PDA

Zobacz pełną wersję : Grochów Fanatyczny vs Legijny Gocław - 3 czerwca (niedziela), g.18:00 - ul. Białowieska 22



pzk
01-06-2012, 14:30
W imieniu GF i LG mam przyjemność zaprosić Was na jedno z najważniejszych wydarzeń sezonu ogórkowego :)

Już w najbliższą niedzielę na boisku szkoły podstawowej przy ul. Białowieskiej 22 o godzinie 18
odbędzie się mecz międzypaństwowy pomiędzy kibicami Legii z GROCHOWA i GOCŁAWIA.
Fanatycy obu dzielnic zmierzą się o to trofeum (puchar jest przechodni):

http://i47.tinypic.com/1z6bogm.jpg

Oprócz samego meczu przewidziano wiele atrakcji, takich które kibole lubią najbardziej ;)
Zabierzcie ze sobą znajomych, dzieciaków z osiedli i każdego w kim jest kibolski potencjał.

PILNE!!! Na meczu zostanie przeprowadzona zbiórka, z której fundusze zostaną przekazane na cele kibicowskie.


Każda osoba przychodząca na mecz ponosi odpowiedzialność za to by jak najlepiej zaprezentować się dla Legii
i swoich osiedli.

Grupy Kibicowskie
Grochów Fanatyczny oraz Legijny Gocław

Legijny Radzymin
01-06-2012, 16:10
zajebista inicjatywa oby więcej takich meczy!;)

Pan Artysta
01-06-2012, 19:57
szkoda ze za moich Grochowskich czasów nie było takich akcji
wtedy graliśmy mecze - grochów - orlik
lub grochów - grenadierów
pucharu nie było ale zawsze były jakieś skandale :lol:
ps:
torba saletry zapalona w bramce przeciwnika :lol:
ps2:
po meczach nie było uścisków przyjaźni

pzk
03-06-2012, 23:34
Krótko i na temat. O dłuższą relację pokuszę się jak wytrzeźwieje :)
Grochów wygrał 8-4 (5-2), więc puchar został tam gdzie trzeba! :D Dzięki wszystkim, którzy dorzucili się na zbiórkę, piona!

Cebek
06-06-2012, 18:14
Oficjalna relacja Grochowa Fanatycznego

Co tu się dzieje? I dlaczego ja nic o tym nie wiem?

O tym meczu mówiło i pisało się od 3 tygodni. Dość świeżo zorganizowana grupa pod szyldem "Grochów Fanatyczny", postanowiła mocno zaakcentować swoją obecność na kibicowskiej mapie Stolicy i ustawić spotkanie z sąsiadami z Gocławia.

Przygotowania.

Nie można oczywiście pominąć pierwszego akcentu działalności, którym był megagraff informujący przyjezdnych, gdzie się zapuszczają i kto ich wita (a może i nie). Jest to powód do dumy wszystkich, którzy choć odrobinę przyłożyli się do jego powstania. Nie można oczywiście pominąć zasadniczego wkładu NS-ów w wykonanie i Piotra, który go zaprojektował i koordynował przebieg prac.

Ale wracajmy do głównego wątku. Termin meczu został ustalony na dzień 3 czerwca, godzina 18.00 na boisku szkolnym przy Białowieskiej. Trzy tygodnie oczekiwania zostały w pełni wykorzystane na sportowy przegląd kadr, pogłębianie integracji (nierzadko pstrykając delikatnie w szkiełko) podczas przygotowywania opraw, mających uatrakcyjnić widowisko co potwierdził wynik spotkania i wszystkie atrakcje około meczowe, ale o tym za chwilę. Nie próżnowali również nasi rywale. O tym jak ambitnie podeszli do przygotowań, mówiły utajnione treningi w obawie, że "szpiedzy z Grochowa" mogliby się dowiedzieć co i jak.

Gospodarze.

Niedziela. Grochów Fanatyczny jako organizator i gospodarz stawił się na miejscu już w okolicach 16. Zostały rozwieszone transparenty odnoszące się do ostatnich wydarzeń, niestety niezbyt miłych z punktu widzenia kibiców Legii - ogólnie rzecz biorąc. Główna trybuna, co oczywiste, została zaadaptowana przez Grochów i zaproszonego na spotkanie grona znajomych, przyjaciół, jak również reprezentantów innych dzielnic. Na honorowym miejscu Puchar, w tle zaplecze techniczno-administracyjne oraz magazyn, nieco z boku aromatem drażniła sekcja garmażu a spragniony wzrok przyciągała nagroda dodatkowa. Między rozgrzewającymi się zawodnikami i dopingiem uwijali się przedstawiciele szeroko pojętych mediów. Organizacja pod pełną kontrolą i oczekiwanie na przybycie gości. Atmosfera wisząca w powietrzu dawała niejakie pojęcie, że tego dnia będzie na prawdę "Coś" się działo.

Goście.

Około 17.30 od strony ulicy Znicza/Budrysów dało się usłyszeć narastający pogwar - to Gocław nadchodził w sile około 150 głów. Trzeba chłopakom przyznać, że wejście w podwórka od strony Budrysów, w szyku i z fasonem, można śmiało określić "Wejściem Smoka". W ciasnej alejce, między ogrodzeniem szkoły a okalającymi boisko blokami, widok tej bandy był imponujący. Legijny Gocław wstrzymał na kilka minut pochód, po czym pozdrowiwszy okolicę, ze śpiewem i w akompaniamencie odpalonych rac ruszył w stronę głównego wejścia. Dobre pierdolnięcie. Po wtargnięciu na arenę spotkania zajął miejsce na przeciwko "głównej".

Wojna - cz. 1.

Mecz jak to było ustalone zapoczątkowali oprawcy. Gospodarze jako pierwsi podnieśli transparent z napisem "Głowni Faworyci", okraszając ten moment efektami audio-wizualnymi oraz hymnem "Mistrzem Polski jest Legia". Po chwili do akcji weszli oprawcy Gocławscy. Transparent "Pozdrawiamy Braci za kratami", atrybuty audio-video i śpiew. I tu kolejny plus dla nich, do repertuaru piosenek przygotowali się nieco lepiej niż gospodarze. Po czym Laguna gwizdnął i rozpoczęła się gra. Od początku z sektorów ruszyły też wzajemne uprzejmości. Goście intonowali, że grają u siebie, gospodarze wyjaśniali, iż skoro przyjechali to mogą mieć problemy z wyjechaniem, prosili też o litość komandosów oraz dali do zrozumienia że doskonale wiedzą w jakim miejscu odbywały się treningi na Gocławiu i że brakowało pewnej flagi ;-). Ogólnie lekko prześmiewczy i szpilkowy asortyment z obu stron, wiadomo przyjaźń przyjaźnią ale duch rywalizacji w obu aspektach - sportowym i dopingowym - miał być i był podstawą tego wieczoru.

Tymczasem na placu na dobre trwała bitwa. Obie drużyny grały uważnie z tyłu i nieco nerwowo z przodu. Niewykluczone, że ranga spotkania, presja wyniku, jak i głośny doping pętały nieco zawodnikom nogi, co miało przełożenie na dość wyrównaną grę i taki stan utrzymywał się przez większość pierwszej połowy. Momentem kluczowym dla przebiegu spotkania okazał się rzut wolny w okolicy pola karnego Gocławiaków, sprytnie wykorzystany przez Grochów i na "tablicy" mieliśmy 1-0. Ta bramka dość mocno zdeprymowała oraz zdekoncentrowała przyjezdnych i w chwilę potem było już 2-0, a zaraz 3-0. Czyżby nokaut? Chyba wtedy Gocław zdał sobie ostatecznie sprawę, że puchar zostaje na Gro. Laguna zagwizdał koniec pierwszej połowy i na przerwę Grochów schodził w dobrych humorach z wynikiem 5-2.

Przerwa dla Milicji.

Myliłby się jednak ten, który myślał że przerwa wprowadzi nieco spokoju na boisku. Otóż wezwana na miejsce dyrekcja szkoły, zszokowana (patrz tytuł artykułu) frekwencją i oprawami (przełomowe "Odsuńcie się trochę bo nie wiem jak to zadziała" :D) zwróciła się o pomoc milicji, która potraktowała zgłoszenie nad wyraz poważnie i w sile około 11 transporterów, polewaczki i tak zwanych białych kasków osaczyła cała okolicę stadionu, według niektórych wieści dodatkowe 20 lodówek parkowało pod jednostką Straży Pożarnej przy Grochowskiej czekając, na umówiony zapewne, znak-sygnał. Jak osobiście słyszał autor, przechodząc obok ich dowodzącego, na Grochów ściągnęły posiłki z Mokotowa i Ursynowa - taką rangę otrzymało to wydarzenie ;-). Manewry owe musiały zrobić mocne wrażenie na okolicznych mieszkańcach, takiego natłoku stróżów prawa i porządku w tym rejonie nie było od co najmniej 30 lat ;-). Widać władza potraktowała nas bardzo serio choć wydaje się, ze jednak niewspółmiernie. No ale biorąc pod uwagę jak bardzo są napięci przed Eurofestynem, było to w jakimś (bardzo małym) stopniu zrozumiałe. Oczywiście trzeba dodać, że obyło się bez incydentów. Aktywność milicji ograniczyła się do krążenia wokół stadionu i kilku cywilnych, obserwujących zabawę z niejakiego oddalenia i zza krat. Mimo wszystko czuć było lekkie nerwówkę. O ile o kibiców można było być pewnym, o tyle, jak wszyscy wiedzą, z tymi bandytami w mundurach nigdy nic nie wiadomo.

Wojna - cz. 2.

Po chwilowym zamieszaniu związanym z pojawieniem się wiadomych służb, Laguna rozpoczął drugą połowę. Ze strony Fanatycznej poleciały serpentyny, pokrywając sporą część placu, na co odpowiedział Legijny nowym transem, mówiącym to, co jako prawdziwi kibice myślimy wszyscy na temat Eurodożynek. Trans elegancko podświetlony i słusznie odymiony - kolejny plus. A na boisku zacięta walka i momentami trzask kości. Gocław było nie było, kłaść się jeszcze nie zamierzał o czym świadczyła - w tym miejscu pełen obiektywizm - najładniejsza bramka spotkania, zasadzona z dystansu, ponad bramkarzem, pod "same lade", z gatunku tych raczej "nie do obrony". Jeśli chodzi o dodatkowe smaczki, mecz został dwa razy przerwany z uwagi na spontaniczną radość kibiców obu ekip, które wbiegając na murawę, z powodu kapitalnej bramki(GCW) i z ogólnego podsumowania pięknej gry i dobrego wyniku (GRO), zademonstrowały jak powinna wyglądać prawdziwa zabawa po Warszawsku. Na placu Grochów - mimo, że kontrolował przebieg gry - pozwolił Gocławiowi (cóż za kurtuazja i gościnność tego dnia) na jeszcze jedne bramkę, w odpowiedzi wbijając trzy i wynik zatrzymał się na 8-4 dla gospodarzy. Mówiliśmy wam to już dawno: PUCHAR JEST NASZ!!! Czekamy teraz na rewanż.

Bankiet.

A po meczu - jak to na ogół bywa - fetowanie, tyle że wspólne i w porozumieniu. Garmaż, napoje chłodzące, wspólne śpiewy, zdjęcia grupowe, dyskusje meczowe i pozameczowe, czyli piknik i zabawa, psuta jednak nieco przez świadomość, że na zewnątrz stadionu czeka milicja i obawy o prowokacje z ich strony.

Podsumowanie.

Wydarzenie zgromadziło sporo ludzi (ok. 300), świetne oprawy i doping z obu stron, ciekawa gra, jeszcze lepszy wynik, emocje sportowe i pozasportowe. Zapewniony przez milicje (4 transportery - info z GCW) bezpieczny powrót Gocławia na ich włości, zero spodziewanych przez milicję (z utęsknieniem?) spięć. Arena doprowadzona po melanżu przez organizatorów do kultury, dyrekcja takim stanem rzeczy w miarę udobruchana. Puchar jest tam gdzie miał być. Kto nie przyszedł niech żałuje.

PS.
Grochów Fanatyczny zwycięstwo dedykuje ludziom, którzy byli tego dnia nieobecni z powodów o których każdy szanujący się kibic wiedzieć powinien. Trzymajcie się, Jesteśmy z Wami!!!

PS2.
Autor pozwala sobie również zadedykować wygraną osobom z Grochowa, które w ciągu kilku ostatnich dni, rozstały się z naszym ziemskim padołem: Regina Dębska, Jerzy Kujawski, Rudy, Skowron. Spoczywajcie w Pokoju.
GrandPa

jokerka
18-06-2012, 16:25
mogło być więcej pirotechniki