PDA

Zobacz pełną wersję : Wierność-Zdrada



Joker
27-11-2003, 10:51
Czy zdrada jest wpisana w ludzka nature??? Zwłaszcza jezeli chodzi o stosunki męsko-damskie? Czy znacie moze przypadki wiernosci po grobowa deske?? Anegdoty, kawały etc. etc. Co prowadzi do zdrady (znudzenie, zazdrosc, niedopasowanie), a co umacnia wierność??? Czy w dzisiejszych czasach mozna przezyc zycie tylko z jedna kobieta?? itd itp.

Mam nadzieje ze wywiąże sie ciekawa dyskusja. ;)

Beny
27-11-2003, 10:58
Trudno powiedzieć, czy w dzisiejszych czasach..., chyba wszystko zależy od nas samych, ale przy tym zwariowanym świecie jednocześnie wszystko jest możliwe...

A przykładem wierności do grobowej deski mogę być moi dziadkowie. Poznali się w '44 r. w niemieckim obozie pracy pod granicą francuską, w Niemczech wzieli ślub i wrócili do Wawy, czwórka dzieci (w tym moja mama), żyli raz lepiej, raz gorzej, ale ciągle ze sobą... Dziadek zmarł w '99 r.

lamia
27-11-2003, 11:10
chyba wszystko zależy od nas samych.
i od definicji zdrady :). dla niektorych zaczyna sie ona juz w sferze mysli, dla innych przy pocalunkach, dla jeszcze innych przy penetracji (i np. seksu kobiety z inna kobieta nie uznaja za zdrade).

Beny
27-11-2003, 11:14
chyba wszystko zależy od nas samych.
i od definicji zdrady :). dla niektorych zaczyna sie ona juz w sferze mysli, dla innych przy pocalunkach, dla jeszcze innych przy penetracji (i np. seksu kobiety z inna kobieta nie uznaja za zdrade).

Właśnie dlatego tak to napisałem. "...od nas samych.", bo każdy z nas musi sobie sam odpowiedzieć, czym dla niego jest zdrada, oczywiście z uzględnieniem racji drugiej strony...

Joker
27-11-2003, 11:15
Trudno powiedzieć, czy w dzisiejszych czasach..., chyba wszystko zależy od nas samych, ale przy tym zwariowanym świecie jednocześnie wszystko jest możliwe...


No własnie obawiam sie ze w dzisiejszych czasach coraz trudniej byc wiernym, przynajmniej w rozumieniu tego tak jak rozumieli to nasi przodkowie. Ale wiernosc to chyba pojęcie uniwersalne więc zgadzam sie ze wszystko zalezy od nas. dzisiejsze wzorce kulturowe, mało mówia o wiernosci co prowadzi do degradacji tej wartosci. Dzisiaj wiekszosc facetów chwali sie tym ile zaliczyło panienek, u panienek zaczyna byc podobnie (czyli ilu facetów)... Wydaje sie ze niedługo nastapi przesyt i ludzie zaczna wracac do tradycyjnych wartosci... takich jak własnie wiernosc. Przykład Twoich dziadków jest bardzo dobry ale to były troszke inne czasy, wbrew pozorom było łatwiej. Tak mi sie wydaje przynajmniej. pozdrawiam

Q_(L)
27-11-2003, 11:16
chyba wszystko zależy od nas samych.
i od definicji zdrady :). dla niektorych zaczyna sie ona juz w sferze mysli, dla innych przy pocalunkach, dla jeszcze innych przy penetracji (i np. seksu kobiety z inna kobieta nie uznaja za zdrade).

Czyli tak jak napisał Beny, bo "definicję zdrady" też wyznaczamy sobie sami...

jarcyś
27-11-2003, 11:20
dobry temat

na razie ograniczę sie do stwierdzenia , że jest to cecha nierozerwalnie związana z gatuniem homo sapiens .

jarcyś
27-11-2003, 11:21
(i np. seksu kobiety z inna kobieta nie uznaja za zdrade).

niby dlaczego ? też tak uważasz ?

Q_(L)
27-11-2003, 11:22
chyba wszystko zależy od nas samych.
i od definicji zdrady :). dla niektorych zaczyna sie ona juz w sferze mysli, dla innych przy pocalunkach, dla jeszcze innych przy penetracji (i np. seksu kobiety z inna kobieta nie uznaja za zdrade).

Właśnie dlatego tak to napisałem. "...od nas samych.", bo każdy z nas musi sobie sam odpowiedzieć, czym dla niego jest zdrada, oczywiście z uzględnieniem racji drugiej strony...

Tu chyba nie chodzi tylko o uwzględnianie racji drugiej strony, ale o wypracownaie szeroko rozumianego kompromisu w przypadku, gdy pojęcie zdrady jest bardzo róznie postrzegane...

Wydaje mi się, że ustalenie definicji "zdrady" jest niemal niemożliwe...
Myslę, że "zdrada" może mieć dwa stany: umysłowy i fizyczny...

Beny
27-11-2003, 11:27
chyba wszystko zależy od nas samych.
i od definicji zdrady :). dla niektorych zaczyna sie ona juz w sferze mysli, dla innych przy pocalunkach, dla jeszcze innych przy penetracji (i np. seksu kobiety z inna kobieta nie uznaja za zdrade).

Właśnie dlatego tak to napisałem. "...od nas samych.", bo każdy z nas musi sobie sam odpowiedzieć, czym dla niego jest zdrada, oczywiście z uzględnieniem racji drugiej strony...

Tu chyba nie chodzi tylko o uwzględnianie racji drugiej strony, ale o wypracownaie szeroko rozumianego kompromisu w przypadku, gdy pojęcie zdrady jest bardzo róznie postrzegane...

Wydaje mi się, że ustalenie definicji "zdrady" jest niemal niemożliwe...
Myslę, że "zdrada" może mieć dwa stany: umysłowy i fizyczny...

Masz rację, oczywiście pod "uwzględnieniem racji" może chodzić i o kompromis...

arczi
27-11-2003, 11:31
Czy w dzisiejszych czasach mozna przezyc zycie tylko z jedna kobieta??


Oczywiście że można. Wszystko zależy od tego jak ludzie się ze sobą dobiorą.
Zdrada? hmmm... Zdradę należy rozumieć jako złamanie obietnicy czy przyrzeczenia... i raczej trudno zdefiniować granice... chyba kiedy zazwyczaj pomiędzy dwojgiem ludzi pozostaje wiele niedomówień.

Jeśli ktoś Cie zdradzi to nawet lepiej. Przynajmniej dowiadujesz się że nie zależało temu komuś na Tobie. Im wczesniej tym lepiej. Jedyny minus tego to fakt, iż strasznie to boli...

A z wiekem sami sie ukierunkuwujemy i sami bedziemy wiedziec na ile my sami i nasze partnerki (lub odwrotnie) powinnismy sobie pozwalac a na ile nie. A tu już dochodzi kwestia zaufania. Czyli tego od czego powinno się tak na prawde zacząc.

lamia
27-11-2003, 11:37
(i np. seksu kobiety z inna kobieta nie uznaja za zdrade).

niby dlaczego ? też tak uważasz ?
nie mnie to oceniac. nie potrafie wytyczyc granicy w ktorej zaczyna sie zdrada, bo to zalezy od charakteru ludzi, tego na czym zwiazek bazuje.


Myslę, że "zdrada" może mieć dwa stany: umysłowy i fizyczny...
masz racje, ale zastanawiam sie czy dotrzymanie wiernosci byloby mozliwe w obu z nich :hmm:

sceptyczna sie zrobilam 8o albo zawsze bylam

Q_(L)
27-11-2003, 11:40
Zapomniałem udzielić odpowiedzi na postawione pytanie :]


Czy w dzisiejszych czasach mozna przezyc zycie tylko z jedna kobieta??

Moim zdaniem TAK 8)

Adam-oldboy
27-11-2003, 11:40
Temat niezły. Moim zdaniem pojęcia "wierność" i "zdrada" są stosunkowo nowe w odniesieniu do popędów zakodowanych w genach od tysięcy lat. Czyli kultura kontra natura. Nie ma tu ogólnej reguły. Zasadniczo trudno nie zgodzić się z tym że monogamia ma sporo zalet, ale czasem między mężczyzną i kobietą (albo w innym układzie) istnieje potężne wzajemne przyciąganie. Taki magnetyzm ujawnia się czasem w nowych okolicznościach np. nowe towarzystwo, wakacje, impreza, wyjazd integracyjny itp. Trochę alkoholu, atmosfera i zaczyna się ta chemia. Jeśli ktoś stawia sobie (i partnerowi) wysokie wymagania pod względem wierności to ma później kaca moralnego. Instynkt ma swoje prawa i głupie jest zarzekanie się " ja to bym tak nie mógł/mogła".
P.S. Oczywiście rozważania powyższe są czysto teoretyczne, bo jestem akurat wzorcem wierności '8 .

Q_(L)
27-11-2003, 11:48
Myslę, że "zdrada" może mieć dwa stany: umysłowy i fizyczny...

masz racje, ale zastanawiam sie czy dotrzymanie wiernosci byloby mozliwe w obu z nich :hmm:

:hmm: Tu też konieczne jest jakieś zdefiniowanie "zdrady umysłowej" i jestem ciekaw "definicji", bo z fizyczną jest chyba dużo łatwiej 8o


sceptyczna sie zrobilam 8o albo zawsze bylam

"Always look on the bright side of life!" :D

jarcyś
27-11-2003, 11:50
ortodoksyjnie podchodząc do tematu : masturbacja też jest zdradą

Q_(L)
27-11-2003, 11:52
ortodoksyjnie podchodząc do tematu : masturbacja też jest zdradą

:oho:

lamia
27-11-2003, 12:00
ortodoksyjnie podchodząc do tematu : masturbacja też jest zdradą

:oho:
heh ,swego czasu udowadnialam gosciowi z fporum psychlogicznego ze to nonsens, ale mimo tego ze wiekszosc forum przekonalam jego sie nie dalo :fu: jak grochem o sciane - wg goscia jak sie kocha to poped pojawia sie tylkow momencie kontaktu z ukochanym/a. moze?


Moim zdaniem pojęcia "wierność" i "zdrada" są stosunkowo nowe w odniesieniu do popędów zakodowanych w genach od tysięcy lat. Czyli kultura kontra natura.
- z Animal Behaviour Samce salamander wracające do swojej samicy ze "skoku w bok" muszą się liczyć z jej wrogością, a nawet z pogryzieniem - informuje serwis "Nature".

Trudno powiedzieć, jak częste są wśród monogamicznych par salamander przypadki "niewierności". Zwyczaje salamander czerwonogrzbietowych (Plethodon cinereus) badał ekolog behawioralny Ethan Prosen z Uniwersytetu Louisiany w Lafayette. Samce tego gatunku znane są z agresji w stosunku do swoich niewiernych partnerek. "To jedyny gatunek jaki znam, gdzie samiec zastrasza samicę, a ona odpłaca tym samym" - opowiada Prosen.

"Nie znamy zwierząt innych niż ludzie, które przejawiają taki rodzaj zachowania odwetowego" - komentuje wyniki obserwacji ekolog John Maerz z Cornell University w Ithaca (USA). Choć monogamia jest wśród gadów rzadkością, wiedziano, iż występuje u salamander czerwonogrzbietowych. Do tej pory jednak nie sprawdzono, w jaki sposób jest ona realizowana - dodaje Maerz.

Prosen wyjaśnił to - rozdzielił stałe, schwytane na wolności pary salamander. Samce umieścił w zbiorniku - albo same, albo z samicą (inną niż jego stała partnerka), zmuszając je do "wierności" lub "niewierności". Później połączył zwierzęta w ich naturalne pary i obserwował reakcję samic.

Okazało się, że samice były bardzo wrogie w stosunku do samców, które przebywały z inną samicą. Przyjmowały postawę sprawiającą, że wydawały się większe i groźne. Czasem gryzły samca. Sytuacja przypominała tę, w której żona czeka w domu z wałkiem do ciasta na niewiernego męża wracającego do domu - opowiada Prosen.

Skąd samice wiedzą o "niewierności" partnera? Wyczuwają to - cała skóra samca przesiąka feromonami wydzielanymi przez obcą samicę. Jest tu spora analogia ze znalezieniem śladów szminki na kołnierzyku męskiej koszuli - podkreśla prowadzący badania.

Samce salamander nie pomagają w opiece nad młodymi. Biolog zastanawiał się, dlaczego mimo to salamandry tak walczą o "wierność" samca. Jak podejrzewa, samice starają się wymusić na samcach monogamię, by te nie przywabiały na terytorium własnej "żony" innych samic. Wówczas musiałyby one współzawodniczyć o pokarm i schronienie.

Adam-oldboy
27-11-2003, 12:14
Małe sprostowanie: na kołnierzyku zazwyczaj nie ma śladów szminki. To nonsens. Należy natomiast usunąć stamtąd puder. '8

kamyk
27-11-2003, 12:28
ja mam wrazenie ze w dzisiejszych czasach jest trudno dochowac wiernosci i nie zdradzic! mi się wsumie jeszcze nie zdazyło zdradzic tzn.( dlamnie to jest zdrada jak poszedł bym z inną kobieta do łozka) bo pocałunek nie uwazam za zdrade!nio ale zdrada dlamnie to jest pujscie z kims innym do łozka , wiem ze jadna moja była zdradziła mnie dlatego bo byłem zbyt zazdrosny o nią i nie wytrzymała tego i nie chciała mi prawdy powiedziec ale jak już się zwiazęk skonczył to dowiedziałem sie ze własnie zdradzała mnie dlatego ze byłem zbyt zazdrosny o nią! Mam 21 lat chce stałego związku i się zastanawiam czy to jest realne w tym wieku? tak zazwyczaj starszy koles ma młodszą kobiete a ta kobieta np. ja mam 21 to musze miec szaloną 18 jakoś to przeciesz ona nie mysli o powaznym zwiazku tylko o wyszaleniu sie .. ( nie wszytkie takie sa ale wiekszasc) mysle ze dziewczyna zaczyna myslec o powaznym zwiazku w wieku 25-27 lat takie mam odczucia wiec nie wiem w tym wieku moge sobie szukac tylko dziewczyn do małej zabawy lub dla przygody?! moze to jest smieszne co napisałem ale tak ja sadzę ale mam nadzieje ze już w najbliszym czasie bede sie spotykał z szalona 19 lub 18! hee i wtedy zobaczymy jak to bedzie czy bedzie zdrada czy wiernosc z mojej strony napewno wiernosc bo nie umiem zdradzic ale jak jestem sam bez kobiety-mam wolna reke to szaleje na mase calkowita:))

c_zary
27-11-2003, 12:48
wiem ze jadna moja była zdradziła mnie dlatego bo byłem zbyt zazdrosny o nią i nie wytrzymała tego i nie chciała mi prawdy powiedziec ale jak już się zwiazęk skonczył to dowiedziałem sie ze własnie zdradzała mnie dlatego ze byłem zbyt zazdrosny o nią!
To zwykle babskie pierdolenie jest. Kobiety zawsze musza sobie dorobic do zdrady jakas ideologie. Jak facet zdradza to wiadomo o co biega, a kobieta to zawsze jeszcze musi obwinic za to faceta. Dookola tylko slychac jakie to byly nieszczesliwe i potrzebowaly rzniecia zeby sie np dowartosciowac.

*PRZEMO*
27-11-2003, 13:34
Joker jeszcze ankiety nie zrobiłes 8)

musze powiedziec ze temat ciekawy, ja z w sowim z wiazku z moja dziewczyna nie wyobrazam sobie zeby ja zdradzic, tak jakos nie na moje rozumowanie to jest. Zradzac nie umiem i tyle.

przykładem wieronosci jest moj dziadek z babcia,, od kad sie poznali zyli ze soba az do przysłowiowej grobowej deski. bło gorzej lepiej ale zawsze razem. tak jak beny napisał jego dziadkowie tez.

mam wrazenie ze społeczenstwo "starszej daty" nie było "nauczone" zdradzac. a teraz człowiek młody szuka nowych doznan, wyzwan, zastrzyku adrenaliny.

Glaca
27-11-2003, 14:06
wiernosc jest dla leszczy,
zdrada dla prawdziwych samcow ;) :rotfl:

Joker
27-11-2003, 14:09
Czy w dzisiejszych czasach mozna przezyc zycie tylko z jedna kobieta??


Oczywiście że można. Wszystko zależy od tego jak ludzie się ze sobą dobiorą.

A z wiekem sami sie ukierunkowujemy i sami bedziemy wiedziec na ile my sami i nasze partnerki (lub odwrotnie) powinnismy sobie pozwalac a na ile nie. A tu już dochodzi kwestia zaufania. Czyli tego od czego powinno się tak na prawde zacząc.

cos mi sie nie zgadza w tych dwóch tezach :rotfl: :rotfl: :rotfl: hi hi
Ja wierze ze mozna, ale w dzisiejszych czasach to czesto graniczy z cudem. ale podpisuje sie pod zdaniem Q-(L)'a.


Jeśli ktoś Cie zdradzi to nawet lepiej. Przynajmniej dowiadujesz się że nie zależało temu komuś na Tobie. Im wczesniej tym lepiej. Jedyny minus tego to fakt, iż strasznie to boli...

8- 8- nie zgodze sie z tym ze zdrada powoduje iz jest dobrze. chyba tylko i wyłacznie w mysl przysłowia że "Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". w kazdym razie to swinstwo i powoduje czesto iz słabsi ludzie sie załamuja, brak im pewnosci siebie i drugiej osoby. czesto prowadzi tez do tego iz nastepne zwiazki sa chore. Moim zdaniem zdrada to prawie same minusy.

legart
27-11-2003, 14:11
wiernosc jest dla leszczy,
zdrada dla prawdziwych samcow ;) :rotfl:

wot prawdziwy maczo :buhaha:

Beny
27-11-2003, 14:12
wiernosc jest dla leszczy,
zdrada dla prawdziwych samcow ;) :rotfl:

wot prawdziwy maczo :buhaha:

Tylko ciekawe co na to jego partnerka? :>

Adam-oldboy
27-11-2003, 14:15
wiernosc jest dla leszczy,
zdrada dla prawdziwych samcow ;) :rotfl:

wot prawdziwy maczo :buhaha:

Tylko ciekawe co na to jego partnerka? :>

Obawiam się, że ma chrapkę na cudze partnerki 8- . Trza strzec kobit. :help:

Joker
27-11-2003, 14:16
A Lamia nas zaszufladkowała z Salamandrami 8- 8- :buhaha: :buhaha: :buhaha:

c_zary
27-11-2003, 14:21
Dodalem ankiete 8)

Skanda(L)
27-11-2003, 14:35
wiem ze jadna moja była zdradziła mnie dlatego bo byłem zbyt zazdrosny o nią i nie wytrzymała tego i nie chciała mi prawdy powiedziec ale jak już się zwiazęk skonczył to dowiedziałem sie ze własnie zdradzała mnie dlatego ze byłem zbyt zazdrosny o nią!
To zwykle babskie pierdolenie jest. Kobiety zawsze musza sobie dorobic do zdrady jakas ideologie. Jak facet zdradza to wiadomo o co biega, a kobieta to zawsze jeszcze musi obwinic za to faceta. Dookola tylko slychac jakie to byly nieszczesliwe i potrzebowaly rzniecia zeby sie np dowartosciowac.

dokladnie tak! :+:
i wogole nie jest prawda ze faceci czesciej zdradzaja od kobiet.
kobiety poprostu rzadziej sie daja zlapac i tyle. pod tym wzgledem to potrafia byc bystre.

Kiju
27-11-2003, 14:38
Zdrada jest chyba wpisana w nasze osobowosci.Ja nawet dziewczyne ktora bardzo kochałem zdradziłem,mialem moralniaka ,naprawde strasznie sie czułem,lecz w pewnym momencie cos było silniejsze,za dwa lata dziewczyna zdradziła mnie,z najlepszym kumplem...
Kilka nastepnych dziewczyn zdradzałem,lecz to juz nie miało dla mnie znaczenia,gdyz ich nie kochałem i spotykałem sie dla zapomnienia.Tak to było.
W wakacje poznałem fajna dziewczyne,ona niedawno rozstała sie z chłopakiem,chciała sie spotykac,ja nie bardzo ,wystraszyłem sie.Znam zycie i wiem ze ludzie lubia wracac do siebie,nie podjolem ryzyka i chyba mialem racje,gdyz znowu sa razem.Samo zycie.
Zdrada bardzo boli,szczególnie jezeli jest sie zdradzonym przez kochana osobę,wole dostac ciezki wpierdol niz byc zdradzonym,u mnie zadra z tego powodu siedzi juz szesc lat,nie potrafie zaufac kobiecie,tak to jakos wychodzi.
Sam sobie zadaje pytanie czy gdybym teraz zwiazał sie z dziewczyna ,pokochal ją,czy bym jej nie zdradzał.Nie potrafie sobie na to pytanie odpowiedziec i nic nie zkładam z góry.
Oczywiscie chciałbym aby było jak w bajce,lecz życie to nie bajka...
Wiernosc i zdrada sa zawsze obok siebie,gdy patrze na związki znajomych ,to co wyprawiają,to moje wątpliwosci i obawy pogłebiaja sie :/

A nazie zdradzac nikogo nie musze,wiec mam czyste sumienie i lepiej sie czuje. '8

Q_(L)
27-11-2003, 14:38
wiem ze jadna moja była zdradziła mnie dlatego bo byłem zbyt zazdrosny o nią i nie wytrzymała tego i nie chciała mi prawdy powiedziec ale jak już się zwiazęk skonczył to dowiedziałem sie ze własnie zdradzała mnie dlatego ze byłem zbyt zazdrosny o nią!
To zwykle babskie pierdolenie jest. Kobiety zawsze musza sobie dorobic do zdrady jakas ideologie. Jak facet zdradza to wiadomo o co biega, a kobieta to zawsze jeszcze musi obwinic za to faceta. Dookola tylko slychac jakie to byly nieszczesliwe i potrzebowaly rzniecia zeby sie np dowartosciowac.

dokladnie tak! :+:
i wogole nie jest prawda ze faceci czesciej zdradzaja od kobiet.
kobiety poprostu rzadziej sie daja zlapac i tyle. pod tym wzgledem to potrafia byc bystre.

Troszke nie kumam takiego rozumowania...
Bo idąc tokiem Twojego myślenia, każda kobieta i każdy facet, których nie złapano na gorącym uczynku jest "podejrzaną osobą" :hmm:

jarcyś
27-11-2003, 14:46
Zdrada jest chyba wpisana w nasze osobowosci.Ja nawet dziewczyne ktora bardzo kochałem zdradziłem,mialem moralniaka ,naprawde strasznie sie czułem,lecz w pewnym momencie cos było silniejsze,za dwa lata dziewczyna zdradziła mnie,z najlepszym kumplem...
Kilka nastepnych dziewczyn zdradzałem,lecz to juz nie miało dla mnie znaczenia,gdyz ich nie kochałem i spotykałem sie dla zapomnienia.Tak to było.
W wakacje poznałem fajna dziewczyne,ona niedawno rozstała sie z chłopakiem,chciała sie spotykac,ja nie bardzo ,wystraszyłem sie.Znam zycie i wiem ze ludzie lubia wracac do siebie,nie podjolem ryzyka i chyba mialem racje,gdyz znowu sa razem.Samo zycie.
Zdrada bardzo boli,szczególnie jezeli jest sie zdradzonym przez kochana osobę,wole dostac ciezki wpierdol niz byc zdradzonym,u mnie zadra z tego powodu siedzi juz szesc lat,nie potrafie zaufac kobiecie,tak to jakos wychodzi.
Sam sobie zadaje pytanie czy gdybym teraz zwiazał sie z dziewczyna ,pokochal ją,czy bym jej nie zdradzał.Nie potrafie sobie na to pytanie odpowiedziec i nic nie zkładam z góry.
Oczywiscie chciałbym aby było jak w bajce,lecz życie to nie bajka...
Wiernosc i zdrada sa zawsze obok siebie,gdy patrze na związki znajomych ,to co wyprawiają,to moje wątpliwosci i obawy pogłebiaja sie :/

A nazie zdradzac nikogo nie musze,wiec mam czyste sumienie i lepiej sie czuje. '8


k...a

podpisuję się pod wszystkim co napisałeś poza tym że

1. nie z najlepszym kumplem
2. nie 6 lat a 3 (na razie)

reszta się zgadza

teraz jestem sam , mam krótkie nic nie znaczące pseudo-związki

ale przynajmniej nikogo nie zdradzam

Skanda(L)
27-11-2003, 14:54
wiem ze jadna moja była zdradziła mnie dlatego bo byłem zbyt zazdrosny o nią i nie wytrzymała tego i nie chciała mi prawdy powiedziec ale jak już się zwiazęk skonczył to dowiedziałem sie ze własnie zdradzała mnie dlatego ze byłem zbyt zazdrosny o nią!
To zwykle babskie pierdolenie jest. Kobiety zawsze musza sobie dorobic do zdrady jakas ideologie. Jak facet zdradza to wiadomo o co biega, a kobieta to zawsze jeszcze musi obwinic za to faceta. Dookola tylko slychac jakie to byly nieszczesliwe i potrzebowaly rzniecia zeby sie np dowartosciowac.

dokladnie tak! :+:
i wogole nie jest prawda ze faceci czesciej zdradzaja od kobiet.
kobiety poprostu rzadziej sie daja zlapac i tyle. pod tym wzgledem to potrafia byc bystre.

Troszke nie kumam takiego rozumowania...
Bo idąc tokiem Twojego myślenia, każda kobieta i każdy facet, których nie złapano na gorącym uczynku jest "podejrzaną osobą" :hmm:

nic takiego nie chcialem przez to powiedziec. chodzilo mi jedynie o to ze w spoleczenstwie sie ogolnie uwaza ze to facet jest czesciej ta osoba ktora zdradza partnera. a ja jedynie stwierdzilem ze dla mnie to nie prawda.

Q_(L)
27-11-2003, 14:59
Troszke nie kumam takiego rozumowania...
Bo idąc tokiem Twojego myślenia, każda kobieta i każdy facet, których nie złapano na gorącym uczynku jest "podejrzaną osobą" :hmm:

nic takiego nie chcialem przez to powiedziec. chodzilo mi jedynie o to ze w spoleczenstwie sie ogolnie uwaza ze to facet jest czesciej ta osoba ktora zdradza partnera. a ja jedynie stwierdzilem ze dla mnie to nie prawda.

8- Tego to ja qrwa nie wiem :rotfl:

Skanda(L)
27-11-2003, 15:01
8-
nie rozmywaj :rotfl:

jacki77
27-11-2003, 15:08
Zdrada jest chyba wpisana w nasze osobowosci.Ja nawet dziewczyne ktora bardzo kochałem zdradziłem,mialem moralniaka ,naprawde strasznie sie czułem,lecz w pewnym momencie cos było silniejsze,za dwa lata dziewczyna zdradziła mnie,z najlepszym kumplem...Kilka nastepnych dziewczyn zdradzałem,lecz to juz nie miało dla mnie znaczenia,gdyz ich nie kochałem i spotykałem sie dla zapomnienia.Tak to było.
W wakacje poznałem fajna dziewczyne,ona niedawno rozstała sie z chłopakiem,chciała sie spotykac,ja nie bardzo ,wystraszyłem sie.Znam zycie i wiem ze ludzie lubia wracac do siebie,nie podjolem ryzyka i chyba mialem racje,gdyz znowu sa razem.Samo zycie.
Zdrada bardzo boli,szczególnie jezeli jest sie zdradzonym przez kochana osobę,wole dostac ciezki wpierdol niz byc zdradzonym,u mnie zadra z tego powodu siedzi juz szesc lat,nie potrafie zaufac kobiecie,tak to jakos wychodzi.
Sam sobie zadaje pytanie czy gdybym teraz zwiazał sie z dziewczyna ,pokochal ją,czy bym jej nie zdradzał.Nie potrafie sobie na to pytanie odpowiedziec i nic nie zkładam z góry.
Oczywiscie chciałbym aby było jak w bajce,lecz życie to nie bajka...
Wiernosc i zdrada sa zawsze obok siebie,gdy patrze na związki znajomych ,to co wyprawiają,to moje wątpliwosci i obawy pogłebiaja sie :/

A nazie zdradzac nikogo nie musze,wiec mam czyste sumienie i lepiej sie czuje. '8



I co Kiju cieszyles sie?
A ad rem, to zdrada boli, kiedy zdradzany/a sie o niej dowie, wiec tak naprawde skok w bok staje sie zdrada dopiero po wpadce. Dlatego dla utrzymania dobrego samopoczucia partnera/ki i zwiazku trzeba zglebiac tajniki wojny partyzanckiej.

p,
j77

arczi
27-11-2003, 15:08
8- 8- nie zgodze sie z tym ze zdrada powoduje iz jest dobrze. chyba tylko i wyłacznie w mysl przysłowia że "Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". w kazdym razie to swinstwo i powoduje czesto iz słabsi ludzie sie załamuja, brak im pewnosci siebie i drugiej osoby. czesto prowadzi tez do tego iz nastepne zwiazki sa chore. Moim zdaniem zdrada to prawie same minusy.

A ja nie napisałem iż jest to dobrze.
Zgadzam się że jest to świnstwo. Nie twierdzę że nie.
Ale jeśli masz już być zdradzonym, to chyba lepiej żeby stało się to jak najszybciej. Bo np po kilku latach małzeństwa może Cie to zabolec znacznie bardziej.

arczi
27-11-2003, 15:14
I tu akurat muszę się z panem kolegą zgodzić ;)

Kiju
27-11-2003, 16:07
I co Kiju cieszyles sie?


Zajebiście.
Za jednym razem straciłem najlepszego kumpla i kobiete.Cudowna sprawa,wszystko mi sie rypło na łeb.Przez rok byłem cieniem samego siebie,a skutki odczuwam do dziś.

Z drugiej strony kumpel okazał sie frajerem a dziewczyna?Widać złakobieta była... :/

Nie uwazacie ze lepiej samemu zdradzac ,niz byc zdradzanym? :oho:

Zaobserwowałem ze dziewczyny w zdrade o wiele bardziej sie angazuja niz faceci.ja jezeli juz to robiłem to nastepnego dnia najczesciej nie chcialem o tym pamietac,dziewczyny chyba tak nie potrafią...
Choc w obecnych czasach Barów,BB i innych głupkowatych programów,zdrada staje sie wrecz cool(wkurwia mnie tp słowo),zdradzic jest w modzie.Bardzo mnie to denerwuje,gdzies uciekły wartosci,zasady ,panoszy sie obłuda i dwulicowosc.
Tęsknie za czasami kiedy mialem 18 lat,wtedy byłem pełem wiary,zaufania.Chciałbym aby choc w czesci to powróciło.

ps.
Smierc frajerom i złym kobietom 8-

yusta
27-11-2003, 16:37
wiem ze jadna moja była zdradziła mnie dlatego bo byłem zbyt zazdrosny o nią i nie wytrzymała tego i nie chciała mi prawdy powiedziec ale jak już się zwiazęk skonczył to dowiedziałem sie ze własnie zdradzała mnie dlatego ze byłem zbyt zazdrosny o nią!

To jakaś bzdura, chyba sam w to nie wierzysz. Zdradziła bo chciała, a dorabianie do tego jakiejś ideologii to głupie tłumaczenie.


Mam 21 lat chce stałego związku i się zastanawiam czy to jest realne w tym wieku? tak zazwyczaj starszy koles ma młodszą kobiete a ta kobieta np. ja mam 21 to musze miec szaloną 18 jakoś to przeciesz ona nie mysli o powaznym zwiazku tylko o wyszaleniu sie .. (

Hmm.... może na pocieszenie powiem Ci, że ja gościa z którym jestem do dziś poznałam w wieku 15 lat. W międzyczasie 1,5 roku spędził w wojsku i jakoś nie ciągneło mnie żeby gdzies latać i szaleć. Przez ten czas omineło mnie kilka konkret imprez, ale też kilku moich znajomych przez te lata wjebało się w niezłe gówno wiec raczej dużo nie straciłam.
Nigdy żadna myśl o zdradzie przez głowę mi nie przeszła mimo, że moje druga połówka też jest zazdrosna z deczka. To nie jest żaden powód, chociaż czasami bywa troszkę uciążliwe.

arczi
27-11-2003, 18:21
Hmm.... może na pocieszenie powiem Ci, że ja gościa z którym jestem do dziś poznałam w wieku 15 lat. W międzyczasie 1,5 roku spędził w wojsku i jakoś nie ciągneło mnie żeby gdzies latać i szaleć. Przez ten czas omineło mnie kilka konkret imprez, ale też kilku moich znajomych przez te lata wjebało się w niezłe gówno wiec raczej dużo nie straciłam.
Nigdy żadna myśl o zdradzie przez głowę mi nie przeszła mimo, że moje druga połówka też jest zazdrosna z deczka. To nie jest żaden powód, chociaż czasami bywa troszkę uciążliwe.

Szczęściarz ;)

kozer
27-11-2003, 18:34
Jaki jest wogóle sens zdradzania kogoś?
Bo jeśli się kogoś zdradza to coś musi być nie tak, a więc po co być razem?
Czy nie lepiej odrazu rozstać się i znaleźć kogoś innego a nie sprawiać komuś ból?
Spotykając się z kimś licze się z tym że pewnego dnia ta osoba może mi powiedzieć, że się jej znudziło albo coś innego. Trzeba być przygotowanym na wszystko, bo życie to nie bajka. ;)

Tupcia
27-11-2003, 18:58
Z drugiej strony kumpel okazał sie frajerem a dziewczyna?Widać złakobieta była... :/

Nie uwazacie ze lepiej samemu zdradzac ,niz byc zdradzanym? :oho:

Zaobserwowałem ze dziewczyny w zdrade o wiele bardziej sie angazuja niz faceci.ja jezeli juz to robiłem to nastepnego dnia najczesciej nie chcialem o tym pamietac,dziewczyny chyba tak nie potrafią...
Choc w obecnych czasach Barów,BB i innych głupkowatych programów,zdrada staje sie wrecz cool(wkurwia mnie tp słowo),zdradzic jest w modzie.

Nooo.. szczerze mówiąc coś w tym jest... Ale moim zdaniem to wynika z tego, że ogółem zazwyczaj baby się angażują...
Nie wiem, nei mam swoich własnych doświadczeń, ale zdaje mi się, że jak babka juz chce zdradzić, to znaczy, że coraz mniej jej na związku zależy, "wkręca" się w zdradę... a u facetów często jest to tzw. "skok w bok"...
Zdrada ogółem zawsze bardzo rani, więc jeśli się naprawdę kocha, to się raczej zdradzać nie powinno :/

*PRZEMO*
27-11-2003, 19:54
no własnie bo kobieta jak zdradza to mowi ze ma dosc tego zwiazku etc.

a mezczyzna to poprostu ma skok w bok oderwanie na chwile

8)

Tomi
27-11-2003, 20:48
Nigdy mi się nie zdarzyło i wiem że mi się nie zdarzy....dla mnie taki związek w którym się zdradza nie ma sensu....wtedy lepiej sie w ogóle nie wiązać...

Kiju
27-11-2003, 20:59
Nigdy mi się nie zdarzyło i wiem że mi się nie zdarzy...

Nigdy nie mów nigdy.Powaznie.Czasami to sie dzieje i już.

Kempes
27-11-2003, 21:09
Zgadzam sie ze stwierdzeniem iż zdrada to rzecz indywidualna tak jak i funkcjonowanie związków to jest schemat ,narzucony i ustalony przez obydwie strony

gdyż jedni nie dopuszczają aby partner umuwił sie na kawe z inną osobą
natomiast w następnym związku jest całkowite pozwolenie na różnorakie łóżkowe ''niewinne'' podboje na przykład..
Trzeba wiedzieć czego druga osoba oczekuje i zawrzeć między sobą porozumienie natomiast co do zazdrości jest to rzecz normalna i wg mnie miłość bez takowego czynnika nie istnieje ,ale jakto w życiu bywa trzeba znaleźć złoty środek ...

Miłość wymaga wyrzeczeń natomiast staną sie one kroplą w morzu radości które możemy uzyskac 8)

humanista sie we mnie budzi :rotfl:

pozdr dla all love

lamia
27-11-2003, 21:11
zapytalam kolezanke (tak Pawel, te pijaczke :P) o zdanie. dziewczyna uznaje ze zdrada zaczyna sie w glowie.

i wyszczegolnila:

- w zwiazku opierajacym sie na milosci, myslenie o 2. osobie jako potencjalnym partnerze jest zdrada. pocalunek w polaczeniu z emocjami - zdrada. seks tym bardziej. ale przypadkowy seks - nie pochwalany, ale raczej nie zdrada, zdarza sie.

- w zwiazku, w ktorym podstawa nie jest uczucie, seks z inna osoba jest zdrada. pocalunek - zalezy.

:hmm:

Kempes
27-11-2003, 21:13
Czyli jak kochasz chłopaka a on wyznaje Ci to samo to

jego szybki ''przypadkowy'' numerek z jakąś laską , nie będzie dla Ciebie zdradą ?

ot co stało sie... 8o

Każdy by sie wkurwił :/

c_zary
27-11-2003, 21:14
- w zwiazku, w ktorym podstawa nie jest uczucie, seks z inna osoba jest zdrada. pocalunek - zalezy.

Pewnie od tego czy to ona calowala czy jej partner 8)

yusta
27-11-2003, 21:15
- w zwiazku, w ktorym podstawa nie jest uczucie, seks z inna osoba jest zdrada. pocalunek - zalezy.

:hmm:

To nie jest związek i w tym wypadku nie istnieje dla mnie pojęcie zdrady.

c_zary
27-11-2003, 21:17
ale przypadkowy seks - nie pochwalany, ale raczej nie zdrada, zdarza sie.

Po takich wypisach naprawde widac, ze na swiecie zle sie dzieje 8o

arczi
27-11-2003, 21:28
Przypadkowy sex to nie zdrada??

Hmmm... to ja chyba raczej jestem jakiś zacofany :/

domber
27-11-2003, 22:16
Przypadkowy sex to nie zdrada??

Hmmm... to ja chyba raczej jestem jakiś zacofany :/
:buhaha: :buhaha: :buhaha:

lamia
27-11-2003, 22:16
Przypadkowy sex to nie zdrada??

Hmmm... to ja chyba raczej jestem jakiś zacofany :/
nie chodzi o zacofanie - ona po prostu uwaza ze zdrada pojawia sie w momencie w ktorym zalezy Ci na kims innym.. a seks jej zdaniem - zdarza sie, po alkoholu, w przypadku dola itd. mnie by skreciolo jakby mnie facet zdradzil i sie pozniej tak tlumaczyl ale ja chyba sie chyba do pruderyjnych zaliczam :oho:

MaxyM_
27-11-2003, 22:21
O czym tu dyskutować...

Jak kobieta zdradzi to ściera i nie warto już na nią nawet spojrzeć... Brak zaufania, ból z którego trzeba się długo leczyć... Ma się szczęście jeżeli trafi się na kobietę, która potrafi wyleczyć ale musi być cierpliwa.

Jak facet zdradzi to też bydle i nie potrzeba więcej nic pisać.

Po to się z kimś wiąże, by nie ***** po bokach... Choć korci czasem jak cholera.

Nazgul
27-11-2003, 22:28
Jak mówią - okazja czyni złodzieja.

Kto będzie miał okazję i warunki - zdradzi i nie ma tu co szufladkować ludzi bo jak co do czego przyjdzie to KAŻDY myśli penisem / łechtaczką i nie ma się co zarzekać że nie, bo tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono.
Co się zaś tyczy samej zdrady to już kiedyś przekleiłem artykuł (spory) na ten temat. Od siebie zaś dodam, że czlowiek jest skonstruowany przez naturę tak, aby mieć wielu partnerów - przynajmniej jeżeli chodzi o faceta... Ergo nie można tu mówić o zdradzie.

lamia
27-11-2003, 22:32
Jak mówią - okazja czyni złodzieja.

Kto będzie miał okazję i warunki - zdradzi i nie ma tu co szufladkować ludzi bo jak co do czego przyjdzie to KAŻDY myśli penisem / łechtaczką i nie ma się co zarzekać że nie, bo tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono.
.
tak, dlatego mimo tego ze jestem daleko od swojego faceta, w razie zdrady nikt nie moze mu doniesc, a chetnych do przyprawienia mu rogow bylo troche (paru w moim typie) do tej pory go nie zdradzilam.... oj tak... kazdy kazdy....

MaxyM_
27-11-2003, 22:36
Jeszcze jedno... Zdrada to chwila zapomnienia, której można żałować całe życie.

Nazgul
27-11-2003, 22:37
Jak mówią - okazja czyni złodzieja.

Kto będzie miał okazję i warunki - zdradzi i nie ma tu co szufladkować ludzi bo jak co do czego przyjdzie to KAŻDY myśli penisem / łechtaczką i nie ma się co zarzekać że nie, bo tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono.
.
tak, dlatego mimo tego ze jestem daleko od swojego faceta, w razie zdrady nikt nie moze mu doniesc, a chetnych do przyprawienia mu rogow bylo troche (paru w moim typie) do tej pory go nie zdradzilam.... oj tak... kazdy kazdy....

Co wcale jednoznacznie nie przesądza że tego nie zrobisz w dalszym lub bliższym czasie. Kwestia sytuacji i warunków jak już pisałem. A im bardziej zaufasz sobie tym szybciej się przejedziesz :D Czujność Towarszyszko, czujność obywatelską zachować trzeba :)

arczi
27-11-2003, 22:40
Przypadkowy sex to nie zdrada??

Hmmm... to ja chyba raczej jestem jakiś zacofany :/
nie chodzi o zacofanie - ona po prostu uwaza ze zdrada pojawia sie w momencie w ktorym zalezy Ci na kims innym.. a seks jej zdaniem - zdarza sie, po alkoholu, w przypadku dola itd. mnie by skreciolo jakby mnie facet zdradzil i sie pozniej tak tlumaczyl ale ja chyba sie chyba do pruderyjnych zaliczam :oho:

Dla mnie to żaden argument. Zdrada jest zdradą. To że zrobił/a to np tylko dlatego ze był/a pijany/a to nie jest żadne wytłumaczenie.

Choć oczywiście wszystko zależy od relacji jakie panują między jedna, a druga połówką. Na pewno są tacy, którym by to nie przeszkadzało.

Maxym dobrze napisał. Wiązemy sie rowniez m.in po to zeby sie nie rypac z innymi po katach. Licho nie spi, a w zwiąku panują już nie co inne reguły gry. Tutaj po prostu trzeba sobie nawzajem ufać.

A odnosząc się do tego co powiedziała Twoja koleżanka. Cytuje "zdrada pojawia sie w momencie w ktorym zalezy Ci na kims innym"
Jesli zaczyna sie myslec o kims innym, to powinno się najpierw przestać myśleć o tej pierwszej osobie, żeby brać sie za drugą :>

MaxyM_
27-11-2003, 22:45
Też podpisuję się pod słowami Arcziego.

Jeżeli jest się z kimś w związku to trzeba wyrzec się uciech z innymi osobami, chyba że się przestało kochać ale wtedy najpierw wypada powiedzieć prawdę... Bo inaczej zdradzać i być z kimś kogo już się nie kocha, to największe qurestwo.

Zresztą co ma wspólnego alkohol do zdrady, albo jesteś uczciwy/a albo nie...

Co do „mądrego” cytatu koleżanki... Znałem też taką pannę co mówiła... Co w dupę to nie zdrada.


Ten sam tok myślowy...

Godne pożałowania.

c_zary
27-11-2003, 22:50
Jak mówią - okazja czyni złodzieja.
Sek w tym, zeby wlasnie nie tworzyc okazji.

Nazgul
27-11-2003, 22:53
Jak mówią - okazja czyni złodzieja.
Sek w tym, zeby wlasnie nie tworzyc okazji.

One się same tworzą. Ot zaiskrzy - i już za późno... Ja tak raz miałem że ledwo ledwo udało sie odkręcić... Mało brakowało...

Adams_
27-11-2003, 23:16
TAK zdradzilem
TAK mozna zyc bez zdrady

zdradzilem bo tej panny nie dalo sie nie zdradzic a panna, z ktora zdradzilem ta swoja luba dawala mi to czego oczekiwalem od mojej i nie dostalem (i nie chodzi o seks)

Joker
27-11-2003, 23:27
zgadzam sie ze słowami arcziego i MaxyMa. Cóz wiecej dodać. jezeli chodzi o słowa C_zarego to chodzi o to ze okazje sa zawsze. Jeżeli się kogos naprawde kocha to te okazje sa niczym i ich przetrwanie jest niczym. wazne jest zeby kazdy miał swój kosciec moralny do tego by nie robic świnstw. Bo co tu duzo ukrywac zdrada to swinstwo, chocby nie wiem co by sie na ten temat mówiło to osoba zdradzajaca była, jest i bedzie zawsze potepiona.

legart
28-11-2003, 08:55
Hm żony nigdy nie zdradziłem, natomiast poprzednie partnerki to mi się zdarzyło - rzadko to rzadko ale się zdarzyło. Żony nie zamierzam zdradzać i nie będę szukał okazji, mam nadzieję że okazja mnie nie znajdzie.

Adam-oldboy
28-11-2003, 09:02
"rzadko ale się zdarzyło" :buhaha:
Jednorazowość wielokrotna - niewiniątko :>

legart
28-11-2003, 09:07
"rzadko ale się zdarzyło" :buhaha:
Jednorazowość wielokrotna - niewiniątko :>

Powiem tak do burdelu co sobotę nie chodziłem :>

Nova
28-11-2003, 10:57
Zdrada to egoizm...Nie mysli się o tym jak bardzo rani się tą druga osobe tylko o chwili własnej przyjemności...Nigdy nie zdradziłam,ale czy nigdy nie zdradze-nie umiem na to odpowiedzieć...Nauczyłam się nigdy nie mówić nigdy...Bardzo ciężko jest mi zapanować nad emocjami,zewłaszcza tymi negatywnymi,które wystawiają mnie na próbe,wtedy widze jak malo jeszcze wiem o sobie. Dlatego też nie powiem-nigdy nie wybacze zdrady.Mam nadzieje ze nigdy nie będe musiała odpowiedzec na to pytanie."Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono"słowa Szymborskiej ale adekwatne do tej sytuacji.

Joker
28-11-2003, 14:58
Zdrada to egoizm...Nie mysli się o tym jak bardzo rani się tą druga osobe tylko o chwili własnej przyjemności...Nigdy nie zdradziłam,ale czy nigdy nie zdradze-nie umiem na to odpowiedzieć...Nauczyłam się nigdy nie mówić nigdy...Bardzo ciężko jest mi zapanować nad emocjami,zewłaszcza tymi negatywnymi,które wystawiają mnie na próbe,wtedy widze jak malo jeszcze wiem o sobie. Dlatego też nie powiem-nigdy nie wybacze zdrady.Mam nadzieje ze nigdy nie będe musiała odpowiedzec na to pytanie."Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono"słowa Szymborskiej ale adekwatne do tej sytuacji.

Mądrze gada dać jej wódki. "Nigdy nie mów nigdy" to odpowiednie sformułowanie, ale mimo wszystko wolałbym mic chyba czyste sumienie. tak zeby dobrze sie czuc po prostu. Wyrzuty sumienia moga byc zabójcze (zwlaszcza jak sie kogos kocha) i mam nadzieje ze nigdy sie nie przekonam co to zdrada.

Sharn
29-11-2003, 17:24
Nie znam tematu zdrad, bo jakoś tak tylko raz mi się zdarzyło. Zresztą mój związek był już w fazie rozkładu.
Wogóle temat jest bardzo indywidualny. Moim zdaniem nie da się zdradzić kogoś, kogo naprawdę się kocha.
Ostatnio zdradę oglądam z drugiej strony: patrzę jak łatwo omotać kobietę mimo, że ma kogoś. Jeszcze nikomu krzydy nie zrobiłem, ale zdanie o pewnych faktach sobie wyrobiłem... 8)

Nazgul
12-12-2003, 20:11
Zdrada to egoizm...

Bo świat na egoizmie stoi :) Za każdym razem kiedy coś SOBIE kupujesz, zastanów się, dlaczego nie oddałaś tej kasy na dom dziecka :D

To taka dygresja na marginesie :D

Nova
13-12-2003, 12:55
Andrzej Ty i te Twoje subtelne dygresje :/
Pisząc egoizm mam na mysli to iż zdradając kogoś nie myślisz o tym ze go ranisz tylko myslisz o zaspokojeniu własnych potrzeb.

Nazgul
13-12-2003, 16:37
Andrzej Ty i te Twoje subtelne dygresje :/
Pisząc egoizm mam na mysli to iż zdradając kogoś nie myślisz o tym ze go ranisz tylko myslisz o zaspokojeniu własnych potrzeb.

Wiem wiem. To jeden z dwóch typów egoizmów. Bo jak wiesz są dwa typy egoizmu: Cudzy - godny potępienia, i własny - godny... Hmmmm :) ;) :P