PDA

Zobacz pełną wersję : Nowa Szwabia i tajemnica Projektu Chronos



Adams_
01-12-2003, 16:13
zrodlo: greendevils.pl

http://www.greendevils.pl/rozne/hyperborea/nowa_szwabia/vimana_uboot.jpg


Kilka lat przed II wojną światową, w latach 1934-43, członkowie mistycznego niemieckiego towarzystwa "Thule" (do którego należał podobno także Adolf Hitler) oraz szereg ekspedycji naukowych rozpoczęli poszukiwania śladów pozostawionych przez obcą cywilizację, jak i poszukiwań pradawnej wiedzy tajemnej. Poszukiwania te prowadzono przede wszystkim w Tybecie, gdzie skupiono się na poszukiwaniu ukrytych w górach, jak i w hinduskich oraz tybetańskich klasztorach, starożytnych bibliotek, ale skupiono się też na poszukiwaniu legendarnego miejsca - Shangri-La (znanego też jako Shambala; miało to być wg starohinduskich legend podziemne miasto stworzone przez "bogów" z nieba przybyłych przed wiekami, którzy pozostawili w tym mieście swoją wiedzę - źródło: A. Thomas "Shambala", Wyd. Sphere Books, 1977). Aspekt niemieckich badań w Tybecie w latach 1934-1943 kierowanych przez dr Ernsta Schaefera z "Deutsches Ahnenerbe", oficera SS wysokiej rangi, jest dość dobrze znany ze względu na to, że większa część dokumentów trafiła po wojnie do "National Archives" w Waszyngtonie. Sporo dokumentów nadal jest jednak nieznanych.
Być może Niemcy odkryli Shangri-La, o ile ona istnieje . I być może znaleźli też gotowy pojazd, "vimanę", o której piszemy niżej...
Ekspedycje prowadzono także na Bliskim Wschodzie oraz w Ameryce Południowej. Poszukiwania te prowadzono z inicjatywy Heinricha Himmlera.

http://www.greendevils.pl/rozne/hyperborea/nowa_szwabia/vril_1_jaeger.jpg


Prace nad pierwszym statkiem latającym Vril-1 rozpoczęto już na początku lat dwudziestych w Augsburgu. W 1934 roku w powietrze wzniósł się pierwszy statek powietrzny RFZ-1 (Rundflugzeug-1) o średnicy pięciu metrów. Po wzniesieniu się na wysokość około 60 metrów pilot Lothar Waiz utracił nad nim kontrolę i rozbił pojazd, sam bezpiecznie opuszczając kabinę. Wkrótce zbudowano ulepszony statek RFZ-2, który miał średnicę prawie 20 metrów. Co ciekawe nie mógł on zakręcać po łuku, tylko wykonywał skręty i zwroty pod kątem 22,5 i 45 oraz 90 stopni! Tym samym uznano, że nie znajdzie on zastosowania bojowego. Pojazd ten ochrzczony jako Vril-2 podczas lotu emitował poświatę, co w połączeniu z jego ostrymi skrętami daje charakterystykę obserwowanych od lat czterdziestych niezidentyfikowanych obiektów latających. Zaobserwowane pod koniec wojny przez amerykańskich i brytyjskich pilotów "kule ognia" (być może były to V-7), "foo-fighters", zakłócały także pracę silników i urządzeń radarowych. Kolejne podobieństwo do zjawisk towarzyszących NOL-om.
Budową i badaniami prototypów wykorzystujących napęd antygrawitacyjny (elektrograwitacyjny) zajmowała się specjalna placówka SS-Entwicklunstelle-IV (SS-E-IV). Wkrótce placówka ta opracowała znacznie większe statki powietrzne. Latem 1939 roku nad supertajnym poligonem SS wzniósł się w powietrze Haunebu-I o średnicy 25 metrów, a niedługo potem jeszcze doskonalszy statek: Haunebu-II o średnicy około 30 metrów. Haunebu-II posiadał 4 generatory elektrograwitacyjne (jeden duży - środkowy i trzy mniejsze - stabilizujące). Pojazd ten rozwijał prędkość do 6000 (sześciu tysięcy) km/h.







Zimą 1942 roku opracowano myśliwską wersję Vril-1, która uzbrojona była w działka kalibru 30 mm oraz karabiny maszynowe.

Pod koniec wojny opracowano najdoskonalszy statek - Haunebu-III. Powstał tylko jeden prototyp. Wykonał on 19 lotów podczas których testowano jego właściwości w czasie lotu. Mógł on pomieścić w swoim wnętrzu aż 32 ludzi i rozwijać prędkość10 Machów (ok. 12000 km/h)!

Już w marcu 1945 roku zakłady lotnicze Dorniera otrzymały zamówienie na produkcję seryjną Haunebu-II (P. Moon "The Black Sun, Montauk's Nazi - Tibetian Connection". Wyd. Sky Books, 1997).
Pewne ślady wskazują na to, że zachowane statki o napędzie antygrawitacyjnym zostały ewakuowane na Antarktydę...
Napęd wykorzystywał jako paliwo zjonizowaną parę rtęci - plazmę. Wiadomo jest, że w związku z prowadzonymi badanami Niemcy sprowadzili jej ponad kilkadziesiąt ton. Igor Witkowski, niezmordowany badacz i wybitny tropiciel hitlerowskich tajemnic, znalazł informację o transporcie rtęci, który miał opuścić Niemcy wewnątrz U-boota U-859. Okręt ten wypłynął z Niemiec w kwietniu 1944 roku i został zatopiony w cieśninie Malakka. Jego ładunek został wydobyty dopiero w latach siedemdziesiątych i okazało się wtedy, że są to... aż 33 tony rtęci. Ze względu na temat tego artykułu, arcyciekawa jest informacja, że ładunek ten miał podobno dotrzeć na Antarktydę... (Ch. Friedrich "Secret Nazi Polar Expeditions...:, 1979).


http://www.greendevils.pl/rozne/hyperborea/nowa_szwabia/vril_11.jpg

Program "Chronos" był najtajniejszym programem ze wszystkich prowadzonych w III Rzeszy oraz posiadał najwyższy priorytet. W ramach tego programu skonstruowano urządzenie (generator elektrograwitacyjny), które było silnikiem antygrawitacyjnym napędzającym statki powietrzne, a działające na zasadzie przeciwbieżnie wirujących mas z olbrzymią prędkością, najczęściej w formie dysków. Program "Chronos" był w pewien sposób powiązany z techniką jądrową. Jak daleko Niemcy byli posunięci w badaniach nad fizyką antygrawitacji niech świadczy fakt ukazania się w Niemczech pierwszej pracy na ten temat "O grawitacji, wirach i falach w poruszających się ośrodkach" już w 1931 roku (O.C. Hilgenberg "Uber Gravitation, Tromben und Wellen in bewegten Medien", 1931).

http://www.greendevils.pl/rozne/hyperborea/nowa_szwabia/nscw-1-sss.jpg

Przygotowania do wielkiej operacji wojskowej na Antarktydzie Stany Zjednoczone rozpoczęły tuż po zakończeniu wojny, w rok po "poddaniu" się U-977 i przesłuchaniach załogi tego U-boota. Prawdopodobnie brutalne śledztwo wycisnęło z marynarzy dodatkowe informacje o bazie w Nowej Szwabii (brutalnie prowadzone przez Amerykanów śledztwa załóg U-bootów były wielokrotnie przedmiotem oficjalnych dochodzeń specjalnych komisji US Navy [C. Blair "Hitlera wojna U-bootów...", Wyd. Magnum, 1999 - przyp. autorów]).
Jak wielkie to były przygotowania świadczy fakt, że zespół uderzeniowy Task Force opuścił bazy w USA dopiero 2 grudnia 1946 roku. Była to operacja na niespotykaną wcześniej skalę (J. Małachowski "Zdobywcy Białego Lądu"). Znaczy to, że Amerykanie operację traktowali z całą powagą. I nie była to wyprawa na słonie morskie czy pingwiny. Głównym elementem operacji był wspomniany zespół uderzeniowy z lotniskowcem "Phillipine Sea" oraz niszczycielami, dwoma transportowcami wodnosamolotów i okrętem podwodnym (razem co najmniej 14 okrętów). Na pokładach znajdowało się ok. 4000 ludzi, w tym ok. 3500 oficerów, marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej, około 300 pracowników cywilnych i 25 naukowców. Główny sprzęt rozpoznawczy Amerykanów stanowiły samoloty C-47 Dakota z kamerami, aparatami fotograficznymi i holowanymi magnetometrami. Magnetometry były urządzeniami, które z powodzeniem wykrywały U-booty na Atlantyku. Mogły też wykryć anomalie magnetyczne (metalowe instalacje lub pole elektromagnetyczne) pod skorupą lodu lub pod warstwą skał...
Oficjalnie amerykańskie dowództwo głosiło, że jest to wyprawa mająca na celu sprawdzenie funkcjonowania sprzętu wojskowego w ekstremalnych warunkach polarnych.
Dlaczego naukowcy brali udział w operacji wojskowej? Po co tak wielka ilość samolotów transportowanych aż na 3 okrętach?
I jeszcze coś. Wyprawą współdowodził znany i doświadczony polarnik Richard E. Byrd. Co ciekawe, w listopadzie 1938 roku przybył on na zaproszenie Niemców do Hamburga i pomagał rekrutować personel niemieckiej wyprawy! W Operacji High Jumping miał on już stopień admirała US Navy. Dowódcą Task Force był admirał Richard H. Cruzen.
Wśród badaczy Antarktydy mówiło się wtedy otwarcie, że Amerykanie przygotowują się do wojny na Antarktydzie. Organizowano wówczas już kolejne trzy zespoły Task Force... (C. Weetman "All about Antarctica", 1948).
Przeciwko komu Amerykanie mieli walczyć na Antarktydzie? Do końca lat 50-tych żadna armia nie była jeszcze przystosowana do walki na obszarach polarnych...
W 1947 roku Stany Zjednoczone zrezygnowały z bezskutecznych roszczeń terytorialnych do Antarktydy i zaproponowały "umiędzynarodowienie" tego kontynentu. Może Amerykanie chcieli przez to ułatwić sobie poszukiwania o charakterze militarnym.

http://www.greendevils.pl/rozne/hyperborea/nowa_szwabia/antarctica11.jpg

27 stycznia 1947 roku Task Force dotarł do wybrzeży Nowej Szwabii, gdzie został podzielony na trzy zespoły. Wybudowano też bazę wypadową.
Co naprawdę zdarzyło się na Antarktydzie? Dlaczego ta "wyprawa naukowa" nadal jest objęta taką tajemnicą?
Wiadomo na pewno, że Amerykanie musieli nagle opuścić Antarktydę po kilkunastu dniach pobytu, mimo że wyprawa miała zapasy na 8 miesięcy działań. Mówiono i pisano o 4 straconych samolotach i wielu zabitych ludziach. Ich los pozostał nieznany. Oficjalnie mówiono też o wielkim sukcesie wyprawy.
Po powrocie do Stanów Zjednoczonych kierownictwo wyprawy zostało poddane bardzo intensywnym przesłuchaniom. Wyniki śledztwa zostały objęte ścisłą tajemnicą. Admirał Byrd został uznany za psychicznie chorego. Prawdopodobnie po to, by nikt nie dał wiary temu co widział i co się stało w czasie wyprawy na Antarktydę.
Nim Byrd uznany został za chorego psychicznie, mówił on, że odkryto miejsca na Antarktydzie, które były pozbawione lodu i były porośnięte zieloną roślinnością ogrzewaną przez ciepłe źródła pochodzenia wulkanicznego. Uznano to za oznaki choroby psychicznej (lub był to najprawdopodobniej pretekst do tego, by uznać go za chorego psychicznie)... Odkrycie to przeczyło wiedzy o tym kontynencie.
Admirał rzekomo zdążył też udzielić wywiadu dziennikarzowi, w którym powiedział: "Konieczne jest, aby Stany Zjednoczone przygotowały się do obrony przed nieprzyjacielskimi myśliwcami, które mogą przylecieć z obszarów polarnych" oraz że:"w przypadku wybuchu nowej wojny, nad Stanami Zjednoczonymi będą latać nieprzyjacielskie myśliwce zdolne przemieszczać się z jednego miejsca na drugie z niesamowitą prędkością".

--------------------------------------------------------------------------------

Dlaczego zarządzono tak gwałtowny odwrót? W jakich okolicznościach Amerykanie ponieśli klęskę na Antarktydzie? Co naprawdę widział admirał Byrd? Dlaczego Amerykanie nie wysłali kolejnych Task Force, które tworzyli przed operacją High Jumping? Czy Niemcy użyli swoich Wunderwaffen i pokonali Amerykanów, mimo ich przewagi?
Pamiętnik Byrda zawiera ponoć informacje o tym, że w czasie jednego z lotów rozoznawczych samolotem C-47 nad Nową Szwabią, został on przechwycony przez niemieckie latające dyski i zmuszony do lądowania (przestały działać m.in. wszystkie urządzenia pokładowe C-47). Po wylądowaniu, w czasie rozmowy z Niemcami otrzymał ostrzeżenie o tym, że amerykańska wyprawa zostanie całkowicie zniszczona, jeśli nie wycofa się z powrotem do Stanów Zjednoczonych. Widać Amerykanie nie dali temu wiary i ponieśli porażkę.


Caly artykul:
http://www.greendevils.pl/rozne/hyperborea/nowa_szwabia/1_nowa_szwabia.html

Inne ciekawe linki do stron o tematyce "cudowna bron III Rzeszy"

http://www.historia.under.prx.pl/ciekawostki/gsowie.html
http://republika.pl/ufosajt/index-v4.html
http://www.ndw.v.pl/skrypty/art.php?nr=419
http://www.vital.com.pl/tajemnice/hitler.html

Ciekawe ksiazki:
http://www.sxxw.nom.pl/strony/zloto.html

MaxyM_
01-12-2003, 16:19
Czytałem już o tym i oglądałem nie jeden program na Discovery...

Ja we wszystko wierzę... Nie jesteśmy sami, nie bylismy i ktoś nas tu sprowadził.

Całą technikę popychały jednostki... Einstain był Ufokiem.

Adams_
01-12-2003, 16:26
Tajemnicami Adolfa H. interesuje sie od lat. Wystarczy zwiedzic Mazury by zlapac zajawke. Kurcze co roku planuje wycieczke w Gory Sowie ale jakos nie wychodzi :]

arczi
01-12-2003, 16:28
Einstain był Ufokiem.

A może Maria Curie Skłodowska też byla ufokiem?

aa.. no bo mnie zmylyli... :>


Ciekawa lektura. Ja rowniez juz o tym słyszałem i naturalnie jest w tym bardzo wiele prawdy.
Dorzucę jeszcze jeden ciekawy link.

http://www.eksplorator.os.pl/18.htm

domber
01-12-2003, 16:29
gory Sowie no spoko tyle tam roznych bunkrow ciekawy jest jeszcze zamek w Ksiazu tez co roku sie tam wybieram i jakos nie moge trafic

MaxyM_
01-12-2003, 16:29
A słyszałeś o mieczu dzięki któremu można światem władać...

Napoleon miał - zgubił - przegrał

Hitlerowi zabrali - strzelił sobie w łeb.

Sezar
01-12-2003, 16:31
8- 8- 8- 8- 8-

ło ciul...o tym to nie slyszalem

domber
01-12-2003, 16:32
a kto teraz ma ten miecz? ;)

Adams_
01-12-2003, 16:36
Hitlerowi zabrali - strzelił sobie w łeb.

E tam nie strzelil sobie w leb IMO to pewne. Mysle, ze zdechl na syfa w Argentynie.

Kiju
01-12-2003, 16:46
8- 8- 8- 8- 8-

ło ciul...o tym to nie slyszalem

Widać ze Węglojad juz sie na tym forum zadomowił na stałe 8-

Co do tematu,to lubie te klimaty...

ems
01-12-2003, 16:54
a kto teraz ma ten miecz? ;)

Kwasniewski
:D

c_zary
01-12-2003, 17:28
a kto teraz ma ten miecz? ;)

Kwasniewski
:D
Chyba ostatnio Lepper mu go zakosil

Raffi
01-12-2003, 17:30
Raczej żona, patrząc na wyniki sondaży :rotfl:

Mini
01-12-2003, 18:20
na okeciu w okolicach Radarowej i 1 Sierpnia są domki jednorodzinne w kształcie grzybów.
też pewnie je obcy tu zamontowali. lepiej nie pytac kto tam mieszka.
matrix i te sprawy i nie wiadomo kto jest kim :jebło:

domber
01-12-2003, 18:43
kiedys slyszalem w tv ze wiekszosc widzianych przez ludzi "latajacych spodkow" to sa poprostu testowane jakies tam nowe samoloty wojskowe czy cos takiego nawet chyba rzad usa to potwierdzil

Swierzy
01-12-2003, 18:54
kiedys slyszalem w tv ze wiekszosc widzianych przez ludzi "latajacych spodkow" to sa poprostu testowane jakies tam nowe samoloty wojskowe czy cos takiego nawet chyba rzad usa to potwierdzil
ONI chca zebys tak myslal :)

ems
01-12-2003, 19:45
kiedys slyszalem w tv ze wiekszosc widzianych przez ludzi "latajacych spodkow" to sa poprostu testowane jakies tam nowe samoloty wojskowe czy cos takiego nawet chyba rzad usa to potwierdzil

napiszcie w skojarzeniach - domber = man in black ;]

Klusek
02-12-2003, 06:57
A słyszałeś o mieczu dzięki któremu można światem władać...

Napoleon miał - zgubił - przegrał

Hitlerowi zabrali - strzelił sobie w łeb.

Jak to ***** zabrali? Tak po prostu? Eee tam, pewnie Kwintę wynajęli żeby buchnął. Ze Szwajcarii do Orlego Gniazda nie miał wcale tak daleko. No i Duńczyk do pomocy. Podobno też Rywin chciał ich wynająć do "przejrzenia" sejfu Michnika ale nowa wersja alarmu Ziegler'a była za dobra.

MaxyM_
02-12-2003, 07:00
Kurcze, oglądałem o tej legendzie dokument na discovey jakiś czas temu i za cholere nie mog sobie przypomnieć kto go miał i jak się nazywa...

I czy był to miecz czy sztylet.


Skleroza.

Klusek
02-12-2003, 07:04
Ale o której legendzie? O tym nożu czy o ekipie Kwinty?

Grzywa
02-12-2003, 09:55
Przeczytałem pierwsze zdanie i już wiem w jakiej konwencji jest napisany ten artykuł jestem człowiekiem sceptycznym i nie przemawiają do mnie spiskowe teorie dziejów czy też dowody na istnienie rzeczy paranormalnych i tak wiem że to wszystko bzdura... Oglądałem ostatnio kasetę Rigest Daigest o zjawiskach nie wyjaśnionych i paranormalnych siadając do niej byłem przekonany że będzie to następny głupi materiał o tym że tam się wydarzyło coś niesamowitego a tutaj mamy dowody na cos nadprzyrodzonego... Jakież było moje zdziwienie 8- Kaseta była znakomicie obiektywnym przedstawieniem zjawisk typu, wielka stopa, nessy, spodki, porywanie ludzi przez kosmitów itd. itp. nie by to materiał tendencyjny, ale np. Historie wielkiej stopy jako że nie ma dowodów na to że nie istnieje i jest to fikcja, a są dowody że może coś takiego istnieć przedstawiono jak najbardziej realnie wszystkie za i przeciw.
Rozwiano też kilka mitów już tego wszystkiego dokładnie nie pamiętam ale np. słynny potwór z Loch Ness (czy jak to się pisze) który w tym momencie stał się wielką atrakcją turystyczną a został on po raz pierwszy sfotografowany w 1920 którymś przez 2 dziennikarzy zdjęcia przechodziły liczne ekspertyzy który wykazywały że zdjęcie jest autentyczne i od tego wszystkiego wzięła się ta cała psychoza dopiero kilka lat temu drugi z dziennikarzy na łożu śmierci wyznał że to wszystko była wielka mistyfikacja a zdjęcie Nessy to nic innego tylko wystrugana głowa z drewna przyklejona do drewnianego spodka i zanurzona w wodzie później pokazano w materiale jak to wyglądało... oraz zrobiono zdjęcia na wodzie rzeczywiście każdy mógł by się nabrać... Druga taka poważna rzecz to kręgi na zbożu :rotfl: :rotfl: :rotfl: to mnie w ogóle rozpierdoliło doszczętnie dwóch 60 latków przyznało się że od 40 lat robią oni kręgi i różne wzory w całym stanie w zbożu... Pamiętam kiedyś program czy też w wiadomościach gdzie podniecano się że jest to nie możliwe by zrobił to człowiek źdźbła są nie połamane, kłosy nie porozwalane tylko siła poza ziemska :rotfl: :rotfl: :rotfl: Wiecie czym są robione takie wzory? Deską!!! z sznurkiem... :buhaha: Pokazano w tym materiale jak ci dwaj 60 latkowie robili kolejny wzór na zbożu i rzeczywiście wszystko było idealnie takie jak przez te kilkadziesiąt lat ludzie sobie wmawiali że to UFO... :lol:

Trochę się chyba rozpisałem a wracając do wątku głównego widzę że jest tam mowa o tajnej organizacji nazistowskiej zwanej "Thule" przy okazji tejże coś mi się skojarzyło i przypomniało ciekawe czy ktoś będzie wiedział o co chodzi :> A mianowicie:

http://petitebddeshorreurs.free.fr/bd/hellboy_la_baba_yaga/t/t150.JPG

legart
02-12-2003, 11:32
Bardzo ciekawy artykuł. Co do tej bazy na Antarktydzie to raczej nie chce mi sie w nia wierzyć. Natomiast prototypy latających spodków hitlerowcy faktycznie zbudowali. A polecam książkę "Tajne bronie Hitlera" - m.in. opisane były tam prototypy spodków, działa ultradźwiękowego 8- czy latającego skrzydła (wygladało to mniej więcej jak "niewidzialny" F-111 Stealh 8- )

Adams_
02-12-2003, 14:03
Przeczytałem pierwsze zdanie i już wiem w jakiej konwencji jest napisany ten artykuł jestem człowiekiem sceptycznym i nie przemawiają do mnie spiskowe teorie dziejów czy też dowody na istnienie rzeczy paranormalnych i tak wiem że to wszystko bzdura...

No to bedziesz zyl dluzej bo Twoj umysl nie bedzie sie zapelnial pytaniami egzystencji ;)

Adams_
02-12-2003, 14:36
Bardzo ciekawy artykuł. Co do tej bazy na Antarktydzie to raczej nie chce mi sie w nia wierzyć. Natomiast prototypy latających spodków hitlerowcy faktycznie zbudowali. A polecam książkę "Tajne bronie Hitlera" - m.in. opisane były tam prototypy spodków, działa ultradźwiękowego 8- czy latającego skrzydła (wygladało to mniej więcej jak "niewidzialny" F-111 Stealh 8- )

Baza byla jak najbardziej mozliwa, ziemia niczyja, mozna wybudowac co sie chce i nikt nie bedzie na to patrzyl. To, ze niemcy budowali (silami niewolniczymi) niesamowite budowle w cholernie krotkim czasie to chyba nikt nie ma watpliwosci. Wystarczy zwiedzic Wolfschantze na Mazurach, Kanal Mazurski czy fabryki (w wiekszosci zalane) w Gorach Sowich.
Skoro flota u-bootow na Antlantyku przekraczala 720 jednostek to nie bylo dla nich problemem by zaladowac 10 u-bootow w sprzet, ludzi i wyslac je 20.000 km od Hambugra.
Slyszales moze teorie, ze te Vrille lataly poza ziemska atmosfere? Skoro
Haunebu-II i Haunebu-III byly tak zaawansowane technicznie co stalo na przeszkodzie troche zboczyc z kursu? :]
Kiedys Woloszanski pokazywal w swoim programie stacje dla V7, kurde szkoda, ze to bylo dosc dawno temu ;(

Beny
02-12-2003, 14:44
Swego czasu uwielbiałem takie historie dotyczące II WŚ, teraz z racji braku czasu mam na nie trochę mniej wolnych chwil. Ale jak je czytam to w pierwszej chwili mam wrażenie, że to bajki, że niemożliwe itd. Dopiero, jak się głębiej zastanowię, to dochodzę do wniosku, że dlaczego nie? Wszystko jest możliwe, przy czym większość z tego jest super tajna, ściśle chowana i raczej nie zobaczy światła dziennego. A w Niemczech skok z V1 i V2 do opisywanych na wymienionej stronie projektów, mógł być błyskawiczny. Szkoda, że o tym, jak było rzeczywiście to raczej się nie dowiemy. Ale poczytać zawsze warto, nawet jako ciekawostkę.

legart
02-12-2003, 14:47
Bardzo ciekawy artykuł. Co do tej bazy na Antarktydzie to raczej nie chce mi sie w nia wierzyć. Natomiast prototypy latających spodków hitlerowcy faktycznie zbudowali. A polecam książkę "Tajne bronie Hitlera" - m.in. opisane były tam prototypy spodków, działa ultradźwiękowego 8- czy latającego skrzydła (wygladało to mniej więcej jak "niewidzialny" F-111 Stealh 8- )

Baza byla jak najbardziej mozliwa, ziemia niczyja, mozna wybudowac co sie chce i nikt nie bedzie na to patrzyl. To, ze niemcy budowali (silami niewolniczymi) niesamowite budowle w cholernie krotkim czasie to chyba nikt nie ma watpliwosci. Wystarczy zwiedzic Wolfschantze na Mazurach, Kanal Mazurski czy fabryki (w wiekszosci zalane) w Gorach Sowich.
Skoro flota u-bootow na Antlantyku przekraczala 720 jednostek to nie bylo dla nich problemem by zaladowac 10 u-bootow w sprzet, ludzi i wyslac je 20.000 km od Hambugra.
Slyszales moze teorie, ze te Vrille lataly poza ziemska atmosfere? Skoro
Haunebu-II i Haunebu-III byly tak zaawansowane technicznie co stalo na przeszkodzie troche zboczyc z kursu? :]
Kiedys Woloszanski pokazywal w swoim programie stacje dla V7, kurde szkoda, ze to bylo dosc dawno temu ;(

W sumie masz racje, dla niemieckich inżynierów to żaden problem, a Wilczy szaniec widziałem jak byłem mocno młodociany.
Na szczęście flota myśliwskich spodków bojowych nie wyszła z fazy prototypów. A tak naszła mnie refleksja że zamiast tych spodków Hitlerowi bardziej by się przydał strategiczny bombowiec (nie koniecznie nawet odrzutowy) którego budowę zarzucono jeszcze przed wybuchem wojny, a potem brakowało samolotów tego typu na froncie wschodnim czy też w bitwie o Anglię.
A i ME-262 powiniem wejść do seryjnej produkcji w 1942 roku, a nie dopiero w 1944 (to by trochę inaczej wyglądały naloty dywanowe aliantów na Niemcy).

Beny
02-12-2003, 14:52
Inaczej to by mogła wyglądać historia po tych wydarzeniach.
Wojna trwałaby dłużej i może zdążyliby wdrożyć kilka "latających spodków".

Klusek
02-12-2003, 14:57
Ja mam jedną watpliwość - jeden z tych magicznych pojazdów latał pono z prędkością 12 000 km/h. Jakie są szanse przeżycia pilota w takich warunkach, biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy i materiałów ochronnych czyli skafandrów itp?

legart
02-12-2003, 14:59
Ja mam jedną watpliwość - jeden z tych magicznych pojazdów latał pono z prędkością 12 000 km/h. Jakie są szanse przeżycia pilota w takich warunkach, biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy i materiałów ochronnych czyli skafandrów itp?

Jak to mawiał Herr Flick napewno były tam zamontowane doskonałe gestapowskie pasy bezpieczeństwa 8-

Grzywa
02-12-2003, 15:00
Inaczej to by mogła wyglądać historia po tych wydarzeniach.
Wojna trwałaby dłużej i może zdążyliby wdrożyć kilka "latających spodków".

A w Polsce by zostały Lwów i Wilno :>

Klusek
02-12-2003, 15:01
He he a hełm ochronny miał pewnie wbudowany mechanizm celowniczy wielkiej mocy?

Beny
02-12-2003, 15:02
Inaczej to by mogła wyglądać historia po tych wydarzeniach.
Wojna trwałaby dłużej i może zdążyliby wdrożyć kilka "latających spodków".

A w Polsce by zostały Lwów i Wilno :>

Jakby została Polska. Prace nad bronią jądrową też podobno trwały, a jakoś trzeba by powstrzymać czerwonoarmieńców.

Grzywa
02-12-2003, 15:04
Inaczej to by mogła wyglądać historia po tych wydarzeniach.
Wojna trwałaby dłużej i może zdążyliby wdrożyć kilka "latających spodków".

A w Polsce by zostały Lwów i Wilno :>

Jakby zzostała Polska. Prace nad bronią jądrową też podobno trwały, a jakoś trzeba by powstrzymać czerwonoarmieńców.

Prace nad Solidarnością i Wałęsą też podobno trwały 8) '8 ;)

Adams_
02-12-2003, 15:06
Ja mam jedną watpliwość - jeden z tych magicznych pojazdów latał pono z prędkością 12 000 km/h. Jakie są szanse przeżycia pilota w takich warunkach, biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy i materiałów ochronnych czyli skafandrów itp?

Polecam caly artykul. Niemieccy naukowcy twierdzili, ze nie mozliwe jest przezycie w takich warunkach, czlowieka zabije zbyt duza sila G. Coz sie podobno okazalo? W tych wannolotach panowala sila 0.5G!
Tu juz wkracza zakazana fizyka, ktora burzy pare teorii. Nie wiem, nie znam sie, zarobiony jestem.

Beny
02-12-2003, 15:07
Inaczej to by mogła wyglądać historia po tych wydarzeniach.
Wojna trwałaby dłużej i może zdążyliby wdrożyć kilka "latających spodków".

A w Polsce by zostały Lwów i Wilno :>

Jakby zzostała Polska. Prace nad bronią jądrową też podobno trwały, a jakoś trzeba by powstrzymać czerwonoarmieńców.

Prace nad Solidarnością i Wałęsą też podobno trwały 8) '8 ;)

No rozmyliśmy w... huk ciekawy temat. :)
A nasze ostatnie rozważanie to już czysta fikcja, wrożenie z fusów i cobybyłogdybanie.

ems
02-12-2003, 15:09
Ja mam jedną watpliwość - jeden z tych magicznych pojazdów latał pono z prędkością 12 000 km/h. Jakie są szanse przeżycia pilota w takich warunkach, biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy i materiałów ochronnych czyli skafandrów itp?

a jakie sa szanse biorac pod uwage dzisiejszy stan wiedzy zbudowac takie skurwysynstwo ?

albo woz, albo przewoz. jezeli umieliby zrobic takie bydle, to i z tymi G by sobie poradzili

MaxyM_
02-12-2003, 15:15
F-22 ma takie osiągi, że muszą komputeerowo je wyciszać, bo to co wytrzyma samolot, nie wytrzyma pilot.

Dlatego samoloty przyszłości będą prawdopodobnie sterowane z ziemi... Piloci w symulatorach będą sterować samolotem jak w grze komputerowej.

Technika idzie bardzo szybko do przodu, a praw fizyki nie da się przeskoczyć tak szybko.

Człowiek w specjalnym kombinezonie da radę wytrzymać 9 G - oczywiście nie każdy ale dobrze wyposarzony i wytrenowany pilot.

ems
02-12-2003, 15:20
F-22 ma takie osiągi, że muszą komputeerowo je wyciszać, bo to co wytrzyma samolot, nie wytrzyma pilot.

Dlatego samoloty przyszłości będą prawdopodobnie sterowane z ziemi... Piloci w symulatorach będą sterować samolotem jak w grze komputerowej.

Technika idzie bardzo szybko do przodu, a praw fizyki nie da się przeskoczyć tak szybko.

Człowiek w specjalnym kombinezonie da radę wytrzymać 9 G - oczywiście nie każdy ale dobrze wyposarzony i wytrenowany pilot.

ja mysle ze czlowiek jednak nie poznal jeszcze wszystkich praw badz tez kruczkow '8 fizyki. Wystarczy spojrzec na teorie tuneli czasoprzestrzennych, czy tez koncepcje rownoleglych wszechswiatow. Mysle ze jednak nie do konca wiemy na jakich prawidlach dziala swiat wokol nas, za bardzo usrani w polityce jestesmy ;)

MaxyM_
02-12-2003, 15:30
Wszechświaty równoległe... Często o tym gadam po pijaku (lubię takie tematy). Załóżmy, że podniosę rękę prawą, a nie lewą i tworzy się nowy równoległy wszechświat, bo zmieniam bieg wydarzeń itd.

Teoria Einstaina może być obalona, a to zmieni wszystko... Podobno naukowcy w laboratorium przekroczyli prędkość światła. Laserem opierając go na soczewkach i zwierciadłach. Załamali czas... Laser zanim wystrzelił już zakończył pracę...

Adams_
02-12-2003, 16:57
Wszechświaty równoległe... Często o tym gadam po pijaku (lubię takie tematy). Załóżmy, że podniosę rękę prawą, a nie lewą i tworzy się nowy równoległy wszechświat, bo zmieniam bieg wydarzeń itd.

Teoria Einstaina może być obalona, a to zmieni wszystko... Podobno naukowcy w laboratorium przekroczyli prędkość światła. Laserem opierając go na soczewkach i zwierciadłach. Załamali czas... Laser zanim wystrzelił już zakończył pracę...

O to to... mysle, ze w takim latajacym spodku warunki w srodku sa iscie krolewskie. Skoro istnieje naped antygrawitacyjny (do takowych przyznal sie Boeing twierdzac, ze za 20 lat beda montowane silniki wspomagajace, zmniejszajace G o 15%) to co za problem zniwelowac w kapsule sily zewnetrzne dzialajace na pojazd?
A pamietacie moze wynalazek polskiego konstruktora? Rozpedzil sie do 60km/h kaszlakiem i bez pasow przyjebal w betonowy mur. Samochod nie odksztalcil sie ani centymetra. Gdzie sens wynalazku? Sila zostala oddana do wirnika, ktory pochlonal cala predkosc samochodu.

MaxyM_
02-12-2003, 17:02
Ten wariat, co sobie jakieś specjalne zderzaki porobił, że walił z 10m dźwigiem w dół? 8-

Adams_
02-12-2003, 17:03
Ten wariat, co sobie jakieś specjalne zderzaki porobił, że walił z 10m dźwigiem w dół? 8-

niom :D Wlasnie ten

ems
02-12-2003, 17:05
cale zycie z wariatami :>

MaxyM_
02-12-2003, 17:07
Normalnie Adam Słodowy 2035. 8-

Jak oglądałem ten program to myślałem, że z wrażenia i smiechu nie wyrobię...

Myślałem, że z bloku na wannie zaraz wyskoczy.


Adams, a słyszałeś o tym maklerze z Wall S. co w tydzień zarobił 300 000 000$ i jak go FBI złapało ale nie za przekręty, ale za podejrzane transakcje to powiedział, że jest z przyszłości i dlatego widział w co pakować pieniądze.

Pisaliśmy o tym na forum... Cisza w tej chwili o tym - A. X

Adams_
02-12-2003, 17:23
Jak legalnie zarobil i FBI nie udowodnil mu, ze zyl w zgodzie z zarzadem firm... moga mu naskoczyc :D

ems
02-12-2003, 17:24
Jak legalnie zarobil i FBI nie udowodnil mu, ze zyl w zgodzie z zarzadem firm... moga mu naskoczyc :D

z zalozenia...

w praktyce...

ma przejebane, bo zarobil...

MaxyM_
02-12-2003, 17:24
Co ty pokręcili biedaka i do strefy... 51 naturlish. ;)

Adams_
02-12-2003, 17:25
Co ty pokręcili biedaka i do strefy... 51 naturlish. ;)

bydalki kruca bomba..

Sezar
02-12-2003, 17:49
Maxym o tym maklerze co napisales to bylo opowiadanie na jakiejs grupie dyskusyjnej na Yahoo...to bylo s-f '8 ktos to sobie wymyslil '8

MaxyM_
02-12-2003, 17:54
Było w wiadomościach na onecie - wiem, bo sam wkleiłem. 8-

Nazgul
04-12-2003, 23:50
Inaczej to by mogła wyglądać historia po tych wydarzeniach.
Wojna trwałaby dłużej i może zdążyliby wdrożyć kilka "latających spodków".

A w Polsce by zostały Lwów i Wilno :>

Być może też kominy w Birkenau wciąż by dymiły...
Wygląda to na nic innego jak tylko niepotwierdzone hipotezy, chociaż... Sporo różnych faktów przemawia za tym...

A tak BTW - pamiętacie filmy o Indianie Jonesie? ;) Może scenariusze tych filmów nie wzięły się znikąd...

Adams_
05-12-2003, 00:09
Jak najbardziej... pamietamy i nie braly sie z przypadku :]

Nazgul
05-12-2003, 13:40
Jak najbardziej... pamietamy i nie braly sie z przypadku :]

;)

Fizi
25-03-2005, 23:41
chyba tu pasuje - też wunderwaffe, choć chyba nieco bardziej prawdopodobne :

Atomowa broń Hitlera



Sensacyjna książka niemieckiego historyka, który dowodzi, że naziści pod koniec wojny testowali broń jądrową

Fizycy Hitlera o mało nie wygrali atomowego wyścigu zbrojeń. Pod koniec wojny mieli już taktyczne minibomby nuklearne i dokonali trzech próbnych wybuchów, na Rugii i w Turyngii. W eksplozjach zginęło kilkuset więźniów obozów koncentracyjnych. Z taką przynajmniej tezą wystąpił berliński historyk Rainer Karlsch. Jego książka „Hitlers Bombe”, wydana przez poważne monachijskie wydawnictwo DVA, stała się w Berlinie sensacją tygodnia. Na prezentację przyszło ponad 100 dziennikarzy. Większość przyjęła karkołomne poglądy autora, łagodnie mówiąc, sceptycznie. Tytuły prasowe mówią same za siebie: „Fikcyjna bomba”, „Eksplozja fantazji”, „Bomba niewypał”. A jednak Karlscha wziął w obronę znakomity amerykański historyk, Mark Walker, specjalista od nuklearnego programu III Rzeszy.


MAREK KAROLKIEWICZ 2005-03-24




Zdaniem Walkera, berliński badacz zapisał nowy rozdział w historii badań jądrowych hitlerowskich Niemiec. Do tej pory uważano, że badania te prowadził zespół fizyków z genialnym Wernerem Heisenbergiem na czele. Nie zdołał jednak zbudować działającego reaktora ani wywołać reakcji łańcuchowej. Brakowało fachowców, pieniędzy i wzbogaconego uranu.

Karlsch przekonująco wykazał, że znaczne postępy na polu technologii nuklearnej poczyniła w III Rzeszy grupa fizyków jądrowych, skupiona wokół Kurta Diebnera i Walthera Gerlacha, pracująca dla SS. Wiele wskazuje na to, że zespół Diebnera skonstruował w Gottow na południe od Berlina reaktor lepszy od tego, który stworzył Heisenberg. Prawdopodobnie na przełomie lat 1944 i 1945 reaktor został uruchomiony – doszło w nim do krótkotrwałej reakcji łańcuchowej.

Karlsch uważa, że Diebner i jego ludzie usiłowali stworzyć małe, taktyczne bomby nuklearne, wykorzystując koncepcje szefa Wydziału Badań Urzędu ds. Uzbrojenia Wojsk Lądowych, Ericha Schumanna. Ten profesor fizyki pozostawił dokument, w którym stwierdza, że w 1944 r. znalazł metodę wytwarzania za pomocą konwencjonalnych materiałów wybuchowych temperatur rzędu kilku milionów stopni Celsjusza oraz ekstremalnie wysokich ciśnień, umożliwiających rozpoczęcie syntezy jądrowej. Na tej właśnie zasadzie opiera się bomba wodorowa. Być może, Schumann wykorzystał ładunki kumulacyjne – wydrążone, mające niezwykłą siłę przebicia. Czysto teoretycznie rzecz biorąc, gdyby ustawić naprzeciwko siebie dwa stożkowate ładunki kumulacyjne, umieścić między nimi uranowe płyty i paliwo termojądrowe, a następnie te ładunki odpalić, można by, przy ogromnym szczęściu, spowodować bardzo krótką reakcję łańcuchową. Nie jest to właściwie bomba atomowa. Także Karlsch woli mówić o „nuklearnych granatach”, które, jak przyznaje, miały moc nieporównanie mniejszą niż amerykańskie bomby zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki.

Domniemana eksplozja takiego ładunku na Rugii jest słabo udokumentowana. Włoski dziennikarz i korespondent „Corriere della Sera”, Luigi Romersa, twierdzi, że w październiku 1944 r. odwiedzał Hitlera, a potem przewieziono go na jakąś wyspę na Bałtyku, gdzie oglądał potężny wybuch z dziwnym rozbłyskiem światła.

Niemal na pewno natomiast jakąś niezwykłą broń testowano

3 marca 1945 r. na poligonie wojskowym w Ohrdruf w Turyngii. Około godziny 21.20 Cläre Werner spostrzegła ze wzgórza Wachsenburg wielką eksplozję: „Nagle pojawiła się jasność jakby setek błyskawic, w środku czerwona, na zewnątrz żółta, tak że można było w nocy czytać gazetę”. Potem nadeszła fala uderzeniowa. Nazajutrz Heinz Wachsman z miejscowej firmy budowlanej musiał pomagać esesmanom wznosić stosy drewna, na których spalono potwornie poparzone zwłoki więźniów obozów koncentracyjnych.
Wykształcony w NRD Karlsch zna rosyjski i ma dobre kontakty z moskiewskimi archiwistami. Dzięki temu uzyskał dostęp do ważnych dokumentów, w tym do raportu radzieckiego wywiadu wojskowego z 23 marca 1945 r. Raport, powołując się na „wiarygodne źródła”, stwierdza, że w Turyngii przeprowadzono dwie silne eksplozje, prawdopodobnie z użyciem uranu 235. W wybuchach zginęło wielu jeńców wojennych, z niektórych dosłownie nic nie zostało. Ta nowa broń może spowolnić radziecką ofensywę – głosi raport, który dotarł na biurko Stalina.

Badania gruntu w Ohrdruf wykazały podwyższoną radioaktywność. Badacze znaleźli tu kobalt 60, który powstaje, gdy neutrony z reakcji rozszczepienia uderzają w stal lub żelazo. Może to świadczyć, że podczas wybuchu doszło do reakcji jądrowych wraz z uwolnieniem znacznych ilości energii. Tak twierdzi Reinhard Brandt, chemik jądrowy z uniwersytetu w Marburgu. W Ohrdruf przez lata ćwiczyły jednak wojska radzieckie. Może to one pozostawiły te promieniotwórcze „pamiątki”. Rainer Karlsch nie przedstawił bezspornych dowodów, że naziści zdołali zbudować „atomowe granaty”. Pokazał jednak, że fizycy Hitlera byli bliżsi zdobycia broni nuklearnej, niż zakładano do tej pory.

Bastion
26-03-2005, 08:24
Hitlerowi zabrali - strzelił sobie w łeb.

E tam nie strzelil sobie w leb IMO to pewne. Mysle, ze zdechl na syfa w Argentynie.


Otoz to. 8)
Zwiedzajac Wilczy Szaniec (kwatere glowna Hitlera w Gierlozy), przewodnik powiedzial taka ciekawostke dotyczaca jego smierci, moze i smieszna sie wyda, ale cos w tym musi byc. Otoz Hitler byl starsznym pedantem. Dbal o swoj stroj i utrzymywal go w nieskazitelnym stanie, niemozliwe byla jakas plamka czy dziurka w jego ubraniu. Cialo Hitlera (te znalezione w bunkrach), ubrane bylo min. w pocerowane skarpetki, co wedlug jego najblizszych wspolpracownikow bylo przez niego niedopuszczalne.
Ot taka ciekawostka ktora szczegolnie utkwila mi w pamieci, a zwiedzalem te bunkry dobre 10 lat temu.

Sharn
26-03-2005, 09:19
Wiesz - może w atakowanym Berlinie trudno było o nowe skarpy... :hmm:

Nie mówiąc o wodzie, lekach czy marihuanie... :oczko:

Nazgul
26-03-2005, 09:25
Wiesz - może w atakowanym Berlinie trudno było o nowe skarpy... :hmm:

Nie mówiąc o wodzie, lekach czy marihuanie... :oczko:

Kto miał mieć - to miał :oczko:

A co do całości to nabyłem książkę Bartosza Rdułtowskiego "Syndrom V7" - autor przyjmując postawę bezstronnego obserwatora stara się odnieść do wszystkich przesłanek jakie zostały tu przytoczone i rozważa wiele argumentów za i przeciw...

Edit:

5000 :D

Latin
26-03-2005, 23:33
www.nautilus.org.pl/ - można znależć kilka ciekawych rzeczy 8)

Rohrau
28-03-2005, 11:20
Wiesz - może w atakowanym Berlinie trudno było o nowe skarpy... :hmm:

Nie mówiąc o wodzie, lekach czy marihuanie... :oczko:

Prawie do samego końca na konta feldmarszałków i generałów spływały takie kwoty, że głowa mała( ostatnio chyba w Poltyce był o tym artykuł).

Polecam zwiedzić kompleks Riese w Górach Sowich, robi wrażenie. Osobiście byłem tylko w tym w miejscowości Walim, ale prócz tego są jeszcze chyba 4-5. Co do zamku Książ to byłem tam jednak poza zamkiem nic się nie zobaczy, gdyż to co ciekawe zostało zamurowane:). Tymniemniej okolica jest strasznie posępna
Taka ciekawostka- porównując ile betonu użyto do budowy Riese a ile jest w częściach które znamy historycy stwierdzili ,że znamy ok 1% całego kompleksu :chytry: . Do dzisiaj w wysadzonych sztolniach pochowanych jest kilka tysięcy jeńców z obozów koncentracyjnych, zabitych przez strażników gdy armia czerwona zbliżyła się na ok 80 km.

ems
28-03-2005, 12:17
ale co komu po hajsach jak nie ma skarpetek !?

lomu-banita
28-03-2005, 14:29
ale co komu po hajsach jak nie ma skarpetek !?


No no -wtedy to nawet nie schowa hajsu do skarpety :hmm:

Rohrau
28-03-2005, 18:19
Oprócz tej kasy do ostatniego dnia generalicja piła francuski szampan, zagryzając go ruskim kawiorem.
Kiedyś czytałem nawet relacje jednogo z nkwd-owców, którzy pierwsi weszli do bunkra, ponoć luksusy były tam nieziemskie.