PDA

Zobacz pełną wersję : Dyskusje edukacyjne czyli polska szkoła wczoraj i dziś



Byko
16-09-2011, 16:22
Tak lekko poza tematem.

Jeśli odzyskaliście wiarę w młodych to muszę lekko was zahamować, dziś usłyszałem od dwóch osiemnastek, że zagłosują na Palikota, bo chce wycofać religię ze szkół.

Także tego, niektórzy normalnieją, a reszta durniami pozostanie.

Michu
16-09-2011, 17:13
Tak lekko poza tematem.

Jeśli odzyskaliście wiarę w młodych to muszę lekko was zahamować, dziś usłyszałem od dwóch osiemnastek, że zagłosują na Palikota, bo chce wycofać religię ze szkół.

Także tego, niektórzy normalnieją, a reszta durniami pozostanie.

I co, fakt wycofania religii ze szkół jest taki zły? Sam to popieram. I bynajmniej nie chodzi mi o religię katolicką, ale o przedmiot, który w wielu przypadkach to po prostu odrabianie lekcji albo kompletne obijanie się.

Slyboots
16-09-2011, 17:28
Chodzi o to że sporo młodych ludzi zagłosuje na niego tylko dlatego że chce jak najmocniej dojebać Kościołowi, a reszta schodzi na drugi plan.

A sam pomysł z wyprowadzeniem religii ze szkół... Cóż, teraz jest tak że większość przeszkadza na lekcji osobom którym zależy. Gdyby lekcje były poza szkołą, pewnie chodziliby tylko Ci drudzy, co byłoby z pożytkiem dla wszystkich.

Pan Artysta
16-09-2011, 17:37
problem jest teraz taki ze katechetyczne sale kościoły przekształciły w prywatne szkoły :lol:
tak wiec nie ma miejsca na religię poza szkołą

Byko
16-09-2011, 17:46
I co, fakt wycofania religii ze szkół jest taki zły? Sam to popieram. I bynajmniej nie chodzi mi o religię katolicką, ale o przedmiot, który w wielu przypadkach to po prostu odrabianie lekcji albo kompletne obijanie się.

Przypominam, że religia nie jest obowiązkowa.

Slyboots
16-09-2011, 18:06
Przypominam, że religia nie jest obowiązkowa.


W praktyce to wygląda tak (przynajmniej kilka lat temu tak było), że Ci "wypisani" i tak musieli na te lekcje chodzić, bo były w planie pomiędzy innymi zajęciami a szkoła nic innego im nie mogła w tym czasie zorganizować. Pomijam już fakt, że chętni do rezygnacji z katechez musieli też przechodzić przez różne cyrki z samym wnioskiem o rezygnację.


problem jest teraz taki ze katechetyczne sale kościoły przekształciły w prywatne szkoły
tak wiec nie ma miejsca na religię poza szkołą

Jeśli parafia nie byłaby w stanie zorganizować sali, to katechezy nadal mogłoby być w szkole, tyle że poza godzinami lekcyjnymi.

Pan Artysta
16-09-2011, 18:18
Jeśli parafia nie byłaby w stanie zorganizować sali, to katechezy nadal mogłoby być w szkole, tyle że poza godzinami lekcyjnymi.

zapomnij moje dziecie już wraca 2 razy o 16.20

Michu
16-09-2011, 18:21
Przypominam, że religia nie jest obowiązkowa.

W praktyce wygląda to tak, że ci co nie chcą chodzić na religię muszą chodzić na etykę albo po prostu siedzieć 45 minut na korytarzu, bo najczęściej zamiast na końcu, religia była w środku dnia. Więc powiedzenie, że religia jest dodatkowa jest trochę naciągane.

A co do głosowania tylko i wyłącznie przez jeden fakt - a ilu wyborców PO argumentuje swój wybór "bo przecież nie na PiS"? Niestety, ale część elektoratu każdej z partii głosuje na nią "bo tak".

BlackAdder
16-09-2011, 18:50
W praktyce wygląda to tak, że ci co nie chcą chodzić na religię muszą chodzić na etykę albo po prostu siedzieć 45 minut na korytarzu, bo najczęściej zamiast na końcu, religia była w środku dnia. Więc powiedzenie, że religia jest dodatkowa jest trochę naciągane.

Kolego, nie jest dodatkowa, tylko nie jest obowiązkowa. Co oznacza, że twoje dziecko nie musi chodzić na religię i słuchać "wrażego światopoglądu". Owszem, dzieci, które nie chodzą na religię zamiast tego chodzą na etykę lub siedzą w bibliotece. Wyobrażasz sobie jakieś inne rozwiązanie tego problemu? Oczywiście oprócz usunięcia religii ze szkół (na które to miejsce niezwłocznie weszłoby "wychowanie do życia w rodzinie" ala pani Środa, bo jak słusznie zauważył Sakiewicz tam gdzie usuwasz krzyż na jego miejsce wchodzi zło). Problem dotyczy około jednego dziecka na 25 osób, a w przypadku gimnazjum mojej starszej córki 6-ciu osób na całą szkołę. Więc chyba trudno, żeby plan lekcji ustawiany był pod znikomą mniejszość, tudzież żeby w czasie religii szkoła przygotowywała dla nich pokaz fajerwerków?
Czy ci się to podoba czy nie żyjesz w Kraju, gdzie wbrew temu co widzisz w wielkich miastach tudzież tezom gówna i wsi24 zdecydowaną większość stanowią rzymscy katolicy. Zatem bezsprzecznie religia powinna być w szkołach (tym bardziej, że przestrzeganie zasad Dekalogu jeszcze nikomu nie zaszkodziło). Oczywiście przy obowiązującym obecnie założeniu zgodnym z tradycyjną polską tolerancją religijną, że nie jest obowiązkowa.

Michu
16-09-2011, 20:17
Owszem, dzieci, które nie chodzą na religię zamiast tego chodzą na etykę lub siedzą w bibliotece. Wyobrażasz sobie jakieś inne rozwiązanie tego problemu?

W każdej szkole jest zapewne inaczej... Ja wyobrażam sobie religię jako przedmiot, na który chodzą ci, którzy serio tego chcą. A obecnie wygląda to tak, że 3/4 mówi "a pójdę se" co kończy się patrzeniem w sufit 45 minut, przepisywaniem prac domowych. Przynajmniej u mnie tak to wyglądało wiele lat. Dlatego uważam, że ci którym nie zależy na religii (jako przedmiocie), powinni sobie ją po prostu odpuścić. Przed 2 lata u mnie w liceum religia była albo pierwsza albo ostatnia, dopiero w maturalnej miałem w środku. I przez pierwsze 2 lata problem był załatwiony - przychodzili ci, co chcieli, reszta siedziała w domu.


Oczywiście oprócz usunięcia religii ze szkół (na które to miejsce niezwłocznie weszłoby "wychowanie do życia w rodzinie"

"Wychowanie do życia w rodzinie" istnieje od wielu lat i nie koliduje z religią.


Czy ci się to podoba czy nie żyjesz w Kraju, gdzie wbrew temu co widzisz w wielkich miastach tudzież tezom gówna i wsi24 zdecydowaną większość stanowią rzymscy katolicy. (...)

Ależ oczywiście. Ale religia, jako przedmiot dyskusji, nauczania o Kościele, historii religii itd. A nie "religia = 45 minut jedzenia kanapek, dyskutowania z kumplem, spania"

BlackAdder
16-09-2011, 20:31
"Wychowanie do życia w rodzinie" istnieje od wielu lat i nie koliduje z religią.



Istnieje wychowanie do życia w rodzinie. Natomiast "wychowanie do życia w rodzinie" ala pani Środa na szczęście nie ;)

I oczywiście zgadzam się, że najlepiej jakby religia była na początku lub na końcu lekcji, co ułatwiłoby wszystkim życie, tylko często jest to technicznie niewykonalne.

Kasztan
16-09-2011, 21:39
Ja wyobrażam sobie religię jako przedmiot, na który chodzą ci, którzy serio tego chcą. A obecnie wygląda to tak, że 3/4 mówi "a pójdę se" co kończy się patrzeniem w sufit 45 minut, przepisywaniem prac domowych. Przynajmniej u mnie tak to wyglądało wiele lat. Dlatego uważam, że ci którym nie zależy na religii (jako przedmiocie), powinni sobie ją po prostu odpuścić.

Jeżeli przyjąć taką argumentację, to większość powinna też odpuścić biologię, chemię, fizykę...8)

Zresztą, problem nie leży w przedmiocie, tylko w systemie.

Michu
16-09-2011, 22:13
Jeżeli przyjąć taką argumentację, to większość powinna też odpuścić biologię, chemię, fizykę...8)

Nie do końca. W przypadku chemii, fizyki itd. mówimy wyłącznie o czystej wiedzy, religia to coś ponad wykuty schemat komórki i DNA ;)

Peace
16-09-2011, 22:27
Dla mnie biologia była takim samym przedmiotem "z dupy" jak religia dla co poniektórych. Dlatego słuszne jest stwierdzenie, że problem jest w systemie. Żeby stworzyć dobry materiał, który mógłby zostać wpojony uczniowi, a który choć w minimalnym stopniu byłby przydatny przeciętnemu Kowalskiemu. Pomijam już kwestie "atrakcyjności" zajęć i doboru kadr(nie każdy powinien być nauczycielem).

Temat rzeka.

Kasztan
16-09-2011, 22:31
Nie do końca. W przypadku chemii, fizyki itd. mówimy wyłącznie o czystej wiedzy, religia to coś ponad wykuty schemat komórki i DNA ;)

W przypadku języka polskiego też nie mówimy o czystej wiedzy, to jak z nim jest?

EDYTA. Zresztą, wielu ludziom, w tym mnie, wydaje się, że zapoznanie się z dekalogiem itp. itd. będzie dużo bardziej wartościowe niż poznanie budowy mitochondrium, inni może mają inne zdanie, dlatego dalej twierdzę, że wina leży po stronie systemu.

miaski
16-09-2011, 23:38
U mnie w maturalnej klasie na religię chodziło 14 z 32 osób. I muszę przyznać innym rację, że jest to wina systemu. Na religii nie robi się nic. Religię mają w dupie wszyscy, zaczynając od uczniów a kończąc na samych księżach, którzy bądź co bądź biorą za to pieniądze. Choć i tak największą głupotą i stratą pieniędzy jest właśnie te całe przygotowanie do życia w rodzinie, które jest o kant dupy rozbić.

Michu
16-09-2011, 23:50
W przypadku języka polskiego też nie mówimy o czystej wiedzy, to jak z nim jest?

EDYTA. Zresztą, wielu ludziom, w tym mnie, wydaje się, że zapoznanie się z dekalogiem itp. itd. będzie dużo bardziej wartościowe niż poznanie budowy mitochondrium, inni może mają inne zdanie, dlatego dalej twierdzę, że wina leży po stronie systemu.

J. polski to już w ogóle ciekawa sprawa. Nie ma to jak omawiać "Dżumę" masę lekcji, żeby na "odpieprz się" analizować Herberta...

Z naszej perspektywy dużo bardziej wartościowe będzie poznanie historii naszego kraju, a dla X czy Y całki czy inne "budowy kwantowe".

W jednym zgodzimy się wszyscy - system jest tragiczny.

PS - może warto wydzielić temat np. "polskie szkolnictwo" niżeli rozpieprzać temat wyborów ;) ale to kwestia modów

mort
17-09-2011, 08:01
8)

Rebish
17-09-2011, 08:06
U mnie w maturalnej klasie na religię chodziło 14 z 32 osób. I muszę przyznać innym rację, że jest to wina systemu. Na religii nie robi się nic. Religię mają w dupie wszyscy, zaczynając od uczniów a kończąc na samych księżach, którzy bądź co bądź biorą za to pieniądze. Choć i tak największą głupotą i stratą pieniędzy jest właśnie te całe przygotowanie do życia w rodzinie, które jest o kant dupy rozbić.

Nawet nie wiesz jak się mylisz. Ja w gimnazjum miałem i teraz w technikum mam na prawdę bardzo w porządku nauczyciela z poczuciem humoru i potrafiącym prowadzić lekcje tak aby uczniowie nie zasypiali w ławkach, ale nie dają też sobie wchodzić na głowę. Ja przychodzę na te lekcje z dużą przyjemnością, nie dla samej religii, lecz dla nauczyciela.

To wszystko zależy od szkoły, nigdy z księdzem nie miałem, ale podejrzewam, że nie są oni dobrym materiałem na nauczyciela.

cisza954
17-09-2011, 09:13
To też zależy od księdza w tamtym roku miałem takiego bardzo wyluzowanego, jakieś spacery po parku, zamiast w klasie to szliśmy na trawce posiedzieć. Raczej nie trzymał się programu, lekcje były na zasadzie takich debat, moderowancych przez księdza. W tym roku nauczyciel się zmienił- sztywny program, książka, zeszyt, nie wyjdziemy na spacer bo ktoś może nogę złamać. Myślę, że lepszy sposób uczenia religii jest ten pierwszy, moim zdaniem w religii nie chodzi o jakieś uczenie się na pamięć jakiś rzeczy.

nicole91
17-09-2011, 09:36
Ten przedmiot zależy od nauczyciela/księdza. Jeśli ktoś ma podejście i potrafi zachęcić do ciekawej dyskusji to na pewno nie będzie to lekcja na której przepisuje się prace domowe itp. Niestety u mnie w liceum jak i gimnazjum była to lekcja na której w zasadzie nikt katechety nie słuchał, przepisywało się lekcje a w klasie maturalnej po prostu uczyło się do matury.

SPQR
24-09-2011, 21:34
Ja za bardzo nie wiem po co takie "dziwne" przedmioty jak religia/etyka są w szkole. Przez wszystkie lata edukacji miałem RAZ fajnego wykładowcę od etyki. Genialnie prowadził zajęcia. Kiedyś np. puścił nam na lekcji "Krótki film o zabijaniu" Kieślowskiego i to był wstęp do dyskusji o karze śmierci.

Tylko w ilu szkołach trafia się ktoś taki?

Zamiast tego przydałby się poważnych przedmiot, który nazwałbym "Podstawy prawa", bo w naszym kraju większość ludzi nie wie jakie mają prawa i co im przysługuje, jak mają wypełniać PIT itd. Ja wiem, że taki przedmiot nie powstanie nigdy, bo godziłby on w interesy państwa, któremu ten stan nieświadomości obywateli pasuje, oraz nie jest on na rękę mafiom prawniczym, które na tym stanie zarabiają, ale pomarzyć można.

Juruś
24-09-2011, 21:39
Zamiast tego przydałby się poważnych przedmiot, który nazwałbym "Podstawy prawa", bo w naszym kraju większość ludzi nie wie jakie mają prawa i co im przysługuje, jak mają wypełniać PIT itd. Ja wiem, że taki przedmiot nie powstanie nigdy, bo godziłby on w interesy państwa, któremu ten stan nieświadomości obywateli pasuje, oraz nie jest on na rękę mafiom prawniczym, które na tym stanie zarabiają, ale pomarzyć można.

W tej chwili w szkole średniej jest przedmiot "Podstawy Przedsiębiorczości" gdzie jest m.in. jak wypełnia się PIT, jak założyć firmę, rzeczy typowo prawne.

Pestek
24-09-2011, 22:00
Zamiast tego przydałby się poważnych przedmiot, który nazwałbym "Podstawy prawa", bo w naszym kraju większość ludzi nie wie jakie mają prawa i co im przysługuje, jak mają wypełniać PIT itd. Ja wiem, że taki przedmiot nie powstanie nigdy, bo godziłby on w interesy państwa, któremu ten stan nieświadomości obywateli pasuje, oraz nie jest on na rękę mafiom prawniczym, które na tym stanie zarabiają, ale pomarzyć można.

Przedmiot Podstawy prawa także istnieje :) Spotkałem się z nim ja, czy moi znajomi głównie w liceach na kierunkach humanistycznych.