PDA

Zobacz pełną wersję : Idą święta...



Sharn
14-11-2003, 18:42
Idą Świeta, a to oznacza że...
> Najpierw trzeba, *****, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po
> sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby
> wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. Co gorsza, wszystko już kiedyś
> komuś kupiłem. Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie
> kupię mu w tym roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic ponad
> tekst na etykiecie półlitrówki. Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się
> kremem nawilżającym, co go kupiłem z przeceny, bo za tydzień kończył się
> termin ważności. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby
> krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden krem
> nie wygładzi, a po drugie, przecież nie wydam na kosmetyki całej kasy na
> Boże Narodzenie.
>
> I tak ze wszystkimi. Dziecko mordę drze o jakiś nowy program
> komputerowy, choć i tak wiadomo, że przestanie się nim zajmować po 48
> godzinach, bo każda gra jest dla niego za trudna, Półmózg jeden. Żona
> będzie miała jak zwykle pretensje, że Kowalska z jej biura dostanie coś
> ładniejszego. W rezultacie kupię byle co - jak co roku.
>
> Potem śledzik w pracy z ludźmi, których mordy są mi nienawistne, i
> patrzenie na męki szefa, który życzy nam "dużo pieniędzy", choć wszyscy
> wiedzą, że dopiero wtedy byłby szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy
> z brukwi przykuty łańcuchem do komputera. Krwiopijca jeden. Potem
> wszyscy się nawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny z
> księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą się jak
> króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w dodatku żona będzie
> robić wymówki.
>
> Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak karpia, bo małżonka - uważacie -
> wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może patrzeć, choć mnie męczy od
> 15 lat bez zmrużenia oka, garbata owca. Przynieść i przystroić choinkę.
> Z dzieckiem, "żeby miało ciepłe wspomnienia z dzieciństwa", a ono w
> dupie ma choinkę, mnie, Boże Narodzenie i wszystko. Jak taki glon
> emocjonalny może mieć jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka
> wigilijna. Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem. Jedna wielka męka. Co za
> ***** wymyślił ten łzawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjdą wszyscy
> ci, od których na co dzień trzymam się z daleka z dobrym skutkiem.
>
> Usiądziemy za stołem... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba będzie
> się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że ten krawat kupiony na
> bazarze od Wietnamczyków dopełniłby liczną kolekcję podobnych gówien,
> gdybym oczywiście zawalił szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego
> dnia wyrzucił wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i
> jakieś kosmetyki. Jakie - będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią,
> kiedy w pobliskim supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego nie udało
> się upchnąć ludziom. Po prezentach się zacznie. Te same kretyńskie
> dowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, kurna, ten o gąsce Balbince. Wszyscy
> będą dokarmiać mojego psa po to, żeby narzygał w nocy na pościel. Ciotka
> załzawi się po dwóch godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i
> zacznie płakać, "jak to dobrze, że trzymamy się razem". Gówno prawda
> akurat, co wykażą następne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już,
> zacznie wyzywać swojego ślubnego od złamanych chujów. To oczywiście
> prawda, ale dlaczego popierać to rzucaniem w niego salaterką po
> śledziach? Mniejsza o jego mordę, ale ciotka nigdy nie trafia. Plama na
> wersalce cuchnie jeszcze przez dwa tygodnie po Wigilii. Jedyna nadzieja,
> że akurat w tym roku 6-letnia latorośl kuzynostwa z Lublina nie nawali w
> gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje o tym radośnie jeszcze przed
> deserem. Bo to, że coś wywali sobie na łeb ze stołu, to pewne jak w
> banku. Jeszcze tylko muszę przeżyć debilne gadki o polityce, przy
> których wszyscy oczywiście skoczą sobie do gardeł i na siebie się
> poobrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika na ścianę
> koło swojego fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni.
>
> A nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo
> to religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdy nie wyjaśnił, po
> nagłą cholerę tłuc się po nocy, żeby stać na mrozie w bezruchu przez
> godzinę czy więcej. Ciekawe, czy moja małżonka znowu wywinie orła na ryj
> na schodkach kościółka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym
> lepszej sprawy? W kościele, jeśli tam się dopcham, będzie cuchnąć jak w
> gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoją na własnych nogach, bo za duży
> tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka, ale i
> tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco. Wracając
> trzeba tylko będzie uważać na chłopców z osiedla, bo w Wigilię katolicka
> młodzież szczególnie lubi wpierdolić bliźniemu. Rok temu zglanowali
> wujka Edka, ale on chyba tego nie zauważył, bo był zalany w
> płaskorzeźbę.
>
> Wreszcie wychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za
> ostatnim z tych troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w moim
> świątecznym życiu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił,
> bo wielkimi krokami zbliża się kolejny kretyński wynalazek - Sylwester.
> Ludzie! Kto to wymyślił?! Już od listopada ślubna wydala z siebie
> idiotyczne pomysły, żeby pójść na "jakiś bal". Jakbyśmy srali
> pieniędzmi... Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie gorąco. A niech se włączy
> farelkę pod fikusem, będzie miała tropiki w chałupie. I tak przecież
> skończy się na balandze u Witka. Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo
> wszystkim się wydaje, że to jakiś uroczysty dzień. Czyli żona najpierw
> puści w trąbę pół budżetu domowego na jakąś kieckę, w której wygląda jak
> zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, że za
> to można by żywić jeden powiat w Somalii przez kwartał.
>
> Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymyśliła, że
> mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynarę, co pije pod
> pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy postronek. I tak mam przewagę,
> bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i jazda, a małżonka kładzie sobie
> tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat
> mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacją. I zajmuje ze trzy godziny.
> Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy mogą szczać
> do zlewu, jak mają potrzebę, albo niech zdychają na uremię.
>
> U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym
> można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaż
> Wituś ma dużą chałupę, to ryzyko za duże. Zresztą każda kobitka jeszcze
> przed północą doprowadza się do stanu, w którym wygląda jak kupa. W tym
> dniu trzeba być radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i
> ruszać w tany, nawet jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą nikt
> nie ma, za to wszyscy miotają się w konwulsjach i po krótkim czasie
> cuchną, jak gdyby nie myli się z tydzień. Baby w szczególności. Z
> facetami jest prostsza sprawa, bo już koło jedenastej są pijani w sztok
> i bełkoczą albo chcą ruchać wszystko, na co trafią w drodze do baru. O
> północy trzeba obcałować wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy,
> obłudnie życząc wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym wtedy
> myślę, to żeby ich szlag trafił czym prędzej.
>
> Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu - rozmazane makijaże kobitek
> (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą w sałatkę),
> śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja,
> oczywiście, nawalę się już przed północą, żeby uniknąć konieczności
> odwożenia mojej nawalonej ślubnej do domu. I tak zakończę ten najgorszy
> okres w roku...

Właśnie - kto lubi święta Bożego Narodzenia?
:)

arczi
14-11-2003, 18:45
Bardzo lubię. Choć kiedyś lubiłem bardziej :>

Ps. Dobry text. Twoj? ;)
Ps2. Interes już sie kreci. Wystawy swiateczne i reklamy w TV. A dopiero połowa listopada. Biznes, a nie Święta.

Sharn
14-11-2003, 18:50
Nie mój, nie podałem autora bo go nie znam - jakiś interanonim... 8) Moje zdanie na temat świąt później '8

Dziubek
14-11-2003, 18:54
Też bardzo lubie. I mnie to już takie amerykanizowanie, gdzie w lato o Hallowen myślą, wkurza. Pepsi, cola juz promocje zimowe dali no debile :fu:!!!

yusta
14-11-2003, 18:57
Ja uwielbiam. Wigilia na min. 20 osób, tzn nie chodzi o ilość, ale cała najbliższa rodzinka musi być. Akurat mam to szczęście, że mam zajefajną rodzinkę i uwielbiam takie spotkania. Mój wykręcony wujek robi za Św. Mikołaja i doprowadza wszystkie dzieci do łez :], dorosłych też tylko my płaczemy ze śmiechu :>
Wigilie z moją rodzinką kończą się zawsze grubo po Północy...
A jest jeszcze jeden powód... Uwielbiam dawać prezenty :)
Dostawać oczywiście też, ale zdecydowanie bardziej wolę je dawać.

Fester
14-11-2003, 19:14
pasterka :piwo5: :pijaki:


:]

kamyk
14-11-2003, 19:21
akurat te swieta lubie bardzo mozna troszke budzet sobie podreperowac (tak umnie jest)! nio i mozna się duzo najesc słodyczy i mandarynek:P

ems
14-11-2003, 19:56
Ja uwielbiam. Wigilia na min. 20 osób, tzn nie chodzi o ilość, ale cała najbliższa rodzinka musi być. Akurat mam to szczęście, że mam zajefajną rodzinkę i uwielbiam takie spotkania. Mój wykręcony wujek robi za Św. Mikołaja i doprowadza wszystkie dzieci do łez :], dorosłych też tylko my płaczemy ze śmiechu :>
Wigilie z moją rodzinką kończą się zawsze grubo po Północy...
A jest jeszcze jeden powód... Uwielbiam dawać prezenty :)
Dostawać oczywiście też, ale zdecydowanie bardziej wolę je dawać.

8- ;( alee masz fajnie 8o

Mini
14-11-2003, 20:08
NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!
do świąt jeszcze kupa czasu a wy już o nich nawijacie?
ja w tym roku mam wigilię u siebie w domu i niestety będe musiał sprzątać i przed i po ;(

domber
14-11-2003, 20:49
pasterka :piwo5: :pijaki:


:]
prezenty '8

wiesław jarząbek
14-11-2003, 20:53
znowu sie mi nie cce czytac


:buhaha:


ja tam swieta lubie cvzy mi dazdza to est gut



a jak ja daje to jest eszcze lepiej 8)


p.s. chyba wiecie ktyo to pisal

lamia
14-11-2003, 21:00
jesli spedzam swieta z rodzina od strony ojca to jest nieciekawie - wspomina sie wsyzstkich umarlych, kto ma jakie problemy, takie smutne to wszystko :( za to z reszta ok jest - duzo sie rozmawia, pozniej prezenty :) ale i tak najbardzioje lubie czas miedzy swietami a sylwestrem bo wtedy moge bez wyrzutow sumienia do swojego faceta jechac :) i to latanie za prezentami, ktore sie w moim wypadku zaczyna na pare meisiecy wczesniej :hmmm:

yusta
14-11-2003, 21:02
Ja uwielbiam. Wigilia na min. 20 osób, tzn nie chodzi o ilość, ale cała najbliższa rodzinka musi być. Akurat mam to szczęście, że mam zajefajną rodzinkę i uwielbiam takie spotkania. Mój wykręcony wujek robi za Św. Mikołaja i doprowadza wszystkie dzieci do łez :], dorosłych też tylko my płaczemy ze śmiechu :>
Wigilie z moją rodzinką kończą się zawsze grubo po Północy...
A jest jeszcze jeden powód... Uwielbiam dawać prezenty :)
Dostawać oczywiście też, ale zdecydowanie bardziej wolę je dawać.

8- ;( alee masz fajnie 8o

Wiem :]

Uwielbiam te Święta jeszcze dlatego, że jak żadne inne przypominają mi dzieciństwo.
Pamiętam jak kiedyś, jeden z moich wujaszków przebrał się za Mikołaja i brodę zamiast jakoś przyczepić, chciał sobie przykleić. Nie wiem co to był za klej ale o mały włos połowy gęby mu nie wyjarało. Naszczęście szybko zareagował i tylko miał lekkie poparzenia :]
Pamiętam jak czekało się na Wigilię bo wtedy można było sobie zagramanicznych cytrusów pojeść i słodyczy było pod dostatkiem. Wtedy to były świąteczne rarytasy, teraz codzienność i już tak nie smakuje jak kiedyś :(
Heh, no i to wyczekiwanie na pierwszą gwiazdkę. Stalismy z resztą dzieciaków z rodzinki i gapilismy się w okno. To był jedyny dzień w roku kiedy nie mogłam się doczekać, aż się ściemni.....
Fajnie było....

Dżon Łejn
14-11-2003, 21:06
nienawidze i hooj :zly:
pierdole to
atmosferka jak z serialu :grr:

życie to nie mambo numer 5 , interesy kręć......

wiesław jarząbek
14-11-2003, 21:09
nienawidze i hooj :zly:
pierdole to
atmosferka jak z serialu :grr:

życie to nie mambo numer 5 , interesy kręć......

a z ktorego jesali mozna wiedziec ?? :rotfl:



dawaj do mnie zobaczysz swieta jak z frediego 6 :buhaha:

lamia
14-11-2003, 21:10
nienawidze i hooj :zly:
pierdole to
atmosferka jak z serialu :grr:

życie to nie mambo numer 5 , interesy kręć......
no to ja proponuje skladke na jakas ateistke, ktora zalozy czerwony mundurek z bialym puszkiem i zrobi Basowi striptiz w swieta.... BAS - moze wtedy polubisz swieta ;) (patrz jak o Ciebie dbam :hmmm:)

Dżon Łejn
14-11-2003, 21:11
nienawidze i hooj :zly:
pierdole to
atmosferka jak z serialu :grr:

życie to nie mambo numer 5 , interesy kręć......

a z ktorego jesali mozna wiedziec ?? :rotfl:



dawaj do mnie zobaczysz swieta jak z frediego 6 :buhaha:


składacie w ofierze dziewice??

yusta
14-11-2003, 21:19
Kuva!!! Możecie nie rozmywać jednego z nielicznych fajnych tematów w Hyde Parku na te swoje pierdoły? :zly:

wiesław jarząbek
14-11-2003, 21:20
nienawidze i hooj :zly:
pierdole to
atmosferka jak z serialu :grr:

życie to nie mambo numer 5 , interesy kręć......

a z ktorego jesali mozna wiedziec ?? :rotfl:



dawaj do mnie zobaczysz swieta jak z frediego 6 :buhaha:


składacie w ofierze dziewice??

co ty pierdzielisz popatrz wyzej i jedz na swieta z lamią

będzie milej :D

wiesław jarząbek
14-11-2003, 21:21
Kuva!!! Możecie nie rozmywać jednego z nielicznych fajnych tematów w Hyde Parku na te swoje pierdoły? :zly:


a ty co o BASa zazdrosna czy jak ?? ?
8)

lamia
14-11-2003, 21:31
heh, no dobra darujmy sobie, nie chce znow z Paniami zadzierac. (wiesiu - nie bylo mowy o swietach ze mna. eot)

Dżon Łejn
14-11-2003, 21:31
Kuva!!! Możecie nie rozmywać jednego z nielicznych fajnych tematów w Hyde Parku na te swoje pierdoły? :zly:


a ty co o BASa zazdrosna czy jak ?? ?
8)


oto piszący przykład że nalewy ryją beret :lo:

dzieci nie róbcie tego w domu

*PRZEMO*
14-11-2003, 22:00
ja jja kuzwa nie lubie swiat i tyle!
s
u mnie w rodzinie sa beznadziejne :/
babcia płacze wspominajac dziadka. matka siedzi ja pociesza a ja ***** telewizje ogladam...
i jeszcze przed samymi swietami dochodzi do kłotni poniewaz moj ojczym chce spedzac w domu, ale nie pozwala przyjechac babci od strony matki
***** paranoja :box:
sylwester jak zwykle najebka na maxa, teraz mam dziewczyne wiec pewnie bedzie inaczej, ale wczesniej było marnie... ehhh

nie nawidze swiat, :fu:

ems
14-11-2003, 22:12
http://www.handhewn.com/images/santa.gif

pjeerdoolee ciee broodaatyyy psiee :P

AntyXmas Hools !

yusta
14-11-2003, 22:13
ja jja kuzwa nie lubie swiat i tyle!
s
u mnie w rodzinie sa beznadziejne :/
babcia płacze wspominajac dziadka. matka siedzi ja pociesza a ja *cenzura* telewizje ogladam...
i jeszcze przed samymi swietami dochodzi do kłotni poniewaz moj ojczym chce spedzac w domu, ale nie pozwala przyjechac babci od strony matki
*cenzura* paranoja :box:
sylwester jak zwykle najebka na maxa, teraz mam dziewczyne wiec pewnie bedzie inaczej, ale wczesniej było marnie... ehhh

nie nawidze swiat, :fu:

8- To rzeczywiście masz zajebistą świąteczną atmosferę........

Dżon Łejn
14-11-2003, 22:14
http://www.handhewn.com/images/santa.gif

pjeerdoolee ciee broodaatyyy psiee :P

AntyXmas Hools !


ems zmartwie cię
ten cham z brodą nie istnieje 8-

ems
14-11-2003, 22:22
8-

Nova
15-11-2003, 07:57
Święta?Uwilbiem je! Dla mnie to przede wszystkim święta rodzinne.Co z tego ze zawsze wszyscy o wszystko się sprzezczają,choinka(sztuczna :/ )kiczowato ubrana,matka zawsze załamana bo mamy godzinną obsówe w wieczerzy a raz jadąc na wigilie do ciotki skasowaliśmy samochód-i tak je będe lubić :) Przy stole i tak zapominam o wszystkim i ciesze się chwila spędzona z rodziną :) Najbardziej lubie prezenty-ale nie dostawać,wole je dawać.No i moze dziwna jestem ale lubie jak prezenty są jeszcze nie rozpakowane,wtedy moge mieć nadzieje ze jest w nich to,co sobie wymarzyłam,jak już je rozpakuje to znika ten cały"mistycyzm" :)
Co do wspomnień z dzieciństwa to co roku cała rodzina wypomina mi jak zawsze bałam się Gwiazdora(bo u nas św.Mikołaj 6 grudnia przychodzi a z pierwszą gwiazdką-Gwiazdor :) )Bałam się go pewnie dlatego ze zawsze mialam coś na sumieniu i myślałam ze mi prezentów nie przyniesie ;)
Mam nadzieje ze dla wszystkich nielubiących świąt nadejdzie taki moment gdy w końcu poczują tą piękną atmosfere.Oby to było w te święta :)
Pozdrawiem(qrcze,świąteczny nastrój mną ogarnął :) )

kozer
15-11-2003, 12:54
Nie nawidze świat i tych "rodzinnych" spotkań, na których każdy udaje, że wszystko jest w porządku. Na dodatek wtedy moi starzy najwięcej się kłócą, bo stara nie chce jeździć do rodziny ojca i wogóle jest chujowo.
Jak byłem mały to lubiłem święta bo dostawałem prezenty, a teraz nie lubie dawać ani dostawać jakis rzeczy, które i tak się nie przydadzą. No i jeszcze na dodatek znowu będę musiał siedzieć przed całą rodziną i tłumaczyć się z tego co zrobiłem i co zamierzam zrobić, a potem będę wysłuchiwał wspaniałych rad od wszystkich, bo każdy najlepiej wie co ja powinienem robić. :fu:

c_zary
15-11-2003, 13:06
Moje swieta zawsze byly wporzo bo mamy stary, sprawdzony sklad. Ogolnie duzo zajebistych wspomnien z tego mam i sporo radochy :D Czasy sie jednak zmieniaja, zaczyna sie moda na hajtanie i nie wiem jak to dalej bedzie 8o

PS. Zauwazyliscie, ze na starosc prezenty nie ciesza juz tak jak dawniej? 8o

lamia
15-11-2003, 13:38
PS. Zauwazyliscie, ze na starosc prezenty nie ciesza juz tak jak dawniej? 8o
:) z wiekiem sam mozesz sobie kupic to co chcesz, wiec prezent przestaje byc urzeczywistnieniem marzen, czyms magicznym - staje sie milym gestem/wykosztowaniem (nie czepiac sie slowek :P).

Kempes
15-11-2003, 13:52
Ja tam święta lubie... nawet bardzo choć z wiekiem powody dlaczego tak sie dzieje zmieniają sie....

Po pierwsze to okres kiedy można odpocząć od codziennych obowiązków i pozwolić sobie na maksymalne rozlóźnienie... po drugie również okazja do spotkań z rodzinką ... którą sie lubi mniej lub wiecej ,ale zawsze niektóre mordki warto znów zobaczyć pogadać :)

no i rzecz jasna to podreperowanie własnego budżetu lub dostanie innych praktycznych drobiazgów które chyba każdego cieszą '8

Kiedyś bardziej fascynowała mnie ta atmosfera świąt ukazywana na ulicach , tv itp lecz i teraz lubie jak raz do roku jest wieselej w tym ''szarym życiorysie'' ;)


No i nie zapominajmy ,że ta sielanka konczy sie..... niezłą balangą 8) na przełomie roku.

wojtencjo
16-11-2003, 13:55
Piękna sprawa!! Jedyny taki okres w roku!! Już nie mogę się doczekać!!!!

Yanks
06-12-2017, 11:46
Rozpoczynam czas świąteczno-noworoczny. Sprzątanko, zakupy, zdobienia. Nieco później pieczenia, smażenia, gotowanko i takie tam, np dzisiaj, na dobry początek... spory kubas gorącej, białej czekolady z nutką (nuuuuuutą) dwunastoletniej łychy :D


... na każdy mroźny, deszczowy czy chociażby dżdżysty dzień dobre, bo nie wszyscy mogą walnąć szklanę grogu.

Gorąca biała czekolada

Składniki
3-4 szklanki mleka
2 szklanki śmietany 18-procentowej
225g posiekanej białej czekolady
2 łyżki cukru
Laska wanilii (zastępczo, esencja lub cukier waniliowy)

Przygotowanie
Wlać mleko i śmietankę do rondla o grubym dnie i podgrzewać na średnim ogniu przez 5 minut. Dodać posiekaną białą czekoladę, cukier oraz wanilię i mieszać składniki, aż się rozpuszczą. Można dodać brandy lub likier pomarańczowy (Z tym likierem to lipa, zdecydowanie lepszy jest bimberek). Wlać gorącą białą czekoladę do filiżanek
Ozdobić, do wyboru lub w połączeniu, bitą śmietaną, kawałkami cynamonu, skórką pomarańczy, płatkami migdałowymi, wiórkami kokosowymi czy tam tym, co się komu widzi.

Smacznego.

http://i48.tinypic.com/34oo4co.jpg

PS Wersja codzienna na szybko, z odpowiednio zmniejszonymi proporcjami + kawa rozpuszczalna (2 w 1) ... i do fabryki.

PS II Niech sobie każdy kombinuje jak mu pasuje, a jak mu nie pasuje to niech pije grog ...

izabela30
21-12-2017, 15:45
wigilia wypada w tym roku trochę nie fortunnie bo w niedziele. Przygotowań dużo i 4 dni wycięte z życiorysu

Raczej
21-12-2017, 16:04
wigilia wypada w tym roku trochę nie fortunnie bo w niedziele. Przygotowań dużo i 4 dni wycięte z życiorysu

A kiedy jest fortunnie bo jakoś nie kminię? W środę? Piątek?