PDA

Zobacz pełną wersję : Legia-Widzew i Legia-Lech - wspomnienia



Lolek
14-05-2003, 16:57
Już tylko dni dzielą nas od dwóch spotkań, które u kazdego kibica Legii powodują skok ciśnienia i dreszczyk emocji. Nie żadne Polonie, Wisły i inne dziadostwa - to zawsze był TE mecze, na które się czekało i którymi się żyło.

Wzorem pewnej stacji komercyjnej, proponuje skrócić sobie oczekiwaniami wspomnianiami z tych spotkań. Podzielcie się wrażeniami - i od strony sportowej, i kibicowskiej. Start. ;)

MaxyM
14-05-2003, 17:08
Z Widzewem to mam takie wspomnienia kibicowskie, że się dwa razy mało na życie nie targałem, ostatnie takie że nam stadion zdemolowali i jeszcze problemów narobili co przycmiło wygraną. Ale też przyjemne jak Keneth im brame władował na 3-1 (a może 2-1 , 2-0, 3-0 nie pamiętam), no i wcześniejsze mecze - w każdym razie z nimi są zawsze nie zapomniane doznania czy chodzi o piłke czy inne wynalazki.

Co do Lecha, to zaraz mi się przypomina 0-3 u nich i chęć linczowania wszystkich w Legii, bramka u nich na 2-1 przed końcem - jak wtedy głupio w tych łbach kolorowych wyglądali - z nimi też zawsze ciekawie ale z Widzewem jednak bardziej mnie mecze zapadaja w pamięci.

Lawy
14-05-2003, 17:13
heh,.... meczyki z Widzewem to klasyk!! W Warszawie nie opuściłem żadnego od 10 lat. Były mecze dobre ale i takie o których wolę nie pamietać...... bo już nie pamietam, nie było takich meczy, tfuuu!!

Co do Leszka to też mecze z nimi były ciekawe, ale.... szczerze mówiąc żaden nie zapadł mi dłużej w pamięci (poza jednym kiedy przerwali nam niezłą passę, ale to było z 7 lat temu).

jarcyś
14-05-2003, 17:21
z Widzewem:

2:1 za Wójcika - bramki -Michalski i Zub

fartowne zwycięstwo ,potem spięcie Żmudy i Wójcika na konferencji prasowej - Żmuda zwolniony

Superpuchar 2:1 -Śliczna bramka Kennetha (lob) w debiucie

1:2, 2:3 - dwa horrory .

nadzieja prowadzenie , mistrz nasz , wyrównanie , niepokó, później rozpacz. Szalona radość Widzewa , Smuda tańczy na boiski. Trybuna pod zegarem szaleje ze szczęścia. Łzy w oczach wielu.

Bardziej przeżyłem to 2:3 - sezon po rozpadzie klubu , mieliśmy w opinii wielu lecieć z ligi , tymczasem genialny sezon , świetny mecz z Widzewem , bramki Kucharza i Czeresia, który zrobił rundę honorową wymahując koszulką Legii... . Dalej -kataklizm... i znowu : Smuda szaleje , Widzew śpiewa i tańczy z radości.

Ostatnio - wjazd Widzewa na murawę.

wiele meczów z Widzewem zatarło mi się w pamięci , ale pamiętam 0:0 z oszałamiającą oprawą i dopingiem, 3:1 z bramką Kenetha , który wkęcił Łapińskiego i bodajże Bogusza w ziemię .

zawsze świetne mecze, znakomita prezentacja kibiców Legii i gości , doping , wielkie emocje , dramaturgia.

dla mnie: mecze sezonu


PS. o Lechu później

M_I_G
14-05-2003, 17:22
nie bede pisal rzeczy oczywistych jak cocny 2:3 1:2 albo ostatnie rozruby lub sprzedanie meczu przez kope :zly:

a pamieta moze ktos takie wydarzenie podczas meczu Legia-lech sedzia dostal petarda w leb - centralnie!!!
to byl moj pierwszy mecz na Legii :D

to bylo gdzies kolo 95 roku Legia wygrala 2:0

Keleborn
14-05-2003, 17:26
Najbardziej to mnie męczy że nie pamiętam jak wygraliśmy w Łodzi. Mam nadzieję że będę pamiętał od soboty. Mecze z Widzewem (wiadomo które) staram się wyrzucić z pamięci. Ale dodam też, że w cuda nie wierzę...

Z lechem pamiętam 0:3 w Poznaniu i to nieszczęsne 0:1 w Warszawie gdzie nam rekord zepsuli. A był też taki mecz (chyba 1:1 w przy pustych trybunach, u nas) gdzie (chyba Zieliński???) załadował im bramkę z 40 metrów.

Dużo tego było...

MaxyM
14-05-2003, 17:26
a pamieta moze ktos takie wydarzenie podczas meczu Legia-lech sedzia dostal petarda w leb - centralnie!!!
to byl moj pierwszy mecz na Legii :D


To tak jak na Nawałke meteor sadł z nieba.

..ale wracajmy do tematu.

Adiq
14-05-2003, 17:28
Z meczami z Widzewem kojarzy mi się najbardziej niestety przegrany mecz 2:3. O tym meczu napisano już wiele więc mi się za bardzo nie chce pisać tych niemiłych wspomień. W każdym razie pozostanie on najpewniej w mojej pamięci do końca życia, bo drugiego tak dramatycznego meczu nie mogę sobie przypomnieć.

Natomiast z meczami z Lechem kojarzy mi się ten w którym Lech u siebie wygrywał do 82 minuty 1:0, a potem stracił 2 i przegrał. Jedną z bramek był wtedy gol samobójczy piłkarza Lecha. Pamiętam, że w pomeczowym wywiadzie dla TV po prostu płakał.

Adiq
14-05-2003, 17:32
No właśnie. Pomijając już te 3:0 z Lechem gdzie nasi kibice opuścili stadion, a piłkarze nie zjawili się po meczu na treningu... Myślicie, że któryś z meczów z Widzewem (1:2, 2:3) był sprzedany?

Niko
14-05-2003, 17:43
A czy nikt z was nie pamięta meczu, którego... nie było? W ramach protestu przeciw PZPN odwołano mecze kolejki, w tym Legia-Lech. Wszystko skończyło się jakąś lajtową gierką pod publiczkę.

Mecze z Widzewem to coś więcej niż sam mecz. Jednym z najpiękniejszych meczy, jakie miałem okazje oglądać był właśnie mecz z Widzewem (1-0). Było to nasze prve zwycięstwo po 2 słynnych porażkach. Cieszyłem się jak dziecko, może dlatego, że wtedy nim byłem?! ;) Zresztą nie pamiętam takiego meczu z Widzewem, którego bym nie pamiętam. Niestety, nigdy nie dane mi było obejrzeć ligowego klasyku na Al. Piłsudskiego, mimo, iż kiedyś powiedziałem sobie, że będzie to mój prvy wyjazd. No, ale zawsze coś stało na przeszkodzie, oczywiście w międzyczasie już jeździłem, choć nigdy do Łodzi. I w tym roku też chyba nie pojadę... :hmm:

pzdr

Ostry
14-05-2003, 17:44
Jeżeli chodzi o mecze z Widzewem,to najbardziej zapadł mi w pamięci mecz z 97 roku czyli słynne 2:3.Byłem wtedy początkującym kibicem,ale ta porażka i tak mnie bardzo bolała.
Pamiętam też zwycięski mecz na Łazienkowskiej 3:1.To było z 5 lat temu.Zeigbo strzelił chyba wtedy jakąś ładną bramkę.
Zeszłoroczne 2:0 to było ciekawe przeżycie ;) Świetna oprawa z naszej strony,mam tu głównie na myśli "Witamy w piekle",wjazd widzewiaków na murawę.Tego dnia zadebiutowała na krytej moja mała flaga na płot :)

A co do Lecha,to zapamiętałem głównie zwycięski mecz 3 lata temu w Poznaniu.Ta bramka samobójcza Golińskiego...

Kiju
14-05-2003, 19:29
Ja tez najbardziej wspominam te mecze,ktore przesadzily o mistrzostwie Widzewa,tylko wspominam je nieco inaczej niz Wy '8
Co do meczy w Łodzi to najbardziej utkwiły mi dwie wygrane Widzewa po 3:2,oraz wygrana 1;0 po strzale pikuty(bylo wtedy 23 tys kibicow),cóz za emocje,łzy niektorych ludzi na trybunach...tak,tak,te mecze to dla jednych wielka radośc euforia,stan uniesienia,duma.......a dla innych smutek,przygnebienie...to jest piękne,mało jest meczy tak dziłajacych na kibiców.I niech ktos powie ze oba kluby nie potrzebuja siebie nawzajem!
Na meczach jest zawsze oszalamiajacy doping,świetna oprawa,wielkie zaangazowanie piłkarzy-bo oni tez wiedza jak wielka jest ranga tych spotkan ,obojetne kto jakie miejsce zajmuje w tabeli . Wygrani będą bohaterami.
Nawiet nie wiecie jak bardzo czekam na ten mecz,z racji zamieszkania ( moje miasto podzielone miedzy Widzew i Legie)te mecze sa dla mnie wyjatkowe.
Chciałbym aby w sobote był swietny emocjonujacy mecz,cudowny doping i niech wygra le...nie,nie lepszy...hehehe.....niech wygra Widzew!

Walek_C.Z.K
14-05-2003, 19:36
Nie zapomne ostatniego Widzewa, siedziałem przed meczem na G, przyszedł koleś z kobietą, która okazała sie jego żoną. Przyprowadził ją po raz pierwszy i ona bała sie że będą zadymy! Wszyscy wkoło zapewnili ją że na Legii od kilku lat nie ma zadym i nie bedzie nic sie działo, bo mamy najbezpieczniejszy stadion w Polsce. Po pierwszej połowie powiedziała że jej sie bardzo podoba i czuje sie zajebiście. ale niestety kiedy doszło do zadymy...oboje wyszli ze stadionu i wątpie aby kiedykolwiek ta kobieta pojawiła sie na meczy Legii...
.... a z Lecha "Kokoszanek łowca bramek"

Adis
14-05-2003, 20:24
Nie byłem jeszcze na żadnym meczu i z Lecham i z Widzewem, ale teraz wybieram sie na spotkanie z Poznaniakami i myśle, że będzie co wspominać pod każdym względem... ;)

Keleborn
14-05-2003, 21:54
No właśnie. Pomijając już te 3:0 z Lechem gdzie nasi kibice opuścili stadion, a piłkarze nie zjawili się po meczu na treningu... Myślicie, że któryś z meczów z Widzewem (1:2, 2:3) był sprzedany?

Co do 1:2 to nie sądzę. Tam wszyscy ostro jechali i byli tak rozbici po porażce że szkoda gadać. Zresztę po takich sukcesach nie było sensu oddawać LM.

Co do 2:3 to nie wierzą że to nie było sprzedane. Może nie przez wszystkich, ale było. Wielu już mnie chciało za to linczować ale uważam, że między innymi Szamo ...

Te 3:0 w Poznaniu to chyba tylko do 0:3 z Górnikiem można porównywać... :fu:

The truth is out there

Lolek
14-05-2003, 21:57
a pamieta moze ktos takie wydarzenie podczas meczu Legia-lech sedzia dostal petarda w leb - centralnie!!!


Jeżeli mówimy o meczu w 94, to sędzia o ile cokolwiek poczuł, to bez efektu, natomiast złożył się chyba Pachelski, który dostał w nogę. Generalnie ten mecz to było coś... chyba nigdy na Legii nie widziałem takiej eksplozji nienawiści do przyjezdnych.


Natomiast z meczami z Lechem kojarzy mi się ten w którym Lech u siebie wygrywał do 82 minuty 1:0, a potem stracił 2 i przegrał. Jedną z bramek był wtedy gol samobójczy piłkarza Lecha.

Też za to lubię Golińskiego. Heh, to było otarcie się o uczucia widzewiaków po pamiętnych meczach z nami. Zresztą IMO nasze upokarzające porażki traktuje jak długi. Lechowi spłaciliśmy ukradzione mistrzostwo walnie przyczyniając się do spadku do II ligi (patrz meczyk wyżej), Wiśle skopaliśmy dupkę rok temu, kiedy teoretycznie nie mieliśmy prawa tego zrobić. O rewanzu na Polonii za 0:3 pisał nie będe, bo tym wystawilismy tyle rachunkow, ze w bloczku zaczyna brakowac druków. Na liscie dłużników został tylko Widzew.


No właśnie. Pomijając już te 3:0 z Lechem gdzie nasi kibice opuścili stadion, a piłkarze nie zjawili się po meczu na treningu...

Piłkarze się zjawili w liczbie dwóch - Sokołowski i Oreszczuk. Co zręsztą na pewno pamiętają...


Myślicie, że któryś z meczów z Widzewem (1:2, 2:3) był sprzedany?

Pierwszy - prawie na pewno tak, drugi - zdecydowanie nie. To był cud, ale tego dnia gwiazda świeciła dla Widzewa.

c_zary
14-05-2003, 23:09
Legia - Widzew
2:3, nie da sie opisac tego co wtedy czulem. Pamietam, ze przez ta przerwe nie wiedzielismy kiedy dokladnie konczy sie mecz i myslac, ze to juz zaraz koniec pobieglismy do plotu zajac miejsca zeby przybijac piatki z pilkarzami. Mi to sie udalo ale moj ziom juz nie mial tego szczescia tylko stal za mna nie widzac jak na murawie rozgrywal sie prawdziwy dramat,po prostu nie dawal wiary w to co mu mowie. Przy stanie 2:2 Legia strzelila bramke - szalona radosc, niestety ze swojego miejsca nie wiedzielismy, ze gol padl ze spalonego :/ W koncu ostatecznie dobil nas Michalczuk. Pamietam jak po koncowym gwizdku usiadlem gdzies na krzeselku i przez pol godziny nie moglem uwierzyc w to co sie stalo...
Wakacje szybko minely i nadszedl czas na Super Puchar, a w nim koncert gry Kennetha. Pamietam jak smiesznie wygladalo gdy Bogusz z Lapa nie odstepowali go o krok jak te dwa cienie, a on gdy tylko dostal pilke i tak ogrywal ich jak dzieci. To byl jego pierwszy i chyba najlepszy wystep w barwach Legii ukoronowany wspaniala bramka, jedna z piekniejszych ktore widzialem. Pozniej jeszcze przelamalismy Lodzkie fatum w lidze i po wspanialym meczu wygralismy 3:1 (znowu Kenneth).
Potem przyszedl czas na wyjazd do Lodzi i Czykiera, ktory wykonujac roznego nie trafil w pilke :buhaha: A chwile potem po czyms takim pozwolono mu jeszcze strzelac karnego :/
Nastepne mecze z Widzewem nie mialy juz az takiego ciezaru gatunkowego nie mniej jednak zawsze sa wyjatkowe, prawie z kazdym z nich wiaze sie jakas anegdotka, dla mnie to po prostu najwazniejsze mecze w sezonie. Do tego dochodza jeszcze wydarzenia z obecnego sezonu...

Co do Lecha to najbardziej utkwil mi w pamieci mecz, w ktorym rozpoczal sie jego marsz do drugiej ligi. Takze z tego powodu, ze jesli chodzi o moje wyjazdy to byl to jedyny raz kiedy Legia wygrala w lidze na wyjezdzie, a ja bylem wtedy obecny na stadionie. Gdyby nie to, pomyslalbym juz chyba, ze ciazy nade mna jakies ligowo-wyjazdowe fatum :/ Byl jeszcze "Kokoszanek, lowca bramek" oraz pamietne 0:3.

kamyk
15-05-2003, 11:21
ja na widzewie nigdy jeszcze nie bylem jakos tak sie ukladalo ze nie moglem byc ale oglodalem zawsze w telefizi jak nie na tvpto na canal+ wsumie wszytkie mecze z nimi sa bardzo stresowe ! ie lubie tych meczow 2-3 i wcale niechce se pzrypominac ich bo to tragednia byla ale tez jesli chodzi o mecz w lodzi to tez byl taki ze bylo 2-2 a zbliza sie 91 minuta i znow 3-2 dla widzewa i znow ta nie szczesna 90 minuta oni maja farta do tej minuty! co do lecha to bylem nameczu z lechem jak kokoszanek zostal lowca bramek :0 chyba zlelu mu zpakowal z 40 metrow brame po miedzy nogami co wpuscil tak wlejmowata pilke hehe:) nio zobaczymy jak tym razem bedzie na mej ukochanej legii na meczu z lechem :)

Mazi
15-05-2003, 11:55
Kurna ,własnie takk mysle i mysle i dochodze do wniosku ,ze nie byłem jeszcze nigdy na meczu z Lechem 8- .
Co do Widzewa , to byłem chyba na 2 , 3 ostatnich ( wszystki w W-wie :P )
i zapamiętałem racowisko na Zylecie bodajze w 2000 r . Pamietam rowniez dosyć słabą frekwencję Rtsu u nas na jakims meczu ( roku nie pamietam - coś pomiedzy 1999 a 2002 ). No i ostatni mecz zostanie w mojej pamieci , dzieki bijatyce na murawie .

aaadamm
17-05-2003, 22:39
odświerzam temat

mysle, ze dzisjeszy mecz wszyscy zapamietaja...bo przeciez nie zbyt czest wygrywa sie w Łodzi ;)...raz na 26 lat....

ale nikt z was nie poruszyl meczu Legia- Lech w Czestochowie...oczywiscie mnei tam nie bylo...ale czytajac w ostatnich numerach NL i w innych publikacjach te wspomnienia to musze przyznac...ze tam naprawde bylo groznie....

Legia - Widzew - te racowisko do dzisiaj mam nagrane na video i nie zamierzam go wykasowac...to byl poczatek wyscigu "kto wiecej odpali"