PDA

Zobacz pełną wersję : Finanse Legii



Raffi
01-12-2003, 23:45
W Wyborczej jest dzisiaj ciekawy artykuł na ten temat; oczywiście do pewnych stwierdzeń trzeba podchodzić z dużą ostrożnością, niemniej pewne rzeczy można i tak zauważyć

Kulisy finansów Legii Warszawa: Drybling nad przepaścią


Tomasz Prusek 01-12-2003, ostatnia aktualizacja 01-12-2003 22:38

Legia od dwóch lat balansuje na krawędzi bankructwa. Właściciele z firmy Pol-Mot ani nie dają pieniędzy, ani nie chcą sprzedać klubu, choć uparcie głosują za dalszym istnieniem tonącej w długach drużyny - tak wynika z dokumentów spółki, do których dotarła "Gazeta"

W 2002 r. piłkarze Legii świętowali mistrzostwo Polski i zapewne w najczarniejszych snach nie przypuszczali, że jedyną nagrodą będzie sportowa radość. Bo obiecanych za ten sukces pieniędzy nie udało im się zobaczyć. Nie udało się, bo nie mogło się udać, chyba że ktoś na Łazienkowskiej postawiłby maszyny do drukowania pieniędzy i puścił matryce w ruch. Powód? Od ponad roku Legia balansowała już wówczas na progu bankructwa.

Daewoo odjechało z milionami

Jeszcze w drugiej połowie lat 90. Legia wydawała się klubem, który razem z Wisłą czy Amicą będą wzorem nowej jakości w polskim futbolu. Spółkę akcyjną Legia Daewoo SSA powołano w lutym 1997 r. Wśród właścicieli pierwsze skrzypce (poza CWKS Legia i wielobranżową spółką Pol-Mot Holding) grało Daewoo-FSO Motor (30 proc. akcji). To właśnie na samochodowym koncernie spoczywał główny ciężar finansowania klubu. Jednak dopiero gdy Koreańczycy załamali się pod ciężarem gigantycznych długów, można było zobaczyć, jak bardzo Legia była związana finansową pępowiną z Daewoo.

Roczne przychody klubu (np. ze sprzedaży praw do transmisji, biletów) wahały się między 12 a 15 mln zł, a koszty (np. energii, ochrony, pensji) 13-17 mln zł. Było tylko jedno "ale". Koszty nie uwzględniały tego, co spółka miała płacić piłkarzom, bo ich gra była finansowana bezpośrednio przez Daewoo w formie umów sponsorskich. A chodziło o niebagatelną jak na możliwości finansowe Legii kwotę 5-10 mln zł rocznie. 31 stycznia 2001 r. samochody nadal wyjeżdżały z fabryki na Żeraniu, ale koncern przestał płacić piłkarzom zobowiązania kontraktowe. Legia musiała wziąć wypłaty na siebie. A na tak wysokie wypłaty nie było jej stać!

Mówią o tym zapisy w dokumentach. Rzeczywista strata spółki w latach 1997-2000 wynosiła od 6 mln zł w 1998 r. do ok. 12 mln zł w 2000 r. To z grubsza ta dziura, której nie pokrywałyby przychody, gdyby zawodnikom musiała płacić sama Legia. Różnica była zatem znaczna, bo według ksiąg rachunkowych np. w 2000 r. strata wyniosła tylko niecałe 2 mln zł straty. Bez pieniędzy Daewoo do normalnego funkcjonowania spółka potrzebowała miesięcznie z zewnątrz ok. miliona złotych.

To musiało zrujnować finanse klubu, bo niby skąd miał nagle wytrzasnąć dodatkowe miliony? Kłopoty zaczęły się natychmiast. Opóźnienia w wypłatach kontraktów wystąpiły już w pierwszej połowie 2001 r. Od tego momentu mimo kilku pomysłów na zdobycie pieniędzy (np. wejście na warszawską giełdę) klub nie odzyskał już równowagi finansowej.

Grosz do grosza

Gdy Daewoo zrezygnowało ze sponsorowania klubu, w marcu 2001 r. Pol-Mot Holding odkupił akcje od Koreańczyków i zwiększył stan posiadania do 70 proc. (resztę zachował CWKS). Sytuacja pogarszała się błyskawicznie, bo do braku kontraktu z nowym sponsorem, który umieściłby logo na koszulkach, doszedł zakaz rozgrywania meczów z udziałem publiczności. W efekcie po pierwszym półroczu 2001 r. strata netto sięgnęła 2,5 mln zł przy przychodach nieco ponad dwa razy większych.

Akcjonariusze, a dokładniej Pol-Mot Holding, ruszyli z odsieczą. Odnaleźliśmy zapis, że "dramatyczną sytuację finansową ratowały wpłaty na akcje nowej emisji". Na walnym zgromadzeniu w czerwcu 2001 r. zdecydowano o emisji 500 tys. akcji, które zasiliły klubową kasę 3 mln zł. Wszystkie papiery objął Pol-Mot Holding (zwiększył kontrolę nad spółką do 80 proc.), bo CWKS nie chciał wykupić nowych akcji.

W kasie pustki, Legia mistrzem

Paradoksalnie, im gorzej było w klubowych finansach, tym lepiej grali piłkarze. W sezonie 2001/02 wywalczyli siódmy tytuł mistrza Polski, w eliminacjach Ligi Mistrzów Legia pokonała Vardar Skopie, a uległa dopiero wielkiej Barcelonie. W Pucharze UEFA też radziła sobie ambitnie - wyeliminowała FC Utrecht i odpadła z Schalke 04.

Ale w kasie piszczała bieda. Zamiast budowy nowego stadionu na 30 tys. miejsc, ogrzewania głównego boiska i poprawy oświetlenia, zbudowano ławki rezerwowych i wyremontowano... kasy stadionu. Jakby mało było kłopotów, Canal+ obniżył o 40 proc. zapłatę za prawa do transmisji meczów.

W rezultacie 2002 r. był najczarniejszym w finansach klubu od powstania spółki akcyjnej. Mimo dochodowych meczów z drużynami z Hiszpanii, Holandii i Niemiec (według prezesa Legii Edwarda Trylnika spółka zarobiła w zeszłym roku na pucharach ponad 7 mln zł), strata netto sięgnęła 12 mln zł. To, co wpływało do kasy spółki (poza dochodami pucharowymi także 3 mln zł z tytułu reklamy i marketingu czy z grubsza prawie 6 mln zł ze sprzedaży zawodników), nie pokrywało wysokich wydatków. Klub wypłacił jeszcze kontrakty, dodatkowe nagrody, premie za zdobycie Pucharu Ligi, mecze ligowe czy Pucharu UEFA, ale zabrakło już pieniędzy na premie dla piłkarzy za zdobycie mistrzostwa Polski (3,47 mln zł). W dokumentach znaleźliśmy wyjaśnienie, że nagrodę za tytuł od PZPN i Canal+ (blisko 2,3 mln zł) przeznaczono głównie na spłatę zobowiązań wobec ZUS.

A że spółka nie była w stanie regulować swoich zobowiązań z braku płynności finansowej, to na koniec 2002 r. sięgnęły one aż 14,5 mln zł (obejmowały m.in. zaległe wynagrodzenia, podatki, ubezpieczenia). Straty Legii doszły do tak wysokiego poziomu, że zgodnie z kodeksem spółek handlowych musiały zostać zwołane nadzwyczajne walne zgromadzenia akcjonariuszy (w lipcu 2002 i kwietniu 2003 r.), na których poddawano pod głosowanie sens dalszego istnienia spółki.

Biegły audytor BDO Polska, w opinii datowanej na 22 kwietnia 2003 r., napisał: "Jeżeli aktualne działanie i zamierzone plany zarządu nie doprowadzą do szybkiej restrukturyzacji spółki i znaczącej poprawy jej płynności [wypłacalności - red.], spółce grozi utrata możliwości kontynuowania dalszej działalności". Innymi słowy audytor ostrzegł przed bankructwem

Czarny scenariusz

Sportową spółkę akcyjną pod względem prawnym obowiązują takie same zasady działania jak każdą inną spółkę akcyjną. Sportową spółkę różni tylko to, że zarabia na kopaniu piłki, a nie produkcji ciastek czy drutu. Kodeks spółek handlowych wymusza na właścicielach, aby zastanowili się, czy jest sens dalszej działalności, skoro biznes przynosi ogromne straty. Jeśli mówią oni "tak" (tak postanowiono na walnym Legii), to firma działa nadal.

Jednak mogą ją ścigać wierzyciele (np. zakład energetyczny czy fiskus), którym zalega z pieniędzmi. Jeśli stracą cierpliwość, wystarczy, że złożą wniosek do sądu o ogłoszenie upadłości i poprą go dowodami na to, że dłużnik trwale zaprzestał spłacania długów. Jeśli sąd uzna wniosek, ogłasza upadłość spółki i wyznaczony syndyk robi wszystko, aby zaspokoić wierzycieli (np. wyprzedając majątek). Z dokumentów Legii wynika, że lęk przed upadłością nie był obcy jej władzom, bo... ewentualna upadłość wiązałaby się z degradacją o trzy klasy rozgrywkowe.

Czy jest ratunek dla Legii? Prezes spółki Edward Trylnik powiedział w wywiadzie dla "Gazety", że w tym roku udaje się wydatki pokrywać wpływami. "Za pierwsze dziesięć miesięcy tego roku jesteśmy prawie na zero. W zeszłym roku o tej porze strata wynosiła 7 mln zł". Sęk w tym, że nad spółką nadal wiszą zeszłoroczne długi.

Legia potrzebuje pieniędzy - od potężnego sponsora albo właścicieli klubu. Ci ostatni mają do wyboru objąć nową emisję akcji lub udzielić pożyczek (tak jak zrobiła to Tele-Fonika w Wiśle). Jeśli się na to nie zdecydują, zostaje im jeszcze sprzedaż udziałów nowemu właścicielowi. Tylko czy ktoś zechce zainwestować w Legię grube miliony?



I. Wyniki finansowe Legii

- 2000 2001 2002
przychody netto 12,48 13,71 20,53
zysk ze zbycia niefinansowych aktywów trwałych (transfery) brak danych 0 5,76
zysk/strata ze sprzedaży (-3,50) (-8,06) (-16,02)
zysk/strata operacyjna (-1,79) (-9,28) (-11,97)
zysk/strata netto (-1,98) (-9,17) (-12,28)
wynagrodzenia 3,05 8,79 19,59
zobowiązania krótkoterminowe brak danych 9,70 14,54
dane w mln zł

Źródło: Legia Warszawa SSA



II. Jak na tym tle wyglądały wyniki Wisły Kraków SSA

- 2001 2002
przychody netto 14,58 17,59
zysk ze zbycia niefinansowych aktywów trwałych (transfery) 0 10,37
zysk/strata ze sprzedaży (-11,2) (-7,63)
zysk/strata operacyjna (-6,02) 3,28
zysk/strata netto (-7,35) 1,25
wynagrodzenia 11,43 8,59
zobowiązania krótkoterminowe 84,22 87,34
dane w mln zł

Źródło: Wisła Kraków SSA



Słowniczek klubowych finansów

Do przychodów spółki sportowej można zaliczyć wpływy z działalności klubu (np. ze sprzedaży biletów czy reklam). Po odjęciu od nich kosztów (np. oświetlenie stadionu, pensje, ochrona) otrzymujemy zysk lub stratę na sprzedaży, który mówi o tym, czy spółka potrafi zarabiać na swojej podstawowej działalności. Jeśli już w tym momencie jest na minusie, to jej właściciele powinni zastanowić się, bo prowadzą niedochodowy biznes.

Mogą jednak jeszcze zarabiać dodatkowo, np. na transferach zawodników (w księgach rachunkowych to pozycja ukryta pod pojęciem "zbycie niefinansowych aktywów trwałych"), albo dostawać dotacje, czyli mieć przychody operacyjne (a po drugiej stronie koszty z tego tytułu). Po ich wliczeniu otrzymujemy stratę lub zysk operacyjny, który po uwzględnieniu wszystkich operacji finansowych (np. otrzymanie lub spłata odsetek), zdarzeń nadzwyczajnych niemających związku z podstawową działalnością oraz odprowadzeniu podatków na końcu zamieni się w stratę/zysk netto. Jeśli jest zysk, akcjonariusze mogą podzielić go między siebie w postaci dywidendy. Jeśli strata - powinni zdecydować, jak zostanie pokryta. Przeważnie źródłem mają być przyszłe zyski (tak właśnie jest w Legii).

ToP




Tomasz Prusek

Kawa
02-12-2003, 17:03
Jest kipesko. Długi sie ciągną, a niebardzo widze mozliwości wyjścia z nich. Sponsorzy są na kazdym meczu nawet inni, a kasy jakos nie przybywa. Dochodzą do tego nieszczęsne przepisy licencyjne zarówno w polsce jak i w ejuropie. Obysmy nie musieli zaczynac od nowa jak Zagłebie 8o

Joker
03-12-2003, 11:27
"Kto nie ma miedzi ten na d.upie siedzi" Jezeli Polmot sobie nie radzi to dlaczego nie sprzeda klubu???? :hmm: Dlaczego meczy siebie, kibiców i zawodników?? Chyba ze sa jakies układy o których nie wiemy.

legart
03-12-2003, 11:31
"Kto nie ma miedzi ten na d.upie siedzi" Jezeli Polmot sobie nie radzi to dlaczego nie sprzeda klubu???? :hmm: Dlaczego meczy siebie, kibiców i zawodników?? Chyba ze sa jakies układy o których nie wiemy.

Pewnie dlatego że Zarajczykowi zależy na atrakcyjnych gruntach prawie w centrum Warszawy.

kud(L)aty68
03-12-2003, 11:38
"Kto nie ma miedzi ten na d.upie siedzi" Jezeli Polmot sobie nie radzi to dlaczego nie sprzeda klubu???? :hmm: Dlaczego meczy siebie, kibiców i zawodników?? Chyba ze sa jakies układy o których nie wiemy.

Pewnie dlatego że Zarajczykowi zależy na atrakcyjnych gruntach prawie w centrum Warszawy.

Dokladnie - jesli dodac do tego apel Zarajczyka do wladz miasta, zeby nie oglaszac zadnego przetargu, to wszystko okazuje sie jasne jak slonce. Wszystko byloby fajnie gdyby Polmot jako wlasciciel mial kase na biezaca dzialalnosc, a tego chyba :hmm: nie ma...
Jesli dane podane przez Gw sa prawdziwe to nie dziwne, ze nikt nie przejal od Zarajczyka klubu. Malo kto w Polsce jest w stanie podolac takim zobowiazaniom finansowym....

Q_(L)
03-12-2003, 14:06
Prezes Pol-Motu Andrzej Zarajczyk dla Gazety: "Chcę sprzedać Legię"

Mamy pomysł jak ratować Legię. Na przykład pozyskać silnego partnera do spółki. Ale nie jest łatwo znaleźć kogoś, kto zainwestowałby w klub. Proponowaliśmy piłkarzom, żeby zaległe premie odebrali w akcjach Legii. Nie chcieli - mówi Andrzej Zarajczyk, prezes Pol-Motu.

:look: http://www1.gazeta.pl/sport/1,35335,1807144.html

Ozzman
03-12-2003, 20:38
Pol-Mot sprzedajcie wreszcie komuś porządnemu Legie bo jest tego warta. I wszyscy kibice są warci drużyny bez finansowych problemów.

qarton
03-12-2003, 21:40
Jestem ciekaw ile wytrzyma jeszcze Legia pod skrzydłami Pol-Motu! Niech te czasy się już skończą...

Lawy
04-12-2003, 10:08
i coś w sprawie Królewskiego:

Marketing Królewskiego w Żywcu
Rozpoczął się proces łączenia Grupy Żywiec i Brau Union Polska, w ramach którego dział marketingu drugiej z firm został wchłonięty przez Żywiec SA.
Łączenie się firm jest wynikiem połączenia ich głównych udziałowców, czyli Heinekena z austriackim Brau Union AG.
.....
Mariusz Wingralek, który 5 stycznia zostanie szefem marketingu Grupy Żywiec. Jak zapewnia Nusmeier, piwo Królewskie pozostanie sponsorem piłkarskiej drużyny Legii Warszawa.

Mam nadzieję że przedłużą sponsoring naszej drużyny

Nazgul
15-03-2004, 22:21
U konkurencji ktoś ładny pościk wysmarował...
Jak się przyjrzeć to to się da zrobić :)

http://www.legia.net/forum/viewtopic.php?t=2015