Q_(L)
12-12-2003, 08:45
A tu coś co zwaliło mnie z nóg. Mój nowy idol. Facet jest wielki. Mocarz. Gigant. BÓG!!! Nagroda Nobla dla niego!!! I je***ć stereotypy! :rotfl: :rotfl: :rotfl:

http://siarkowski.pl/rebeliant/

*PRZEMO*
12-12-2003, 09:24
A wogóle to dziś mi się strasznie ch** jedziło

czasami tak jest, nie da sie tego zwalczyc, wtedy najlepiej nigdzie nie jechac, chyba ze potrzeba ale znajac słosliwosc losu to bedziesz jechał najspokojniej jak sie da i ktos w ciebie wjedzie :/

arczi
13-12-2003, 09:07
Arczi czy nie byles dzis w Zielonce bo widzialem goscia na maksa podobnego do Ciebie :>

Nie.

Za to wczoraj o 17 zamiast iśc do domu i szykować się na imprezkę dostałem prikaz od szefa.
Młody (ja im dam qrwa młody) musisz jechać do Nowej Słupii i Łopusznej (swietokrzyskie) i zawiesc im sprzet.

No i h.uj. Musialem jechać. W sumie 460 km przejechałem. W domu o 0.30. Dwie impry przeszły mi koło nosa (dzis pewnie nie bedzie ani jednej). Jedyne na co miałem ochotę to isc spać.
Pierdolę taką robotę.

Nazgul
21-12-2003, 08:33
Baba w kaszlaku merda!
Kozer :+:

Baba w kaszlu jak baba w kaszlu. Sa gorsi. Np. 70-letni kapelusznik w Felicii albo Tavrii :(

Wczoraj wlokłem się 40 km/h za kaszlem, prawym pasem Al. Jerozolimskich a lewym jechał sznur samochodów. Za białym P205 zobaczyłem lukę a dalej posuwała się Vectra. Kiedy 205 zrównał się ze mną dałem kierunek a gdy tylko wyprzedił zacząłem zmieniać pas. W tym samym momencie ******** z Vectry PRZYSPIESZYŁ! No ale ch..., wjebałem się na chama. Śmierć takim fiutom :(